Podróże małe i duże

Podróże małe i duże

O Blogu

Cale nasze życie to jedna wielka podróż z punktu A do punktu B i dla wszystkich te punkty są identyczne, rożni nas tylko droga z A do B, czasem nasze podróże się łączą i podróżujemy z kimś razem, a czasem tylko przecinają.

Podróż, to też: książka, cisza , obraz, trzymanie ukochanej osoby za rękę, to spotkania i rozstania,to płacz, śmiech, radość i smutek.

Piszę o swoich ´´podróżach``,piszę jak umiem, a moje przemyślenia i wynurzenia są subiektywne. W młodości chciałem zostać pisarzem, ale byliśmy ubodzy i nie stać nas było na maszynę do pisania :) i czytając o moich podróżach pamiętajcie .... nieszczęściem ludzkości jest szczelność czaszki ludzkiej.

Nie wiem jak długo i jak często będę pisał. Wiem jedno , ja zraniłem wiele osób i mnie zraniono, popełniłem wiele błędów, niestety czasu nie cofnę , ale wiem że czeka mnie nowa podróż i w dużym stopniu zależy ode mnie jaka ona będzie.

Nie mam konkretnego celu pisząc bloga, to po prostu kolejna podróż, ale jeżeli chociaż jedna osoba poczułaby się lepiej, i zmotywowałoby ją to do pozytywnych zmian i działania,to znaczy że było warto.

Dziękuję za wszystkie komentarze:)

kontakt:

otto@podrozemaleiduze.eu

Pozdrawiam wszystkich znanych mi i nieznanych czytelników.
Have a nice life :)

I oczywiście wszystkie osoby i postacie o których pisze są fikcyjne a jakakolwiek zbieżność z kimkolwiek jest przypadkowa.

Galeria zdjęć

Galleries pictures

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collections

Filmy short clips on Youtube

https://www.youtube.com/playlist?list=PLtI6MRVYbuM-h2VRctZ0pYsq4X6J09mDC


Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęćbez zgody autora zabronione.

Distribution and copy of films and photographs without permission prohibited.
All rights reserved.


Trochę

takie tamOpublikowany przez Otto sob, marzec 23, 2019 22:28:24

odpoczniemy od tej wędrówki po Cieszynie , można to zrobić w kawiarni w dawnej stajni w Pałacu Larischów,

do pałacu wrócę w następnym odcinku, ale w przerwie chciałbym Was namówić na przeczytanie książki Mirosława Wlekłego – ,,Tu byłem. Tony Halik.’’


To był taki impulsywny zakup, widziałem może jeden jego program, w czasach kiedy je pokazywano nie było mnie w Polsce , i dla mnie to była raczej nieznana postać. Większość pamięta go z programu ,, Pieprz i wanilia ‘’ , w którym opowiadał o swoich egzotycznych podróżach. Ale zanim urodzony w Toruniu Mieczyslaw Sedzimir został Tonym Halikiem, przeżył kilka różnych życiorysów. Był Polakiem Argentynczykiem. Czasem Indianinem. Francuskim partyzantem, autorem pierwszego wywiadu dla NBC z Fidelem Castro, laureatem Pulitzera, pilotem Juana Perona i odkrywcą stolicy Inków. Ile w tym wszystkim jest prawdy ale ile wybujałej fantazji Halika możecie sami ocenić.

Dowiecie się nie tylko kim był Raul Arturo Garcia Bravo zwanym - ,,El Chupetas’’, autor zabiera w podróż po całym świecie śladami Halika i Dzikowskiej, bo nie ma Toniego bez Elżbiety. Jak się poznali oboje byli w związkach małżeńskich, a pikanterii dodaje fakt że Dzikowska w tym samym czasie najprawdopodobniej miała romans z prezydentem Meksyku Luisem Echeverríą Álvarezem ( nikt w każdym razie temu nie zaprzecza. smiley

Wlekły dociera do wielu osób które spotkały i miały do czynienia z Halikiem zarówno prywatnie jak i zawodowo, przyjaciół , znajomych rodziny. Najciekawsze jest to ze można obejrzeć zjawisko ‘’Halik’’ od kuchni.

Ta książka jest przede wszystkim dla ludzi którzy pamiętają czasy ‘’komuny’’ , kiedy wyjazd do Lipska czy nad Balaton był egzotyczną wyprawą, a do podróży na inne kontynent mieli dostęp tylko dla wybrańcy.

Facet z argentyńskim paszportem, pracujący dla amerykańskiej NBC, prowadzi programy w komunistycznej TV ? . Ta książka daje wgląd w to jak państwo i elity tamtych czasów funkcjonowały, w dzień się zwalczały w nocy razem chlały. Takim przykładem jest opis obchodzenia Nowego Roku w domu Halików. Ludzie kultury, sztuki , komunistyczni aparatczycy wspólnie bawią się na imprezie dwa tygodnie po wprowadzeniu stanu wojennego. W tych ciężkich czasach Halikowie wraz ‘’Jankiem Serce’’ i jego żoną opływają wspólnie Kubę. Kazimierz Kaczor był wtedy aktywnym działaczem ,,Solidarności’’ , nie dość ze dostaje paszport to jeszcze żaglówki Halika i Kaczora zostały dostarczone z Polski na Karaiby. Halik uwielbiał jadać w kultowej,, Baszcie’’ dokąd partyjniacy z najwyższej półki zapraszali swoje kochanki , gdzie prywaciarze i artyści popijali i zajadali w prywatnych lożach.


Halik to postać nietuzinkowa, wyjątkowa i niejednoznaczna , ta opowieść o jego podróżach i życiu na pewno przybliża jego postać i pozwala zrozumieć jego postępowanie w kontekście tamtych czasów.
Jedno jest pewne że Wojciechowska i Cejrowski , którzy mają sztab ludzi pracujących na nich, załatwiający im wszystko , przy jego przygodach i podróżach są bezbarwnymi amatorami.

Czytajcie !!!

Wierzę w Was, dacie radę , trzymam kciuki.







  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post187

Ponad

takie tamOpublikowany przez Otto ¶ro, marzec 20, 2019 22:03:52

100 lat temu Głęboką ( wtedy Stephaniestrasse) mknęły pod górę tramwaje,


jako że była to zawsze jedna z głównych ulic , są tu najokazalsze kamienice.


Słusznie zauważył czytelnik Rys ( widać się przykłada i studiuje moje posty z uwagą, za co mu chwałasmiley ) skręcając w lewo w ulicę Menniczą można również dotrzeć do rynku, ulica poprowadzi nas łukiem do przeciwległego rogu rynku, po drodze przy Placu Teatralnym miniemy teatr im. Adama Mickiewicza .

Pomysł budowy teatru powstał wiosną 1902 roku. Grupa zamożnych mieszkańców Cieszyna spotkała się w Domu Niemieckim, aby z inicjatywy radnego Gminy Cieszyn Franza Bartha, powołać Towarzystwo Budowy Teatru. Projekt teatru stworzyli architekci z Wiednia – Ferdynand Fellner i Hermann Helmer , którzy w swoim dorobku mieli 48 teatrów, m.in. w Wiedniu, Berlinie, Toruniu i Łańcucie.

Uroczyste otwarcie teatru nastąpiło w dniu 24 września 1910 roku, Przy okazji otwarcia teatru podkreślono, że nowy teatr będzie wyłącznie teatrem niemieckim i nigdy z jego sceny nie padnie polskie słowo.
Niedługo później to stwierdzenie zupełnie się zdezawuowało. Dziesięć lat po otwarciu role impresariatu pełniły Towarzystwo Teatru Niemieckiego (które powstało z Towarzystwa Budowy Teatru) i Towarzystwo Teatru Polskiego.
14 grudnia 1920 roku wystawiono pierwszą polską sztukę – komedię Aleksandra Fredry – Zemsta w wykonaniu Teatru im. Słowackiego z Krakowa.

· W 1969 roku została wydana Odezwa do widzów Teatru im. A. Mickiewicza w Cieszynie, z autentycznymi "uwagami o korzystaniu z Teatru". Zostały one stworzone przez Sekcję Miłośników Teatru i ówczesnego dyrektora – Pana Jana Foltyna .

1. Punktualność to oznaka kultury. Wstęp na widownię po rozpoczęciu przedstawienia jest niedozwolony. Spóźnieni zmuszeni są czekać w korytarzu do przerwy. Również wychodzenie w czasie spektaklu należy ograniczyć tylko do wypadków choroby, a uciekanie pod koniec przedstawienia, kiedy dziękujemy artystom i wręczamy kwiaty, nie powinno mieć miejsca. Dopiero po zapaleniu świateł garderoba będzie wydawana.

2. Wchodzenie do Teatru bez biletu traktowane jest podobnie jak w pociągu czy autobusie.

3. Dobrze wychowany widz nie będzie jadł w czasie przedstawienia, szeleścił papierkami, częstował cukierkami, rozmawiał, szeptał a nawet nucił, czy też odzywał się głośno.

4. Palenie tytoniu dozwolone jest na razie w westybulu na parterze i przy bufecie na I piętrze. Na schodach, w korytarzach i ubikacjach palić nie wolno. (Niestosowanie się będzie karane mandatami.)

5. Wszelkie harce i bieganiny młodzieży po schodach i korytarzach nie mogą mieć miejsca.

6. Zamówione bilety należy wykupić co najmniej 4 dni przed przedstawieniem (...). Należy również nabywać bilety na II balkonie, gdzie cena jest niższa, a widoczność i akustyka w tak małym teatrze również dobra.

7. Odstępowanie biletów (szczególnie z zakładów pracy) na sztuki dla dorosłych swoim dzieciom jest bezcelowe, gdyż młodzież taka nie będzie wpuszczana do sali.

Źródło : wikipedia


Od 2 do 7 maja 1974 roku, w teatrze kręcono zdjęcia do filmu Andrzeja Wajdy – ¨’’Ziemia Obiecana". Na potrzeby filmu wykręcono fotele, a w ich miejsce wstawiono krzesła, wybudowano klasyczną budkę suflera. Stworzono też małe teatralne muszle, gdzie stały świece (ponieważ kiedyś tak oświetlano salę teatralną), zmieniano także klamki w drzwiach.


Kręcono sekwencję teatralnego przedstawienia oglądanego przez łódzką burżuazję. Sekwencja ta trwa w filmie 11 minut. W powieści Reymonta tyle tylko można znaleźć o repertuarze tego wieczoru: „(…) patrzył dalej z uwagą wielką na scenę, gdzie amatorzy i amatorki parodiowali prawdziwych aktorów i sztukę. Było to bowiem przedstawienie na cel dobroczynny,

złożone z dwóch komedyjek, śpiewu solowego, gry na skrzypcach i fortepianie, i żywych obrazów na zakończenie”. Niecałe dwa zdania, na których podstawie Wajda wyczarował jeden z najbardziej fascynujących filmowych obrazów teatru w teatrze.

Zaczyna się to przedstawienie sceną „Tańca Czterech Łabędzi” z baletu Czajkowskiego, tańczą dziewczyny z Bielska i chyba kilka z Cieszyna. Jedna się przewraca – co wywołuje atak śmiechu siedzącego w loży bogatego kartoflarza-nuworysza Müllera (Franciszek Pieczka).



Ten upadek prawdopodobnie był przypadkowy, a Wajda, który jak mało kto umiał reagować na to, co nieprzewidziane, włączył ten pozornie nieudany dubel do filmu. Baletnice tańczą na pointach, widać, jak bardzo się starają, kamera przez dłuższą chwilę pokazuje ich stopy i tu zdarza się coś, co Roland Barthes nazwał punctum (elementem skupiającym uwagę) w fotografii – brudne podeszwy baletek.

Źródło: tramwaj cieszyński

Idąc dalej Głęboką miniemy Stary Targ po lewej który w dawnych czasach pełnił funkcje jednego z głównych placów Cieszyna,

a bibliotekę miejską po prawej.


Kamienica przy ul. Głębokiej 15, obecna siedziba Biblioteki Miejskiej, weszła do historii Cieszyna jako tzw. Dom Niemiecki [Deutsche Haus]. Nazwę tę oficjalnie budynek nosił na przełomie XIX i XX w., kiedy został wzniesiony w takiej postaci, jaką można oglądać do dzisiaj. Dzieje posesji na której się mieści, jak wszystko w Cieszynie, są jednak znacznie dłuższe.

Już w średniowieczu był to jeden z najznaczniejszych budynków przy ulicy biegnącej od miasta w stronę zamku, ulicy nazwanej początkowo ul. Polską, a potem Głęboką. Zamykał z jednej obecny Stary Targ. Był wtedy kamienicą narożną, bowiem wzdłuż posesji biegła wąska uliczka łącząca Stary Targ z innym ważnym punktem w mieście – Studnią Bracką, potem nazwaną Studnią Trzech Braci. Uliczka nie otrzymała nigdy własnej nazwy, ale jest widoczna na wszystkich starych planach Cieszyna.

Od biblioteki już niedaleko do rynku , mijamy Kościół pw. św. Marii Magdaleny

i jesteśmy U celu dzisiejszej wędrówki ,


a dalszy spacerek następnym razem .

A tu jak zwykle link do fotek z dzisiejszego zwiedzania.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/141





  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post186

Jak

takie tamOpublikowany przez Otto nie, marzec 10, 2019 22:47:13

wrócimy mostem Przyjaźni do Polski to od razu za mostem po lewej stronie mamy Wzgórze Zamkowe.

Najstarsze ślady osadnictwa sięgają czasów rzymskich i pochodzą z V w. p. n.e. Pod koniec XIII wieku gród stał się stolicą samodzielnego Księstwa Cieszyńskiego, istniejącego w latach 1290–1918. Zamkiem i Księstwem rządzili najpierw Piastowie (do 1653 roku), po nich rządy objęli Habsburgowie.

Dzielił się na dwie części: Zamek Górny i Zamek Dolny. Zamek Górny był otoczony murem obronnym z basztami, a w jego obrębie mieściły się książęce komnaty mieszkalne i reprezentacyjne. Tutaj zlokalizowane były także kaplica zamkowa oraz zachowana do dzisiaj wieża obronna, zwana Piastowską. W Zamku Dolnym znajdowały się pomieszczenia gospodarcze, mieszkania służby dworskiej, zbrojownia, stajnie a także lochy dla więźniów.

Niestety kolejne wieki nie były łaskawe dla tego miejsca. Wojna trzydziestoletnia (1618-1648) oraz wygaśnięcie linii Piastów cieszyńskich (1653 rok) przypieczętowały upadek książęcej rezydencji. Zamek stał się własnością Habsburgów, dla których nie był strategicznym obiektem.
Dopiero w XIX wieku (1840 rok) Wzgórze przebudowano w stylu klasycystycznym według projektu wiedeńskiego architekta Józefa Kornhäusela.

Na fragmentach Dolnego Zamku powstał letni Pałacyk Myśliwski, w którym mieściły się pokoje gościnne arcyksięcia cieszyńskiego i kancelaria Komory Cieszyńskiej. W pozostałej części Wzgórza zaaranżowano angielski park krajobrazowy, w którym zachowano Wieżę Piastowską i rotundę pw. św. Mikołaja i św. Wacława. Przed I wojną światową na pozostałościach po Wieży Ostatecznej Obrony wybudowano "sztuczne ruiny", które w XX wieku usunięto i przywrócono ich pierwotny kształt.
Po I wojnie światowej w dawnym zamku rezydowała Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego.
(Pomnik legionistów Ślązaków poległych za Polskę.)

następnie Zarząd Lasów Państwowych, w 1947 wprowadziła się Państwowa Szkoła Muzyczna, a od 2005 cześć dawnego zamku stała się także siedzibą regionalnego centrum przedsiębiorczości i designu.


Rotunda św. Mikołaja i św. Wacława


jest najstarszym obiektem murowanym na Śląsku i jednym z nielicznych przykładów architektury romańskiej w Polsce. Zyskał także miano najcenniejszego zabytku Ziemi Cieszyńskiej. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy że jej podobizna znalazła się na rewersie banknotu dwudziestozłotowego.

Zbudowana w XII wieku, pełniła najpierw funkcję kościoła grodowego a później kaplicy grodowej (z czasem zamkowej).

Wieża Piastowska, to jeden z najstarszych zabytków Śląska Cieszyńskiego, pozostałość średniowiecznego, gotyckiego zamku Piastów. Kamienna wieża była miejscem ostatniego schronu, w razie zdobycia zamku.Została wybudowana w pierwszej połowie XIV wieku. Jako jedna z czterech wież była istotnym elementem systemu obronnego. Wieża jest ozdobiona narożnymi tarczami herbowymi z orłem piastowskim, które są dziełem warsztatu praskiego Piotra Parléřa. Pod koniec XV wieku została nadbudowana o kolejną kondygnację z hurdycjami i blankowaniem wykonanymi z cegły i drewna, a całość została nakryta wysokim dachem namiotowym. Wieża pełniła funkcje strażnicze, więzienne i mieszkalne.


Liczy prawie 29 metrów, po pokonaniu 120 schodów wchodzi się na taras widokowy, z którego można podziwiać panoramę Cieszyna, Czeskiego Cieszyna, a także górskie szczyty Beskidu Śląskiego. W latach 1976-1989 wieża została poddana pracom konserwatorskim. Odrestaurowano krenelaż, odtworzono narożne herby i wybudowano taras widokowy.
Niestety jak ja zwiedzałem park to wieża była zamknięta i musiałem się zadowolić widokiem z tarasu.

Będąc na wzgórzu Zamkowy warto odwiedzić browar cieszyński ,

Browar powstał w 1846 roku (10 lat przed browarem w Żywcu). Założony został przez Karola Ludwika Habsburga przy jego ówczesnej rezydencji. Znajduje się on na samym wzgórzu zamkowym więc łatwo do niego trafić. Browar należy do grupy Żywiec.


W 1838 roku arcyksiążę Karol Ludwik Habsburg postanowił gruntownie przebudować swoją cieszyńską rezydencję. Niejako przy okazji tej wielkiej przebudowy zachęcony sukcesami, jakie w owym czasie zaczęło na rynku odnosić piwo typu pilzneńskiego,książę cieszyński Karol Ludwik postanowił zbudować własny browar w Cieszynie. Syn i następca Karola Ludwika, arcyksiążę Albrecht Fryderyk Habsburg, zachwycony sukcesami zakładu rozwinął produkcję i w 1856 roku zdecydował się na założenie kolejnego browaru, który na jego polecenie wybudowano we wsi Pawlusie pod Żywcem. Pierwsi piwowarzy żywieckiego browaru pochodzili z Cieszyna.

Następnym razem będziemy się wspinać główną ulica Cieszyna. Ulica Głęboka prowadzi od zamku do rynku.


A tu jak zwykle link do fotek z dzisiejszego zwiedzania.


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/139


źródła: Biuletyn Informacji Publicznej i Wikipedia


  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post185

Z

takie tamOpublikowany przez Otto sob, marzec 09, 2019 13:46:51

ulicy Przykopa już niedaleko do legendarnej Studni Trzech Braci .


Legenda o założeniu Cieszyna przez Leszka, Cieszka i Bolka, trzech synów polskiego króla Leszka III jest jedną z wizytówek nadolziańskiego miasta, a tzw. Studnia Trzech Braci jej najbardziej widzialnym elementem. Wielka radość połączyła trzech braci, którzy spotkali się po długiej rozłące, tak iż z tej radości założyli miasto, upamiętniające w nazwie fakt owego „cieszenia się”. Jako że miało to miejsce rzekomo przed 1200 laty przy okazji przekazuje się wiadomość, iż Cieszyn jest miastem o bardzo długiej tradycji.

Zbudowana nad źródłem na zboczu zbiegającym do Olzy studnia, zwana Studnią Trzech Braci jest rzeczywiście bardzo stara, ale nie tak bardzo, jak chce legenda. Zachowane źródła pierwszy raz wspominają o niej w 1434 r.


Obecnie zabezpieczona żeliwną, neogotycką altaną z 1868 roku, odlaną w hucie w Trzyńcu. No cóż , czas leci wszystko się zmienia i studnia już nie ta sama bo obok wisi tabliczka ze woda niezdatna do picia L.

Idąc ulicą Przykopa do końca skręcamy w lewo w Zamkową i jesteśmy na moście Przyjaźni. Tak wygląda od strony polskiej.


Most który podobnie jak most Wolności przeszedł swoje, pod koniec II wś. został wysadzony. To już zdjęcie robione od strony czeskiej ,


ruiny uwiecznił mój dziadek Ludwik.

Fot. Ludwik Bardoń

Prawo i lewobrzeżny Cieszyn nie łączyły tylko mosty ale również linia tramwajowa która został uruchomiona w 1911 roku, a zlikwidowano ją w 1921 po podziale Cieszyna.

Ulica Zamkowa za mostem już po czeskiej stronie nazywa się Hlavni trada , ale chyba powinni ją przechrzcić na Vietcong trada , jest tu mnóstwo sklepików monopolowych


prowadzonych przez Wietnamczyków (w Cieszynie nazywają ich Koreańczykami ). Sklepy robią przygnębiającewrażenie, obsługa albo właściciele ( ciężko rozróżnić ), chcąc zaoszczędzić na ogrzewaniu, opatuleni w puchowe kurtki i z czapami na głowach , gapiąc się w smartfony wrzeszczą do siebie po wietnamsku. Alkohole przemieszane z azjatyckimi kosmetykami typu maść tygrysia tłoczą się na tandetnych półkach skleconych z metalowych kształtnikow, te ‘’półki’’ a właściwie regały lepiej by się odnalazły w warsztacie samochodowym albo piwnicy. Regały oddzielone są wyrobami odzieżowymi których by się nie powstydził żaden szanujący się ‘’ljubitel’’ muzyki disco-polo, a egzotyki dodają zapachy kuchni azjatyckiej której won unosi się znad spożywanych zupek.

Tomio Okamura , kontrowersyjny polityk o czesko – japońskich korzeniach, największy propagator uprzedzeń i ksenofobii, przygląda się temu wszystkiemu z plakatu.:)


Czeski Cieszyn to nazwa która jest niezbyt popularna po polskiej stronie, jest to tym bardziej zrozumiale ze na każdym kroku widać polskość lewobrzeżnego Cieszyna , dwujęzyczne nazwy ulic , hotel Piast ( który podobno kupili Koreańczycy ),

herb Cieszyna na dworcu kolejowym.

Ten mały Wiedeń , podzielony między Czechów a Polaków to żywa pamiątka po cesarstwie austriackim,


na każdym kroku widać dawną potęgę i świetność tego miasta które leżało na głównym szlaku z Wiednia do Lwowa.

To jeszcze nie koniec spaceru po Cieszynie :)

A poniżej link do fotek.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/137





  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post184

Historia

takie tamOpublikowany przez Otto ¶ro, luty 27, 2019 23:20:33

mostu Wolności rozpoczęła się 18-go sierpnia 1903 roku ,wtedy to otwarto go uroczyście w dniu urodzin Franciszka Józefa I,
( źródło fotopolska.eu)
jako tzw. Most Jubileuszowy z okazji 55 lat panowania cesarza. Nazwa została zmieniona na Most przy Strzelnicy po rozpadzie Monarchii Austrowęgierskiej.

Ludzie często narzekają ze katalogi podróży kłamią, fotki przerobione w photshopie nie odzwierciedlają rzeczywistości. Jak widać na poniższej fotce, zbiegi marketingowe w stylu upiększania stanu faktycznego nie są nowości i maja długie tradycje.
W tym przypadku jeszcze tramwaj ok , chociaż nie jeździł tym mostem, ale żaglówki i wycieczkowce ?!! tu autora poniosło i chyba odpłynął :)

( źródło fotopolska.eu)

Most został zniszczony we wrześniu 1939 roku przez wycofujące się przed hitlerowcami polskie wojska. Kolejny, prowizoryczny wystawiono w 1947 roku, a oficjalne otwarcie nowego już pod nazwą Mostu Wolności miało miejsce w 1953 r., dotrwał do 1970 r., został zniesiony przez powódź. Podczas próby jego ratowania zginęło pięciu strażaków.
Historia rodziny tez jest związana z historią Mostu, daleki krewny Franciszek ,który mieszkał na Małej Łące , po powodzi wyciągał z wody kłody drewna na opał , bosakiem zahaczył taką dorodną kłodę , i jak ją wyciągnął , okazało się że to jeden z utopionych strażaków.
Obecny most został wybudowany w 1974 r.

Idąc pod górę ulicą 3-go Maja , z prawej i lewej mijamy budynki Celmy. Tu właśnie, jeden z wujków załatwiał wiertarki które zabieraliśmy ze sobą na wakacje, cieszyły się ogromną popularnością wśród Bułgarów i Rumunów, chociaż nie tak jak pozłacane i posrebrzane łańcuszki z krzyżykiem albo medalikiem. Tata chował je w kolumnie kierownicy, miały niestety jedna wadę , farba schodziła jak się je dłużej potrzymało w ręce.

Sam teren Celmy leży poniżej ulicy, a przed upadkiem chroni balustrada która podobno pamięta czasy Franza Josefa.

Kawałek za Celmą, 3-go Maja skręca pod kątem 90 stopni w lewo, po obu stronach stoją bardzo oryginalne budynki,

niestety niektóre bardzo zaniedbane. W Cieszynie jest cale mnóstwo ciekawych, willi i kamienic. O jednej z nich która stoi przy ulicach 3-go Maja i Miarki zrobiło się głośno po wpisie Wojciecha Trzcionki, dziennikarza zajmującego się dizajnem i architekturą.


Cieszyn wystawił na sprzedaż i sprzedał za 500 tys ,perłę modernizmu - willę Elizy Niemcowej (ok. 350 m kw.), wzniesioną w latach 1932-1933, projektu Alfreda Wiedermanna (1890-1971), architekta, który zbudował wiele przepięknych obiektów w Cieszynie, Bielsku-Białej i Katowicach (większość, ok. 30 właśnie w Cieszynie; i (sic!) nie ma tu nawet swojej ulicy...) ( źródło Dziennik Zachodni )

Inna ciekawostka to tak zwana willa pod Różą położona vis-à-vis willi Elizy.


W niej to właśnie umiejscowił swoją metresę, Fryderyk Maria Albrecht Habsburg-Baudemont-Vaudemont-Teschen Lotaryński.


Arcyksiążę Austrii od 4 czerwca 1856 roku do 30 grudnia 1936 roku, książę cieszyński od 2 lutego 1895 roku do 11 listopada 1918 roku, tytularny książę cieszyński od 11 listopada 1918 roku do 30 grudnia 1936 roku. Ostatni habsburski właściciel Księstwa Cieszyńskiego, wojskowy, generalny inspektor armii Austro-Węgier, w latach 1914-16 jej głównodowodzący. Otrzymał stopień marszałka polnego i powierzono mu główne dowództwo armii austrowęgierskiej. Dzięki temu Cieszyn stał się w latach 1914-1916 siedzibą Głównego Sztabu Armii. ( źródło "HABSBURSCY KSIĄŻĘTA CIESZYŃSCY")

Jak się cofniemy ulicą 3-go maja , i przed zakładem Celmy zejdziemy na dół , to można zrobić sobie fajny spacerek w kierunku centrum ulicą Przykopa

- dawną dzielnicą tkaczy, garbarzy, sukienników i kowali, rozlokowaną nad potokiem. Ta część starego miasta w Cieszynie nazywana jest Cieszyńską Wenecją – wzdłuż współczesnej ulicy Przykopa stoją budynki z XVIII – XIX wielu z mostkami przerzuconymi przez koryto Młynówki.


I to by było na tyle tym razem.

A poniżej link do fotek .

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/135





  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post183

Muszę

takie tamOpublikowany przez Otto pon, luty 25, 2019 19:11:14

zrobić przerwę w spacerku po Cieszynie gdyż nerka mnie rozbolała, ale w związku z tym ze cały czas dostaje wiele pytań dotyczących skoku ze spadochronem

Jak to jest ? , a po co ? , no i co w tym takiego fajnego ? , czy warto ? itd.

Mogę powiedzie ze to niesamowite przeżycie , coś wspaniałego , polecam , po prostu ‘’orgazm’’ , człowiek chodzi uśmiechnięty cały dzień, tak jak by unosił się nad ziemią. Tysiąc słów nie odda tego uczucia tak dobrze jak film.

Już wiem skąd się wzięło określenie wolny jak ptak .

Zresztą zobaczcie, sami link poniżej

https://youtu.be/p1Ifn7DAHIY



  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post182

Przeglądając

takie tamOpublikowany przez Otto nie, luty 24, 2019 14:36:30
album , udało mi się dotrzeć do zdjęć archiwalnych. Puńcówka która normalnie jest leniwą rzeczką czasami pokazuje swoje dzikie oblicze
tak wygląda dzisiaj już po uregulowania

ale bywało i tak


tak dzisiaj
a tak kiedyś



  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post181

Bunkier

takie tamOpublikowany przez Otto ¶ro, luty 20, 2019 14:05:07

z łąki na której razem z kuzynem zbieraliśmy mlecze dla kłapouchów jest dobrze zakamuflowany i ciężko go zlokalizować,

został ‘’wchłonięty’’ przez budynek mieszkalny i osoba postronna nigdy się nie domyśli ze częścią domku jest bunkier z czasów wojny.
Oprócz obowiązków były tez atrakcje, jedną z nich była wspólna wyprawa nad Puńcówkę. Rodzice, wujki , ciocie , torby, wózki, koce , ciasta , kotlety, napoje i całe mnóstwo dzieciaków , wszyscy szliśmy w dól ulicą Błogocką. Słońce świeciło, ptaszki śpiewały, kolory i zapachy lata dookoła, i ten beztroski i bezproblemowy dziecięcy świat , a tak wygląda obecnie Błogocka w zimowej szacie.


Obecnie, zejście kawałkiem ulicy który prowadzi do rzeczki jest niebezpieczne, w czasie ulew ‘’spłynęła’’ do lasku miejskiego. Tak to wygląda od paru lat ,

i ciężko sobie wyobrazić ze kiedyś była to ruchliwa ulica pokryta kostką brukową.
Na dole mijaliśmy starą kręgielnię która pamięta czasy Franza Jozefa , prawdziwy zabytek obecnie na sprzedaż , ktoś chętny ?,


stąd już tylko kawałek do polany na której rozbijaliśmy obozowisko. Jak jednak niewiele potrzeba do szczęścia, dla dzieciarni budowanie tamy z rodzicami , nauka puszczanie kaczek , łapanie pstrągów, czy gonitwa za motylami, żabami i jaszczurkami to były niesamowite emocje. Niestety odkąd zbudowano stopień wodny to nasza łąka znalazła się pod wodą,

no ale dzisiaj dzieci mają inne atrakcje, a z rodzicami mogą się komunikować przez smartfony albo IpadyJ.

Ulica Błogocka prowadzi do Błogocic, dzisiaj to cześć Cieszyna, wcześniej wioska ale za to z własnym zamkiem. Skromny dworek ,zwany - ‘’Zameczkiem w Błogocicach’’ został wybudowany w pierwszej połowie XVI prze rodzinę Mitmayerów,
źródło : fotopolska.eu
wielokrotnie zmieniał właścicieli i był przebudowywany. Ostatnim razem wyremontowany częściowo z funduszy- ‘’wyimaginowanej wspólnoty’’.

Nieopodal ‘’Zameczku’’ , jest osiedle bardzo zgrabnych domków jednorodzinnych , potocznie zwanych – ‘’aleją celników’’. To określenie kojarzy mi się z tym co mi opowiadał zaprzyjaźniony celnik z Kościerzyny w czasach kiedy pracowałem na Kaszubach a Polska nie była częścią wyimaginowanej wspólnoty :… wśród celników jest taka zasada - samochód wolno kupić dopiero po dwóch latach pracy , a dom postawić dopiero po pięciu.
Celnicy to byli Panowie !, jak się nie miało układów albo nie posmarowało to mogli przetrzymać na granicy, stosowali tak zwane zmiękczanie. Myśmy mieli dobrze, bo wujek miał układy, i jak jechaliśmy na wakacje do Bułgarii to nas przeprowadzał bez kolejki i bez kontroli, chociaż nasza Skodzina S100 w kolorze bordo,

była obciążona towarem do granic wytrzymałości , na dachu podwójne zestawy namiotów , butli gazowych krzesełek, w środku siedzieliśmy ściśnięci, każdą wolną przestrzeń wypełniały ręczniki, wiertarki, radioodbiorniki, kremy Nivea i innym badziewie, tak pożądane w naszych bratnich krajach, podwozie szorowało po cieszyńskim bruku przy najmniejszej nierówności.

Dzisiaj chodząc po Cieszynie można nie zauważyć ze się przekroczyło granicę , takie to czasy nastały.

Spacerując aleją Jana Łyska w kierunku centrum idziemy wzdłuż Puńcówki ,

mijamy staw w którym latem można popływać na kajakach ,


przechodzimy obok kładki nad Olzą zbudowanej już w czasach Unii,

i docieramy do mostu Wolności – mostu Svobody, to jego najnowsza nazwa w ponad 100 letniej historii.


Kontynuacja wkrótce.

A tu poniżej link do fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/133







  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post180

życie

takie tamOpublikowany przez Otto sob, luty 09, 2019 13:57:15

z jednej strony jest bardzo piękne z drugiej może być bardzo smutne . We wcześniejszych postach rozpisywałem się o odejściach , minął tydzień a tu znowu najpierw brat którego prawie nie znalem a później bardzo bliska mi osoba związana z Cieszynem , i w tym całym nieszczęściu i smutku to jedyną radością jest to że pojechałem do miasta swojego dzieciństwa i mogliśmy się spotkać i pobyć ze sobą. Jak ktoś z rodziny powiedział że jak bym wyczuł , tak po prostu było - coś mną podświadomie kierowało , wsiadłem w samochód i pojechałem , zawsze są jakieś ‘’ale’’ żeby odłożyć na później , a bo to brak czasu , pieniędzy , nastroju. Cieszę się ze tym razem nie odłożyłem tego wyjazdu z jaki

Niestety wraz z tą osobą umarł kawałek Cieszyna

i to miasto nigdy nie będzie takie samo. Ja wiem ze to zabrzmi stereotypowo ale pewnych rzeczy nie powinno się odkładać na później i ‘’spieszmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą’’ –cytując klasyka.

Nie zdążyłem przyjechać na pogrzeb ani na stypę w restauracji potocznie zwanej ‘’ Pod trupkiem’’, ale byłem na cmentarzu ,




jest umiejscowiony na wzgórzu i spoczywający maja naprawdę piękne widoki aż na czeską stronę.

Spoczywaj w pokoju, będzie Ciebie brakowało.



  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post179

Czas

takie tamOpublikowany przez Otto nie, styczeñ 27, 2019 15:33:04

tak nieubłaganie popycha nas do przodu, niedawno była Wigilia a już mamy prawie 1/12 roku za nami. Zarówno przemijalność czasu jak i jego ograniczenie są najbardziej odczuwalne, namacalne, i docierają do naszej świadomości, gdy odchodzą nasi bliscy i znajomi. W ciągu ostatnich miesięcy to jakaś epidemia jakby się poumawiali, zarówno rodzina jak i znajomi.

Niestety czasu nie zatrzymamy, cztery wymiary czasoprzestrzeni nie pozostawiają złudzeń, ale mamy jednak możliwość zarejestrowania , uchwycenia milisekundy , poniżej portret mojego pradziadka - Pawła,


fotografia zrobiona ponad 100 lat temu , Polski wtedy nie było a pradziadek ma mundur armii austro-węgierskiej. Pradziadka i Franciszka Józefa już nie ma, Austro-Węgry się dawno temu rozleciały ale za to jest Polska J.

A to ja,

sportretowany, wstyd się przyznać, ale prawie pół wieku temu podczas zmagań ze ‘’świnką ‘’.
Z tego okresu pochodzą moje pierwsze wspomnienia Cieszyna, miasta rodzinnego pradziadka i rodziny ze strony taty. To jedno z niewielu miejsc z którego mam wyłącznie pozytywne i miłe wspomnienia , do Cieszyna przyjeżdżałem na wakacje a czasami na Święta Wielkanocne. Pozytywne wspomnienia są związane przede wszystkim: z atmosferą, z tym że otoczony byłem opieką dziadków, wujków i cioć, z kuzynostwem nigdy się nie nudziliśmy, do tego bliskość natury, wszystko było egzotyczne, przeciwieństwo warszawskiego blokowiska.

Już tyle razy odkładałem przyjazd do Cieszyna, ostatni raz byłem tam 11 lat temu, ale jak człowiek tylko chce to raczej g…. z tego wychodzi, tym razem postanowiłem ze jadę no i pojechałem.
Odwiedzić miejsce w którym się dawno nie było, to taka podróż w czasie. Przez jedenaście lat kuzyni stali się dziadkami , a ciocie i wujkowie pradziadkami.

W czasach mojego dzieciństwa ,centrum ''dowodzenia'' mieściło się w kamienicy na ul. Błogockiej. (właścicielem jest rodzina Zuberków, ich potomkowie nadal mieszkają w domu obok).

Każde piętro zamieszkane było przez wielopokoleniowe rodziny , dziadkowie , rodzice , dzieci , wnuki i psy. To był dom tętniący życiem , płacz, śmiech , krzyki , szczekanie psów, wszystko mieszało się z wonią wypieków ,ciast, jedzenia , kompotów , przetworów.

Górne piętro zajmowała rodzina D. Stary D. był chudy jak patyk, mówił a właściwie charczał chrypiąco – skrzeczącym głosem, a my jak to dzieciaki, śmialiśmy się z niego i często go przedrzeźnialiśmy, co oczywiście przynosiło zamierzony efekt bo się denerwował i potem to już tylko charczał. Jego żona z kolei miała posturę małego czołgu , ciekawe jak to ludzie się dobierają i uzupełniają, chociaż posturę D. uszczupliła choroba krtani. Jedno wspomnienie związane z D. utkwiło mi w pamięci, po podwórku kicał szczur, całą zgrają dzieciaków żeśmy za nim ganiali, w końcu udało nam się go dorwać i ogłuszyć, nie chcieliśmy go zabijać, ale jak D. zobaczył ze go mamy to wpadł na pomysł zademonstrowania jak należy unicestwić gryzonia. Na wpół martwemu szczurowi, do ogona przywiązał sznurek i zaczął nim kręcić kołowrotki, jak zwierzę nabrało odpowiedniej prędkości , chlasnął nim o ścianę garażu że aż je ‘’rozpuczył ‘’ jak to mawiają w Cieszynie , no i było po ‘’ptokach’’ , dzieciarnia zszokowana z otwartymi buźkami stała wpatrzona w czerwoną mokrą plamę i rozpłaszczonego szczura.

Wujek i pan R. z dołu hodowali zwierzęta w takich mini zagrodach na tyłach domu. Wujek miał kury , króliki i nutrie , a R. kury i króliki. R. zawsze coś nie pasowało i przeszkadzało , w ich przypadku sprawdziło się powiedzenie:.. że małe to złośliwe, bo R. były słusznej malej postury, już nie pamiętam kto był gorszy , on? , czy ona ? , w każdym razie zawsze mieli z czymś problem, o wszystko się czepiali i ciągle przychodzili na skargę : a to że biegamy dokoła domu i krzyczymy , a to znowu że nie biegamy i nie krzyczymy.

Już nie pamiętam kto wpadł na ten pomysł ? , ja ? czy kuzyn ? , i nie wiem czy to była jakaś akcja w ramach zemsty za donosicielstwo ?, czy tylko fantazja wywołana chwilowym brakiem zajęć ? , najciekawsze to chyba to, że byliśmy święcie przekonani o niewykrywalności naszego postępku. Udało nam się rozpętać prawdziwą wojnę z Raszkami , pomalowaliśmy ich kury na zielono , zażądali naszego ukrzyżowania i ukamieniowania. Nie wiem jak ich się udało udobruchać?, i jakie konsekwencje nas spotkały bo to tez mi wyleciało z pamięci, ale za to wszyscy pamiętają jak drobiowi R.urządziliśmy lakiernię J.

Zarówno R. jak i jego kur już nie ma , mieszkanie R. stoi puste i czeka na nowych lokatorów, a w całym domu mieszkają tylko dwie osoby.

Cieszyn zawsze będzie mi się kojarzył z bliskością natury i ze zwierzętami, dom na Błogockiej graniczy z ‘’Laskiem miejskim nad Puńcówką ‘’ , park ze starodrzewiem opada ostro w kierunku Puńcówki


która leniwie wije się u jego podnóża, było to jedno z wielu miejsc naszych zabaw. Jak teraz byłem odwiedzić rodzinę to z lasku do ogrodu Z. weszły trzy sarny, zdzierając racicami świeży śnieg, urządziły sobie legowiska.

Ja i kuzyn mieliśmy tez obowiązki , jednym z nich było karmienie zwierząt, ale najpierw musieliśmy iść uzbierać trawy do starego wózka dziecinnego, szliśmy na łąkę gdzie stał osamotniony bunkier , teraz to miejsce jest nie do poznania wyrósł las domków jednorodzinnych.

Jak już dotarliśmy na łąkę to zbieranie Mlecza miało najniższy priorytet, kończyło się to tym ze po inspekcji wujka musieliśmy jeszcze raz iść po zielsko.

Ciąg dalszy wędrówki po Cieszynie wkrótce.

I pamiętajcie !!! wierzę w Was , dacie rade się i trzymam kciuki J





  • Komentarze(9)//www.podrozemaleiduze.eu/#post178

Informacja

takie tamOpublikowany przez Otto nie, styczeñ 27, 2019 14:45:17

z ostatniej chwili , jeszcze ciepła. Zakończyła się licytacja mojego medalu , zaciekła walka trwała do końca , na polu bitwy zostało tylko dwóch wspaniałych: marek44 i naoali31.

Po długim i wyczerpującym zmaganiu zwyciężył marek44, Gratulacje !!!


Dziękuję wszystkim za udział a w szczególności markowi44.
Bo to szczytny cel.

Pozdrawiam

Maratończyk J



  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post177

Wspieram

takie tamOpublikowany przez Otto nie, styczeñ 13, 2019 14:05:58

Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Kochani w tym roku postanowiłem wesprzeć orkiestrę oddając na licytację mój bardzo osobisty przedmiot i trofeum z którym jest mi niezmiernie trudno się rozstać. Jest to medal.



Jest nie tylko największym i najcięższym ( prawie 300 gr ), ale najważniejszy medalem w moim życiu. Dostałem go za udział w Space Coast Marathon, organizowanym 27 -go listopada w 2016 r. po raz 45 na Florydzie. Jest on szczególnie ważny i osobisty, bo był to mój pierwszy maraton. Rozpoczynając szóstą dekadę życia, przez pól roku bez niczyjej wiedzy i wsparcia przygotowywałem się do biegu, ani rodzina, bliscy czy przyjaciele nic nie wiedzieli ze mam zamiar wziąć udział w maratonie , dowiedzieli się o wszystkim po fakcie. To ze przygotowywałem się w tajemnicy i bez wsparcia było chyba tak samo trudne jak sam bieg w prawie 30 stopniowym upale , ale się udało , wynik ponad 5 godzin nie powala, ale nie dla wyniku biegłem. Mam nadziej ze znajdzie się wielu chętnych którzy docenią mój wysiłek i jak wartościowy jest dla mnie ten medal w szczególności ze pieniądze idą na WOSP.



Jako dowód , link do relacji z samego biegu

https://www.youtube.com/watch?v=82mJPLW-EiA&index=7&list=PLtI6MRVYbuM-h2VRctZ0pYsq4X6J09mDC&t=37s

a tu link do aukcji do której serdecznie zapraszam i dziękuję za udział.

https://aukcje.wosp.org.pl/medal-za-udzial-w-maratonie-na-florydzie-i8852374



  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post176

Jak to mawiają

takie tamOpublikowany przez Otto wto, styczeñ 08, 2019 23:01:46

nadzieja umiera ostatnia , ja jeżeli chodzi o przyjaciół to straciłem ją dawno , ale nigdy nie mów nigdy , jak milo zostałem zaskoczony , ktoś docenił moje bieganie , setki kilometrów , hektolitry potu , półmaratony i maratony , starte zelówki , odciski , bóle , skurcze,łzy, bóle brzucha i wiatry , mrozy , deszcze i upały , samotność .

A tu taki prezent , taka niespodzianka , to piękniejsze od wszystkich zdobytych medali razem wziętych , nawet nie śmiałem o tym marzyc , to zbyt piękne żeby było prawdziwe , teraz już wiem ze jak biegnę to nigdy nie jestem sam , zresztą zobaczcie sami co dostałem …


Dziękuję Ci bardzo !!! Przyjacielu !!!

Teraz chce mi się po prostu założyć pepegi i biec w nieskończoność.



  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post175

Black River Park

takie tamOpublikowany przez Otto wto, styczeñ 08, 2019 13:25:57

Ten wpis jest ze specjalną dedykacją dla wytrwałej i konsekwentnej czytelniczki Grażki J

Dostałem niedawno takie zdjęcia od znajomego z Reunion , to plaza Ermitage




Na co ja mu się zrewanżowałem zdjęciem z naszej plaży ,


napisał ze powinienem się cieszyć bo u nas nie ma komarów , a już za pól roku znów będzie ciepło.smiley

Przypomniał mi się wypad do Black River park na Mauritiusie , było ciepło, parno i moskity. W porze suchej miedzy drzewami wije się niepozorna rzeczka w której można się schłodzić ,


ale w porze deszczowej to raczej nie da się przejść, świadczyły o tym gniazda termitów umiejscowione na drzewach , parę metrów nad ziemią .

Tutaj częściej można spotkać miejscowych , którzy chyba chcą odpocząć od turystów dominujących na plażach.

Poniżej link do fotek z wyprawy do Black River

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/129

Kochani pozytywni czytelnicy , wszystkiego najlepszego w Nowym Roku !





  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post174

W okresie

takie tamOpublikowany przez Otto sob, grudzieñ 22, 2018 18:34:01

najciemniejszych zakamarków zimy, najlepszym sposobem na przeczekanie ciemności jest teleportacja do jaśniejszych chwil.


Takim jasnym punktem był dla mnie pobyt na Mauritiusie. I chociaż nie jestem zwolennikiem zorganizowanych wycieczek to pływanie z delfinami było możliwe tylko w takiej formie. W pakiecie był transport , kąpiel z dzikimi delfinami i grill. Każdy na pewno widział jakiś film czy to przyrodniczy?, czy to fabularny?, czy z jakiegoś parku rozrywki? , ludzie w cudownej koegzystencji z ssakami wodnymi , komunikacja i zrozumienie, a delfinki mają takie buźki jakby się uśmiechały , większość ludzi marzy o takim spotkaniu , tylko jest jedno małe ale , delfiny w zatoce Tamaryńskiej do której są zwożeni ludzie z całej wyspy są DZIKIE !!! , a dzikie zwierzę ma to do siebie że jak widzi człowieka to go albo atakuje, albo sp….a .

To „pływanie” z delfinami przypominało bardzie pościg albo zabawę w kotka i myszkę, kilkadziesiąt motorówek gnało w miejsce gdzie się pojawiły , zanim jakakolwiek do nich dopłynęła to zdążyły zwiać , ludzie wyskakiwali z tych łódek , dziwne ze nikt się nie utopił, a delfiny chyba dobrze się bawiły pojawiając się co rusz w innym miejscu.

Po którymś skoku z łódki miałem już dość , ale udało się , ławica kilkudziesięciu delfinów przepłynęła obok nas , na filmie tego może nie widać ale były naprawdę blisko.

Zresztą możecie ocenić sami, link do filmu ze spotkania z delfinami poniżej.

https://youtu.be/20rq-KOZ3zM

Po tej dosyć wyczerpującej pogoni , zorganizowano nam grilla w okolicy półwyspu Le Morne Brabant, na którego końcu jest góra o tej samej nazwie i wysokości 556 m n.p.m.


Półwysep był schronieniem dla zbiegłych niewolników. Kiedy w 1835 roku wysłano tam oddziały wojska, aby obwieścić im zniesienie niewolnictwa, podobno rzucili się oni do morza, sądząc, że zorganizowano na nich obławę.


Jedna rzecz na którą zwróciłem uwagę, to że dzieci często pomagają w pracy dorosłym, byłem pełen podziwu dla naszego małego „Kapitana” który dzielnie przez kilka godzin pomagał we wszystkim , najpierw stojąc na dziobie

pilotował łódź kanałem między podwodnymi skałami dając znaki „kierowcy” , później targał klamoty i jedzenie do kuchni na plaży , wszystko po to żeby turyści się magli najeść, napić i zabawić . Dzieciak miał może 10 lat, ale biorąc pod uwagę dojrzałość i odpowiedzialność, to miedzy nim a rówieśnikami, którzy byli tam na wakacjach była swoista przepaść.


I takie to mam wspominania w tym jednym z krótszych dni w roku.

A poniżej link do fotek .

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/128





  • Komentarze(6)//www.podrozemaleiduze.eu/#post173

Będąc

takie tamOpublikowany przez Otto ¶ro, listopad 28, 2018 20:48:25

w Lizbonie koniecznie trzeba odwiedzi Sintrę , jest tak samo atrakcyjnym doświadczeniem jak nie lepszym niż sama stolica Portugalii. Pociągi jeżdżą co 20-30 minut, z dworca Rossio jedzie się ok. pół godziny.
Tak wygląda Rossio w świetle dziennym

... a tak po zmierzchu




Sintra przez wieki znana była jako letnia siedziba portugalskich władców.


Przed odbiciem regionu z rąk Maurów w Sintrze znajdował się arabski pałac (dziś w tym miejscu stoi Pałac Narodowy)



oraz górująca nad nim twierdza (Castelo dos Mouros).


Historyczne centrum miasta wyróżniające się kolorowymi domkami, niesamowite zamki i pałace na różnych wysokościach, tajemnicze ogrody, a całkiem niedaleko najbardziej wysunięty na zachód punkt kontynentalnej Europy. Urokowi miasta sprzyja też samo położenie - Sintra rozbudowała się u stóp gór o tej samej nazwie (Serra de Sintra).

W XIX powstał Pałac Pena,


czyli jeden z najlepszych przykładów romantyzmu w architekturze. Imponujący pałac otoczony został parkiem zainspirowanym stylem dawnych epok. W tym czasie powstały też inne wille i pałace, a Sintra stała się jednym z ulubionych miejsc odpoczynku wśród portugalskich wyższych klas. Ważnym atrybutem nowych pałaców były ogrody, które charakteryzowały się występowaniem różnych ukrytych elementów, takich jak groty, rzeźby czy fontanny.

Quinta da Regaleira

z najduje się około 10 minut drogi od Pałacu Narodowego – to przepiękny dom oraz wielki ogród pełen mistycznych symboli. Ich były właściciel Monteiro Milioner był wolnomularzem zainteresowanym teoriami spiskowymi, odbicie tych fascynacji można znaleźć w jego posiadłości.

Jedno jest pewne ,biorąc pod uwagę liczbę zamków, pałaców i otaczających je ogrodów wycieczka do Sintry to sztuka wyboru – nie da zobaczyć się ich wszystkich na raz, i warto tu spędzić więcej czasu ,szczególnie jeżeli zamierza się zwiedzić Sintrę i okolice na piechotkę


no chyba ze chce się wszystko zaliczyć w ciągu 5 minut - Asiatic style :)



a poniżej link do najszybszego i najbardziej ekonomicznego zwiedzania :)

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/127



  • Komentarze(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post172

Dokładnie miesiąc temu,

takie tamOpublikowany przez Otto czw, listopad 15, 2018 13:30:57

14-go października przebiegłem i częściowo przeszedłem , 42km i 195 metrów w Maratonie lizbońskim. Nie przypadkowo wybrałem tę datę , minęły dwa lata jak się rozstałem i mam nadzieję że tym razem na zawsze, z moją miłością nikotynką , nie powiem udawało mi się ją rzucić wiele razy ale zawsze wracała J, to taka toksyczna hate and love relacja.

A teraz już jej nie ma , nie ma smrodu , bólu głowy , kaszlu , sprawdzania czy starczy papierosków do jutra , nie ma ciągłego wyskakiwania na fajeczkę , na ćmika , nie ma delirki z powodu braku papierosów, nie ma cuchnących włosów , cuchnącego ubrania czy wżartego smrodu nikotyny w tapicerkę samochodu , nie ma kawki i papieroska , nie ma cigareta po jedzeniu , nie ma szluga na czczo, nie ma już kiepa towarzyskiego i nie ma papierocha na uspokojenie czy dla poddzierżki razgawora, nie ma peta w upale , nie ma na mrozie.

Pa, pa nikotynko, i nie wracaj nigdy, nic mi nie dałaś , tylko mamiłaś i oszukiwałaś , nic nie jesteś warta , no cóż ja mam ci powiedzieć ?, jesteś jak niektóre osoby z którymi miałem do czynienia życiu , przeklęty dzień w którym cię spotkałem J

Start Maratonu był w miasteczku Cascais położonym 30 km od Lizbony ,

Musiałem wstać o 4ej rano żeby dostać się na dworzec Cais do Sodre ,

i dojechać do Cascais. Mieszanka ‘’reisefieber’’ , ból gardła i sąsiad z ADHD , który całą noc biegał a to do kibla , to do kuchni i coś pichcił , to na balkon zajarać , wszystko to spowodowało ze nie zmrużyłem oka, idąc w pustymi uliczkami Lizbony w kierunku dworca czułem się jak rozgotowana fasola.

Na dworcu tylko parę osób ??? , o co chodzi? , dojeżdżam do Cascais i po pól godziny docieram do startu, zimno i wieje wiat. W maratonie ma biec przynajmniej parę tysięcy osób , a tu nawet setki nie ma !!!, okazało się ze start został przesunięty o godzinę ze względu na pogodę, rozmawiam z kolegą biegaczem i pytam 15 min. przed startem gdzie są wszyscy ludzie ?,

spokojnie , to Portugalczycy , zjawią się w ostatniej chwili , no i miał rację 10 min przed starem zaczęło się zagęszczać, pytam gościa skąd to wiedział ?

-no bo sam jestem Portugalczykiem.:)

Po starcie zaczęliśmy się oddalać od Lizbony po 5 km w tył zwrot

i zostało tylko 37 km do mety . Trochę tych biegów w różnych miejscach zaliczyłem, ale jak na razie to były najpiękniejsze i niepowtarzalne okoliczności przyrody ,

cala trasa wiodła wzdłuż wybrzeża Atlantyku , plaże , surferzy którzy czekając na odpowiednia fale wyglądali jak stado fok ,

fale wysokości wielopiętrowych domów rozbijające się o urwiska skalane, no po prostu super , do tego pogoda przecudowna, zapomniałem o zmęczeniu , o tym ze nie spałem ze mnie boli gardło. Jak minąłem most 25 kwietnia to już wiedziałem że dam radę i dobiegnę do celu.

Meta była na placu Praça do Comércio , i chociaż to był mój drugi maraton

to tych emocji i tego uczucia szczęścia jak się przekracza metę nie da się opisać to trzeba samemu przeżyć.

a poniżej link do fotek z samego biegu , i miejsc które mijałem podczas maratonu ale odwiedziłem z aparatem później.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/125





  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post171

Alfama

takie tamOpublikowany przez Otto nie, listopad 04, 2018 14:44:36
w Lizbonie to najstarsza dzielnica stolicy Portugalii i jej nazwa znaczy tyle co „gorące źródło” lub „łaźnie”, a pochodzi jeszcze z języka arabskiego. Nie jest najłatwiejsza do zwiedzania, położona jest na wzniesieniu, na którym króluje nad Lizboną zamek – Castelo de Sao Jorge(Zamek Św. Jerzego).



Zamek św. Jerzego, został wybudowany przez Maurów na wzgórzu Alfama, a w roku 1147 został odbity z rąk Maurów przez pierwszego króla Portugalii Alfonso I Zdobywcę.
Na Afamę można dotrzeć pieszo , schodami ruchomymi ,

np. z placu: Lg. Martim Moniz, albo wsiąść do słynnego tramwaju nr 28, przejechać całą trasę i koniec. W ten oto sposób zobaczyć najważniejsze zabytki Lizbony.Optymalnie jednak będzie chyba połączyć te wszystkie sposoby zwiedzania. Tramwajem 28

dojechać do punktu widokowego Miradouro das Portas do Sol , a stąd piechotką do Zamku Św. Jerzego .Miradouro das Portas do Sol czyli - „punkt widokowy bram słońca”, to jedno z głównych i najbardziej obleganych miejsc Alfamy, rozpościera się jeden z najpiękniejszych widoków na dachy Alfamy i Tag.

W czasie wspinaczki ulice zamieniają się w uliczki i staja się coraz węższe , w wielu miejscach jest tylko jeden tor i tramwaje muszą jeździć wahadłowo , w dzielnicy położonej najbliżej zamku, na wąskich uliczkach z trudem mieści się jeden samochód.

Alfama to przede wszystkim klimat i urok, znajduje się tu najwięcej lokali z muzyką fado która według niektórych miała narodzić się właśnie na Alfamie.

Jest takie hasło :Get lost in Alfama‚ – ja się nie zgubiłem ani nie zatraciłem .

Jest tu oczywiście dużo fajnych miejsc gdzie można cos zjeść i wąskich nastrojowych uliczek po których można się włóczyć godzinami, na pewno warto tu zajrzeć będąc w Lizbonie .

A poniżej link do fotek z mojego spaceru po Alfamie .

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/124





  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post170

Lizbona

takie tamOpublikowany przez Otto pi±, pa¼dziernik 26, 2018 14:39:51
jest niesamowitym i wyjątkowym miastem , położona na wzgórzach wokół ujścia Tagu do Atlantyku , to Paryż, Rio de Janeiro i San Francisco w jednym.
Jest tu Łuk triumfalny,


statuetka Jezusa



i kopia Golden Gate .



Pomnik Cristo Rei znajdziemy po drugiej stronie Tagu, w miejscowości Almada. Dojedziemy tam, a właściwie dopłyniemy tam promem z dworca Cais do Sodrè, a wysiadamy w porcie Cacilhas.



Można dojechać do Cristo Rei autobusem , ale ja wybrałem spacer , wydawało mi się ze nie zajmie mi to więcej niż pól godziny , myliłem się, dwie godziny i to cały czas pod górę , ale nie żałuję bo zwiedziłem Almadę i było warto, różni się pod każdym względem od Lizbony , przede wszystkim niska zabudowa i chyba w większości zamieszkana przez Portugalczyków, przynajmniej nie widać tu tylu Hindusów i Chińczyków , nie ma tez takich tłumów turystów, za to mnóstwo restauracji i knajpek z typową kuchnią portugalską i to w cenie 2 razy niższej ni w Lizbonie.



Dwie rzeczy które wyróżniają Lizbonę , a właściwie tez Portugalię to :
- azulejos , typowe dla Portugalii kafelki którymi są zdobione wszystkie domy , czasami są to tylko detale jak numer domu , a czasami cale fasady.




- chodniki pokryte kostką o barwie kości słoniowej , często wzbogacone rożnymi wzorami , ani razu nie widziałem chodnika z płyt betonowych , tylko ta drobniutka kostka , nie wiem co to za materiał ale chyba mają go w nadmiarze, ociepla to ogólny wizerunek i jest oryginalne.



Król Chrystus z cokołem ma prawie 100 metrów, cokół 80 metrów , figurka 28 metrów , ( proszę się nie martwic , Jezusek Chrystusek ze Świebodzina jest jak na razie największy ma 33 m , Chrystus Odkupiciel z Rio ma tylko 30 m , a Chrystus Pacyfiku z Limy w Peru, to karzeł w tej lidze bo ma zaledwie 22 m, -Polska !!! biało – czerwoni 😊) .

W cieniu Jezuska z Lizbony można wypić piwo albo drinka,


a dla chcących poczuć bliskość z synem Bożym, jest opcja wjechania do niego windą, nie wiem gdzie ta winda się zatrzymuje i nie chce wiedzieć ,





w każdym razie później można podziwiać zapierający dech w piersiach widok na Lizbonę i kopię Golden Gate czyli Most 25 Kwietnia.



Pomnik został zaprojektowany przez Francisco Franco de Sousa, a zleceniodawcą i głównym fundatorem był ówczesny premier Portugalii António de Oliveira Salazar. Jego powstanie zostało zainspirowane znajdującym się w brazylijskim Rio de Janeiro sławnym posągiem Chrystusa Zbawiciela i miał być dowodem wdzięczności Bogu za uchronienie Lizbony przed zniszczeniami w trakcie II Wojny Światowej.

To chyba moja najlepsza fotka jaką udało mi się kiedykolwiek zrobić , w jednym ujęciu zarejestrowałem Jezuska , diabla , słońce i księżyc , praktycznie w jednej linii , to rzadsze zjawisko niż zaćmienie słońca 😊.


Po takiej wędrówce i doznaniach duchowo-wzrokowych zasłużyłem na posiłek , Almada i Calihas to skupiska restauracji w których menu królują lokalne przysmaki, ryby i owoce morza , ja zdecydowałem się na grillowane sardynki z ziemniakami.




😊 I believe I can fly :)




a na koniec link do fotek z tej eskapady .


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/123





  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post169

Jeszcze wrócę

takie tamOpublikowany przez Otto nie, pa¼dziernik 21, 2018 21:19:33
na Mauritius i Reunion , ale na razie krótka przerwa na wypad do Portugalii , przygnał mnie tu maraton organizowany w Lizbonie , miasto super i z każdym dniem pobytu coraz bardziej mi się podobało , niestety finisz nie był taki fajny bo mnie napadnięto , ale o tym jak poszło w biegu i jak się zakończyła moje spotkanie z miejscowymi bandziorami opowiem później .



Fajną i ułatwiającą komunikację rzeczą w Lizbonie jest poleżenie lotniska , leży parę km od centrum i dojeżdża tu metro. Miałem niestety pecha z zakwaterowaniem, zarezerwowałem niedaleko od centrum , ale nie sprawdziłem dokładnie i okazało się ze jest wspólne WC i łazienka , do tego chyba był jakiś zjazd gruźlików , a ścianki jak membranki przekazywały dalej wszystkie dźwięki , miałem kaszlących po prawej , z lewej, z góry i z dołu. Hindus o nazwisku ‘’ No problem ‘’, po nieprzespanej nocy załatwił mi pokój na innym piętrze , okazał się tak samo do d… bo mieścił się miedzy kiblem a kuchnią , watahy niskobudżetowych podróżników urządzało wędrówki na sraczyk , do kuchni na odsmażanie jakiegoś trupa lub fajurę i pogaduchy na balkonie i to 24 h na dobę, niestety opłaciłem ten przybytek do dnia po maratonie ☹.

Stacja Oriente


Odbiór numerka i innych gadżetów związanych z biegiem był na terenie Parku Narodów



– który powstał w związku z wystawą światową Expo w Lizbonie, która miała miejsce w roku 1998 i śmiało można powiedzieć, że było to jedno z najważniejszych wydarzeń dla architektury współczesnej Lizbony. To właśnie podczas Expo’98 rozwinęła się lizbońska dzielnica Oriente i powstał słynny Park Narodów, który obecnie ściąga tysiące turystów, którzy oglądają nie tylko lizbońskie oceanarium, ale również inne obiekty wchodzące w skład projektu urbanistycznego tej najnowocześniejszej części Lizbony.

Panorama mostu Vasco da Gamy - dl. 17,2 km, do niedawna najdluzszego mostu Europy.




Na pewno warto przyjechać do Oriente i zwiedzić oceanarium ,



szczególnie jak się nie nurkuje 😊. Robi wrazenie do tego jest jednym z wiekszych jak nie najwieksze w Europie .






Komunikacja i środki transportu działają sprawnie w Lizbonie , autobusy , metro , tuk-tuki , albo klasyczne tramwaje które wspinają się po pagórkach, do tego wszędzie stacje z hulajnogami i rowerami elektrycznymi. Jedyne co było pozytywne z moim zakwaterowaniem, to przystanek rozsławionej linii 28 , był tuz obok mojego hotelu.



Lizbonę się fajnie zwiedza i odkrywa, centrum otoczone wzgórzami z zabytkowymi dzielnicami o swoistym zabarwieniu.
Idąc głównym deptakiem Rua Augusta w kierunku Praca do Comercio ,



mijamy po prawej windę św. Justyny, czyli Elevador de Santa Justa . Windy św. Justyny, patronki Lizbony, nie da się nie zauważyć.



Znajduje się w samym centrum miasta, tuż przy głównym placu, Rossio. Ażurowa, żelazna konstukcja, strzelająca 45 metrów w niebo łączy Dolne Miasto (Baixa) z Górnym (Bairro Alto). To neogotyckie, bogato zdobione cudo zaprojektował Raoul Mesnier de Ponsard, w wielu materiałach określany jako uczeń słynnego Gustawa Eiffla, jednak nie ma na to dowodów. Chociaż w samym wyglądzie tej pięknej konstukcji jest coś z paryskiej wieży. Winda zaczęła działać na początku XX wieku, początkowo napędzana parą, dopiero kilka lat później prądem. Cała konstrukcja jest żelazna, wewnątrz są dwie windy wyłożone drewnem, mogące pomieścić 24 osoby. W każdej jest windziarz.
Przechodząc pod Łukiem Triumfalnym – Arco da Rua Augusta.,




docieramy do nabrzeże rzeki Tag. I to by było na tyle , zmęczyłem się po tej wędrówce i czas na odpoczynek



a resztę możecie zobaczyć sami na zdjęciach Link poniżej

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/122






  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post168

no i mamy

takie tamOpublikowany przez Otto sob, pa¼dziernik 06, 2018 13:24:00
el otoño jak mawiają starożytni Hiszpanie , ale to jak co roku, i właściwie po tylu latach już się trochę człowiek przyzwyczaił, a na blogu jeszcze lato i Mauritius ,



szczególnie jak teraz robi się coraz chłodniej i ciemniej to z przyjemnością ‘’wracam’’ na wyspę oglądając zdjęcia. Takie wyalienowanie od spraw dnia powszedniego , słońce , ciepło , ocean, wszystko powraca , zapachy , dźwięki, kolory .


Zatrzymałem się w Grand Baie , miasteczko tętnicę życiem za dnia i nocą. Mieszanka tubylców i turystów w odpowiednich proporcjach ,


na pewno nie miejsce dla tych którzy szukają spokoju , ale ma wszystko co potrzeba , a jeżeli się szuka spokojniejszego miejsca to nie trzeba daleko wędrować.


Ci którzy chcą zwiedzić podwodny Mauritius mogą to zrobić w asyście nurka Wojtka , bo oczywiście ziomale są wszędzie .



😊

Nawiązując do dalekich podroży ,
czytałem ostatnio ‘’obiektywną ’’ relację jakiejś kobitki która opisuje egzotyczną wyprawę na rajską wyspę razem z ‘’koniem’’ , no po prostu szok , 20 tyś za tydzień tak zwanej metamorfozy , ćwiczenia z ‘’koniem’’ do południa a po południu z mężulkiem konia.
Opłacona dziennikarka była tak zestresowana przed wyjazdem, ze musiała zjeść pizzę i napić się wina, no normalnie jak ćpun przed odsiadką który musi się naszprycować, a dalej jest już tylko lepiej.
Biedactwo dzieli się szczegółową relacją jak to ją maltretowali i czasami nie dawała rady chodzić na popołudniowe ćwiczenia , a mężulek był jeszcze bardziej wymagający niż konik i zajeżdżał biedne foki, ale ogólnie było super i przecudownie i blabla , i sweetfocie razem z ‘’konikiem’’ .
Po tygodniu straciła kilogram !!! , a wiek biologiczny nie zszedł poniżej metryki , ale było zajebiście , podziwiam szczerość , no rzesz k… , jak by się porządnie wy…. to by więcej straciła , haha , 20 patoli ja p…. , a wystarczyło łyknąć laxigen , espumisan albo lewatywka za parę złotych.
Pełen szacun dla ‘’ konia ‘’ i ekipy ,stworzyli świetny biznes, a słoniki morskie ?, no cóż – prosta zasada: należy więcej wyciągać kalorii niż się wkłada 😊, takie obozy to chyba jeszcze większa durnota niż dowożenie żarcia z wyliczonymi kaloriami , ale jest popyt to jest i podaż a głupich nie brakuje. Za taką kasę to można polecieć nie na jedną wyspę ale na parę, i po jaką cholerę targać ze sobą ‘’konia’’ ???, na miejscu też są, a jak nie ma koni , to na pewno będą osły.
Chyba największymi beneficjentami takich wyjazdów są faceci którzy wysyłają swoje misiaczki na ‘’metamorfozy’’ , mają święty spokój , haha.

Dziwię się że Rodzynkowa jeszcze nie zaczęła organizować takich obozów np. : Perfekcyjne metamorfozy latryn w filipińskim więzieniu .

Ale jak to mawiają: nie moje małpy , nie mój cyrk.



A poniżej link do fotek z Grand Baie i nie tylko.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/120



  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post167

Cały

takie tamOpublikowany przez Otto nie, wrzesieñ 16, 2018 12:05:18

ten wyjazd na Reunion to spontan , to znaczy jak kiedyś trochę czytałem o wyspie to sobie pomyślałem fajnie by było tam pojechać , ale nie miałem pojęcia ze jest tu jeden z najbardziej aktywnych wulkanów, góry są tak wysokie , a latem wyspę odwiedzają wieloryby. Wiele cennych informacji i wskazówek dostałem od blogerki która mieszkała tam prawie rok.

Studiując mapy przed wylotem zorientowałem się ze Mauritius leży tuż obok, to odległość jak z Gdyni do Bydgoszczy, od razu podjąłem decyzję - Mauritius muszę odwiedzić jak już tam będę , bo nie wiadomo kiedy znów się uda przyjechać w te rejony. Popełniłem jeden błąd bo jak sprawdzałem ceny biletów z Reunion na Mauritius to były stosunkowo tanie , no i z lenistwa przełożyłem ich zakup na później co mnie dosyć drogo wyszło , haha.

O Mauritiusie słyszeli wszyscy , moje pokolenie dodatkowo o Złotym Mauritiusie, czytając komiksy o przygodach dzielnego kpt. Milicji – Żbika, ale Reunion ?!!! gdzie to k.. jest ??? to najczęstszy komentarz.

Dla większości , Mauritius kojarzy się z rajem , luksusowymi hotelami z kaskadą basenów, lazurowym morzem z krystalicznie czystą wodą i z niekończącymi się plażami z śnieżnobiałym piaskiem. I tak jest na pewno, jak się mieszka w luksusowym kompleksie odgrodzonym wysokim murem , chronionym i obsługiwanym przez cale szwadrony pracowników , do tego plaża jest prywatna.

Ja tez miałem taki wypaczony obrazek rodem z katalogu biura podróży, który jednak musiałem zrewidować.

Reunion i Mauritius mimo niewielkiej odległości różnią się diametralnie, na Mauritiusie najwyższe szczyty mają po kilkaset metrów wysokości najwyższy szczyt to Piton de la Petite Rivière Noire 828 m n.p.m.,

wnętrze Reunion jest strzeżone przez łańcuchy górskie dochodzące do 3000 m. Reunion to kawałek Unii z poziomem życia zbliżonym do średniej Unijnej . Mauritius w tym roku świętował 50 lecie uwolnienia się od Wielkiej Brytanii, i mimo ze jest uważany za jeden z najbardziej demokratycznych krajów afrykańskich to kontrasty są widoczne na każdym kroku.


Zwiedzanie na własną rękę daje możliwość obiektywniejszego spojrzenia , na moim wyobrażeniu i micie o Mauritiusie jako raju pojawiły się pęknięcia i rysy. W blogach ludzi którzy tu byli uderzyła mnie monotonność i jednostronność , podrasowane zdjęcia i cukierkowe opisy, no cóż wyjazdy bloggerom sponsorowały biura podróży 😊. Ja nie mam zobowiązań to sobie mogę pisać o czym chcę, odniosłem wrażenie ze ludzie na Mauritiusie byli bardziej przystępni i otwarci a komunikacja ułatwiona bo większość zna angielski.

Pierwszy przystanek w stolicy -Port Luis, zdziwiły mnie kraty w oknie mojego pokoju mimo że to było trzecie piętro .


Recepcjonista odradził zwiedzanie miasta wieczorem, powiedział ze jak chce się dostać do centrum to tylko samochodem ( do centrum było jakieś 2 km ). Okazało się ze nie ma za bardzo co zwiedzać, po 22 wszystko zamknięte ☹ strata czasu , w ciągu dnia to jeszcze jest co pooglądać , ale d… nie urywa.

Ze stolicy nie daleko do ogrodu botanicznego - Sir Seewoosagur Ramgoolam Botanical Garden zwanego również Pamplemousses, to miejsce dla tych którzy się zmęczą wylegiwaniem na plaży, można zobaczyć żółwie giganty sprowadzone z Seszeli ,


Wiktorię królewską rodem z Amazonii

albo Ficusa Benghalensis czyli figowca bengalskiego zwanego benianem , roślina występuje dziko na Mauritiusie ale sprowadzili ją przybysze z Indii.

Po paru godzinach zwiedzanie pojechałem na północ wyspy do Grand Gaube , miasteczko ładnie położone nad zatoką , są tez luksusowe kompleksy hotelowe ale nie jest to taki typowy ośrodek turystyczny z knajpami , pubami i dyskotekami .


Odbiłem od głównej ulicy i wybrałem się w podróż fotograficzną w poszukiwaniu lokalnych klimatów, no i znalazłem 😊

Czym dalej, to domki coraz skromniejsze i biedniejsze , co pewien czas zaczęły się pojawiać chłopaczki na rowerkach, przejeżdżali obok dokładnie mnie lustrując, po czym zawracali i tak po parę razy , normalnie takie ‘’czujki’’ jak w gettach amerykański,


coraz częściej dało się wyczuć zapach zioła, głośna muzyka dobiegała z domów które wyglądały na opuszczone, z jednej strony rozsądek mówił żeby zawrócić, ciekawość i adrenalina popychały do przodu. Doszedłem do domu w którym nie było okien , fasada kojarzyła mi się z trupią czachą a te okna a właściwie dziury po nich z oczodołami , w niektórych poruszały się leniwie postrzępione szmaty udające firanki. Byłem pewien ze jestem obserwowany , oblałem się zimnym potem, zło wisiało w powietrzu , możliwe że to tylko wyobraźnia , schowałem aparat i zawróciłem.


A tu parę fotek z mojej wyprawy

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/119

I Mauritius z lotu ptaka.

https://youtu.be/bOtthepiwTs





  • Komentarze(4)//www.podrozemaleiduze.eu/#post166

Nie mogłem zasnąć ,

takie tamOpublikowany przez Otto nie, wrzesieñ 02, 2018 15:18:11

przewracałem się z boku na bok , ekspres myśli pędził przez głowę a polska kaszanka też dawała o sobie znać. Zacząłem mieć wątpliwości czy ta cala wspinaczka ma sens ? , po co tam włazić ? . W biurze turystycznym zapytałem czy da się wejść i zejść w ciągu jednego dnia ?, pani popatrzyła na mnie i z opóźnionym zapłonem odpowiedziała ze chyba powinienem dać radę , super dzienkx !!!:)

4 rano – wstaję, za oknem ciemno, gałęzie krzewów walą w szybę okna, mam wrażenie że chcą ją rozwalić i wtargnąć do środka, i to wycie wiatru jak łkanie kojota na pustkowiu, po co mi to ?

Przytłoczyła mnie fala osamotnienia. Tak! Człowiek rodzi się sam (chodzi o stan emocjonalny), żyje sam i sam umiera! Nie można temu zaprzeczać., Ta myśl jest w pełni prawdziwa, lecz nie zawsze trzeba ją kojarzyć z negatywnym spojrzeniem na świat. Na pewno byłoby lepiej i bezpieczniej przeżyć tę eskapadę z kimś, ale co nas nie złamie to nas wzmocni.

I na takich przemyśleniach szybciutko zleciał mi czas do 6-ej , zaczęło świtać , czas ruszyć cztery litery . Le Bloc 1380 m n.p.m. – to miejsce w którym rozpoczyna się szlak prowadzący na Piton des Neiges, biało- czerwony szlak, taki polski akcencik który dodał mi otuchy.

Pierwszy etap wspinaczki to wejście po prawie pionowej ścianie do schroniska Coteau Kerveguen ca 2500 m n.p.m. . Z każdym krokiem coraz bardziej bylem zadowolony z tego że nie zrezygnowałem , utwierdzały mnie w tym coraz piękniejsze widoki. Poniżej miasto Cilaos widziane z wysokości 2000 m


Po drodze poznałem dziadka i wnuczka , dla 71 letniego Paula to już któraś z kolei wyprawa , dla jego 16-o letniego wnuka to pierwszy raz , czasem szliśmy razem, czasami oni mnie wyprzedzili czasami ja ich. Bylem pełen podziwu dla Paula , zasuwał jak by miał motorek w d... , jeszcze dźwigał plecak dwa razy większy od mojego ,co za gość.

Po trzech godzinkach czas na regenerację , krótka przerwa w schronisku i dalej w drogę.



Ścieżka i okoliczności przyrody diametralnie inne , nie ma krzewów czy drzewek tylko kamenie, skala i jakaś karłowata roślinność ,


nachylenie tez o wiele mniejsze , pogoda zmienia się co chwilę , albo świeci słońce i jest super widoczność a za chwilę mgła a właściwie chmury, widoczność zerowa i żeglowanie w mleku.


Podmuchy wiatru są coraz silniejsze i chłodniejsze, powietrze robi się rzadsze, wydajność organizmu spada a oddechy głębsze , a to tylko trochę ponad 2500 metrów. W końcu docieram do lekko pochylonego płaskowyżu, jeszcze paręset metrów i będę na szczycie , sceneria jak z innej planety albo księżyca.

Piton des Neiges zdobyty , może to nie najtrudniejszy szlak , ale dla mnie to K2, super uczucie ze sam dałem radę ,


widoki zapierają dech i nie czuje zmęczenia , pól godziny po mnie docierją Paul i Timothy, Paul opowiada genezę powstania góry, jest to stary wulkan tarczowy, zamieszczam flagę zrobioną z okładki zeszytu i staczam się.


Zejście okazało się o wiele bardziej , wyczerpujące i niebezpieczne niż wejście. Po godzinie takiego, można powiedzieć zeskakiwania zaczynam odczuwać ból więzadła pobocznego piszczelowego prawego kolana. Zrobiłem sobie przerwę i po raz kolejny podczas takiego postoju pojawił się ptaszek , nie wiem co to za ptak , za każdym razem siadał bardzo blisko , widać ze nie boi się ludzi , tak jak by czekał ze się z nim podzielę posiłkiem.

Może ktoś rozpozna co to za ptak ?

Dokuśtykałem do schroniska , ból narastał a zostało jeszcze 1000 m w dół, . To był koszmar , jeszcze po równym dało się jako tako iść , tylko ze tu cały czas w dół, a stopnie od pół do metra. Ból łączył się ze strachem ze nie zdążę dojść do parkingu przed zachodem , to był wyścig z czasem , na szlaku ani żywego ani martwego ducha , komórka nie działa , no dupa , wk… się na siebie bo mogłem kupić latarkę u Chińczyka, a teraz co ? ,będę musiał czekać do rana d… mi wymrozi , no i bardzo dobrze.

Zaczęło szarzeć , kontury się zacierały i zlewały w jedna masę, panika !!! przyspieszyłem , czym więcej strachu , tym więcej adrenaliny i mniej bólu , organizm ludzki jest wspaniały , blokada i jak by mi nic nie było, taki sprint ostatkiem sil , jak już zapadł zmrok to byłem w miejscu skąd widać było światła przejeżdżających samochodów. Po 12 godzinach doczłapałem do początku mojej podróży. Byłem szczęśliwy , ale czekał mnie jeszcze koszmar jazdy nocą serpentynami górskimi, po trzech godzinach byłem w hotelu.

Rano obudziłem się w brudnym i przepoconym ubraniu którym zdobywałem szczyt, do tego z potwornym bólem prawego kolana które było dwa razy większe od swojego lewego sąsiada, i wspominając z uśmiechem cala przygodę , pomyślałem - Piton des Neiges zaorany😊

a poniżej link do zdjęć

http://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/118


i do relacji filmowej

https://youtu.be/Ut1Y95iyeqk



  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post165

Kaszanka w Cilaos .

takie tamOpublikowany przez Otto sob, sierpieñ 25, 2018 12:19:46

To niesamowite że człowiek podróżuje na drugi kraniec świata po to żeby zjeść polską kaszankę , ale po kolei.

Najwyższym szczytem na Reunion jest Piton des Neiges – 3070 m n.p.m.

Żeby wejść na Piton des Neiges czyli śnieżny szczyt (jak się później okazało wcale nie był śnieżny) , należy dojechać do miasteczka Cilaos .

Route de Cilaos albo droga 400-u zakrętów, bo też tak jest nazywana , wije się jak wąż , jest bardzo wąska ,często mieści się tylko jeden pojazd , przed każdym zakrętem trzeba trąbić bo może dojść nieciekawych sytuacji. W wielu miejscach została poprowadzona nad przepaściami od których dzielą rachityczne murki. Może nie należę do jakichś najbardziej bojaźliwych osób , ale były sytuacje w których adrenalina mi skoczyła , w paru miejscach widziałem wraki samochodów których barierki nie zatrzymały ,


i tak sobie leżąc na dnie wąwozów wyglądały jak pogniecione ‘’żelaźniaki’’.

Przejazd tunelami z pewnością nie będzie przyjemny dla osób cierpiących na klaustrofobię , jest tak wąsko że bez problemu można dotknąć ścian zarówno od strony kierowcy jak i pasażera.


Cilaos leży kilkanaście km w linii prostej od wybrzeża , ale droga jest wyczerpująca, po dotarciu na miejsce ma się wrażenie że dojechało się na koniec świata , odczucie spotęgowane jest przez koronę gór i szczytów które otaczają miasteczko , jest to zarazem piękny jak i przytłaczający widok.

Jak dojechałem do Cilaos to cała okolica była ukryta w chmurach ,


powoli rozpoczął się niesamowity spektakl, chmury zaczęły się przerzedzać , i podnoszącą się biała kurtyna powoli odsłaniała piękno otaczających gór.


Izolacja sprawiła że miasteczko różni się od tych leżących wzdłuż wybrzeża ,


rządzi się też swoimi prawami, w pewnym sensie przypomina osadę góralską

gdzie życie toczy się innym tempem i nie brakuje lokalnych osobliwości .


Pomyślałem że jak zdobędę szczyt to dobrze by było zamieścić tam polską flagę , w miejscowych sklepikach zacząłem szukać francuskiej aby ją przerobić na naszą.

Sklepy w których można dostać praktycznie wszystko ,

zawsze są prowadzone przez Chińczyków którzy setne urodziny świętowali dawno temu , przed sklepami przesiadywały jakieś lokalne oryginały


a magnesem był bar na tyłach sklepu, ze sklepu wchodziło się prosto do mordowni gdzie zakapiory raczyły się burboniakiem.

W sklepie było wszystko oprócz flagi francuskiej , musiałem zaimprowizować, kupiłem zeszyt z czerwona okładką i tak powstało coś na ''kształt'' polskiej flagi . 😊

Przygotowując się do wspinaczki na Piton des Neiges zebrałem trochę informacji, wszyscy byli zgodni, wspinaczkę rozłożyć należy na dwa etapy po drodze nocując w schronisku które jest usytuowane na wysokości 2500 m , pojawił się jednak mały problem, wolne miejsca dopiero pod koniec sierpnia , pozostało tylko wejście i zejście w ciągu jednego dnia.

Taki wysiłek wymagał przygotowania, porządny posiłek jak najbardziej wskazany.

W Cilaos jest parę restauracji i wszystkie na wysokim poziomie, są otwierane jednocześnie o godz. 19.30, do tego wymagana jest rezerwacja ???!!!

Chciałem wcześniej pójść spać bo pobudkę zaplanowałem na 4-ą , ale trudno ,co kraj to obyczaj. Wybór padł na ‘’ Chez Noe ‘’ ,

jedzenie było wyśmienite , ale prawdziwy szok przeżyłem po otrzymaniu sałatki ozdobionej plastrami kaszanki ???, pokierowany ciekawością spytałem skąd u nich kaszanka ?, w mieścinie gdzieś na końcu świata ? , a sprowadzają jak większość rzeczy, a kaszanka jak mi wyjaśnił właściciel pochodzi z masarni spod Białegostoku.


Po zjedzeniu polskiej kaszanki już żaden szczyt mi się nie oprze.

A jak zdobywałem Piton des Neiges w następnej relacji.

Poniżej link do fotek z Cilaos.

http://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/117







  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post164

Ta wyspa

takie tamOpublikowany przez Otto sob, sierpieñ 11, 2018 12:28:44

to niesamowite i niespotykanie miejsce ,zaskakuje klimat, zapach, rosnące na przydrożnych skwerkach egzotyczne rośliny i widok gór, przykrytych grubą warstwą chmur. Wieloryby , delfiny , góry, wulkany , plaże zadziwiają kolejne miejsca i widoki: klifowe zachodnie wybrzeże i autostrada wciśnięta pomiędzy ściany i ocean, mosty nad rzekami, z których żadna nie płynie szerokim korytem, a każda wcina się głębokim kanionem w poszarpane zbocza bazaltów. I każdego dnia, podczas wizyty w kolejnym miejscu wciąż doznaje sie tego przyjemnego zaskoczenia, cały czas ma się wrażenie niepowtarzalności, są tu dziesiątki odmiennych krajobrazów. Podczas podróży samochodem pejzaż i roślinność zmienia się wielokrotnie w ciągu godziny.

Oprócz tego co wymieniłem wcześniej, jest tez mnóstwo wodospadów, niektóre jak Grand Galet


to miejsca do ktorych

łatwo dotrzeć i


droga jest dobrze oznaczona , ponizej link do fotek


http://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/115


ale są tez miejsca jak Bassin Cormoran ,



dotrzeć do tego wodospadu to naprawdę wyzwanie , trzeba iść przez jakieś póła godziny kanałem albo rynną

odprowadzającą wodę , przechodzi się przez tunele ,



i nad przepaściami ,

tu link do filmiku z calej karkolomnej przeprawy ( w przyspieszonym tempie )

https://www.youtube.com/watch?v=a6ELeClYJaU

ale na prawde warto , szczególnie ze można się wykapac i ochlonac po wyczerpującej wedrowce , woda przezroczysta o niespotykanym zabarwieniu



a ponizej link do fotek

http://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/116





  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post163

A teraz

takie tamOpublikowany przez Otto nie, sierpieñ 05, 2018 12:16:51
historyjka z typu - z życia wzięte. Przykład jak to ciężko być ojcem i wychować dziecko , ewentualnie jak to czasami nie łatwo być dzieckiem :) , niezależnie od szerokości geograficznej .

Miejsce : Port w mieście St Gilles na wyspie Reunion
W rolach głównych : ojciec i syn.

Chodź synu, nauczę cie łowienia ryb!, tylko ty i ja ! , only two of us !!!




i żywioły przyrody , żadnych kobit !




dwóch prawdziwych facetów , dwóch twardzieli ,
ale tato ?! nic się nie bój z cukru nie jesteśmy !


miejscóweczkę mamy ,


ooo !, rybki też już są ,


teraz tylko przynęta , ... i możemy zaczynać,


tato ?!!! , no co jest ? jesteś twardzielem czy nie ?


o k.... !


wiesz co synu ? ,
dzisiaj nie chcą brać , wracamy do mamy smiley

no zawsze się tak kończą te jego- syn, ojciec eskapady :)



a poniżej link do całej historyjki


http://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/114

  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post162

La Reunion

takie tamOpublikowany przez Otto sob, sierpieñ 04, 2018 14:11:10

to prawdziwy raj dla miłośników górskich wędrówek. Jest tutaj ponad 1000 kilometrów szlaków. Do wielu miejsc można dotrzeć tylko na własnych nogach, jak np. do kotliny de Mafate.

To co najciekawsze znajduje się wewnątrz wyspy. To góry – pozostałości wulkanicznej historii Reunionu, historii która nadal trwa i wciąż zmienia krajobraz. Najwyższy szczyt, Piton des Neiges liczy 3070 metrów wysokości, co w odległości 20 km od morza daje imponujące przewyższenia, udało mi się wejść i zejść ze śnieżnego szczytu ( Piton des Neiges) ,



ale tej wycieczce poświecę osobny post. Zbocza gór są niedostępne: strome, porośnięte zieloną dżunglą, tworzą ostre granie i głębokie wąwozy. W głównym masywie, w miejscu zapadłych kraterów utworzyły się trzy skalne kotliny , tzw. cyrki: Mafate, Cilaos i Salazie,


a każdy z nich ma własny charakter. Położony na północnym wschodzie Mafate jest najmniej dostępny. Nie ma tam dróg, do górskich wiosek można się dostać pieszo lub przy użyciu śmigłowca. W poprzednim poście zamieściłem linki do zdjęć z dwóch punktów widokowych: Maido

i Cap Noir ,

https://youtu.be/iL2DUDcT1k8


to z nich można zobaczyć z góry ,,cyrk ’’ Mafate. Jeszcze niecałe 200 lat temu ,, cyrki’’ były miejscem do których uciekali, i w których ukrywali się niewolnicy.

Możliwe ze to moje subiektywne odczucia, albo jakieś uprzedzenia , ale czasami patrząc na/ lub rozmawiając z Kreolami, dało się wyczuć , pewnego rodzaju wrogość podszytą lękiem i rezerwacją , z drugiej strony częściej można było się z nimi dogadać po angielsku.

La Reunion to nie tylko wulkan i dzika przyroda, ale też piękne plaże. Daleko im do plaż Seszeli czy Malediwów, ale ja uważam, że naprawdę są niczego sobie! Część plaż to laguny, oddzielone od otwartego oceanu koralową barierą.

W Saint- Pierre w którym się zatrzymałem ,

tez była tak plaża z naturalnym falochronem stworzonym przez rafę koralową dodatkowo chroniącym przed rekinami.

Saint – Pierre to jedno z większych miast na Reunion i dobra baza wypadowa do zwiedzania wnętrza wyspy. Jak zwiedzałem miasteczko napatoczył się ,, gimnastyk ’’ , no to strzeliłem mu parę zdjęć.

Po mieście łaziły mniej lub więcej zorganizowane ,,grupirowki’’ psów.

Tu jedna z nich w cieniu Baniana czyli Figowca Bengalskiego


a tu lokalne biedactwo zaniemogło




A poniżej możecie zobaczyć resztę fotek z St Pierre

http://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/113





  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post161

Hmmmmm

takie tamOpublikowany przez Otto nie, lipiec 22, 2018 18:57:08

Powiem ,
jak kelner do mnie powiedział w Słowacji , kiedy się okazało ze terminal do płacenia kartami mu się popsuł : ,,… Pane ! - mam terminal poruchany ''.
No i mój komp. tez jest po…. . Dla tych którzy chcą oglądać mam parę fotek z punktów widokowych Maido 2200m

http://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/111

i Cap Noir 1300 ,

http://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/112


a ci którzy się meczą to czytając lub ogacając , dajcie sobie na luz i się sami nie nękajcie , , są ciekawsze blogi albo państwowa TV.

A tu dla tych którzy chcą

Maido


I

Cap Noir


A jak naprawie albo kupie nowego kompa to będę kontynuował , bo są tacy którzy chcą to czytać , bo wiedza ze tu nie ma ściemy i komercjiiii , sama , czysta żywa prawda – prawie zawsze :)






  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post160

Piton de la Fournaise

takie tamOpublikowany przez Otto czw, lipiec 12, 2018 09:30:18

To jedno z tych miejsc dla których warto było wydać kasę i przylecieć na Reunion , no po prostu orrrr….. już samo dotarcie do punktu z którego trzeba wyruszyć w wielogodzinną wędrówkę jest niesamowitym przeżyciem ,


to wspinaczka krętymi dróżkami na parking położony na wysokości około 2200 m.


Jeżeli ktoś ma chorobę lokomocyjną to powinien łyknąć jakiegoś procha , droga to jedno wielkie spaghetti 180 stopniowych zakrętasów , do tego startując z poziomu morza po drodze przebija się warstwę chmur i jedzie się w mleku. Mija się takie miejsca które bardziej przypominają Marsa , wymarzona sceneria dla Gwiezdnych Wojen.


Po tym preludium , trzeba zejść w ścieżce wykutej w pionowej ścianie, ( jakieś kilkadziesiąt metrów w dol )






potem wędrówka płaskowyżem zalanym zastygłą lawą i wspinaczka po wulkanie do krawędzi .




W sumie jakiś 6 godzinny spacerek No i co ? No i jak zwykle …. 😊 Polazłem w nie tę stronę i zamiast na punkt widokowy wlazłem nad samą koronę krateru .

Już jak wspinałem się po tym żużlu i pumeksie wulkanicznym , pomyślałem ze chyba cos nie tak, i ze zgubiłem drogę , przed krawędzią zaczęły pojawiać się na parę metrów głębokie szczeliny i pęknięcia , jak doszedłem do krawędzi dopiero sobie uzmysłowiłem ze mogłem się sp…. razem z tym ‘’plastrem skalnym ‘’ ,

Zresztą zobaczcie sami poniżej link do filmiku

https://youtu.be/8d1IAEfy1Uw

a tu link do zdjęć

http://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/110



  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post159

La Reunion

takie tamOpublikowany przez Otto pon, lipiec 09, 2018 18:34:15

Reunion, albo ’’ La Reunion,, jak mówią Francuzi odkryłem przypadkowo, jakiś czas temu czytałem o uczniach należących do chóru Liceum Ogólnokształcącego Towarzystwa Ewangelickiego z Cieszyna którzy przyjechali na Reunion aby dawać koncerty.

Po 30 godzinach podrozy :)


Wyspa raczej nie jest znana i to nawet wśród Francuzów , chociaż jest jednym z francuskich departamentów zamorskich i regionem Francji całkowicie zintegrowanym z administracyjną organizacją Republiki Francuskiej, jak również dzielącym ten sam status i prawa z innymi regionami europejskiej części Francji. Ten francuski departament zamorski, będący jednym z najodleglejszych rejonów Unii Europejskiej, znajduje się również w strefie waluty Euro.

Reunion to wyspa wielu rekordów, oprócz tego ze jest jednym najodleglejszych zakątków Francji i Unii , ma również najlepszą infrastrukturę ze wszystkich wysp , drogi są naprawdę na bardzo wysokim poziomie , dookoła wyspy biegnie ''ekspresówka ''
a całą wyspę można dzięki temu objechać w ciągu paru godzin. Odniosłem wrażenie jakby przypadało 5 samochodów na jednego mieszkańca a wszyscy jeżdżą w tym samym czasie, w nocy jak i w dzień, do tego strasznie im się spieszy, nie wiem kiedy pracują albo mieszkają 😊.

Autostrada która obecnie jest budowana na oceanie Indyjskim ,

jest najdroższą drogą francuską, obecna autostrada jest ‘’zamykana,, wiele razy w roku przez spadające kamienie , nowa powstaje na filarach umieszczonych w oceanie . Na Reunion jest tez jeden z najbardziej aktywnych wulkanów , odnotowano również największą liczbę ataków rekinów.

Nazwy większości miast to imiona świętych . Zatrzymałem się najpierw w stolica wyspy -St Denis, nie jest miejscem w którym chciałoby się spędzić więcej czasu, ale to co rzuca się w oczy, to koegzystencja trzech największych religii , hinduizmu ,


chrześcijaństwa i religii muzułmańskiej.





Z Saint Denis zaplanowałem dwa wypady : jeden do wodospadu Niagara




( taką ma oficjalną nazwę ), drugi do punktu widokowego Takamaka.

Reunion może się wydawać odludna. pomimo tego, że wyspa znajduje się kilkanaście tysięcy kilometrów od Europy, jest ona bliżej Europy, niż można by pomyśleć. Usytuowana około 200 kilometrów na południe od wyspy Mauritius i 700 kilometrów na wschód od Madagaskaru , i kogo pierwszego spotykam na inauguracyjnym wypadzie ?, rodaków którzy już tu mieszkają jakiś czas , opowiedzieli mi co warto zobaczyć i jak dotrzeć do tych miejsc , było to bardzo mile spotkanie na końcu świata.

Po powrocie do St Denis, w hotelowej jadłodajni rozmawiałem dosyć ‘’swobodnie,, przez telefon z kolegą z Polski. Jakie było moje zdziwienie jak po skończonej rozmowie podszedł do mnie pan, i się przedstawił po polsku, okazało się ze to Polak który przyjechał do pracy, normalnie szok ( ale się musiał nasłuchać ) 😊

Do Takamaki nie dotarłem , po prawie godzinnej wspinaczce samochodem ,



drogę zablokowała solidna brama , zbyt duże ryzyko ze względu na spadające skały i osuwiska, mimo wszystko nie żałuję , widoki i tak były super , do tego zatrzymałem się w restauracji na kompletnym odludziu


i mimo bariery językowej kucharz i właściciel zarazem przygotował przepyszną kolację, jeden z tych momentów i chwil które zawsze się będzie pamiętać.

To by było na tyle

a ponizej link do fotek

http://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/109

  • Komentarze(5)//www.podrozemaleiduze.eu/#post158

c.d. poprzedniego odcinka

takie tamOpublikowany przez Otto pon, lipiec 02, 2018 22:25:23

Jedno zdarzenie zapamiętałem szczególnie. Wybraliśmy się z kolegą na dancing do hotelu Blå Aveny w Umeå . W małych i średniej wielkości miasteczkach szwedzkich dancingi są ( a przynajmniej były ) bardzo popularne, stolik obok nas zajęła grupa osób z różnymi upośledzeniami , ludzie którzy w Polsce byli ‘’niewidzialni’’ siedzieli obok nas i bawili się jak wszyscy, traktowani byli normalnie nikt się na nich nie gapił, nie wytykał palcami, nie zaczepiał. Poznałem jedną z opiekunek ( bardzo porządna dziewczyna i zatańczyliśmy więcej niż dwa razy ) , była to wycieczka z Norwegii która zatrzymała się w Szwecji w drodze do Finlandii.

Tego wieczoru miało miejsce jeszcze jedno zdarzenie, podczas zawirowań na parkiecie zauważyłem że mój tworzysz wyszedł pokręcić nóżką ale sam, wyglądało to bardzo dziwnie gdyż był zgięty wpół praktycznie pod kątem 90 stopni, okazało się jednak że nie tańczy sam, ale z kobietą bardzo małego wzrostu, gdzieś w granicach jednego metra, jedną rączką złapała go za portki na wysokości uda tuląc się do niego, a głowę miała gdzieś na wysokości bioder kolegi, drugą rączką trzymała go za kciuka.

Kolega mówił że to ona go porwała, nie wiem jak się potoczył ich romans bo mi się nie zwierzał.

Ta wycieczka upośledzonych i ten taniec mojego kolegi u nikogo nie wzbudził zdziwienia , oprócz nas samych po dla nas bylo to cos wyjatkowego , Szwedzi przyzwyczajeni, reagowali normalnie i bez jakichś durnych emocji.

W Polsce od tamtych lat bardzo dużo się zmieniło na lepsze , zarówno wśród niepełnosprawnych jak i otoczenia.

Widząc te zaparkowane samochody na miejscach zarezerwowanych dla niepełnosprawnych, pomyślałem sobie o lekarzach którzy wystawiają jakieś lewe zaświadczenia, o urzędnikach które te zezwolenia wydają chociaż mają świadomość że pozwolenia są wykorzystywane przez osoby pełnosprawne, i o tych ludziach którzy się o te pozwolenia starają lub z nich korzystają, nie wiem może się mylę i wszystkim się należały, też tak może być, a ja ich tutaj wszystkich ‘’oczerniam’’ i pomawiam. Może ma to i niewielki związek ale jeżeli sami tak postępujemy to co tu wymagać od władzy ?

Niech mnie jasny piorun strzeli jeżeli nigdy nie stanąłem na miejscu dla inwalidów , nie jestem z tego dumny, ale uważałem że podejść parę metrów czy szukać miejsca parkingowego to zbyt duży wysiłek.

Może czasami nie należy czegoś pożądać zbyt mocno – bo to można dostać 😊

Znajoma mi opowiadała, jak to kiedyś zaklejała przednią szybę tym którzy parkowali bez zezwolenia na kopertach dla inwalidów , chyba znowu się uaktywniła bo takie cos widziałem w Sopocie.



A to z innej beczki , duda -dance na koniec półmaratonu w Unisławiu.


No to nadszedł czas i możemy zaczynać





A dokąd ? , po co ? i gdzie ? 😊


To w następnym odcinku.





  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post157

Każdy

takie tamOpublikowany przez Otto pi±, czerwiec 29, 2018 20:31:07

z nas i każdy z naszych najbliższych w każdej chwili może się przeistoczyć z osoby niezależnej i samowystarczalnej w osobę niepełnosprawną zdaną na łaskę rodziny lub obcych, różnych organizacji czy państwa. Wypadek , choroba spowodują że nagle staniemy się tymi protestującymi w Sejmie - albo opiekunem albo sami będziemy wymagali takiej opieki.

Popieram oczywiście protestujących oraz ich rodziny , a komentowanie wypowiedzi Pawłowicz , Pięty czy zachowania polityków w stosunku do protestujących nie ma większego sensu , wszyscy słyszeli i widzieli jak rządzący ich potraktowali, niestety to nie górnicy i nie ‘’duda’’ od Kacperka który wyrzuca z siebie groźby typu : ,, …. Wiemy gdzie mieszkacie ‘’ , dlatego wątpię żeby ta cala ‘’okupacja’’ przyniosła oczekiwany skutek.

Przykre jest to że poprzednicy też zbyt dużo dla tych nie zrobili, upłynęło już prawie 30 lat od upadku poprzedniego systemu , a władza i jej ‘’kolor’’ zmieniały się wielokrotnie i jedno jest pewne - niepełnosprawni mogą zawsze liczyć na wsparcie opozycji !!!( do wyborów oczywiście 😊) i społeczeństwa.

Tylko zmiany powinny się zacząć od społeczeństwa i jego nastawienia do osób niepełnosprawnych, bo takie chwilowe poparcie to raczej ma drugorzędne znaczenie

Ten cały protest był asumptem do tego żeby zrobić zdjęcia samochodom parkującym na miejscach dla niepełnosprawnych . Zdjęcia poniżej zrobiłem w ciągu jednego dnia, jak tylko widziałem miejsce zarezerwowane dla niepełnosprawnych to od razu robiłem zdjęcie,



ku mojemu wielkiemu zdziwieniu wszystkie autka miały zezwolenia na parkowanie na takich miejscach.


Osoby kierujące były przeważnie same , nie poruszały się o kulach , oczywiście ich niepełnosprawność mogła być ukryta , albo po prostu pojechali po lekarstwa dla osoby na którą jest wystawione zezwolenie.

Były oczywiście wyjątki , bo niepełnosprawność niektórych aż ‘’gryzła’’ po oczach : np. pancia z dwudrzwiowego Lexusa ( wiadomo najwygodniejsze auto dla niepełnosprawnych ),


musiała być sprawna inaczej bo zaparkowanie na kopercie ją przerosło, tak samo był jeden pan , kierowca tego autka


któremu rozbudowany kark praktycznie uniemożliwiał jakiekolwiek ruchy głową, miał po prostu taki naturalny kołnierz ortopedyczny.

Z jednej strony mamy ludzi na wózkach i ich opiekunów , protestujących w jakichś strasznych warunkach, poniżanych , którym grożono usunięcim siłowym z Sejmu, z drugiej strony niepełnosprawni lub ich opiekunowie z aut które sfotgrafowalem , może to nie są autka z górnej półki np. Bentleye czy RR , ale patrząc na te wszystkie pojazdy to jednak chyba niepełnosprawni nie mają tak źle w Polsce ?, do tego wg mojej oceny organoleptycznej wszyscy którzy się nimi poruszali czyli kierowcy i osoby towarzyszące wyglądali na ludzi całkiem sprawnych – znaczy nasza służba zdrowia jest efektywna , a wszyscy tak narzekają 😊.

Pamiętam jak 30. a za niedługo 40 lat temu przyjechałem do Szwecji, i jedna z wielu rzeczy która różniła te tak odlegle wtedy światy , to widok wielu niepełnosprawnych , w Polsce w tamtych czasach praktycznie się ich nie widywało.

Pierwsze skojarzenie, biedni Szwedzi, tylu tu chorych ludzi.

No i nie dokoncze , bo ADM mnie wzywa ,

nastepnym razem




  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post156

Najwyższy

takie tamOpublikowany przez Otto nie, czerwiec 10, 2018 18:46:46

czas zakończyć przygodę neapolitańską, bo już się ciągnie od miesiąca.

Neapol ma parę zamków do zwiedzania i pora wspiąć się na najwyższe wzgórze w Neapolu i odwiedzić Castel Sant’Elmo.

Kiedyś była to średniowieczna forteca, dzisiaj z jej murów podziwiać można najpiękniejszy widok na miasto, Zatokę Neapolitańska i Wezuwiusza .


Dotrzeć na wzgórze na którym leży Castel Sant’Elmo najprościej będzie udając się do podziemia i skorzystać z komunikacji.

Metro neapolitańskie jest najbardziej oryginalną koleją podziemną jaką widziałem.


Jest czyste , nie ma tłoku ,dzięki różnorodności i kolorytowi, przemieszczanie się nim nie jest odkrywcze i atrakcyjne,

każdy przystanek jest niepowtarzalny, sama podróż metrem jest przygodą, można nawet zwiedzić galerię sztuki w metrze.


Po zwiedzeniu zamku i zrobieniu fotek panoramy , można poturlać się w dół uliczkami



dzielnicy hiszpańskiej , po drodze zahaczyć o Museo Archeologico Nazionale
gdzie zgromadzono najcenniejsze znaleziska z Pompejów oraz Herkulanum. Przybijamy piątkę półgłówkowi ,

krótka dyskusja z małą główką


i dalej na zwiedzanie Neapolu.

Trzy dni to stanowczo za mało na zwiedzanie Neapolu i okolic. Warto jeszcze zwidzieć ‘’miasto podziemne’’ , zrobić wypady na Capri i Ischię , do Positano czy na Wezuwiusza , ale wszystko w swoim czasie😊

I pamiętajcie , wierzę w Was , trzymam kciuki i dacie radę 😊

A tu cos co wszystkim może się przydać w życiu codziennym , dostałem to od przyjaciółki i chętnie się podzielę z przyjaciółmi bo 9-go był dzień przyjaciela 😊


No to buźka Pa


A tu parę fotek z Neapolu

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/106





  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post155

No cóż

takie tamOpublikowany przez Otto czw, maj 31, 2018 00:33:05

ja mogę Wam powiedzieć ?, to trzeba zobaczyć na własne oczy 😊.

Z Pompejów do Sorrento jedzie się nie dłużej niż pól godziny ,

na zwiedzanie piesze trzeba zarezerwować parę godzin.
Pobłogosławieni przez papcia Polaka !

możemy się spokojnie udać na eksplorację labiryntu uroczych wąskich uliczek ,

a jak zacznie nam doskwierać klaustrofobia , to wybawi jedno z wielu miejsc widokowych

położonych kilkadziesiąt metrów nad lustrem morza , możemy się upajać przepięknymi widokami i panoramą


pod warunkiem że nie cierpimy na akrofobię :)

Miłego zwiedzania

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/105


  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post154

Na mapie

takie tamOpublikowany przez Otto czw, maj 24, 2018 21:48:02

zwiedzania Neapolu i okolic jest wiele atrakcji , wypad do Sorrento jest jak najbardziej wskazany, można poturlać się pociągiem. Cała podróż trwa ponad godzinkę, a ciuchcia zatrzymuje się po drodze ze sto razy, w połowie drogi wysiadka u podnóża Wezuwiusza



i zwiedzanie Pompejów . Wszystkie przekazy ustne i pisemne na temat Sorrento i Pompejów były zdominowane ostrzeżeniem - Uwaga na złodziei i kieszonkowców w pociągu !!!

Każda podróż większa lub mniejsza wiąże się z jakimś ryzykiem , ryzyko padnięcia ofiarą kradzieży jest globalne i dotyczy wszystkich państw i szerokości geograficznych .

Nie zdążyłem dotrzeć do pociągu a już miałem przedsmak organizacji i marketingu biznesu kieszonkowców.
Mam przyjemność zaprezentować Spółkę komandytową – ‘’Trzy karty z Neapolu’’ 😊

Wszyscy panowie wokół stolika i paru ‘’sygnalistów’’ umiejscowionych w pewnej odległości od niego, należą do jednej ‘’grupirowki’’ . Widać jak pozorant w czerwonej kurteczce, białej czapeczce i z plecaczkiem zamienił się z ‘’gapia’’ na ‘’karcianego’’.


Panowie stoją ramię w ramię , zasłaniając stolik chcą przyciągnąć uwagę ciekawskich przechodniów, jak pierwsi gapie dołączają do ‘’spółki’’ , panowie się zaczynają lekko wycofywać robiąc miejsce przybyłym zyskując lepszy dostęp do ich portfeli.



Ciekawe kto pierwszy opatentował tę metodę ?. Jak byłem w podstawówce to jeździliśmy z kolegami na bazar Różyckiego aby zakupić ‘’pańską skórkę ‘’ , balsam tygrysi i mini-karty z roznegliżowanymi kobitkami. W ciasnych przejściach pomiędzy straganami nad którymi unosiła się para z gorących pyz, serwowanych w słoikach a badziewiem sprowadzanym z różnych państw, ‘’cumowała’’ zawsze jakaś spółka pod tytułem ‘’Trzy kart’’, a dookoła nich gromadziły się ''jelonki''dające się okraść.

Czterdzieści lat później na placu Garibaldiego w Neapolu i nic się nie zmieniło 😊.


Peron z którego odchodzi pociąg do Sorrento przepełniony potencjalnymi ofiarami kieszonkowców, niewiele brakuje aby ludzie zaczęli spadać pod kola nadjeżdżającego pociągu, w wagonie jeszcze większy ścisk, wręcz wymarzone warunki pracy dla ‘’doliniarzy’’. Na pierwszym przystanku peron pusty , wsiada tylko pięciu jegomości , jakiś Włoch podnosi raban i panowie zmywają się na następnej stacji nie ‘’skroiwszy’’ nikogo.

Chodząc po Pompejach ma się mnóstwo różnych myśli i skojarzeń, przede wszystkim to miejsce tragedii – grobowiec,

ale dzięki Wezuwiuszowi mamy możliwość zobaczyć jak miasto wyglądało 2000 lat temu, po brukowanych uliczkach przechadzali się ludzie i przetaczały zaprzęgi.



Murowane domy , świątynie i budynki administracji,


zadziwiające jest to ze osiągnęli taki wysoki poziom ucywilizowania . Na terenach dzisiejszej Polski, plemiona Wandali uzbrojone w dzidy ganiały się po lasach, a w tym samym czasie w Pompejach, w willi Rufusa Hubertusa Maximusa odbywały się orgietki

wokół fontanny 😊. Ludzie chodzili do łaźni i do wyszynków.

Zemřel muž z Pompejí při onanii ?


Pompeje město posedlé sexem - Pompeje były miastem, w którym seks stanowił temat żartów, był towarem w cenie szklanki przeciętnego wina. Ich mieszkańcy z upodobaniem oddawali się więc rozkoszy,

spędzając wiele błogich chwil na erotycznych igraszkach .Koniec tej sielanki nastąpił o północy z 24 na 25 sierpnia 79 r. , cale miasto zostało pokryte grubą warstwą popiołu na wieki.

I jak to w wielu miejscach bywa w Pompejach jest też akcent polski , od razu przypomina mi się tekst Maksia z Seksmisji po tym jak wyciąga z kalosza pustą butelkę po winie marki Wino i gazetę.: ‘’ Hej ! nasi tu byli !‘’

Tym razem nie o butelkę chodzi, ale o wystawę rzeźb Igora Mitoraja



na terenie Pompejów . Monumentalna rzeźba "Dedal" Mitoraja, wystawiona obecnie w Pompejach w ramach ekspozycji 30 prac polskiego artysty, pozostanie tam na zawsze.

Wśród zwiedzających, przytłaczającą większość stanowili turyści z Chin, Japonii i Korei, łazili za mną wszędzie , ja nie wiem o co tym ludziom chodzi , nawet jak ‘’samojebkę’’ chciałem sobie strzelić to się pchali, powariowali , Fronczewskiego chcą ze mnie zrobić 😊


Do Sorrento dobijemy następnym razem , a tym czasem pooglądajcie sobie focie

Link do galerii poniżej

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/104













  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post153

Słowa Goethego :

takie tamOpublikowany przez Otto pon, maj 14, 2018 19:36:22

‘’… zobaczyć Neapol i umrzeć ‘’ odnoszą się do starożytności. Neapol jako miasto portowe było siedliskiem chorób z całego świata i wielu odwiedzających handlarzy i marynarzy nie opuszczało już tego miasta za życia.

Zobaczyli Neapol… i to było ostatnie miasto, które zobaczyli.

Od czasów starożytnych już trochę czasu upłynęło , ale po wylądowaniu na Piazza Garibaldi dokąd docierają autobusy z lotniska, odniosłem wrażenie że słowa Goethego są w dalszym ciągu jak najbardziej aktualne, a wszystko za sprawą kierowców. Wszystkie ‘’słoiki’’ z najciemniejszych zakamarków Polski i ‘’stonka’’ przed którymi uciekłem, zjechały do Neapolu, no k….. !!! szok !!! , nasi najgorsi królowie kierownicy to super gentlemani jeżdżący wg przepisów kodeksu drogowego, w porównaniu z szaleńcami z Neapolu. Skok na bungee to pestka przy próbie przejścia ulicy , problem w tym że Neapolu nawet nie zdążymy zobaczyć bo ostatnie co zobaczymy to zderzaki jakiegoś małego samochodu😊.

Wszystkie autka są poobijane ,

ciężko tez znaleźć jakieś bez ‘’smutnego’’ lusterka ,



podwójne parkowanie, przed przejściem i na, to norma.


Najdziwniejsze jest to że nie mogę powiedzieć żeby mi to szaleństwo uliczne przeszkadzało , w Polsce bym się wk…. , a będąc ’’stonką ‘’ w Neapolu to egzotyka i koloryt miejsca 😊 , do wszystkiego można się przyzwyczaić .

Jak mawiał ks. J Tischner :,, … Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda ‘’

i tu się zgadzam szczególnie jeżeli chodzi o wszelkiego rodzaju przewodniki i relacje blogerów -podróżników 😊, dlatego wszystko najlepiej samemu sprawdzić. Wiele osób uważa ze plac Garibaldiego to jakieś straszne i niebezpieczne miejsce. Sam plac jest spoko, wiele hoteli na każdy portfel, dodatkowo stacja metra i dworzec kolejowy skąd odjeżdżają pociągi do Sorrento i Pompejów min. Gorzej z niektórymi bocznymi uliczkami, szczególnie po zmierzchu.

Z wielu kamienic, rodowici Neapolitańczycy ‘’wyemigrowali’’ a ich miejsce zajęli imigranci z Azji i Afryki.

Z placu G. można się przedostać do Via Toledo - główny deptak Neapolu, na piechotkę albo metrem. Via Toledo toczymy się w dol w kierunku morza , po drodze można zgłębić boczne uliczki ,

może spotkamy tego kolesia ?


A tu próbka jego możliwości wokalnych

https://youtu.be/Qy8uUmfEp7M


Po drodze zahaczamy o Galerię Umberto I, tak wygląda od środka



a tak z góry ,


wybudowana ponad 100 lat temu na planie krzyża trochę się rożni od współczesnych galerii handlowych.

Teraz to już mamy z górki , przetaczamy się przez Piazza del Plebiscito


i docieramy do morza, jak tego dnia Wezuwiusz nie będzie zbyt wstydliwy to może nie skryje się za chmurami.


Później skręcamy na prawo i zdobywamy Zamek Jajeczny czyli

Castel dell'Ovo . Średniowieczny zamek położony na wysepce połączonej grobla ze stałym lądem.


Po oblężeniu zamku zawracamy i pniem się pod górkę do Placu Dantego,



tam skręcamy w prawo i Via Tribunali przeciskamy się w kierunku Garibaldiego 😊.


Zresztą niech każdy sobie łazi jak chce . Czasami warto zboczyć z głównego szlaku i zajrzeć do jakiejś bocznej uliczki .


Parę wniosków i spostrzeżeń po wędrówce to : uderzające są podobieństwa z Barceloną , szczególnie w nozdrza uderzają 😊, mijając kafejki , puby, wszędzie czuć zioło.

To co mnie zaskoczyło to ze lokalni są tak pomocni, w żadnym miejscu jeszcze nikt tak często nie pytał, czy nie pomóc ?, jak widział ze rozkładam mapę, to było niewymuszone i serdeczne, super.

Cos co się rzuca w oczy, to rozwieszone pranie, czym biedniejszy miejsce , bardziej odrapany dom, tym więcej prania suszącego się na balkonach.


Jadłem pizzę w wielu miejscach i państwach , ogólnie to raczej unikam tego włoskiego wynalazku, ale to co można zjeść w Neapolu to najwyższa półka ,


wszystko tak dobrane, skomponowane , składniki , grubość ciasta , to Luciano Pavarotti wśród pizz świata 😊 ,tego się nie da opisać to trzeba spróbować .


Ciąg dalszy już wkrótce ,

a poniżej link do fotek


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/103





  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post152

Leptinotarsa decemlineata

takie tamOpublikowany przez Otto ¶ro, maj 09, 2018 00:43:38

to stonka ziemniaczana, pospolity szkodnik upraw ziemniaków, taką stonkę po wojnie zrzucili na Polskę Amerykanie chcąc w ten sposób unicestwić rozkwitający nowy ustrój , ale im się to nie udało, władze młodego państwa socjalistycznego wysłały między innymi moją Mamę do zbierania stonki i nikczemni imperialiści zostali pokonani 😊 .

Jest jeszcze jeden rodzaj stonki który można zaobserwować w kurortach i innych popularnych miejscach wypoczynku w okresie sezonowym.

Pierwszy atak w/w ‘’stonki’’ na 3city ma swoje preludium podczas majówki . Stonka jest okupantem który rządzi się swoimi zasadami i prawami , znienawidzona przez mieszkańców wyczekiwana przez restauratorów , hotelarzy i innych biznesmenów którzy na niej zarabiają.

‘’Stonka’’ -dosłownie rozjeżdża miasto , parkuje gdzie i jak chce, miasto jest dosłownie zaczopowane , niekończący się sznur samochodów i ludzi którzy są wszędzie , w d… przepisowe 1,5 m na chodniku dla pieszych , parkujemy i co nam zrobicie !?

Poruszanie się samochodem w okresie nalotu jest koszmarem, oprócz ‘’stonki’’ dochodzą wszystkie słoiki okupujące trójmiasto z NO , NOL, NIL, NBA ;NE,NOS itd. , którzy nie nie używają kierunkowskazów poza Świętami Bożego Narodzenia bo to ozdoba choinkowa i wtedy każdy rozklekotany Golf chwali nadejście Pana , a linię ciągłą widzą pierwszy raz i myślą ze należy ją przekroczyć jak największą ilość razy bo wtedy dostaje się w nagrodę darmowy bilet ( od Budynia )na przejażdżkę ‘’Diabelskim młynem’’


w Gdańsku lub bilecik na występ Zenka Martyniuka który zabierze na zaczarowaną wyspę w Ergo Arenie.


https://youtu.be/GhgXiRsugQI



Ukryć się przed przyjezdnymi nie wyjeżdżając graniczy z niemożliwością , są po prostu wszędzie, w sklepach , na plaży , w barach i restauracjach. Po chodnikach , ścieżkach rowerowych ,promenadach przemieszczają się ludzkie masy w niekończących się pochodach.

Z tym się nie da wygrać jak ze stonką ‘’amerykańską’’ , jak gdzieś wyjeżdżamy to często zmienia się też nasze zachowanie , stajemy się głośniejsi i zajmujemy więcej miejsca i to nie tylko z powodu wypitych trunków , jesteśmy bardziej wyluzowani na wakacjach i ta pewnego rodzaju anonimowość powoduje ze pozwalamy sobie na więcej a ‘’lokalsi’’ są po to żeby nam uprzyjemnić pobyt.

Na szczęście wrzesień już za parę miesięcy smiley, a do tego czasu trzeba sobie jakoś radzić, są dwie podstawowe metody postepowania : pierwsza to wyjazd na jakieś bezludzie, druga to - zamieniamy się w ‘’ stonkę’’ i wyjeżdżamy dręczyć innych , bo to zawsze przyjemniej dręczyć niż być dręczonym, a wszystkie zachowania które odczuwamy jako negatywne, niepoprawne i ingerujące w nasze życie codzienne, nagle w ogóle nam nie przeszkadzają - przepoczwarzyliśmy się w stonkę – originalsmiley.

Nie chcąc być gołosłownym i chociaż na trochę odpocząć od Leptinotarsa ,
wyp…!m!!!. ,
kierunek Neapol


Zobaczyć Neapol i umrzeć ….


c.d. wkrótce













  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post151

Odmeldowanie

takie tamOpublikowany przez Otto wto, kwiecieñ 17, 2018 17:20:13

Droga i wierna czytelniczko Grażynko !, tak jak obiecałem i na Twoją prośbę,( … aby czasami zasygnalizować że żyję jeżeli nawet opuściła mnie wena twórcza ) odmeldowuję się i informuje że żyję , dziękuję Tobie i wszystkim znajomym i przyjaciołom za mile spotkanie.

Dziękuję również Tadeuszowi za wspaniały prezent w postaci butelki wina


Sześćdziesiąte urodziny już niedługo, to będzie okazja żeby je zdegustować.smiley

Na zakończenie tego krótkiego wpisu , chciałbym wszystkim którzy wierzą w miłość przekazać tajemnice miłości smiley





  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post150

żur cd.

takie tamOpublikowany przez Otto nie, kwiecieñ 08, 2018 13:47:10

Muszę przyznać że trochę mnie ci Francuzi zaskoczyli. Francja kojarzyła mi się z wieżą Eiffela,

winem i jedzeniem, wydawałoby się że są bardzo dumni ze swojej kuchni i że ją wielbią ponad wszystko, a tu szok, bo zakochani są w żurku, od rana tylko bon żur, i bon żur, ja też lubię żurek i wiem że jest dobry, ale bez przesady, i tak od rana?!,

może byli w łódzkim barze mlecznym ‘’APIS’’? o którym wspomina komentator Rys i zauroczeni klimatem uzależnili się od żuru?

Wybór hotelu w miejscu w którym nigdy nie byliśmy to zawsze wielka niewiadoma, nawet jeżeli znalezienie i zabukowanie pokoju jest w dzisiejszych czasach Internetu niezmiernie uproszczone i wygodne, to i tak zdjęcia i opinie jedynie przybliżą nam rzeczywistość , do tego jeżeli hotel nie budzi zastrzeżeń to samo umiejscowienie i okolice mogą nas pozytywnie lub negatywnie zaskoczyć, ale to również kwintesencja odkrywania i zwiedzania nowych destynacji.

Szukałem hotelu położonego w miarę blisko od miejsca startu półmaratonu, ale również nie za daleko od centrum. Zakotwiczyłem w okolicy stacji metra – Port de Montreuil (9-a linia metra) . Hotel leżał przy samej obwodnicy ( zresztą zakorkowanej o każdej porze dnia ) na granicy pomiędzy 20-ą dzielnicą a Montreuil.

Nawet jeżeli dzielnice zdominowane przez mniejszości etniczne nie są czymś wyjątkowym w Europie,


to wędrówka od stacji metra do hotelu wprowadziła w stan skonfundowania – gdzie ja k…. jestem ?!!! , ten natłok mieszkańców pochodzących z dawnych kolonii francuskich, ta mieszanka narodów wywodzących się z serca i północnej Afryki i specyficzny klimat i koloryt są przytłaczające, odczucia są dodatkowo spotęgowane gdy sobie uświadomimy ze jesteśmy w Paryżu, jakby nie było stolicy państwa europejskiego.


Za każdym razem jak wychodziłem albo wracałem do hotelu, zastanawiałem się -co myślą ludzie ?, którzy nie będąc Polakami , po raz pierwszy w życiu odwiedzając USA znajda się w Jackowie , gdzie przekupki rodem z bazaru Różyckiego – wykrzykują – pyzy gorące ! , gdzie nawet murzyn pracujący w McDonaldzie musi(podobno) władać językiem polskim.smiley

Trend typu: czym droższa fura tym bardziej fantazyjne parkowanie, to nie wymysł polski , to zjawisko globalne smiley , ale jak to mawiają - kto bogatemu zabroni ?

Zwiedzanie Paryża to raczej skomplikowane przedsięwzięcie, po pierwsze tyle tych atrakcji, że nie wiadomo co wybrać,

zwiedzenie wszystkiego w krótkim czasie graniczy z niemożliwością, najlepiej to chyba zwiedzać w etapach i przylatywać co jakiś czas. Odległości są raczej przekleństwem dla tych którzy lubią szybkie tempo zwiedzania, ale za to miłym urozmaiceniem dla tych którzy lubią spacerować. Wieża Eiffela to olbrzymi atut Paryża,


jak jest pogoda to wszędzie można sobie zrobić selfie z wieżą w tle.

Ja wybrałem metro, które działa w miarę sprawnie i nie jest zatłoczone, oczywiście to
moje subiektywne odczucia, możliwe ze tylko miałem szczęście , odniosłem wrażenie
że Francuzi podobnie do Polaków wolą się kisić godzinami w korkach, we własnych samochodach, niż korzystać z komunikacji. Metro nie robi wrażenia i d… nie urywa,jest raczej zimne i lepkie,


zarówno perony jak i wąziutkie korytarzyki je łączące mają ściany wyłożone białymi kafelkami, z łaźni przechodzi się na sale operacyjną .

Oprócz zwiedzania Paryża, w planach był tez udział w półmaratonie , cos dla ducha i cos dla ciała. To największa impreza biegowa w jakiej uczestniczyłem, biegałem już w półmaratonach gdzie maksymalnie biegło kilkuset uczestników, w Paryżu – ca 35 tysięcy, to już nie żarty, było czuć moc !!!

I wszystko by było pięknie gdyby nie pogoda , temperatura w okolicach paru stopni , kapuśniaczek i wiaterek , po 10 kilometrach miałem serdecznie dosyć i zacząłem prowadzić wewnętrzny dialog – przerwać czy nie ? , za i przeciw , po co to bieganie ? , po co się męczyć ? , pierwszy raz miałem tak mocne zwątpienie, na 15 km chciałem się poddać, totalnie przemarznięty i zero woli walki, nie miałem siły, dodatkowo te parę kg które przytyłem !!! smiley teraz poczułem jakie to ma znaczenie.

Jakieś 3 km przed metą , grupa ratowników reanimowała gościa, obsługa odgradzała delikwenta od uczestników, mijając go pomyślałem , temu to dobrze już nie musi biec.

Już przebiegłem ponad 10 półmaratonów, ale ten był chyba najbardziej wycieńczającym zarówno pod względem psychicznym jak i fizycznym, ale udało się - Dobiegłem !!! super uczucie, i te endorfiny, to że się człowiek nie poddał i że się dało radę, z jednej strony totalnie wycieńczony z drugiej uczucie takiej siły i mocy, wszystko można przezwyciężyć.

Wynik zdecydowanie najgorszy, ale pod wieloma względami to mój najlepszy bieg.


Kochani – pamiętajcie , jeżeli ja dałem radę, to Wy też dacie radę , wierzę w Was i trzymam kciuki.smiley




a poniżej link do paru fotek z Paryża

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/101












  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post149

BonŻur

takie tamOpublikowany przez Otto nie, marzec 18, 2018 11:46:56

W Paryżu najlepsze kasztany są na placu ...

Zuzanna lubi je tylko jesienią

CDN.

  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post148

Ostatnio

takie tamOpublikowany przez Otto nie, luty 25, 2018 18:52:59

coraz częściej dobijają się do mnie czytelnicy i pytają czy to już koniec mojej ‘’skrobaniny’’ ? , są ciekawi czy się poddałem.

No cóż ja mogę Wam powiedzieć, są dwie opcje do wyboru, podobnie jak z nieodebranym połączeniem, albo się nie chce, albo się nie ma możliwości 😊 .

Ja po prostu nie miałem weny i tyle, a teraz nadszedł czas żeby jakoś podsumować przygodę z Egiptem.


Przypomniały mi się słowa wygłoszone parę lat temu przez Jarka :

"Plaże Egiptu, Tunezji są dzisiaj zaludnione przez Niemców, Francuzów, Anglików, po części też Rosjan czy Czechów. Polaków tam niezbyt wielu."

https://www.youtube.com/watch?v=v_NbOk3NoV4

a tak się ludzie śmiali , a tu proszę - dobra zmiana, i na egipskich plażach królują przybysze znad Wisły , niektórzy frustraci niemogący się pogodzić z prawdą, wzmocnieni darmową egipską berbeluchą ( tak jak opisywałem w poprzednim poście) mówią brzydkie rzeczy na prezesa i wbijają mu ‘’szpilki’’ , to nie ludzie , to wilki 😊.

To czy duża ilość naszych w Egipcie jest skutkiem ‘’dobrej zmiany’’ ? ,czy ucieczką przed nią ?, pozostawiam każdemu do osobistej oceny. 😊

Jedna rzecz jest pewna- jak ktoś jedzie za granicę a jednocześnie nie chce utracić kontaktu z macierzą, to na pewno królestwo piramid jest dobrym kierunkiem, nawet niektóre wielbłądy mówiły po polsku.

Takim przykładem koneksji z ojczyzną, była scenka której byłem świadkiem na lotnisku w trakcie powrotu. Cieszy się oko i dusza że stare tradycje nie zanikają w narodzie, muszę przyznać iż myślałem że już źle z nami, bo ludzie np. na drodze ustępują sobie miejsce albo pozwalają włączyć się do ruchu innym współuczestnikom, na szczęście jeszcze jest nadzieja i zwyczaje rodem z komuny nadal są krzewione i kultywowane.

Autokar nie zdążył się zatrzymać a mamuśka z dzieciątkiem na ręce ‘’wystrzeliła’’ przez przednie drzwi pojazdu , i co sil w nogach pognała do hali odlotów. Była jedną z pierwszych w kolejce, po chwili omijając wszystkich ‘’staczy’’ dołączył do niej mąż lub ewentualny stwórca dziecka. Wszystko by było ok , bo wiadomo dziecko ojca mieć musi , ale po chwili z bagażami zaczęli dokooptowywać inni tatusiowie i mamusie. W sumie tą metodą na ‘’brzdąca’’ doszlusowało 6 osób, (poniżej fotka tej liczebnej rodzinki)


dzięki tej sprytnej taktyce zyskali może jakieś 10 min, ale ja to rozumiem, bo przez ten zabieg dostali się wcześniej do samolotu, no i oczywiście wylądowali wcześniej :) .

Najistotniejsze w tym wszystkim jest to że ‘’ brzdąc ‘’ od małego jest uczony sprytu , da sobie radę w życiu , kto wie ? , może zostanie nawet politykiem 😊.

a jak ktoś ma ochotę pooglądać żółwie , ośmiornice lub inne skrzydlice to zapraszam

https://youtu.be/O2ndE-r2xiw







https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/99







  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post147

Nadmorskie

takie tamOpublikowany przez Otto czw, luty 01, 2018 23:08:22

miasteczko Port Ghalib, wydaje się z daleka naturalne, ale jest całkowicie sztucznym tworem który powstał na pustyni w ciągu ostatnich dekad,


takie egipskie mini Las Vegas bez kasyn ,a ludzie którzy tu pracują podobnie jak ci z kompleksów hotelowych pochodzą z miast położonych nad Nilem.

Port Ghalib usytuowane jest nad zatoką tworzącą naturalne schronienie dla wycieczkowców z przezroczystym dnem wożących turystów którzy chcą na ‘’sucho’’

podziwiać życie raf koralowych , i dla łodzi wożących tych którzy zwiedzają rafy na ‘’mokro’’.

Każdy zakup czy to towaru czy usługi jest kwestią negocjacji , a nurkowanie nie jest wyjątkiem. Do wyboru : nurkowanie z brzegu lub z łodzi oczywiście z pełnym wyżywieniem ( tak przynajmniej twierdził negocjator z centrum nurkowego). Okazało się ze jeżeli chodzi o łódź, to wszystko ok , ‘’full wypas’’ , ale jak jechaliśmy nurkować z lądu to trzeba było się zadowolić batonikiem i buteleczką wody. 😊 , ale i tak na kilkanaście nurkowań tylko jedno było z lodzi , bo wszystkie lodzie pływały w to samo miejsce


a pod wodą tabuny turystów, ruch jak na Marszałkowskiej.

Jeżeli chodzi o nurkowanie z lądu , to wywozili nas do różnych zatoczek gdzie byliśmy przeważnie sami, chociaż na plaży zawsze towarzyszyły nam beduinki z dziećmi, sprzedające bransoletki albo kawę.

Instruktor Abu, tzn. ‘’Jarek’’ bo tak się przedstawił, jak się dowiedział ze jesteśmy z Polski ,

od razu spytał czy mamy wódkę ? , opowiadał o swoim uwielbieniu do alkoholu a w szczególności do wódki , , twierdził ze w jego żyłach płynie wódka ale nie egipska bo tej się nie da pic, zarzekał się ze przed nurkowaniem nie pije co było pocieszające😊.

Jak go spytałem, a co na to wszystko Allah ? , przyznał że z nim rozmawia i prosi o wybaczenie swoich słabości , ale jest tylko człowiekiem :)

a

tu

filmik https://youtu.be/fp84CX0o1a8



a niżej link do fotek



https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/98













  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post146

Drogi

takie tamOpublikowany przez Otto pi±, styczeñ 12, 2018 11:19:21

komentatorze Rysiu , niestety Żuri wybrało zwycięzcę którego personaliów nie mogę udostępnić na jego/ jej prośbę. Jednakże Żuri docenia Twoje zaangażowanie i to że odpowiedz była prawie prawidłowa , w związku z powyższym komentator Rys otrzymuje zdjęcie rybki


o ustach, których nawet polska Barbie - Anella

mogłaby pozazdrościć.

Wyjazdy typu all inclusive nie nalezą do tych które preferuje, ale większość odwiedzających Egipt z nich korzysta , bo zwiedzanie królestwa piramid na własną rękę nie jest takie proste i wskazane ze względu na bezpieczeństwo.
All Inclusive mają oczywiście swoje dobre i złe strony , jednak niezależnie od destynacji jedną rzecz mają wspólną, mianowicie tak zwanych rezydentów , których jedynym zadaniem jest chyba poinformowanie o wycieczkach organizowanych przez biuro z którym przylecieliśmy ( zazwyczaj są znacznie droższe od ofert lokalnych firm ) i straszenie żeby nie kupować u innych , bo jak by się coś stało to nasz organizator umywa ręce , poza tym rola rezydentów sprowadza się raczej do skutecznego ukrywania się, szczególnie jeżeli jest potrzebna ich pomoc.:)

Jeden z uczestników organizowanego wypoczynku zaatakowany przez korala


podczas nurkowania, próbował się skontaktować z naszą rezydentką, ale bezskutecznie , kobitka wyłączyła telefon i pozamiatane .
Pomoc udało się uzyskać dopiero po kontakcie z ubezpieczycielem w Polsce który sprowadził lekarza do hotelu.

Na spotkaniu z rezydentką otrzymaliśmy również bardzo cenną i niezbędną informację o tym ze w Egipcie to mężczyźni plotkują. Słowa rezydentki potwierdziły się podczas mojej wizyty w toalecie.
Przycisnęła mnie tzw. ‘’dwójka’’ , siedziałem sobie i wertowałem zawartość komórki , gdy nagle z kabiny obok dal się słyszeć tzw . ‘’pierd latrynowy’’, a po ‘’ koncercie’’ z innej kabiny dobiegło pytanie :

- Mahmut ???

- habalabaalbla

-blahalala

- itd.

Rezydentka miała rację, faceci w Egipcie to straszni plotkarze, zadziwia tez zdolność do rozpoznania znajomego w takich okolicznościach przyrody 😊.

Kompleksy hotelowe to enklawy wybudowane na pustyni, nigdy by nie powstały jeżeli nie byłoby turystów. Z jednej strony zielone trawniki, palmy , bary i baseny,



z drugiej wystarczy wyjść poza teren, a dookoła rozciąga się bezkresna pustka, piach i kamienie, całkowite przeciwieństwo romantycznych wydm pustynnych, wszystko to jakieś surrealistyczne.


Polacy, obok Niemców , Czechów i Włochów , stanowią zdecydowanie największą grupę- jakieś 60 do 80%, tak ze dla tych którzy chcą wyjechać za granicę ale czuć atmosferę Władysławowa albo zefirek Mielna, to Egipt jest dobrym miejscem do spędzenia wakacji .Jedzenie i picie w cenie wycieczki to dobrodziejstwo i przekleństwo w jednym , bo nawet jeżeli jedzonko do najsmaczniejszych nie należało i d…. nie urywało , to i tak te śniadanka, obiady, kolacje i desery zrobiły swoje, przytyłem 4 kg ☹.
Napoje, te alkoholowe i te bez procentów są w cenie wycieczki, do oporu można pic tylko te lokalne wynalazki , a za importowane trzeba płacić.

Czy to lokalna wódka, whisky , czy tequila, wszystko smakuje tak samo , czyli jak paliwo rakietowe, niestety spróbowałem, czego bardzo żałuję bo musiałem to odchorować , do tego polowa ośrodka następnego dnia mówiła - ‘’ …. Ale to Twój problem ‘’ ( nie wiem kto ich tego nauczył ? ) smiley

Wielu osobom jednak smak ‘’paliwa’’ nie przeszkadzał, raczyli się nim od śniadanka i panowała tu równość i braterstwo, każdy kraj miał swoich dzielnych reprezentantów.

Mój znajomy zwykł mawiać – kto wódeczkę pije ten przygody musi mieć.
Przechodziłem przez hol recepcji w godzinach przedpołudniowych, wtem zrobiło się jakieś poruszenie. Jegomość z czaszki przypominający Marcinkiewicza, trzymany pod ramię przez o głowę niższego kolegę zdecydowanym krokiem podążał w kierunku lady recepcji.

Krotki próbował go powstrzymać - Andrzej, daj spokój , no chodź.

Andrew jednak był zdeterminowany, próbując utrzymać równowagę na swych sztywnych, chudych nóżkach, pruł do przodu jak taran ciągnąc mniejszego przyjaciela.

W końcu dobrnęli do celu , Andrzej surowo zmierzył recepcjonistę swym zamglonym berbeluchą wzrokiem , Ahmed odwdzięczył mu się uśmiechem i uprzejmie zapytał:

- Can I help you Sir ?

Andrzej się spiął , wyprostował, i wykrzyczał jednym tchem swoją frustrację : Kaczyński ch…!!!

Na co , recepcjonista , z tym samym uprzejmym uśmiechem na ustach zapytał :

- Yes ???

Tego już było dla Andrzeja za wiele, nie wytrzymał, zrobił w tył-zwrot i odmaszerował wspierany przez przyjaciela.

Cala armia ludzi pracuje nad tym aby pobyt był jak najbardziej komfortowy, wychodzi to czasami trochę lepiej lub gorzej

bo do rzadkości nie należało ze pokój chcą sprzątać już o siódmej rano, a trawniki zaczynają kosić jeszcze wcześniej, oczywiście 4 czy 5 gwiazdek w Egipcie to min. o jedną mniej w Europie.

Tak jak pisałem wcześniej, głównym celem przyjazdu było Morze Czerwone i rafa koralowa, nie trzeba nawet opuszczać hotelu żeby odkryć całkiem inny piękny świat.

Zresztą zobaczcie sami ,link poniżej

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/95


a tu parę fotek z samego hotelu

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/97





  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post145

Poprawna

takie tamOpublikowany przez Otto pi±, styczeñ 05, 2018 19:28:29
odpowiedz to pięciu :) , tylu Egipcjan jest potrzebnych do wkręcenia jednej żarówki , bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi przesłane , mailem , smsowo itd.

W związku z duza ilością poprawnych odpowiedzi , zbierze się żuri i wybierze zwycięzcę

przewidziano dwie nagrody

muszelkę


albo / lub

zdjęcie żółwia smiley




  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post144

Kierunek

takie tamOpublikowany przez Otto czw, styczeñ 04, 2018 18:08:18

Marsa Alam – Egipt.

Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Samolot wylatywał o 10ej z Warszawy , jedyne połączenie które pasowało to pociąg wyjeżdżający o 23ej z Sopotu ,a dojeżdżający do Warszawy o 3.30, niestety dopiero po kupnie biletu okazało się ze wylot samolotu został opóźniony o parę godzin , po prostu super !!!. Pociąg który miał być o 23ej przyjechał prawie godzinę spóźniony do tego napchany ludźmi tak ze bardziej przypominał konserwę z sardynkami , rodzinki z milusińskimi i ich bagaże z kiełbachami i prezentami , do tego nasi sąsiedzi za wschodniej granicy pracujący w Polsce, większość bez rezerwacji miejsc.


Dotarcie do przedziału graniczyło z niemożliwością, korytarz zaczopowany, w końcu jak się udało przepchać do przedziału czekał kolejny szok, nie ma mojego miejsca o numerze 67 , jest 66 i 69. ale 67 i 68 brak , nie ma , wyparowały. ☹

Dobry człowiek doradził - niech pan idzie do pierwszego przedziału tam siedzą konduktorzy , to może pomogą , znowu przedzieranie prze ludzi z ich bagażami. Konduktorzy pomogą ?!!! , haha ,

Dziękuję za taką pomoc – okazało się że w wagonie miały być przedziały ośmioosobowe a są sześcioosobowe i brakuje dwóch miejsc w każdym przedziale , rada konduktora – niech pan pójdzie do następnego wagonu i jak 67 miejsce będzie wolne to sobie pan usiądzie ,
-a jak nie będzie ? ,
-to pan idzie do następnego ,
-no i… ? ,
-no i nic ! , a co ja mam zrobić ? dali taki wagon i już ! , może pan napisać odwołanie !

Cała ta sytuacja jak z filmu Bareji , komuna wróciła i to w praktyce , haha.

I tak sobie postałem wciśnięty miedzy młodych Białorusinów pracujących w Polsce i opijających powrót do macierzy i gościa z bagażem wielkości małego kontenera do tego wypchanym po brzegi prezentami i wonnymi przetworami, a całość razem z gościem zmierzała w kierunku Przemyśla.

Po 10 godzinach od przyjazdu do Warszawy , wymięty ,zmacerowany i niewyspany udało się dostać do samolotu.

Pięciogodzinny lot również nie należał do udanych , bo przewoźnik nawet nie zaprosił na wodę do picia i wszystko było odpłatne , ale to może najmniejszy problem bo stewardesa poproszona o przyniesienie czegoś do picia zakomunikowała że nie do niej się trzeba zwracać tylko do koleżanki , bo ona tylko sprząta ?!!! no k… m… czy oni powariowali ???

Lądowanie było z przytupem i mało podwozie nie odleciało ale oklaski były , na zewnątrz lepkie gorące powietrze , wilgotność 97% . Na lotnisku czekało jeszcze małe zamieszanie z wizami egipskimi, ale po niespełna 24 godzinach od wyjścia z domu w końcu dotarliśmy do hotelu 😊 .

Ale nawet jeżeli podróż by trwała 48 godzin to dla takich spotkań i widoków , to było warto 😊



A na koniec zagadka, ilu Egipcjan jest potrzebnych do wkręcenia żarówki ?


Za prawidłowe odpowiedzi czekają nagrody 😊



  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post143

Wszystkim

takie tamOpublikowany przez Otto wto, styczeñ 02, 2018 20:37:10
tu zaglądającym , wszystkiego naj.... w przyszłym roku i żeby nie był gorszy od poprzedniego smiley



  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post142

I

takie tamOpublikowany przez Otto pon, grudzieñ 25, 2017 20:37:09
znów Święta.
Podróż zajęła 24 godziny ale w końcu można ponurkować .
A dlaczego trwało to tak długo i dokąd tym razem , to w następnym odcinku.

I wszystkim życzę zdrowych i spokojnych Świąt.


  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post141

z

takie tamOpublikowany przez Otto sob, grudzieñ 09, 2017 14:03:19
ostatniej chwili , wlasnie się dowiedziałem ( sugestia mojego serdecznego przyjaciela :) ze chyba jestem spokrewniony z Karolem XVI Gustawem Bernadotte , ze jestem spokrewniony z Jacques-Yves Cousteau de Bardon to wiedziałem , ale z królem Szwecji ???


Pytałem mamę czy coś jej wiadomo na ten temat , ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi , tylko tajemniczy uśmiech smiley .








  • Komentarze(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post139

Już

takie tamOpublikowany przez Otto czw, grudzieñ 07, 2017 14:40:42

kiedyś się rozpisywałem o tym jak nie wiele potrzeba aby nasz życie już nigdy nie było takie same i czasami decydują sekundy …

Komuś nie chciało się włączyć migacza , komuś się spieszyło i wyprzedzał mimo ograniczenia prędkości , skutek - Volvo i Bmw przeleciały przez pas zieleni , chodnik , po drodze ścinając latarnię i zatrzymały się na ogrodzeniu
.

6 grudnia godz 9.10 Sopot , , na cale szczęście nikt nie szedł akurat chodnikiem bo w najlepszym razie wylądowałby w szpitalu, w najgorszym w Święta najbliżsi odwiedzaliby go na cmentarzu.

Kolega komentator poprosił o propozycję na ucztę wzrokowo-przestrzenną blisko swojego miejsca zamieszkania, tak aby nie musiał daleko jechać , to chyba zaspokoi twoje oczekiwania 😊

Prooooooooszę








  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post137

Przeczytałem

takie tamOpublikowany przez Otto pon, listopad 13, 2017 23:17:01
komentarze na temat wina,
i
skojarzyły mi się z rysunkiem nadesłanym przez koleżankę smiley




a tu piosenka ze specjalną dedykacją dla kolegi komentatora - konesera buraka ,
wierzę w Ciebie , dasz radę , trzymam kciuki smiley

https://www.youtube.com/watch?v=7rsqYcU_vdc




  • Komentarze(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post133

Ten

takie tamOpublikowany przez Otto pi±, listopad 03, 2017 07:16:47

bieg miał być pod wieloma względami wyjątkowy, przede wszystkim od dłuższego czasu przygotowywałem się do pobicia (może nie bariery dźwięku) własnego rekordu i ‘’zejścia ‘’ poniżej dwóch godzin w półmaratonie.

Niestety aby tradycji stało się zadość to można sobie planować i zamierzać , a i tak rzeczywistość kopie nas w krocze i sprowadza na ziemię , tym razem to był ‘’Grzesiu’’ a oficjalnie orkan - Grzegorz , cały bieg to wielka katorga , temperatura trochę powyżej zera , do tego deszcz i grad i ‘’Grzesiu napierający z przodu i tylko z przodu , żeby tak chociaż trochę popchnął od tylu , ale co to, to nie 😊.

Początek był niewinny, temperatura i pogoda idealne do biegania, warunki sprzyjające , ale później rozpętało się piekło

i wiele razy miałem ochotę przerwać bieg , ‘’ Grzegorz’’ biczował i chłostał lodowatymi podmuchami , samo oddychanie sprawiało ból , brakowało tchu, a wspinaczka na każde wzniesienie to wysiłek wręcz niewyobrażalny.

Można to porównać z walką dwóch żywiołów, nocy i dnia, dobrego ze złem,

to co mnie wspierało, dodawało sil, prowadziło do przodu i pozwoliło pokonać ‘’Grzegorza’’ i dobiec do mety to piosenka o ..

zresztą posłuchajcie sami

https://www.youtube.com/watch?v=YOQNMsGDe0I

Alleluja , siać, siać i do przodu 😊



  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post130

I po

takie tamOpublikowany przez Otto sob, pa¼dziernik 21, 2017 21:32:11
............

  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post129

Właściwie

takie tamOpublikowany przez Otto nie, pa¼dziernik 15, 2017 13:25:36

to miał być półmaraton jak każdy inny, przebiec 21095,5 m z punktu A do punktu A. To drugi z kolei bieg w Aleksandrowie Kujawskim organizowany przez lokalne władze pod nazwą - Bieg przemytnika , mój 10 półmaraton , uczestniczyłem w poprzednim i trasa w lesie przypadła mi do gustu dlatego zdecydowałem ze znowu tu przyjadę

Rożnica tego biegu od pozostałych w których uczestniczyłem polegała na tym że większość uczestników to Mikołaje, brakowało im tylko worków z prezentami.


Mikołaje i Mikołajki okazali się żołnierzami armii amerykańskiej , młodzież którą tu wysłano z za Oceanu do obrony naszych granic, demokracji i zachodniego stylu życia, to mieszanka etniczna z całego świata, młodzi przyjaźni ludzie , kobiety i mężczyźni a właściwie dziewczęta i chłopcy – przeciętna wieku jakieś 19 lat i bardziej przypominali skautów niż żołnierzy ( moje uczestnictwo znaczenie podwyższyło przeciętną wieku ) , i mimo dużej różnicy wiekowej to wcale nie muszę się wstydzić swojego wyniku.

To wszystko wydaje się jakieś nierealne, jeszcze niedawno uczono mnie w szkole że to nasi wrogowie a teraz biegamy sobie razem po polskich lasach, a nasi dawni ‘’przyjaciele’’ stali się wrogami – proza życia 😊.

Organizatorzy trochę niechlujnie oznaczyli trasę i zamiast 21 przebiegliśmy jakieś 25 km , z drugiej strony za tę samą cenę mogliśmy sobie dłużej pobiegać 😊

Z Mikołajami, a właściwie ze Św. Mikołajem kojarzy mi się postać jednego z bardziej okrutnych szwedzkich seryjnych zabójców. Den blodiga Jultomten ( Krwawy Św. Mikołaj)


jak go ochrzciły media, grasował na ternie północnej Szwecji i Finlandii na przełomie lat 60 i 70. Umieszczał min. ogłoszenia w lokalnej prasie oferując swoje usługi jako - ‘’Mikołaj do wynajęcia’’, w ten sposób udawało mu się w Wigilię ‘’przenikać’’ do domów nic niepodejrzewających Skandynawów i unicestwiać cale rodziny. Działając w przebraniu i przemieszczając się miedzy państwami pozostawał długo nieuchwytny, do tego całą sprawę próbowano zatuszować aby nie wywołać paniki i nie odstraszać rodzin z dziećmi od odwiedzania Rovaniemi.

Mieszkając w Umeå pracowałem w domu opieki, tam poznałem Gudrun , jej cała rodzina została zaszlachtowana przez -Den Blodiga Jultomten, opowiedziała mi wszystko ze szczegółami, i jak jej się udało przeżyć masakrę.

Svante Svantesson pochodził z normalnego domu, żadna patologia, wychowywany przez kochających rodziców, niczego mu nie brakowało, do tego wybitnie uzdolniony i nieprzeciętnie inteligentny, cieszący się powodzeniem u kobiet i uznaniem wśród przyjaciół. Możliwe ze północny klimat i związki kazirodcze które jeszcze do nie dawna były czymś powszechnym wśród społeczności z której się wywodził nie były neutralne jeżeli chodzi o wpływ na jego psychikę, ale zapalnikiem który uruchomił jego mordercze żądze była zdrada partnerki, mścił się na kobietach w okrutny sposób, ale o tym to już innym razem bo to dłuższa opowieść o podróży do najbardziej mrocznych zakamarków ludzkiego umysłu.

God Jul





  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post128

Centrum

takie tamOpublikowany przez Otto pon, pa¼dziernik 09, 2017 08:49:05

Handlowe Jantar nie mogło trafić lepiej z wyborem daty na organizację pierwszego półmaratonu w Słupsku,




ostatni dzień września a pogoda letnia z lekką nutą jesiennej rześkości, wynik poprawiłem o parę minut , do zejścia poniżej dwóch godzin zabrakło zaledwie 35-u sekund , chciałbym też zdementować złośliwe komentarze kolegów że mój rekordowy czas zawdzięczam uczestnictwu w biegu prezydenta Słupska , prezydent Biedroń nie brał udziału w tym sportowym wydarzeniu 😊

Po biegu był posiłek na parkingu przed CH Jantar ,

wracając do samochodu doznałem szoku, środek dnia a Jantar wypełniony po brzegi tabunami odwiedzających, z czego większość to rodziny z dziećmi ( i nie byli to dopingujący biegaczy ).


Czasami mam wrażenie że czym ładniejsza pogoda to tym więcej ludzi w tych świątyniach komercji. I w sumie jakieś to smutne, bo mogłoby się wydawać że po tylu latach odkąd rozpoczęła się ekspansja galerii handlowych w polskich miastach, naród powinien się już oswoić i nasycić, a kreatywność i zdrowy rozsądek zwyciężyć jeżeli chodzi o formy spędzania wolnego czasu.

No cóż ja mogę Wam powiedzieć, słuszną ma linię nasza władza chcąc przeforsować zakaz handlu w niedzielę, przynamniej ludzie się trochę pogimnastykują w kościołku i poćwiczą rzut na tacę.

A'propos rzutu , przypomina mi się jak z kolegą ze szkolnej ławy, po ‘’zaliczeniu’’ Komunii zapisaliśmy się na religię. Nasza parafia im. św. Jana Kantego w Warszawie umiejscowiona była ( i jest w dalszym ciągu ) na ul. Krasińskiego

vis-à-vis kultowej i nie istniejącej już kawiarni ’’ Różanka’’.

W mieszance oparów z albańskiego koniaczku Skënderbeu i dymu z Klubowych , Sportów , Giewontów i Carmenów, grą na pianinie dorabiał sobie nasz nauczyciel muzyki -Szatkowski, zwany ‘’Szatkiem’’, a lokalny wiracha, Mietek Sosna wpadał z siekierą i rozluźniał atmosferę. I to właśnie w ‘’ Rózi’’ konsekwentnie wydawaliśmy pieniądze otrzymane od rodziców ,a których przeznaczeniem była parafialna skarbona. W ‘’Rózi’’ sprzedawali włoskie lody z automatu, pani wydawała je przez okienko a my nie potrafiliśmy ich sobie odmówić, lekcje religii spędzaliśmy na pobliskich huśtawkach.

Sielankę przerwał list z parafii informujący o mojej obecności na lekcjach religii, a właściwie o jej braku, Mama stwierdziła tylko ze jestem diabłem.

Negatywnym skutkiem donosu było wyschnięcie źródełka z gotówką, pozytywnym- zakończyła się moja‘’ edukacja’’ religijna.

Wszystkim życzę pięknej pogody a wolny czas spędzajcie jak tylko chcecie , no i oczywiście wierzę w Was , dacie radę i trzymam kciuki 😊

PS

A tu specjalnie przygotowana mieszanka dla przyjaciół ze Szwecji, Niemiec, Norwegii i USA, tęskniących za Polską.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/85





  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post127

Dla

takie tamOpublikowany przez Otto pon, lipiec 24, 2017 09:05:20

zainteresowanych, to Okonek leży w województwie wielkopolskim, gdzieś pomiędzy Wałczem, Człuchowem a Szczecinkiem, a po niemiecku Okonek nazywają - Raztebuhr in Pommern. Kraków to bratnie miasto Okonka, hm chociaż może nie tak do końca ale, Pod Baranami też w Okonku mają, z tą różnicą że bez piwnicy.

Jak pisałem wcześniej organizatorem zawodów był MLKS Włókniarz Okonek , tzn. Międzyzakładowy Ludowy Klub Sportowy. Cały bieg to 4 okrążenia wokół Okonka po 5 km , miejscowi mieszkańcy byli raczej nastawieni przychylnie , mimo że impreza sparaliżowała cale miasteczko. Nie obyło się oczywiście bez małych incydentów , jak mijaliśmy jedno z domostw, na schodkach siedziała grupka zapalonych ‘’ kibiców ‘’ dopingująca siebie ‘’pifkiem’’ a nas okrzykami : …. eeee, k…a ! biegacze ! , nastąpiła szybka riposta od współbiegacza :…. eeeee k….a ! dostaliście 500+ , a teraz mordy drzecie ! , no i takie to były urozmaicenia.

Całą trasę przebiegłem w trochę ponad dwie godziny i zająłem chwalebne 8e miejsce w kategorii M 50-54. ,

no i cóż ze ostatnie ? to nie moja wina że tylko ośmiu nas było w mojej kategorii. Dlatego zabolał mnie komentarz do mojego ostatniego postu od ‘’ znajomej’’ , to jakieś kalumnie i pomówienia że miedzy innymi przyczyną mojego słabego wyniku miało być to - że pozbawiłem dziecka batonika ?!! , o różne rzeczy mnie oskarżano , o to ze jestem alkoholikiem , narkomanem , gejem ??? , ale żeby dziecku zjeść Prince Polo ???!!! Ja ???!!! – powiem tylko jedno : ze Ci którzy wbijają takie szpilki , to nie ludzie to wilki
😊

Oczywiście że zjadłem, ale to tylko z poczucia troski , słodycze wpływają niekorzystnie na cerę, a szczególnie u młodzieży i mogą pryszcze wyskakiwać.

Chyba mimo wszystko nastał czas żeby zmienić klimat , jak mnie tu tak atakują 😊


Wy….m !

A tu specjalnie ‘’orzełek’’ dla koleżanki która obchodzi rocznicę 3ej dekady poza Polską



No i pamietajcie wierze w Was , dacie rade , trzymam kciuki smiley

  • Komentarze(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post114

Okonek !!!

takie tamOpublikowany przez Otto pi±, lipiec 21, 2017 14:07:53

Gdzie kurka wódka leży Okonek ???!!! , tak wiele osób reagowało jak mówiłem ze wybieram się do Okonka , może to nie najważniejsze gdzie leży , ale że zdobyty 😊

W swojej grupie wiekowej zająłem ostatnie miejsce , na 138 startujących z całej Polski dobiegłem na 128 miejscu , ciekawostka jest to że 1e miejsce zajął młodzianin z mojej grupy wiekowej wyprzedzając mnie o jakieś 50 min , hm czyli muszę jeszcze trochę potrenować. Start i meta mieściły się między , remizą strażacką a MLKS Włókniarz Okonek. Korzystając z uprzejmości osoby towarzyszącej mam możliwość udostępnienia zdjęć z fascynujących przygotowań






A byłbym zapomniał , w podróży do Okonka mijałem wiele ptasich siedlisk , a tu fotka specjalnie dla wielbicielki ptaszków , bo tak ostatnio mnie prosiła o to żebym znowu coś o nich wrzucił 😊


to zdjęcie takiego naszego polskiego , Narodowego !!! orzełka

ok , muszę na razie przerwać opis tej wspanialej przygody , gdyż ADM do mnie dzwoni




  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post113

Miałem

takie tamOpublikowany przez Otto nie, lipiec 02, 2017 20:24:56

mieszane uczucia idąc na koncert Guns & Roses , bo jednak minęło 30 lat od ich ‘’narodzin’’ , zawsze ich chciałem zobaczyć na żywo, ale albo ja nie mogłem albo oni mieli jakieś problemy , i tak przeleciały trzy dekady a panowie po 20 latach przerwy występują znowu w prawie kompletnym składzie bo Izzy w dalszym ciągu bawi się w chowanego.


Arena powoli się wypełniała w trakcie występów ‘’rozgrzewaczy’’ , a ja nie czułem żadnych kompleksów wiekowych bo mimo że było wielu młodych ludzi , to znakomitą większość stanowiła młodzież w moim wieku, czyli pań i panów już po pierwszym rozwodzie



i w trakcie albo przed drugim, ale przybyli tłumnie w nadziei ze Axl zabierze ich do Paradise City , haha.

Wokalista mnie najbardziej zaskoczył bo wyglądem przypominał skrzyżowanie Baba-Jagi z Jokerem z Batmana.


Początek był dosyć słaby ale z każdym utworem spektakl nabierał tempa, tak jakby panowie a szczególnie Axl łyknął viagrę , śpiewał coraz lepiej i biegał w tych swoich sztybletach coraz szybciej a widoczny brzuszek wcale mu w tym nie przeszkadzał , myślałem ze się w końcu wywali i pogubi licówki,

ale dojrzewał z każdym kolejnym numerem, i tak przez 3 godziny, a Slash po prostu rewelacyjny.


Warto było przemóc strach przed tym tłumem bo dla mnie to o wiele trudniejsze niż bungy czy skok na spadochronie, ale najbardziej się cieszę z tego że Slash i Axl mogli mnie zobaczyć bo więcej okazji może już nie będą mieli 😊 , teoretycznie to ich powinno nie być, a nie Georgea Michaela , Whitney Huston , Princea , Michaela Jacksona , Wodeckiego i wielu innych.

Tak często odkładamy pewne rzeczy wynajdując powody dla których czegoś mamy nie zrobić , aż w końcu jest za późno i wszystko bezpowrotnie i nieodwracalnie wymyka nam się z rąk.
Tu parę fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/70


I kompilacja z koncertu


https://youtu.be/5IY_mc-EgHM














  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post112

Twarz

takie tamOpublikowany przez Otto czw, czerwiec 15, 2017 11:43:02

ludzka to wyjątkowe narzędzie komunikacyjne , dzięki ruchowi kilkudziesięciu mięśni twarzy, wyrażamy myśli, emocje, przeżycia, nastroje, a także postawy wobec innych ludzi oraz bieżące komentarze do toczącej się komunikacji.

Twarz to najdelikatniejsza i najbardziej podatna na zmiany część naszego ciała. Często mówi się, że twarz nigdy nie kłamie. A to dlatego, że zdradza nasze myśli i uczucia, czy chcemy tego, czy nie. Zwykle wiernie oddaje takie stany jak smutek czy zadowolenie,


znudzenie lub zaciekawienie, choroba bądź zdrowie.

Podstawowe grupy emocji które jesteśmy w stanie wyrazić to

· strach, cierpienie,

· szczęście, miłość, radość,

· zdziwienie,


· gniew, wściekłość, zdecydowanie,

· niesmak, wstręt, pogarda, lekceważenie,

· smutek,

Twarz sama w sobie już jest takim bilbordem naszej inteligencji i głupoty, charyzmy i kompleksów, uczciwości i jej braku – wszystko to można wyczytać, przyglądając się twarzy drugiego człowieka.

Na podstawie badań związków pomiędzy budową ciała, a charakterem można stworzyć konkretne portrety osób, jak np. przywódcy, samobójcy, czy też przestępcy. Zgodnie z teoriami typowy okrutnik, to człowiek, który ma wysokie i płaskie czoło, głęboko osadzone oczy, wąskie usta i niewielki podbródek.

Jednym z najczęściej badanych fragmentów twarzy jest czoło, które najlepiej świadczy o inteligencji człowieka i jego zdolnościach. Politycy doskonale z tego sobie zdają sprawę, dlatego by dodać sobie „optycznie” inteligencji, zaczesują włosy do góry.

Hm, ale idąc tym tropem można by dojść do wniosku że ludzie z niekończącym się czołem to super inteligenci ??? 😊

Twarz i jej mimika jest takim niewerbalnym komunikatorem , są oczywiście inne formy komunikacji np. bezpośrednia :

Ostatnio w znanym polskim kurorcie spotkałem koleżankę :

-słuchaj ! co ty wypisujesz ? ciągle te ptaki i ptaki !, co zaglądam na bloga to piszesz o ptaszkach , to jest k.. nudne , napisz w końcu coś nowego

Z komunikacji za pomocą mediów skorzystał np. . kolega ‘’Rys’’ :

“Czekam i czekam a tu ciagle tylko "111". A myslalem ze po "Ptakach" ukaza sie "Sssaki-112", a potem "Plazy-113" no i na koncu "Gady-114". Jakbys pisal o gadach to prosze o kontakt bo mam pare propozycji ktore pasowalyby do tytulu.PozdroRYS”

Rozumiem kolega starszy to jeszcze pamięta te czasy – podrzućcie mi temat a człowieka to ja sam wam znajdę smiley

Smsów tez było parę – co Ty k… ciągle o tych ptakach ??!!!

Nie rozumiem jakaś nienawiść w narodzie jest …. do ptaszków 😊

I tak sobie myślę że dobrze są takie reakcje , bo jak ktoś powiedział , nieważne co będą mówili , ważne żeby mówili 😊

Najważniejsze ze jest komunikacja , jest komunikacja – jest nadzieja , bo jak jej nie ma to klamka zapadła , pociąg odjechał , cisza.

A tu parę przykładów komunikacji niewerbalnej.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/69

A byłbym zapomniał, medalik z Nocnego Biegu Świętojańskiego.


a tu krótka relacja


https://youtu.be/t4xC3HN1rOM




I pamietajcie, wierze w Was , dacie rade , trzymam kciuki smiley







  • Komentarze(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post111

''Ptaki''

takie tamOpublikowany przez Otto sob, maj 27, 2017 20:18:52

Hitchcocka to przy tym to pestka , to jest prawdziwy atak , a przy okazji wydal się sekret ‘’ Utylizatora’’ 😊




... szybki ,szybszy , najszybszy



.... a ta znowu na '' fejsie ''


... i po co ja przyjechałam z tym nudziarzem ?


... are you talking to me ?



a tu jeszcze parę fotek z życia stonki i trójmastowych

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/67


  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post110

Wystarczyło

takie tamOpublikowany przez Otto pon, maj 22, 2017 22:34:41

parę dni ciepła, aby szarość i ołowiany odcień codzienności który już od dłuższego czasu przygniatał swoją obecnością , po prostu ‘‘ wyparowały ’’ ,a zastąpiły je eksplozja kolorów i aktywność w świecie ludzi i przyrodzie.

Przestrzeń miejska zapełniła się ludzikami którzy chcą odrobić czas spędzony na ‘’kiszeniu’’ w domostwach.

Kręcioły ….

Wspinacze ….

Pływacy …

Tancerze …

Każdy te ciepłe i słoneczne chwile zaplanował na swój sposób , jedni w swoim towarzystwie rozmyślając o podrasowaniu balkonika i sensie życia


wietrząc …. się w pojedynkę

Lub w towarzystwie

No i oby ten zastrzyk słonecznych witamin i endorfin trwał jak najdłużej czego i Wam i sobie życzę 😊



a poniżej relacja


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/66



  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post109

Marzec ,

takie tamOpublikowany przez Otto wto, maj 09, 2017 20:17:21

no jeszcze kwiecień , ale żeby w maju !?
takie widoki ?, 10-go maja ?, i to ma być ta dobra zmiana ?, ja się pytam ?smiley



Pogoda nie rozpieszcza, pamiętam jak już w maju rozpoczynałem sezon kąpieli w morzu , a teraz nawet jak słońce wyjdzie na chwilę, to jest zimno, no i jak to jest z tym globalnym ociepleniem ???

Podobno nie ma zlej pogody, tylko są ‘’złe ubrania’’ , ale jak mógłbym wybrać, to wole dobrą pogodę i ‘’ złe ubrania’’.

Człowiek to taka istota które nigdy nie jest zadowolona , a to za ciepło, a to za zimno , a to za mokro albo za sucho , wieje albo duszno bo nie wieje 😊 ., ale nie tylko ludzie mają dość tych zawirowań pogodowych


Udało mi się wstrzelić w lukę pomiędzy niepogodami i trochę poobserwować w Parku Oliwskim jak natura z opóźnieniem budzi się do życia




a tu ciąg dalszy obserwacji :)

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/65








  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post108

Małe

takie tamOpublikowany przez Otto czw, maj 04, 2017 17:13:11

a cieszy , właśnie się dowiedziałem ze poniższe zdjęcie które zrobiłem w Barcelonie zostało wybrane przez redakcje serwisu Podroze.pl

http://podroze.se.pl/wasze-wyprawy/konkursy/zdjecie_tygodnia/#-2

na zdjęcie tygodnia

i nie wiem czy tylko dlatego że nikt więcej nie nadesłał 😊

, ale’’ wiśnia jest wiśnia’’, a wyróżnienie jest wyróżnienie 😊

Chciałbym również zdementować, że : medal w Budapeszcie


tylko pożyczyłem do zdjęcia ( jak niektóre jednostki twierdzą) ,
własnonożnie go wybiegałem !!!

a tu dowód , o proszę


https://www.youtube.com/watch?v=4ZvEmkqJzUo




  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post107

Pamięć

takie tamOpublikowany przez Otto nie, kwiecieñ 30, 2017 14:16:58


mamy krótszą lub dłuższą, lepszą lub gorszą , jesteśmy pamiętliwi albo zapamiętani .

Często słyszy się zwrot - nie ma cię na Fb to nie ‘’istniejesz’’ , to znaczy że jak nie było Fb to nie istnieliśmy ???

Mam wrażenie że nasze istnienie jest ściśle połączone z pamięcią , po pierwsze z naszą pamięcią , to co zostało zapisane w umyśle w ciągu życia , to czego się nauczyliśmy, nasze przeżycia , doświadczenia , to wszystko z nas uchodzi z ulatnianiem się pamięci , wszystko wymazane ,zostaje tylko pusta skorupka i fragment naszego istnienia znika na zawsze.

Nasze istnienie definiuje również pamięć innych o nas, i to długo po tym jak ‘’skorupka’’ zmieni się w popiół.

Wczoraj zmarła piąta ofiara zamachu w Sztokholmie :

Marie Kide , 66 lat , nauczycielka , polityk partii zielonych.

Wcześniej w zamachu zginęli


Ebba Åkerlund , 11 lat , wracała ze szkoły, w centrum przesiadała się z autobusu do metra.

Lena Wahlberg , 69 lat , przewodnicząca lokalnego oddziału Amnesty w Ljungskile, zajmowała się miedzy innymi sprawą amnestią dla uchodźców.

Chris Bevington , 41-letni Brytyjczyk od pięciu lat pracujący w Szwecji dla Spotify.

Mailys Dereymaeker , 31-letnia turystka z Belgii, mieszkała sama z synem i pracowała jako psycholog z azylantami.

Prawie dokładnie 24 godziny przed tym jak ciężarówka wjechała w witrynę Åhlensa na Drottninggatn, byłem w tym miejscu.

Po tym całym zdarzeniu odezwało się do mnie parę osób i pytało czy wszystko ok ?

Tak sobie o tym myślałem, ludzie składają sobie życzenia na urodziny, imieniny, i dla wielu jest to fundamentalny proceder , tak samo obrażają się śmiertelnie jak ktoś zapomni im złożyć życzenia, oczywiście jest to miłe że ktoś o nas pamięta, taka reminiscencja o naszym istnieniu( bo ktoś w telefonie ustawił sobie przypomnienie 😊)) .

To oczywiście duże uproszczenie, ale pamięć w takiej sytuacji jest o wiele bardziej wartościowa i szczera niż jak ktoś pamięta co roku o naszych urodzinach czy imieninach, na pewno o wiele więcej warta niż 1000 lajków lub znajomych na Fb.



  • Komentarze(5)//www.podrozemaleiduze.eu/#post106

100

takie tamOpublikowany przez Otto pi±, kwiecieñ 07, 2017 14:53:24

setnego postu nie będzie gdyż zarabiony jestem


hm, albo może będzie , ale o pracy już pisałem tak ze się zastanowię
bo żadna praca nie hańbi smiley Hej !

  • Komentarze(4)//www.podrozemaleiduze.eu/#post99

Bursztynobranie

takie tamOpublikowany przez Otto pon, marzec 20, 2017 21:36:58
Ostatnie sztormy zachęciły do odwiedzin wyspy Sobieszewskiej ,



znajomy polecił to miejsce jak się chce znaleźć bursztyn, dał mi tez parę wskazówek jak go zbierać , w nocy trzeba być zaopatrzonym w latarkę UV , okularki ochronne no i kalosze , a zbierać należy jak już nie ma wysokiego falowania .

W ciągu dnia najlepiej zbierać na bosaka , bo jak staniemy na bursztyn to poczujemy ciepło.

Jak się dowiedziałem , wśród poszukiwaczy bursztynu jest tradycja proszenia o wsparcie u prałata na jego skwerze




I nie chodzi tu o zapewnienie obfitych zbiorów , ale o ochronę samochodów podczas nocnych łowów , bo zdarza się że jak poszukiwacze do nich wracają to mają powybijane szyby i pociętą tapicerkę ?

Bursztynów najlepiej szukać w skupiskach drewna , gałęzi wyrzuconych na brzeg.


Ja jakoś żadnych bursztynów nie znalazłem smiley



tylko mi stopy zmarzły, i nie wiem czy to dlatego ze nie byłem prosić o wstawiennictwo , czy mam podeszwy za grube, może czas iść do kowala smiley

ale to co widziałem i znalazłem, możecie zobaczyć sami

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/57


  • Komentarze(5)//www.podrozemaleiduze.eu/#post98

Gonimy za iluzją,

takie tamOpublikowany przez Otto nie, marzec 19, 2017 09:51:04

szukamy tego, co nieosiągalne, zamiast zmierzyć się z prawdą - czyli walki ze zmywarką ciąg dalszy.

Wszystkie próby własnoręcznego uruchomienia zmywarki spełzły na niczym , przeczytałem instrukcje wiele razy , włączałem i wyłączałem , resetowałem i nic ,punkt 12 instrukcji o rozwiązywaniu problemów znam na pamięć , zadzwoniłem na infolinię Electroluxa w nadziei że ktoś mi pomoże , niestety po rozmowie poczułem się jeszcze bardziej sfrustrowany, konsultant stwierdził tylko - cos jest nie tak !!!??? , no EUREKA !!! - powiedziałem facetowi że właśnie dlatego dzwonię bo cos jest nie tak !!! , a jak bym wiedział co jest nie tak to bym mu d… nie zawracał ,

- hm, no to ja panu nie pomogę , to musi pan zadzwonić do serwisu ( tu podał mi numer) oni przyjadą i panu pomogą ( to po co ta infolinia ???) , ale jak to nie jest wina zmywarki to będzie musiał pan zapłacić za wizytę serwisantów.

Niestety , chyba serwisanci mieli wolne bo nikt nie odbierał i to był znak od niebios , nie poddam się , będę walczył !!!

Wcisnąłem się pod zlewozmywak i zacząłem sprawdzać czy woda dopływa do zmywarki , no i chyba trochę przesadziłem bo kurek mi został w palcach.


Policzyłem na głos do dziesięciu , super, to teraz będę musiał wymienić całe ustrojstwo, a do wymiany będę potrzebował specjalnego klucza . Zrobiłem fotkę ‘’ ustrojstwu’’



i zacząłem szukać sklepu , w końcu dotarłem do Gdyni, i na Władysława IV nabyłem ‘’ ustrojstwo’’ to znaczy zawór kątowy



jak mi pani wytłumaczyła kiedy pokazałem jej fotkę i zapytałem czy mają takie kraniki , pouczony i zaopatrzony w zawór kątowy wraz z taśmą do uszczelniania, ruszyłem w dalszą wyprawę za kluczem do demontażu , i tak trafiłem do sklepu w Sopocie , ku swojemu zdziwieniu okazało się że oprócz kluczy ,


mają również w swojej ofercie identyczne zawory kątowe jaki nabyłem w Gdyni ,

Raz !…, Dwa! .. , Trzy! ….. , ……. Dziesięć smiley

W domu, po zakręceniu głównego zaworu wody , ‘’ochoczo’’ wśliznąłem się się w szafkę pod zlewozmywakiem , zaworka nie dało się wykręcić bez demontażu rury odprowadzającej wodę ze zlewozmywaka . Zablokowany i na klęczka siłowałem się z rurą , jak w końcu puściła, to chlusnęła na mnie cuchnąca, oleisto-maziowata ‘’ściekówa’’ brunatnego koloru , zebrało mi się na wymioty , te bakterie z reklamy Domestosa to nie wymysł grafika , one na prawdę tak wyglądają !!!smiley

Wstając po opanowaniu sytuacji i wkręceniu zaworu , nadziałem się na róg drzwiczek od szafki , które dziwnym trafem były akurat uchylone, na szczęście drzwiczki całe, a ja mam tylko guza , strupa i głowa mnie jeszcze boli.

Jak by tego wszystkiego było za mało, to musiałem znowu pojechać do sklepu, bo do zaworka potrzebny był reduktorek, k…. m… !!! smiley

Ale jak w końcu wszystko połączyłem, zamontowałem i uruchomiłem zmywarkę a ta zaczęła sobie chodzić , to wam powiem ze takie skoki spadochronowe , maratony , bungee , przy dźwięku szumiącej zmywarki to pryszcz, to najpiękniejsza muzyka jakąkolwiek w życiu słyszałem.smileysmiley smiley

I nie wiem czy montażyści złośliwie zakręcili zawór po próbnym uruchomieniu , czy po prostu się zatkał , ale nic dziwnego ze zmywareczka sobie nie chodziła bez wody.

Nigdy bym nie pomyślał że zakup jakiejś cholernej zmywarki ( tak jak by nie można w rękach pozmywać ? ) i wymiana jakiegoś durnego zaworka kątowego , okaże się większą eskapadą niż podróż na koniec świata, ale to jest samo życie, bo czasami te z pozoru najprostsze rzeczy bywają najtrudniejsze.

I pamiętajcie !!! najważniejsze jest to : że czego byście nie robili na kolanach, podłóżcie sobie coś miękkiego i zamykajcie drzwiczki od szafek, bo nie tylko kolana będą Was bolały ale jeszcze łeb sobie rozwalicie , bo jak to starzy górale powiadają : biednemu to nie tylko wiatr w oczy ale jeszcze kij w d.. Heej !smiley



  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post97

Zmywareczka sobie chodzi.

takie tamOpublikowany przez Otto sob, marzec 11, 2017 12:35:10

Każdy z nas wcześniej czy później stanie przed dylematem zakupu sprzętu który będzie wymagał asysty tzw. fachowców, czasami nawet jest to wymuszone bo jak sobie sami coś zamontujemy to wtedy jest ryzyko że gwarancja może nie obejmować ewentualnej naprawy.


Zmywarka o której chciałem napisać przestała prawidłowo funkcjonować już jakiś czas temu, po prostu zaczęła olewać robotę , zalewając podłogę podczas zmywania. Wezwany naprawiacz stwierdził że to wina pompy która przerdzewiała , wg. fachowca zmywarka była za rzadko używana i to doprowadziło do jej inkontynencji. Serwisant chyba był uczciwy , bo nie proponował kupna nowej pompy, jej wymiana nie byłaby raczej dobrym biznesem bo za taką kasę to mogę kupić nową zmywarkę.

Po paru latach dojrzałem psychicznie i ekonomicznie do zakupu nowej , zadzwoniłem do znanej sieci i zamówiłem nówkę nie śmiganą z dostawą i montażem , i chociaż montaż to dwie stówki , to pomyślałem: przywiozą , zamontują , zabiorą starą. Zapłaciłem telefonicznie no i jak zacząłem ustalać warunki dostawy pojawiły się pierwsze problemy , okazało się że panowie którzy przywożą sprzęt nie są monterami , na montaż muszę się umawiać osobno , do tego dostawa jest na dzień a nie na konkretną godzinę , no chyba że zrobię dopłatę ?!! bo jak nie to muszę siedzieć cały dzień w domu , zrobiłem dopłatę i panowie przyjechali o umówionej godzinie i wszystko by było Ok , ale w związku z tym że zepsuta zmywarka nie była wymontowana nie mogli jej zabrać bo oni tego nie robią , jak mi montażysta wymontuje to mogę się z nimi umówić po odbiór – super !!! to będę miał trzecią wizytę, zamiast ruszyć d.. i samemu sobie przywieźć i zamontować.

Po ponad tygodniu zadzwonił do mnie facet z firmy która montuje i ustaliliśmy termin operacji.

W wyznaczonym dniu i o wyznaczonej godzinie pojawiły się dwa karki , podwykonawcy firmy która dostaje zlecenia od sieci ( jak się później dowiedziałem ), jeden zdjął buty drugiemu już się nie chciało albo mu śmierdziały ‘’syry’’ .

Panowie pokazali co to jest ´´teamwork’’ , jeden siedział i bawił się komórką a drugi ‘’dłubał’’ i tak na zmianę, w końcu doszli do wniosku że zmywarki nie da się podłączyć bo wąż jest za krótki , brakowało jakieś 2 cm !!! , jak nieśmiało zwróciłem im uwagę że wystarczy zrobić dziurę w i innym miejscu bo wtedy przewód nie będzie pod podłogą szafki co spowoduje jego ‘’ wydłużenie’’ , zaczęli się licytować w argumentach niemożności wykonania usługi :

- że to na pewno nic nie da !!!

- że mam kupić dłuższy

-że klienci myślą że za takie małe pieniądze które oni otrzymują to oni będą przebudowywać całą kuchnię ( panowie prowadzili własną działalność !!!) itd.

Jak spytałem czy maja wyrzynarkę do drewna ? , to usłyszałem w odpowiedzi: jak by mieli wozić wszystko ze sobą to musieli by jeździć ciężarówką .

Po długim wykładzie na temat dlaczego oni nie są w stanie mi pomóc , dałem im do zrozumienia że im to zrekompensuje , niech nawiercą sklejkę w paru miejscach i zrobią dziurę, to wszystko !!!,

Jak w końcu jeden z dużą dezaprobatą zaczął wiercić , to się okazało że akumulatorek we wkrętarce jest nie naładowany co oczywiście opóźniło cały zabieg i doprowadziło do żywej dyskusji między wspólnikami na temat tego że akumulatorki powinno się podłączyć do ładowarki dzień wcześniej - jest nadzieja !!!, chłopaki nieźle kombinują.


Na koniec panowie włączyli sprzęcik doszli do wniosku że wszystko oki , a jak bym chciał wiedzieć jak to działa to jest instrukcja , oczywiście nie posprzątali po sobie i tyle ich widziałem .

Ta cala historia przypomniała mi pewne zdarzenie z mojego dzieciństwa , ojciec poprosił ciecia Żurawskiego o to żeby zrobił trzy dziury w ścianie nad moim łóżkiem bo chciał zamontować półkę , Żurawski się zjawił w towarzystwie dwóch pomagierów ( każdy do jednej dziury ) , byli już pod wpływem , wszyscy jarali pety , po dwóch godzinach , pól litra wódki i paczce fajek , półeczka wisiała smiley. Po roku spadła mijając moją głowę o parę cm.

To miało miejsce jakieś 40 lat temu , ale pewne rzeczy się nie zmieniają .

P.S.

Parę dni po spektaklu montażystów chciałem dokonać dziewiczego zmywania ,



i co ? i d… , zmywareczka sobie nie chodzi !

I jaki jest wniosek z tej opowieści ? , hm , no cóż ja mogę Wam powiedzieć , używajcie sprzętów !, bo tak jak organ nieużywany zanika , tak nieużywane sprzęty mogą zardzewieć.



  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post96

Kolega

takie tamOpublikowany przez Otto pon, marzec 06, 2017 20:19:44

domagał się nowych obrazków , wiec będąc w Warszawie, gdzie ja miałem aparat Zorki 5 , zrobiłem kilka zdjęć



Stalin to się chyba w grobie przewraca


Bylem prawie rok temu w Warszawie i ... , a właściwie
to nikomu niepotrzebna ta moja narracja ...
możecie sobie pooglądać sami


tu link proszę


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/56



  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post95

Dziękuję

takie tamOpublikowany przez Otto nie, marzec 05, 2017 20:04:19

za wszystkie życzenie powrotu do zdrowia i propozycje opieki, informuję że wyzdrowiałem, przynajmniej fizycznie.smiley
W trakcie mojego uziemienia zadzwonił do mnie kolega i współczuł mi mojego położenia. Ciekawe jest to że jak nam coś dolega to nasi rozmówcy zawsze znajdą jakąś dolegliwość u siebie, swoich bliskich lub znajomych która jest oczywiście sto razy bardziej dolegliwa.

W ramach współczucia musiałem wysłuchać kazania na temat problemów kolegi związanych z … wypróżnianiem, słuchając szczegółowo-opisowych opowieści pomyślałem sobie że chodzenie do toalety to jedna z tych podróży którą każdy z nas odbywa codziennie bez względu na płeć , wiek ,wykształcenie , zawód , wyznanie czy kolor skóry.

Wypróżnianie , oddawanie stolca , defekacja czy stawianie dymiącej jarzyny to jedna z najważniejszych czynności fizjologicznych , bo jak słusznie stwierdził mój przyjaciel inżynier , człowiek by pękł jak by się nie załatwiał , a inżynier wie co mówi.smiley

Naukowcy z Wielkiej Brytanii wyliczyli że spędzamy średnio 3 miesiące na kibelku w ciągu naszego życia, a toalety doczekały się swojego święta i 19go listopada jest obchodzony dzień toalet, czyli sprawa jest poważna i warto się jej bliżej przyjrzeć. Ciekawe jak obchodzony jest dzień toalet ? , wspólnym radosnym wypróżnianiem ???

Tematem zainteresowały się też firmy produkujące różne prochy , reklamy kobiet żyjących na ‘’petardzie’’ albo ‘’kamieniu’’ są puszczane na przemian,

bo jak kobieta nie ma problemu z zaparciem to na pewno z biegunką , dziwi mnie tylko dyskryminacja bo nie widziałem reklam z mężczyznami ??? , z jednej strony kobiety są stygmatyzowane jakoby tylko one miały takie problemy a z drugiej strony mężczyźni pomijani. Nie widziałem reklamy gdzie mężczyzna biegałby z torba na brzuchu i stękał że mu ciężko ???

To nie takie odlegle czasy kiedy w polskich toaletach królowały pisułardesy zwane również babciami klozetowymi,

papier był porcjowany a kasa w postaci talerzyka umieszczona na krześle przy wejściu, pod tym względem nastąpił wielki postęp.
W sferze postępu w umilaniu i usprawnianiu pobytu w miejscu kontemplacji można wiele zrobić , i jak zwykle Japończycy są tutaj w czołówce , znajoma kilkanaście lat temu była wraz ze swoim przyjacielem w Japonii, siedzisko w toalecie pokoju hotelowego przypominało bardziej fotel pilota jumbo-jeta , obok był umieszczony panel z przyciskami którymi sterowało się : dmuchawy , natryski , ogrzewanie , muzykę , koleżanka skwitowała - ‘’ jakbym miała taki sprzęt w domu to właściwie facet mi nie potrzebnysmiley


To lata świetlne od tzw. zestawu syberyjskiego składającego się z dwóch kijów , o jeden się opieramy a drugim odganiamy wilki.

Jest zasadnicza różnica miedzy mężczyznami a kobietami jeżeli chodzi o odwiedziny miejsca dokąd król piechotą chodzi , nie wiem dlaczego, ale faceci muszą mieć coś do czytania jak siedzą na tronie ,

książka, gazeta , instrukcja montażu szafki ‘’Julia’’ , a jak nic innego nie ma pod ręką to skład chemiczny płynu do płukania tkanin jest nader interesujący, to chyba taki wrodzony męski pęd do ciągłego poszerzania wiedzy na wszystkie tematy.Dla przeciwwagi, kobiety uwielbiają robić to razem , jak jedna idzie do ubikacji to psiapsiółka nie chce być gorsza i od razu mówi : ‘’ … poczekaj, to ja idę z tobą ‘’ no i wtedy nic do czytania nie jest potrzebne .

Po prostu kobiety są z Wenus a mężczyźni z Marsa, może tymi różnicami w zachowaniach powinni się zająć Brytyjscy naukowcy.

Jednym z dziwniejszych zdarzeń związanych z załatwianiem potrzeb , które mi się przytrafiło miało miejsce w szalecie dworca kolejowego w Odessie .


Przyjechałem porannym pociągiem z Dniepropietrowska , przyciśnięty 1-ą wleciałem do WC , na ścianie zamontowany był niekończący się sznur pisuarów, podbiegłem do pierwszego z brzegu i już miałem poczuć ulgę gdy coś mnie zaniepokoiło , odwróciłem się , a tam facet w garniturze ze spodniami spuszczonymi do kolan i rączce na uchwycie walizki i pozycji jakby siedział na niewidzialnym siedzisku oddawał się 2-ce , no szok !!! kabiny nie miały drzwi , tylko ścianki ?.

Na szczęście pisuarów było multum i udało mi się znaleźć miejsce w którym nie czułem się obserwowanysmiley. Co kraj to obyczaj , chociaż w Stanach też mają specyficzne toalety , nie brakuje drzwi ale za to ścianki zaczynają się pół metra nad podłogą i intymność jest w pewien sposób ograniczona bo widać nogi do kolan współtowarzysza w potrzebie.

Jak widzicie wróciłem do zdrowia , haha,

A jak ktoś ma problemy związane z powyżej poruszonym tematem , to polecam siemię lniane i ruchsmiley

I oczywiście wierzę w Was , dacie radę i trzymam kciuki smiley



  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post94

Każdego

takie tamOpublikowany przez Otto sob, luty 18, 2017 21:44:18

Z nas kiedyś dopadnie choroba , grypa i przeziębienie dokuczają nam regularnie. nawet jak wiemy jak przebiegają i czego możemy się spodziewać i chociaż nie jest to wyrok śmierci to objawy są zawsze tak samo upierdliwe .

No i mnie też dopadło ,

zaczęło się niewinnie od katarku w ciągu dnia , ale wieczorem to dostałem takich dreszczy że się trząsłem jak Krzychu P. na głodzie , no normalnie delirka i nie pomogło podwójne ubranie i piec pięć koców , a jak w końcu trzęsiawa przeszła to już zatoki były zatkane , a głowa jak w imadełku , w nocy zaczopowany nos nie dawał spać, rano się obudziłem z jęzorem przylepionym do podniebienia , kulfon cały czerwony i obolały od smarkania i wycierania , ale chyba najgorsza to ta nijakość emocjonalna, melancholia i brak energii , a to tylko przeziębieniesmiley

Jedno przeziębienie / grypę wspominam szczególnie źle. Praktycznie zawsze jak jechałem gdzieś na targi to łapałem grypę albo przeziębienie , stres a potem kontakt z tysiącami ludzi na lotniskach i targach zawsze zrobiły swoje , w czasie targów choroba fajnie się rozwijała a do domku wracałem w stanie agonalnym , ale powrót z targów w Bukareszcie to była gehenna, miałem zapalenie zatok, nie byłem w stanie wyrównać ciśnienia w uchu, proporcjonalnie z każdym metrem jak wznosił się samolot narastało ciśnienie w zatokach, myślałem ze mi eksploduje głowa , bol był nie do opisania , do tego zacząłem się obficie pocić i wyglądałem jak bym wyszedł z pod prysznica , jak mnie zobaczyła obsługa to zaczęli się zastanawiać czy nie wylądować , koleżanka z która leciałem co chwila pytała czy nie zemdlałem , doleciałem i po tym przeżyciu każda grypa i przeziębienie to pryszcz.

Podobno jak faceci są przeziębieni to marudzą jak dzieci ,

i nawet taki pogląd w reklamach wykorzystują , no ale to zdanie kobiet , ja tam nie wiem, z żadnym przeziębionym facetem nie byłem. smileyMilo jest jak ktoś się nami opiekuje i robi to od serca, ale jeżeli to wymuszone to lepiej cierpieć w samotności.


Ciekawe jak to wygląda jag para w tym samym czasie zachoruje na grypę, i czy wtedy faceci się bardziej partnerkami opiekują czy na odwrót ? a co jest jak np. on przeziębiony a ona na coś innego podupadnie , czy wtedy jest jakaś licytacja ?

,- moja choroba jest gorsza od twojej i to ty biegniesz po herbatkę

- no ale ja nie mogę gdyż nóżka mnie boli , a ty chodzić możesz .

Takie to mam mądre przemyślenia , chyba jeszcze mam temperaturę, hehe

Tym którzy chorują życzę żeby jak najszybciej wyzdrowieli , a tym którzy są zdrowi żeby nie chorowali , bo nic nie cieszy jak nas rozłoży choroba i wtedy dopiero możemy docenić zdrowie , ale to jak w życiu , doceniamy często coś jak to stracimy, a w przypadku zdrowia to w 100% się sprawdza.





  • Komentarze(5)//www.podrozemaleiduze.eu/#post93

Broda Palikota a

takie tamOpublikowany przez Otto ¶ro, luty 08, 2017 17:03:03

a sprawa polska.

Nawet jak my się nie angażujemy czy nie interesujemy jak ktoś to określił - największą prostytutką świata, to i tak polityka się interesuje nami, i nawet jak staramy się być poza , to jest tam i ma wpływ na nasze życie w sensie globalnym, jak również jest obecna w naszym życiu codziennym i naszych mikrokosmosach . Donald w USA i Donald w Unii, no normalnie Disneyland.

Podczas większości rozmów wcześniej czy później zahaczamy o politykę, najczęściej słyszę narzekania na obecny rząd , każdy twierdzi że na nich nie głosował , no to kto ?

Możliwe że jedną z przyczyn obecnego stanu rzeczy , czyli większości pisowskiej w sejmie należy się doszukiwać w zmianie wizerunkowej Palikota ?

Bliska znajoma opowiedziała mi jak polityka wpłynęła na jej rodzinne relacje , podczas ostatnich wyborów głosowała na partię Palikota , Palikut – ( jak mawia Ferdek), i jego partia do sejmu się nie dostali , podobnie jak Miller czy partia Razem , jakież było zdziwienie mojej znajomej kiedy jej kuzynka stwierdziła że to wina brody !!!???


, ciotka poparła kuzynkę – ludzie nie chcieli głosować na jego brodę !!! i nic nie pomogły tłumaczenia znajomej że naród się nie zna , że broda jest ’’ trendy ‘’ tylko Polacy o tym jeszcze nie wiedzą, ale widać lud nie taki ciemny jak K. powiedział, i na brodę się nie dał nabrać. Chociaż Zandberg tez brodacz i jego broda odciągnęła glosy brodzie Palikota ??? a Korwin i Miller bez brody i też dupa. Jak by na to nie patrzeć to zawirowania polityczne z brodą poróżniły rodzinę mojej znajomej , teraz już wszystko przycichło i ciotka nawet przyznała rację że to nie wina brody że Palikot nie dostał się do sejmu.

I jeżeli teraz ktoś narzeka ze musi słuchać codziennie o Miśku - politycznym celebrycie ,


i o ciągnionym haku jak to określił Giertych ( a Giertych zna się na ‘’ciągnieniu’’ !!! , przecież JK mu zaufał )

:

Dlaczego Misiewicz jest niezatapialny? Bo może zatopić AM. A czemu AM jest niezatapialny? Bo może zatopić JK. To się nazywa hak ciągniony.

to może podziękować brodzie Palikota .

Nie zgodzę się do końca z koleżanką jakoby u nas był ciemnogród i ludzie nie znają się na trendach , w przypadku mody na ‘’drwala’’ czy ‘’terrorystę’’ to nawet chyba jesteśmy prekursorami, bo taką modę zapoczątkował nasz !, nawet jak się witał to podkreślał :

A ja to Lach , a ja to Lach !

a teraz to nawet Indianie z San Escobar chcą być trendy

i jak tu się dziwić że opozycja nie może się dogadać , jeżeli rodzinę poróżni broda.



  • Komentarze(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post92

With love

takie tamOpublikowany przez Otto nie, styczeñ 29, 2017 23:45:56


from Hel

Dzisiaj był taki dzień ze można było trochę podładować baterie na zewnątrz , na chwilę zniknęła ta przytłaczająca szarość ,


słyszałem że 17 stycznia jest najpopularniejszym dniem wśród samobójców na tej szerokości geograficznej, czyli już tylko może być lepiej , do tego Mann mówi codziennie w radiu że każdy dzień jest dłuższy o 2 min , a jak Mann to mówi to, to musi być prawda.smiley

A dla tych którzy nie mogli dzisiaj opuścić swoich domostw , bo np. mieli grypę żołądkową

parę fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/54



  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post91

Kontynuując

takie tamOpublikowany przez Otto wto, styczeñ 24, 2017 16:16:12

spacerek po Rynku Starego miasta na pewno nie umknie naszej uwadze kamienica na rogu ulic Szkolnej i Paderewskiego a właściwie jej ‘’widmo’’. Przed wojną mieścił się tu dom mody kupca Stefana Schaetera -‘’ The Gentelmen ‘’

W latach powojennych działała tu ‘’ Moda Polska’’ ,


odkąd firma biznesmena Mariusza Świtalskiego przejęła budynek zaczął on podupadać i jak zamieszkałem w Poznaniu w 2000 roku to już ‘’straszył ‘’ , dzisiaj są już nowi właściciele a kamienica wygląda jak wygląda .

Pośrednio z ul. Szkolną przy której stoi kamienica ‘’widmo’’ związane jest moje doświadczenie kontaktów ze służbą zdrowia , a mianowicie umieszczono mnie w szpitalu im. J.Strusia gdyż wtargnąłem przed samochód i auto wygrało.

Samego wypadku i co się stało później nie pamiętam , obudziłem się w łóżku szpitalnym . ubrany w piżamkę , a właściwie letnim wariancie bo rękawy kończyły się na łokciach a nogawki na kolanach ale nie była za mała ?, na pewno była czysta bo guzików nie dało się zapiać w związku z tym że uległy stopieniu i były zdeformowane , powodowało to pewne utrudnienie podczas poruszania bo musiałem cały czas trzymać gacie aby mi nie spadły.

Mówiąc o obudzeniu miałem na myśli wybudzenie , operatorka wózka ze śniadaniem doprowadziła do zderzenia z moim łóżkiem i już byłem wybudzony , godzina była jakaś 5-a rano , chyba operatorka miała takie połączenia z mleczarni. Dostałem śniadanko w tym jakąś papkę , zapytałem czy mogę dostać łyżkę ? a operatorka :

- to pan nie ma łyżki ?!!! ,

- no nie mam , potrącił mnie samochód i nie wiedziałem że mnie do was zawiozą , bo tak na pewno bym nosił przy sobie

- hmm, no dobrze , zaraz przyniosę , ale musi pan poprosić żeby panu z domu przynieśli

Zjadłem to co się dało bez dodatkowego sprzętu, bo operatorka wózka nie pojawiła się z obiecaną łyżką , dopiero koło południa wparowała z wózkiem obiadowym , krzycząc od progu : - a pan dlaczego śniadania nie zjadł ?!!!

- no bo czekam w dalszym ciągu na tę łyżkę co pani obiecała

- aha, no to ja nie wiem , to ja muszę sprawdzić , ale pan musi poprosić … itd.

W końcu dostałem łyżkę , ale musiałem obiecać że ją oddam jak tylko mi przyniosą z domu. Po spożyciu obiadku pognało mnie do ubikacji i trzymając gacie do kolan poszurałem w szpitalnych klapeczka w wiadomym celu.

Już miałem puścić wodze fantazji, kiedy w ostatnim momencie odkryłem brak papieru toaletowego , nie tylko nie było papieru ale nawet ‘’ kołowrotka’’ ??? , trzymając piżamkę wyskoczyłem na korytarz i na cale szczęście napatoczyła się pielęgniarka :

- proszę panią , w ubikacji nie ma papieru !

- a to pan nie ma własnego ??? , to musi pan poprosić .. itd.

- no nie mam , potrącił mnie samochód i nie wiedziałem że mnie do was zawiozą , bo tak na pewno bym nosił przy sobie i sztućce i papier toaletowy

- hm, no to ja nie wiem , dam panu ligniny , ale musi pan poprosić …

W każdym razie podleczyli mnie i po tygodniu wypuścili.smiley

W Poznaniu jest wiele miejsc o ciekawej historii , jak chociażby bóżnica , którą hitlerowscy wielbiciele sportu przerobili na basen , a powojenne władze urządziły tam pływalnię miejską która działała do 2012 roku , ale o tym i innych ciekawostkach Poznania innym razem.

A tu parę fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/53



  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post90

Poznań -cd.

takie tamOpublikowany przez Otto nie, styczeñ 22, 2017 23:19:01

Poznań może się podobać albo i nie, często się spotkałem z opinią o Poznaniu : że to wiocha z tramwajami, i zwolenników i przeciwników tej opinii nie brakuje , ale większość jest zgodna ze Starówka jest ciekawa


i tętniąca życiem szczególnie latem , moim ulubionym miejscem jest Rynek Starego Miasta , tu tez jest położona ciekawostka architektoniczna.

To budynki którym kontrowersje towarzyszyły od samego powstania. Poznańskie Stare Miasto w czasie wojny zostało zniszczone niemal w połowie, odbudowa okazała się jednak tak naprawdę budową. Stary Rynek i przylegające do niego uliczki zostały sklejone z wiedzy historycznej, dobrych chęci, i własnej wyobraźni. Problemem pozostawała wyrwa w samym środku Starego Rynku. Nikt nie wiedział, jak wyglądały znajdujące się tam niegdyś Sukiennice i Arsenał.

Skutkiem konkursu architektonicznego było ustawienie dwóch pawilonów


na fundamentach historycznych obiektów, wzdłuż niewielkiej uliczki, co do istnienia której wszyscy mieli akurat pewność. Uliczka między nimi dość często służy za bezpłatną toaletę dla piątkowych imprezowiczów.smiley

a ciąg dalszy w następnym odcinku .





  • Komentarze(5)//www.podrozemaleiduze.eu/#post89

Jak

takie tamOpublikowany przez Otto sob, styczeñ 21, 2017 14:54:29

wracam do miejsc z którymi jakoś byłem związany , a nie odwiedzałem ich przez wiele lat to mam wrażenie że się zmniejszyły , skurczyły.

Ostatnio miałem okazję odwiedzić Poznań w którym mieszkałem wiele lat ,


odżyły stare wspomnienia i te dobre i te złe. Mieszkałem koło mostu św. Rocha o którym często ostatnio mówiono w związku z tragiczna śmiercią Ewy Tylman. Z przęseł mostu spadło też już parę osób,

niektóre tylko się połamały, inne nie miały tyle szczęścia i wróciły do domu w ‘’ drewnianym ubranku’’ . W Uppsali jest też most który jest mniejszą kopią tego z Poznania i jak wracaliśmy do domu z imprez studenckich to tradycją było przejście po przęśle , hm dziwne bo nigdy w drodze na imprezę.smiley

Warta na terenie Poznania płynie w niecce która ma chronić przed powodziami ,

szczególnie latem jest to miejsce w którym wypoczywa wielu poznaniaków i widać po tabliczce


że miasto myśli o swoich mieszkańcach , na pewno będzie wielu spontanicznych ochotników do wędrówek po przęśle jak i orzeźwiających kąpieli w Warcie.smiley

Pamiętam jak ówczesny prezydent Poznania ( ten sam który sprzedał park , a potem tam wybudowali galerie i hotel) oficjalnie otwierał most , to nawet słonie załatwili , a parę dni później zamknęli bo musieli zrywać asfalt , niby zapomnieli jakichś instalacji.

Ciekawostką Poznania jest to, że jest to chyba jedyne miasto w Polsce, jak nie na świecie które może się pochwalić budynkiem bez ‘’kantów ‘’.

Jak budowano galerię Kupiec Poznański to właściciel działki nie był w stanie się dogadać z inwestorem i w ten sposób budynek nie ma rogu , tylko fajne nieotynkowane ściany, a na działce jest estetyczna buda z kurakami z rożna.

ciąg dalszy podróży i wspomnień z Poznania nastąpi a jak kto woli

to be continued ...



  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post88

25-y finał WOŚP

takie tamOpublikowany przez Otto nie, styczeñ 15, 2017 12:13:28

I jak co rok pojawią się zwolennicy i przeciwnicy zbiórki , a nawet tacy co są za a nawet przeciw , bo tam gdzie dwóch Polaków tam trzy zdaniasmiley

Ci co wspierają akcje Owsiaka , mogą np. wrzucić pieniążek do puszki

Albo wziąć udział w aukcji

Lub zrobić przelew


http://www.wosp.org.pl



A przeciwnicy mogą po prostu nic nie wrzucać, nie przelewać nic Owsiakowi ,

niczego nie muszą wystawiać na licytacji ani licytować .

I jedni i drudzy mają prawo do tego aby wspierać albo nie, i każdy powinien zrobić to co uważa za słuszne i nie być oceniany czy stygmatyzowany bo jest za lub przeciw ,

ale bez względu na to czy wspierasz , czy nie, pomagasz lub nie , przynajmniej nie przeszkadzaj .

Sie ma . smiley





  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post87

Słaba płeć

takie tamOpublikowany przez Otto ¶ro, styczeñ 11, 2017 19:01:07

Jak nurkowałem latem to często widziałem tę oto rybkę


to Thalassoma bifasciatum , po naszemu Thalassoma sinogłowa.

Oglądając program przyrodniczy dowiedziałem się że samica Thalassomy zmienia płeć jak samiec gdzieś ‘’zniknie’’, i przejmuje harem jak i obowiązki zaginionego , nie jest to też wyjątek w świecie ryb .

W świecie homo sapiens też znane są takie przypadkismiley




Wydaje mi się ze nazywanie kobiet słabą płcią , hm , nie jest chyba dobrym określeniem, tak samo jak się nie mówi ze mężczyźni to silna pleć , rożne rzeczy można powiedzieć o kobietach ale słaba płeć ???

Słaba płeć , a jednak najsilniejszasmiley

a tu koleżanki sinogłowej



https://youtu.be/ZkpGU9wjlG0



  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post86

No i

takie tamOpublikowany przez Otto sob, styczeñ 07, 2017 13:53:16
Przykryło nas białą pierzynką, a mrozik pozabijał bakcyle ,


jedni się cieszą, a innym już te parę dni zimy to za dużo
no ale tak mamy, zawsze się znajdzie persona która ma odmienne zdanie i nie da ‘’lajka’’ i to jej święte prawo, życie by było nudne jak by wszyscy mieli takie samo zdanie, poglądy, a tak mamy urozmaicenia, chociaż zima bez śniegu i mrozu to nie zima.

Z taką różnicą w postrzeganiu , spotkałem się osobiście jak znajoma wysłała mi życzenia z okazji Świąt wraz z pochwałami jak i krytyką moich postów na blogu, a zakończyła cytatem z wypowiedzi ks. Piotra Glasa , ( nigdy zresztą nie ukrywała ze nie jest fanką tatuaży). a oto i fragment wypowiedzi księdza :

Ludzie, którzy mieli tatuaże przechodzili straszne męki. Działa za tym uzależnienie zrobienia sobie następnego. To jest psychologiczne? Wątpię. W Stanach dowiedziałem się, że ludzie mają straszne doświadczenia z tatuażami i akupunkturą. To dramat. Nie róbcie sobie tatuaży. Te farby, których się używa są demonicznie przetwarzane. Najgorszy kontrakt z szatanem to kontrakt krwi. Teraz robi się to okultystycznie przerobioną farbą, miesza się to z krwią. Są pytania, czy można sobie strzelić Matkę Boską na plecach. Ja osobiście mówię: Błagam, nie idźcie w to. To nie jest wszystko czyste.

Pismo Święte zakazuje ludziom robienia sobie tatuaży. O tatuażach piszą w Starym Testamencie. Na Internecie jest pełno cytatów. Kościół nie wypowie się, bo się tym nie interesuje. Może ja jestem samotnym wilkiem, bo mówię. Lepiej dmuchać na zimne, niż ludzie dostają problemów. Modlę się za tych, co mają tatuaże, widzę wtedy, jak twarz się zmienia, są uwalniani od kontraktu z szatanem.


Właściwie nie ma potrzeby komentowania w/w wypowiedzi, każdy ma prawo do swojego zdania i poglądów , ale uważam ze tak łatwo nam przychodzi stygmatyzowanie i przypinanie ludziom etykietek , czy ocenianie kogoś tylko na podstawie opinii innych nie zastanawiając czy to kogoś krzywdzi czy nie. Wiele razy mi się to przydarzyło i pewnych rzeczy już nie naprawie, ale może nad tym


popracuję w bieżącym roku.smiley

Z Nowym Rokiem nowym krokiem, coś się kończy coś się zaczyna , znowu możemy sobie coś postanowić i dążyć do celu, a za rok sprawdzić co nam się udało zrealizować.smileysmileysmiley W każdym razie nie ma co się martwić bo zostało niecałe 360 dni do nowego roku. Hej !!!

A jeżeli ktoś chciałby się przespacerować zimowym Gdańskiem ,
to zapraszam.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/52





  • Komentarze(6)//www.podrozemaleiduze.eu/#post85

Nowy Rok

takie tamOpublikowany przez Otto sob, grudzieñ 31, 2016 19:35:55
i wypadało by jakoś przynajmniej podsumować ten stary ,



który dla mnie obfitował w duże zmiany zarówno zawodowe jak i osobiste , czuje się jak by mi przybyło 10 lat , ale tez straciłem 10 kg smileya do licznika podróży mogę dodać kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Spotkało mnie wiele przykrych rzeczy ale też fajnych i jedną z nich jest to, że tyle osób czyta te moje posty , i Wam wszystkim chcę podziękować za mile słowa szczególnie kiedy wiem że nie są one wymuszone ale szczere, to chyba najlepszy prezent, tak jak dzisiaj usłyszałem od koleżanki że mam pisać, i że komuś sprawia przyjemność jak przeczyta to co tam naskrobię.

Jak pisałem pierwszego posta to nigdy bym się nie spodziewał że ten mój pewnego rodzaju ekshibicjonizm wciągnie tyle osób, i tak jak pisałem na początku nie wiem jak długo jeszcze będę pisał , bo nigdy nie wiemy co jest za zakrętem. Jeszcze raz DZIENX za mejle , słowa i komentarze. Wiem że to zabrzmi powszednio jak kromka chleba , ale życzę wszystkim zdrowia , bo bez niego ciężko się cieszyć z czegokolwiek , a w tym okresie składania obietnic i postanowień życzę Wam również wytrwałości, nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku,


i nikt nie mówi ze będzie łatwo , bo jak powiedziała do mnie pewna metresa w Hotelu Gdynia , kiedy zrezygnowałem z jej oferty : LIFE IS BRUTAL AND FULL OF ZASADZKAS smiley Ale jak powiedziała inna : Wierzę w Was , dacie radę , I trzymam kciuki,

A to niech Was prowadzi w Waszych ‘’ podróżach’’





  • Komentarze(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post84

Życzenia Świąteczne

takie tamOpublikowany przez Otto sob, grudzieñ 24, 2016 23:41:14

Chciałem wszystkim złożyć życzenia w związku ze Świętami, ale czego bym nie napisał , jak bym się nie starał, to wszystko by było jakieś wypłowiałe i nieszczere w porównaniu z życzeniami od Romka ,dlatego kochani czytelnicy, pozwólcie ze podpisze się pod jego, bo są tak doskonale ze właściwie już nic nie można dodać ani ująć smiley



  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post83

Coś dla spóźnialskich

takie tamOpublikowany przez Otto pi±, grudzieñ 23, 2016 23:20:46

W tej pogoni za prezentami książka zawsze jest na miejscu , oczywiście można trafić lepiej albo gorzej , mogę polecić bardzo ciekawą książkę którą pożyczył mi kolega i która skróciła mi lot na Florydę.

‘’Biała gorączka’’ Jacka Hugo-Badera - to dla mnie esencja podróżnictwa ,



facet kupuje łazika i jedzie z Moskwy do Władywostoku no zaj…. , szcun , to wypady Cejrowskiego i Martynki przy tym są jakieś wyblakłe i bezpłciowe, wiem ze wielu ich lubi i uważa za podróżników i się ze mną nie zgodzi, ale to moje subiektywne zdanie.

Ta podróż w postsowiecką Rosję i mentalność narodów ją zamieszkujących, dla mnie osobiście jest bardzo ekscytująca bo tam mieszkałem prawie rok i czuję ten puls, zapachy i niepewność co będzie za następnym zakrętem.

Jadąc do Anglii , Niemiec czy Francji , raczej wiemy czego się spodziewać , jest jakaś powtarzalność i monotonia, wszystko działa i funkcjonuje wg jakichś zasad, a w Rosji nigdy nie wiadomo co Cię spotka lub co się wydarzy , ta nieprzewidywalność jest fascynująca.

Mariusz Wilk bardzo trafnie ujął o czym jest ta książka :

‘’ Biała gorączka ( obłęd opilczy) jest efektem długiego ciągu alkoholowego nazywanego po rosyjsku zapojem. Jej objawy to bezprzedmiotowy strach, halucynacje i agresja. Postsowiecki świat opisany przez Hugo-Badera to rzeczywistość w delirium tremens … W takie obszary turyści się nie zapuszczają, nie rekomendują ich też biura podróży. To przestrzeń włóczęgów wszech maści. ‘’

Miłego czytania i przy okazji spokojnych i zdrowych Świąt w gronie najbliższych.





  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post82

Jezusek

takie tamOpublikowany przez Otto ¶ro, listopad 23, 2016 20:31:50
komercyjny już się narodził smiley


i cieszą się handlowcy i cieszą się dzieci , adwent jeszcze się nie zaczął ale już jest ruch w interesie na całego i może dobrze ze te Święta się nazywają jak się nazywają bo wielu by nie wiedziało o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.

Święta Bożego Narodzenia są na stałe zakorzenione w naszej kulturze i w naszych obyczajach. Wszyscy pamiętamy o dwunastu potrawach, pasterce, kolędach, opłatku, życzeniach, choince oraz o prezentach pod nią. Nie każdy jednak wie, skąd wziął się ostatni z wymienionych obyczajów. Tradycja obdarowywania się prezentami jest najmłodszym ze świątecznych zwyczajów. W zależności od źródeł, początek tradycji datowany jest na koniec XVIII wieku lub początek XIX. Zwyczaj powstał wśród bogatej arystokracji, którą było stać na tego typu rozrzutność w trakcie zaborów. Z czasem bogate mieszczaństwo również mogło pozwolić sobie na coroczne prezenty. Zwyczaj dawania prezentów na wsiach został wprowadzony dużo później.

Wracając do radości związanej ze Świętami Bożego Narodzenia . Cieszą się tez purpuraci , bo dom Boży znów się wypełni i to nie tylko wierzącymi, ale tez wierzącymi – niepraktykującymi jak i niewierzącymi. Zastanawiałem się często co to właściwie znaczy wierzący, ale niepraktykujący ??? , Bo czy można być np. kochającym, ale niepraktykującym? Weźmy takiego kochającego męża (żonę) lub partnera (partnerkę ) który kocha drugą połowę ale nie praktykuje, nie wierzę że nie praktykuje, na pewno praktykuje tylko z kochanką , nałożnicą lub inną metresą , a praktyka z kimś do kogo się nic nie czuje to przecież nic złego, i taki kochający ale ‘’ niepraktykujący’’ w Wigilię coś musi załatwić, odwiedzić schorowaną matkę albo kogoś tam, a potem i tak można się wyspowiadać.
Trudne to i złożone pytania na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale kto mówił ze życie ma być proste.

W każdym razie życzę wszystkim , wierzącym , niewierzącym , wierzącym niepraktykującym i niewierzącym ale praktykującym, bo na to nie jest za wcześnie Merry Shoping Christmas smileysmileysmiley



  • Komentarze(4)//www.podrozemaleiduze.eu/#post72

W

takie tamOpublikowany przez Otto nie, listopad 20, 2016 11:18:43

czasach ciemności zewnętrznej i wewnętrznej przyszła pora na książki które może nie spowodują że będzie jaśniej, ale może trochę skrócą nam czas oczekiwania na jaśniejsze chwile.
Przy wyborze książki kierujemy się rożnymi względami , najczęściej to nam ktoś poleci albo recenzja spowoduje że się zainteresujemy jakimś tytułem ( są oczywiście jeszcze lektury obowiązkowe ), w księgarni przyciągają listy bestselerów , czasami może być to okładka która przyciągnie naszą uwagę i tak właśnie wybrałem książkę ‘’Szachista’’ Waldemara Łysiaka , moją uwagę przyciągnęła czwarta strona okładki Hm, no cóż ja mogę Wam powiedzieć ??? smileysmileysmiley,

jak tylko zobaczyłem fotkę autora z rodzinką to po prostu musiałem przeczytać ‘’Szachistę’’ no i tu sprawdziło się powiedzenie że nie powinno oceniać się po wyglądzie.

Jeżeli chodzi o intrygę i temperament akcji to jest to mix ’Dnia Szakala’’ , ‘’ Parszywej dwunastki ‘’ i powieści Aleksandra Dumasa , a wszystko osadzone w epoce napoleońskiej.
Fundamentem jest porwanie Napoleona, a ma się to udać dzięki jego zainteresowaniem grą w szachy. Ogromna wiedza historyczna Łysiaka i jego zdolności narracyjne pozwalają nam śledzić przygody głównych bohaterów ( którzy zresztą w większości są Polakami ), jesteśmy oprowadzani z taka sama zręcznością po salonach i ciemnych zaułkach Londynu jak i miasteczkach i wsiach Niemiec i ziem polskich. ‘’Szachista’’ to taka opowieść-zagadka , gdzie prawda splata się co krok z fikcją , a fakty z pełną fantazji wyobraźnią pisarza.
Ta książka ma wszystko co dobra książka akcji powinna mieć i dodatkowo wątek który jest po mistrzowsku spleciony z zagmatwaną historią Polski.

A dla tych którzy wolą słuchać niż czytać , Zagadka - Jak ma na imię ‘’dziwka’’ o której śpiewa Karel Zich ?

https://www.youtube.com/watch?v=6t7EPbnZUz8

A tu jeszcze parę fajnych wersji znanych utworów w wykonaniu naszych sąsiadów



http://novinka.pl/who-the-f-is-alenka-czyli-czeskie-wersje-znanych-hitow/


smiley Have a nice life smiley







  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post71

Dzisiaj

takie tamOpublikowany przez Otto nie, listopad 13, 2016 20:42:48

był taki jesienny dzień , którym można było się delektować i taka mała podróż do Ustki była jak najbardziej wskazana. Byli nawet tacy którzy korzystali z kąpieli , na sam widok można dostać gęsiej skórki, brrr. A dla tych którzy są wrażliwi , szykuje się niespokojna noc A tu taka mieszanka jesienno-pomorska smiley

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/40




  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post70

11 listopada

takie tamOpublikowany przez Otto czw, listopad 10, 2016 18:12:36
święto państwowe w Polsce obchodzone corocznie dla upamiętnienia odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918, po 123 latach zborów. To ważna data w historii Polski , ciekawe ilu ludzi tak naprawdę wie dlaczego akurat data 11-go listopada, na pewno niewielu kojarzy ze jeszcze niedawno był to 22-i lipca, KRN po wojnie zniosło 11-go listopada a po transformacji je przywrócono , raz pomnożyli przez 2 a później podzielili.

Takie święto kojarzy się z defiladami , uroczystościami, przemówieniami , flagami , hymnem etc. Jest to chyba bardzo dobry moment do wyrażania swojego patriotyzmu i szacunku do ojczyzny.


Deklarowanie patriotyzmu może przyjąć różne formy – malujemy np. twarze w narodowe kolory , nosimy śmieszne czapy,

czy śpiewamy naszą piosenkę : Polska ! biało-czerwoni , podczas gdy Polska reprezentacja zmaga się z przeciwnikami w imprezach międzynarodowych.

Tych najróżniejszych form umiłowania ojczyzny jest cale multum i uważam ze wszystkie są chwalebne, oczywiście jeżeli nie krzywdzą innych. Wg mojego subiektywnego zdania patriotyzm można jeszcze okazywać na co dzień, nosząc go w sercu oczywiście, ale też wyrażać go prostymi gestami, to trochę jak z miłością – słowo kocham Cię powtarzane w kółko, zatraca swoje znaczenie, powszednieje, a prawdziwą miłość się czuje i nie wymaga ona słów.

Przypomina się takie zdarzenie: paniusia podjeżdża wypasionym suwem pod bankomat, autko przyozdobione flagami bo będzie mecz, w autku leżą te fajowe czapy i mnóstwo innych super gadżetów w barwach narodowych które kupiła dla całej rodzinki , wyskakuje z autka i ustawia się w kolejce , silniczek sobie chodzi no bo po co go wyłączać , benzynki mam dużo a do tego zaoszczędzę sekundę bo wskoczę do autka i odjadę, i szybciej się spotkam z koleżankami na pazurkach , zakupach w galerii czy jakimś innym ciężkim zajęciu, jak odebranie milusińskich ze szkoły czy coś w tym rodzaju.

W końcu wyciąga gotóweczkę, ooo a cóż to za spotkanie ??? koleżanka ze swoim ''stuporkiem'' ,któremu ścieka ślinka po bródce w wózeczku ( a silniczek w autku milutko sobie mruczy i czeka na swoja panią ) ,

po opowiedzeniu ( po raz tysięczny) i porównaniu porodów ze szczegółami ( szczegółów nie będę przytaczał ), jakieś 20 -30 min od przyjazdu wskakuje do autka i zawadiacko odjeżdża.
Na pewno , jadąc z milusińskim do domu słucha i jest dumna jak dzieci opowiadają jej o sortowaniu śmieci, ochronie środowiska i jakie to jest ważne, do wieczora już wszystkie psiapsiółki, sąsiedzi i cala reszta będą wiedzieli, jakie to ma cudowne bachorki i jakie mądre, bo będą sortować buteleczki i papier, a ona ma teraz super ważne zadanie bo musi kupić kubełki i w ogóle nie wie jak to opanować.

Inne ciekawe zdarzenie oglądałem w TV : … dzięki ukrytej kamerze zainstalowanej przez straż leśną, po nr rej samochodu udało się dotrzeć do facecika który urządził sobie w lasku wysypisko śmieci, reporter miejscowej telewizji pojechał go odwiedzić . Dom – pałac !!!, trawniczek to taki ze niejedno pole golfowe mogłoby pozazdrościć, oczywiście basen i para wypasionych fur , piszczałki wesoło biegające po ogródku , a do tego olbrzymi maszt i łopocząca flaga. TU JEST POLSKA !!! a nie tam gdzie inni chodzą na spacery z dziećmi.

Dla mnie nawet taka prosta czynność jak zgniecenie opakowania przed wyrzuceniem jest w pewnym sensie czynem patriotycznym,

na pewno wiele osób się ze mną nie zgodzi, ale trudno , nie po to o tym piszę, żeby ktoś się ze mną zgadzał.




Wiele razy zdarzyło mi się wyrzucić opakowanie czy puszkę na trawnik i nawet nie starałem się poszukać śmietnika, czy zostawiłem samochód z włączonym silnikiem na dłuższy czas. Człowiek może się zmienić tak samo jak jego poglądy , zainteresowania czy uczucia, i takie bezsensowne śmiecenie czy inne zachowania które można zmienić a zmiany nic nas nie kosztują to brak szacunku dla własnego domu , czy kraju jak kto woli.
To proste pomalować twarz i wymachiwać flagą w tłumie , czy wygrywać przy pełnych trybunach, to są te proste codzienne rzeczy , czynności czy gesty które robimy bo tak czujemy, a nie bo jest święto czy rocznica , to tez może być ( a według mnie jest ) patriotyzm. Miłego i słonecznego Święta Niepodległości.



  • Komentarze(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post69

No

takie tamOpublikowany przez Otto sob, listopad 05, 2016 19:08:30

i stałem się przemytnikiem , I Półmaraton Przemytnika w Aleksdandrowie ukończony a i czas poprawiony , 2 godziny 6 minut i 45 ale to chyba dlatego ze sam Ojciec Dyrektor brał udział ( nie ten , ale wszyscy go tak tytułowali ) oooo, tu przemytnik przed biegiem , a tu pies przemytnika,

tu przemytnik po biegu,

no i taki gwóźdź dostałem, chyba do własnej trumny smiley I pamiętajcie Wierze w Was , dacie rade i trzymam kciuki , Hej !!!!smileysmileysmiley A tu krótką relacja z biegu , wywiady z uczestnikami i przedstawicielami lokalnej społeczności.

https://youtu.be/jDdisY7Pcqs



  • Komentarze(6)//www.podrozemaleiduze.eu/#post68

Słyszy

takie tamOpublikowany przez Otto ¶ro, listopad 02, 2016 20:12:49
się różne określenia , święto zmarłych, wszystkich świętych, czy Zaduszki i nawet jeżeli definicje się różnią to wszystkim się one kojarzą z odwiedzinami grobów , cmentarzy


i wspominaniem bliskich. W Polsce jest to szczególny dzień, tabuny ludzi odbywają wędrówki i pielgrzymki żeby w tym samy czasie pójść na cmentarz, trochę mnie to dziwi , ja rozumiem ze działa psychologia tłumu i wszystko bardziej przezywamy jak to robimy w grupie, ale chyba ważne jest żeby wspominać kogoś częściej niż raz w roku , jeżeli oczywiście jest co wspominać.
Pamiętam jak dawno temu pokazywałem koledze z Iranu ,’’ Człowieka z żelaza ‘’ Wajdy , Była tam taka scena na cmentarzu , a on skomentował :’’… życie to macie ciężkie , ale za to jakie groby !’’
A w TV : trwa akcja ‘’znicz’’ i ‘’ hiena’’ , już zginęło kilkadziesiąt osób , a policja złapała wielu szabrowników grobów.


Ludzie jadą kilkaset km na grób kogoś bliskiego po to żeby zginąć – czy to nie dziwne ??? , czy tak szybko chcą się połączyć ? przecież Ci ludzie nigdzie nie pójdą, nie przeprowadza się , jeden dzień wcześniej czy później , co za różnica, chociaż są wyjątki , bo może nagle trzeba kogoś ekshumować bez zgody rodziny , to rozumiem – trzeba się spieszyć , a nóż włożą kogoś innego.
Często słyszymy - o zmarłych się źle nie mówi ??? hm, to co ? o Hitlerze czy jemu podobnym nie powinno się mówić źle ?? nie, no Hitler nie był taki zły , a ze przyczynił się do śmierci kilkudziesięciu milionów ludzi , trudno , nikt nie jest doskonały.
Wydaje mi się to trochę dziwne jak ludzie opowiadają ze byli na czyimś pogrzebie i ksiądz kogoś wspominał , a tam ani słowa o tym ze , dręczył rodzinę, chlał, kradł , zdradzał żonę i był ogólnie podłym i złym człowiekiem i nie można nic dobrego o nim powiedzieć.
Takie mowy mówiące prawdę to ja rozumiem : np. to był straszny człowiek , który w życiu nic dobrego nie zrobił tylko potrafił krzywdzić wszystkich dookoła, a płakać po nim to będą pracownice wszystkich agentur w okolicy, albo : była jak kościół , otwarta dla wszystkich o każdej porze dnia i nocy, maż tyrał, dzieci się chowały na podwórku a ona spowiadała wszystkich jak leci i mężczyzn i kobiety.

Często myślę o różnych osobach które odeszły , ale jest ktoś kogo grób staram się odwiedzić jak jestem w Warszawie , a szczególnie w tym dniu. to grób Tadeusza Ślusarskiego,


który zdobył zloty medal w skoku o tyczce podczas igrzysk olimpijskich w Montrealu. Zginął tragicznie razem ze swoim przyjacielem Władysławem Komarem. Poznałem go w Szwecji , mieszkał tam i trenował młodych Szwedów, nie mogę powiedzieć ze to mój przyjaciel czy nawet kolega , spotkałem go raptem parę razy , ale zrobił na mnie ogromne wrażenie ,

Przede wszystkim swoja bezpośredniością, prostolinijnością i prawością, z jednej strony sportowiec z najwyższej polki a z drugiej normalny niepozorny facet , nigdy się nie chwalił nie wywyższał, był taki że jak coś powiedział albo obiecał to można było polegać na nim na 110%. Miał tez niesamowita zdolność oceny ludzi i nigdy się nie mylił. Taki facet z krwi i kości a przede wszystkim z ‘’kręgosłupem’’ a to w dzisiejszych czasach rzadkość. I jemu zapaliłem znicz.





  • Komentarze(5)//www.podrozemaleiduze.eu/#post67

Hm, no cóż ja

takie tamOpublikowany przez Otto nie, pa¼dziernik 30, 2016 16:33:08
mam Wam mogę napisać ?smiley , do trzech razy sztuka , trzeci półmaratonik zaliczony , czas poprawiony , ale był to najgorszy bieg pod względem pogody, padało praktycznie cały czas , zimno i wiatr. A to rozgrzewka Wszyscy na start A mnie nie chcieli , powiedzieli to KONIEC !!! już ciebie nie chcemy to sobie sam biegnęsmiley

no i co ? moszna ? moszna !!!



Ale chyba docenili mój udział , bo dostałem taka blachę No i cóż ja mogę wam powiedzieć , jest takie porzekadło - piwko z rana jak śmietana , A ja mam nowe - półmaraton z rana jak śmietana – smiley Have a nice life

a tu krotka relacja z biegu smiley

https://youtu.be/ZGMTarizKSk



  • Komentarze(11)//www.podrozemaleiduze.eu/#post66

Wracając

takie tamOpublikowany przez Otto sob, pa¼dziernik 29, 2016 16:12:30
Do mojego wczorajszego wywodu na temat bólu i z czym mi się kojarzy , Ale od początku z kolegą postanowiliśmy polecieć na Kubę i wylądowaliśmy na Krecie ( tez na K ) ,


był to taki spontan i właściwe w ostatnim momencie dowiedzieliśmy się dokąd lecimy, ja w ogóle nic nie wiedziałem ale to jak zwykle , a kolega trochę zdążył poczytać, nie chciało nam się uczestniczyć w ‘’ kretyńskich wieczorach’’ to sobie wypożyczyliśmy motorek


i zwiedzaliśmy , kolega miał prawko a ja robiłem za hamulcowego , bo pagórki tam są niezłe ponad 2000m , tak ze hamulce nie łapały jak zjeżdżaliśmy, miałem butelkę z wodą , a ona krzyczał ze hamulce nie łapią to ja z tej buteleczki polewałem tarcze i od razu zaczynały łapać. Raz zaproponował żebyśmy się przeszli wąwozem ‘’Samaria’’ , a ja ochoczo przystałem bo nie wiedziałem o co chodzi , ale za to była okazja uczcić podjętą decyzję i tak tez zrobiliśmy , prosto z baru poszliśmy na autobus , wyjazd był o piątej a po dwóch godzinach dojechaliśmy na miejsce. Jak na początku uważałem ze to bardzo fajny pomysł, ale jak dojechaliśmy a słoneczko zaczęło grzać i kropelki kacowego potu powoli łączyły się w strumyczki, to już ten pomysł z wędrówka nie wydawał mi się taki zabawny. No i zaczęły się schody ,



łupało w skroniach alkohol parował , a my szliśmy i szliśmy , po godzinie miałem dosyć, niewyspanie , fajki i C2H5OH dawały o sobie znać w każdej milisekundzie.


Idąc w takich bucikach na obcasikach ( zwróćcie uwagę na skarpetki)



, każde stąpniecie na kamyku mogło skończyć się skręceniem kostki, ja zacząłem zachowywać się jak jakiś debilny bachor, który cały czas pyta: a kiedy będziemy ?, kiedy dojedziemy ? , czy to już ? itd. I tak szliśmy

i szliśmy ,
i szliśmy,

i szliśmy,



a z nami setki innych owieczek i kózek,



widoki były przepiękne , tylko tam nie było wiatru, upal i gorąc doskwierały katastroficznie , taką rozrywką podczas marszu byli faceci którzy biegli krzycząc ‘’ may day, may day’’ a za nimi osiołki na których siedziały półomdlałe , ‘’Jaby’’ albo inne ‘’ Barbapapy ‘’




rozlewając się na grzbietach biednych zwierzaków, takie miejscowe ambulanse. I tak sobie spacerowaliśmy – przez siedem godzin – k… m…. !!! hahaha Ale doszliśmy , bo tam trzeba dojść do końca, praktycznie nie ma możliwości wydostania się w inny sposób, tyle szczęści nie miała dwójka rodzeństwa z Polski która parę lat temu zgubiła się w wąwozie i zmarła z wycieńczenia. Tak ze jak myślę o bólu , to zawsze przypominam sobie Samarię , i jak byście się kiedyś zdecydowali na taka wyprawę – to miejcie odpowiednie obuwie smileysmileysmiley

  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post65

Zęby

takie tamOpublikowany przez Otto pi±, pa¼dziernik 28, 2016 20:54:52

większość leczy i myje mniej lub bardziej częściej , nie znam nikogo kto chodziłby do dentysty i czerpał z tego przyjemność czy traktował to jak chwilę relaksu, raczej są to spotkania których nie oczekujemy z utęsknieniem.


Dzisiaj wizyta u dentysty i tak jest o wiele bardziej komfortowa niż jeszcze parę lat temu, do tego można zafundować sobie znieczulenie, chociaż osobiście tego unikam , to takie dziwne, nie mieć kontroli nad tym jak ślina wycieka nam z ust a my nawet tego nie jesteśmy świadomi, do tego napotkane osoby mogą pomyśleć ze się ślinimy na ich widok.

Byłem ostatnio u dentysty i przeżyłem prawdziwy szok , bo jedna rzecz która zawsze mnie denerwowała i dziwiła podczas takich wizyt, to że dentyści starają się prowadzić dialog z pacjentem który ma wypchaną buzię, tamponami, ssawkami , wiertłami i jeszcze próbuje przełknąć ślinę która zebrała mu się w gardle :

- to co ? zabieramy się za górną prawą trojkę , czy najpierw dolna czwóreczka po lewej ?

- aaaueeeaooobłeooouuuuaaaaa !

- aha , dobra czyli dwójeczka

No i tak to mniej więcej wygląda. A tu po raz pierwszy żadnych rozmów , a raczej monologów i retorycznych pytań w trakcie zabiegu, chyba sam wcześniej był gościem fotela dentystycznego smiley

Wizyta u dentysty kojarzy się wszystkim z bólem,



a mi ból kojarzy się z wędrówką wąwozem Samaria na Krecie, którą zaliczyłem z kolegą kilkanaście lat temu, to jakieś 18 km w upale , ale niestety nie dokończę opowieści bo obowiązki wzywają.







A tu coś dla tych którzy chcą się przejechać tunelem pod Martwa Wisłą smiley
https://www.youtube.com/watch?v=KRUxJzhL7wo



  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post64

Ptaszki

takie tamOpublikowany przez Otto czw, pa¼dziernik 20, 2016 18:19:21
Lecę sobie ostatnio samolotem , i jak to przeważnie bywa podczas lotu, w pewnym momencie z głośników można było usłyszeć : Dzień dobry , kap. Urszula Sowa wita państwa na pokładzie samolotu… przepraszamy za opóźnienie … lądujemy za …., pogoda na lotnisku jest.. itd. , kap. który lądował na Okęciu bez podwozia, nazywa się Tadeusz Wrona





, dużo tych ptaszków wśród pilotów , ciekawe czy jest jakiś wróbel albo inny skrzydlaty.


Tak sobie rozmyślałem w trakcie lotu i po tym jak pani Kapitan bezpiecznie wylądowała a nikomu nie spadł włos z głowy ,

są państwa na świecie, np. jak Salwador, Nikaragua czy Watykan, w których kobieta która zostanie zgwałcona nie ma prawa do aborcji, tu kobiecie pozwala się decydować o życiu 200 istnień , pilotując konserwę wypchaną ludzkim mięsem, a w przypadku gdyby została zgwałcona albo płód byłby nieuleczalnie chory to już nie ma prawa do żadnej decyzji jest na to za głupia ?!!
nie !!!dupa !!!my wiemy lepiej jaką decyzje powinnaś podjąć , będziesz miała pamiątkę , albo przynajmniej przez dziewięć miesięcy nosiła taki prezencik , ciekawe że duża część decydujących o tym czy kobieta ma prawo do usunięcia ciąży która jest wynikiem gwałtu lub w przypadku jak to co się urodzi będzie nieuleczalnie chore - to faceci !???( potencjalni sprawcy takiej niespodzianki)
dziwią dwa fakty :
-po pierwsze nie są w stanie sobie wyobrazić sobie co to jest ciąża i poród a szczególnie w takich wypadkach
-po drugie dziwi mnie to że będąc czyimiś dziećmi , mają przynajmniej matki w swoim otoczeniu, większość też siostry, żony i córki i logicznie rozumując to powinni raczej stać po stronie zgwałconych kobiet, no ale może się mylę ??? ( a może to solidarność plemników ??? )))
tatuś mówi do córeczki : kochanie, no dlaczego nie chcesz urodzić ??? , a ty myślisz ze jak ja mamę poznałem ?

Dziwi mnie też postawa samych kobiet które wspierają takie praktyki i ustawodawstwo, czy one rzeczywiście chcą żeby ich córki albo wnuczki urodziły w takich przypadkach ???,

Mówią : kochanie, spójrz ! Ten gwałciciel nie jest taki brzydki , nawet jak mu się przyjrzeć to taki męski a jak wyjdzie z więzienia to na pewno ci pomoże w wychowywaniu, oj tam, oj tam , no i co ? że dziecko niewidome z uszkodzonym mózgiem i nie ma nóżek, myśl pozytywnie – nie będzie biegało !!! nie ucieknie nigdzie i nie wpadnie pod samochód.

No gdzie ta słynna solidarność jajników???!!! Ja się pytam !!! wystarczy że kobitka powie psiapsiółce: weź go rzuć ! bo to pijak i złodziej , bo każdy pijak to złodziej, to facet ląduje na śmietniku smiley,haha, a tu ???
I takie to myśli przychodzą człowiekowi do głowy jak sobie lata , a czasami trzeba sobie polataćsmileysmileysmiley

I może nie jest to najlepszy wybór piosenki , i nie wiem czy się mogę zgodzić z autorem tekstu ( ale mam nadzieje ze chociaż tu się mylę , bo nigdy się nie mylę i zawsze mam rację ) ---- że ludzi dobrej woli jest więcej , w każdym razie uważam ze jest fajowa.


https://www.youtube.com/watch?v=wTjLZwpmufw




Hasta pronto.








  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post63

No

takie tamOpublikowany przez Otto nie, pa¼dziernik 16, 2016 17:35:17
I udało się, śmignąłem drugi półmaraton, myślałem ze w tym roku pobiegnę cały , no ale właściwie po co ?, dwa razy pól , to tak jak jeden cały . Pogoda była super , chociaż na początku myślałem ze zmarznę bo 3+ to trochę chłodno, ale zaryzykowałem i nie przesadziłem z ubrankiem , chociaż jeden cwany gapa jak biegł koło mnie w pełnym umundurowaniu i w czapce , to puścił tekściora czy mi ?( albo mnie )nie za gorąco , a ja go kulturalnie spytałem czy go czapeczka nie ściska ? i rozstaliśmy się w pokoju. Jeżeli chodzi o rozgrzewkę to każdy ma swój sposób , to np. mój
albo tak




No bo chyba sam bieg jest rozgrzewką ?! szczególnie jak się biegnie w takim zabójczym tempie ponad dwóch godzin ( najszybsi uwijają się w ponad godzinę , prawdziwe gazele ), a to dwóch moich ulubieńców: Ten z tego teamu tez się rozgrzewał jak ja , A ten pan , biegł na bosaka, A reszta walczyła z rozgrzewką już godzinę przed startem.



Organizacja super i wszystko super , tylko dwie rzeczy trochę denerwowały :
- po pierwszy to strasznie dużo było biegaczy z Wąchocka, ich wspólną cecha jest to ze biegną ciasno koło siebie i nie ma możliwości wyprzedzenia , to dlatego autobusy w Wąchocku są najszersze , bo wszyscy chcą siedzieć koło kierowcy
- inna irytująca sprawa , to gadacze , po prostu cały czas gadają , biegną w parze , jeden gadacz gada , a słuchacz słucha i widać jak go ten ciężar gadania przyciska i jaki jest smutny, bo gadacz z niego cala energie wysysa
No ale nie był bym sobą jak bym nie postękał smiley

Cos co im się bardzo udało, to medale, po prostu na medal , no na prawdę się przyłożyli, w porównaniu z tymi które dostałem na innych imprezach to górna polka.



Nikt we mnie niczym nie rzucił ani nie zbluzgał, co tez było przyjemne, chociaż pod sam koniec spotkała mnie dziwna historia , jakaś kobieta krzyczała : dajesz !! wierze w ciebie, dasz rade ! trzymam kciuki !, po czym nagle - TO KONIEC!!! Hm , no wiem przecież , dobiegam do mety, dalej nie będę biegł ?? No nie dogadasz się z kobitami, haha.


No i specjalne podziękowania dla A i P , którzy przywitali mnie na mecie i jeszcze zaprosili na kawę i koktajl witaminowy , co było bardzo mile.

A tu relacja i tak jak pisałem wcześniej ,starałem się wyjść naprzeciw prośbom czytelników i biegłem tyłem, i mówiłem wolno i wyraźnie ale to sami możecie zobaczyć.


https://youtu.be/Tgagw8Urj1c


Najważniejsze ze dobiegłem ,


a poprzedni wynik poprawiony o cztery minuty . Hej !

a tu z łapką



czyli djadja pazdrawljajet smiley





  • Komentarze(10)//www.podrozemaleiduze.eu/#post62

Hm

takie tamOpublikowany przez Otto pi±, pa¼dziernik 14, 2016 17:27:36

ten post to bardziej ogłoszenie , hehe,
chętni mogą jeszcze się zapisać do udziału w półmaratonie albo pobiec sobie na 5 km w niedzielę ( 16-go) w Gdańsku , start i meta na ul . Żaglowej 11 spod siedziby AmberExpo,

więcej info znajdziecie klikając na linka

http://polmaratongdansk.pl/program-imprezy/







właściwie to nie jest w moim zwyczaju informować o czymś co dopiero będzie miało miejsce, szczególnie jak mnie to dotyczy bo jak pisałem w życiu są tylko dwie rzeczy pewne,

ale w każdym razie się zgłosiłem chociaż do końca nie bylem pewien bo jestem przeziębiony, w każdym razie jak ktoś chciałby sobie ulżyć i na przykład przybić rzymską piątkę , rzucić sobie czymś, albo coś wykrzyczeć to zapraszam , myślę ze będę kończyłsmiley kolo jedenastej , bo nie zaczyna się czegoś czego nie można skończyć , Hej !!! smiley


  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post61

Melancholia

takie tamOpublikowany przez Otto nie, pa¼dziernik 09, 2016 19:23:52
To taki stan nijakości , niby nie depresja , ale coś jest na rzeczy, niby wszystko ok a jednak nie , najgorsze jest to ze właściwie nie ma powodów które ją przywiozły, trochę ciężej się oddycha , nic nie cieszy , ściska w żołądku, normalnie to przechodzi po jakimś czasie, ale okropne jest jak ludzie ciągle z takim uczuciem żyją a pomagają im tylko prochy.


Dzisiaj taki melancholijny dzień , szarówka , a przy mojej kurzej ślepocie to podwójnie denerwujące, jeszcze niedawno pisałem jak to ludzie się rozdziewają bo się robi ciepło a teraz na odwrót, ciekawe jak pogoda może pogłębić nastroje negatywne czy pozytywne.


Słuchałem Sixto Rodrigueza ,,I Wonder’’

https://www.youtube.com/watch?v=t6bjqdll7DI



i pomyślałem od razu o Maliku Benjelloul





który nakręcił dokument o Rodriguezie - ,, Searching for Sugar Man’’ ( który zresztą wszystkim polecam ) za który dostał Oscara , jak z automatu wyskoczył reżyser ,, Chrztu i demona’’




Marcin Wrona, zdolni młodzi ludzie którzy targnęli się na swoje życie, ale chyba nie z powodu pogody.


Jaki ten umysł ludzki jest zarówno piękny jak i mroczny , dziwny i nieprzewidywalny. W świecie zwierząt raczej nie ma takich przypadków , no poza koniem sołtysa z Wąchocka, który się powiesił jak sołtys dokupił ziemi.

Ludzie balansują ciągle na granicy, wydawałoby się ze wszystko mają , kariery przyjaciół a tu nagle zwrot o 180 stopni , hmm, szkoda , to takie podejmowanie decyzji pod wpływem impulsu które później dotyka wszystkich którzy zostają , chociaż niektórzy to noszą w sobie , tylko się dobrze maskują.


Każdy miewa lepsze lub gorsze dni, coś co nam się wydaje dzisiaj tragedią jutro już może być bez znaczenia , często w takich sytuacjach myślę sobie o pracy którą miałem wiele lat temu, opiekowałem się miedzy innymi kobietą która miała wrodzoną łamliwość kości, nawet taka banalna czynność jak ubieranie groziło wieloma frakturami, nie zapomnę jak poszedłem do niej pierwszy raz żeby jej podsunąć kaczkę pod tyłek , sytuacja była bardzo krepująca , ale okazało się ze bardziej dla mnie, haha. Byłem sam i pierwszy raz u niej , w tej całej swojej sytuacji i chorobie zadziwiła mnie swoim pozytywnym nastawieniem, chęcią życia i aktywnością, kobitka miała nie więcej niż 1 m wysokości i poruszała się na wózku kierując nim joystickiem, za to energii miała za trzech zdrowych, studiowała , uczęszczała na jakieś kursy, cały czas aktywna , i doszedłem do wniosku ze ja ze swoimi wyimaginowanymi problemami jestem bardziej upośledzony, ona była zawsze uśmiechnięta i wesoła, chociaż cierpiała bo ciągle jej się coś łamało.

Czasami sobie myślę ze musimy mieć trochę gorsze dni żeby docenić te lepsze, ze musi popadać deszcz żeby docenić słońce i na odwrót, niektórzy mówią : … ooo chciałbym żeby już była wiosna , a ja uważam ze nie należy poganiać czasu, do tego jak przeżyjemy te gorsze okresy to będziemy się bardziej cieszyć i doceniać te lepsze. I takie to przemyślenia w ten melancholijny dzień , ja to sobie puszczam "Everybody's Talkin'’ z Nocnego kowboja

https://www.youtube.com/watch?v=2AzEY6ZqkuE




i pozamiatane smileysmileysmiley


No i nie dajce się za bardzo melancholii , I jak zwykle Wierzę w Was, trzymam kciuki, dacie radę smiley





  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post59

Kącik

takie tamOpublikowany przez Otto pon, pa¼dziernik 03, 2016 10:42:07
książkowy cieszy się dużą popularnością, wiele osób się skusiło i zajrzało do moich propozycji , co osobiście bardzo mnie cieszy, ja tez z kolei dostałem podpowiedzi o paru tytułach które warto przeczytać, a nawet dostałem książkę ( pożyczono mi) Tym razem chciałbym polecić dwie bardzo różne książki.

Pierwsza to ``Bóg Rekin – Wyprawa do źródeł Magii`` Charlesa Motgomery


autor wyrusz śladami swojego pradziada, biskupa który w XIX wieku ``nawracał `` ``dzikich`` na południu Pacyfiku. Montgomery chce sprawdzić w co dziś wierzą rdzenni , to książka reportaż, to podróż w melanezyjski świat wciąż podzielony miedzy tradycją przodków a konkurującymi ze sobą stowarzyszeniami misyjnymi, prawdziwy kocioł pogańsko-chrześcijański, to duchowa mapa Melanezji utkana z mitów, magii i wierzeń która wyłoniła się ze splecenia wiary chrześcijańskiej z pogańską.

…wrogość tubylców była w pełni uzasadniona. Drogę na wyspy utorowały misjonarzom istne szumowiny cywilizacji europejskiej. Najpierw przybyli kupcy drewna sandałowego…. Za to , czego nie zdołali ukraść , płacili toporami i muszkietami … na jednym ze statków zamknięto w ładowni tubylca z Tanny z marynarzami chorymi na odrę , po czym odesłano z powrotem na wyspę , gdzie ofiara zarazy padły tysiące jego pobratymców. …obserwowałem ich, stojąc w cieniu pod Domem Kanibali, gdzie przybysze płacili po 10 dolarów za możliwość sfotografowania swoich dzieci zanurzonych po pas w olbrzymim kotle w towarzystwie dzierżących włócznie ``wojowników` ` w przepaskach biodrowych. Wojownicy stroili głupawe miny, poszturchując australijskich klientów i pokrzykując figlarnie : ,, Mmm, tłuściutkie i pyszne !’’

I chociaż jestem osoba niewierzącą ( i nie chce tu być kontrowersyjny ) podobnie zresztą jak autor, to jest to książka godna polecenia wszystkim, wierzącym i nie , i w pewnym sensie daje do myślenia na tle tego co się dzieje teraz w Polsce, a szczególnie mam na myśli czarne protesty.

Ta chwila - Guillame Musso , to niesamowita książka pod wieloma względami, a dla mnie ma ona osobiste znaczenie, bo w pewnym sensie się z nią utożsamiam.


Historia lekarza który dostaje w spadku od ojczyma ( mamusia miała chwile słabości w trakcie małżeństwa ) latarnię morską która kryje sekret, bohater łamie obietnicę i odkrywa sekret, co odmienia całkowicie jego życie, ta książka to podróż w czasie , to fantazja która nią nie jest, to książka o miłości. To jedna z tych niewielu, gdzie do końca nie wiemy co jest jawą a co snem ?, a zakończenie jest nieprzewidywalne.

,, Za cala odpowiedz ojciec wyciągnął z kieszeni koszuli kredę, narysował na ścianie wielki krzyż i wskazał na niego palcem.
- w tym miejscu za ścianą z cegieł znajdują się stalowe drzwi.
-Drzwi ?
-To jest przejście, które zamurowałem ponad trzydzieści lat temu…
Zmarszczyłem brwi.
-Przejście ? Dokąd?
Ojciec machnął ręką i znów dopadł go atak kaszlu.
-To jest właśnie drugi warunek Arthurze- wysapał, kiedy wreszcie złapał oddech. Nie wolno ci nigdy otworzyć tych drzwi.’’

,, - nie boj się Arthurze, skacz !
Tata cię złapie !
Złapiesz mnie ?
Na pewno ?!

Mam piec lat. Siedzę na piętrowy łóżku które dziele z bratem…..
-Skacz synku!
-Boje się !
-Mówiłem Ci ze cię złapię !
Chyba mi ufasz, synku ?

Jeszcze przez kilka sekund kręcę niepewnie głową , po czym z szerokim uśmiechem rzucam się przed siebie, gotów zacisnąć na szyi człowieka, którego kocham. Jednak w ostatniej chwili ojciec – Frank Costello – celowo cofa się o krok, a ja rozpłaszczam się na podłodze. Boleśnie uderzam w parkiet twarzą…..

- W życiu nie wolno nikomu ufać, słyszysz Arthurze ?!

Patrzę w niego przerażony.
-Nikomu!
– powtarza ojciec z mieszanina smutku i wściekłości skierowanymi do siebie samego. – Nawet własnemu ojcu ! ’’


Każdy rozdział zaczyna się , złotą myślą jakiejś znanej osoby albo przysłowiem:

,, Nie zapomnij ze mamy dwa życia. Drugie zaczyna się , gdy sobie uświadomisz ze żyje się tylko raz’’

,, Miłość ma ostre żeby, a jej ukąszenia nie goja się nigdy. ’’- Stephen King

,,Zastanawiam się, co tez szykuje nam przeszłość …’’- Francoise Sagan

,Miłość to przygoda bez kompasu i mapy, a zgubić człowieka może tylko ostrożność’’ – Romain Gary

,,Uwierzę we wszystko , byle było nie do uwierzenia.’’ – Oscar Wilde

,, … i pomyślałam, ze to nie mijanie czasu jest rozdzierające, ale raczej fakt, ze zanikają uczucia i emocje, tak jakby nigdy nie istniały.’’ - Laurence Tardieu

To tylko parę przykładów takich sentencji , resztę musicie przeczytać sami.

A teraz coś z innej beczki, pisząc tego bloga już parę miesięcy, dostaje wiele rad czy uwag, i naprawdę je doceniam , bo to znaczy ze nie tylko czytacie o czym piszę ale tez się angażujecie a to dowód ze moja twórczość , was porusza i wzrusza.
A tu parę przykładów:
- ktoś pisze ze się pośmiał nawet z tego co wypocę i żebym pisał dalej , ale pozytywne rzeczy , czyli rozumiem takie do śmiechu ..
- usłyszałem ze filmiki fajne i owszem, ale ze mowie niewyraźnie, bełkocze i seplenię i ze powinienem pójść na jakie zajęcia gdzie mógłbym poćwiczyć dykcje
- blog ok, ale podobno lepiej i młodziej wyglądam w rzeczywistości niż na zdjęciach czy filmach
- filmy ok , ale przydałby się podkład muzyczny i komentarze dodać później
- niektórzy się strasznie martwią małą ilością komentarzy i jest im przykro
- biegi ok i wszystko cacy , ale może mógłbym zacząć biegać do tylu , byłoby ciekawiej

To oczywiście nie wszystkie rady i komentarze , ale za wszystko jestem bardzo wdzięczny i biorę sobie do serca. No cóż ja mogę wam napisać ???
Macie wszyscy racje !!! A ja święty spokój, haha
To nie znaczy ze lekceważę tych rad, i obiecuje ze się poprawie, Np. żeby wszystko wydawało się pozytywne, to będę wklejał wszędzie uśmiechnięte ryjki, postaram się wyglądać starzej w rzeczywistości. Zapisałem się tez na kurs dykcji podczas biegania, niestety tylko w języku rumuńskim , ale zawsze dobry początek. Będę wpisywał komentarze podszywając się pod kogoś innego, to takie spontaniczne zmiany żeby wyjść naprzeciw waszym radom.smileysmileysmiley

I pamiętajcie !!!

Wierzę w Was, dacie rade i trzymam kciuki !!! smiley


A tu kółko przyjaciół mojego bloga.









  • Komentarze(4)//www.podrozemaleiduze.eu/#post58

Praca

takie tamOpublikowany przez Otto ¶ro, wrzesieñ 28, 2016 15:08:29
to jedna z najważniejszych składowych naszego życia, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę ile czasu większość ludzi poświęca na nią , najpierw latami się uczymy, studiujemy, kończymy kursy, specjalizacje, po to żeby dostać prace, potem ludziska zasuwają do emerytury , i jeżeli ktoś pracuje w pełnym wymiarze to praca z dojazdami zajmuje średnio 10- 11 godzin dziennie ,


reszta to spanie, wypróżnianie i codzienne miotanie się z rodzina, znajomymi itd. , są oczywiście wyjątki kiedy sytuacja pozwala na działalność naukową i studiowanie wolnego czasu, to tacy którzy nie muszą babrać się w pracy lub tzw. polipy które chętnie gdzieś się przykleją i chętne wydają pieniądze które ktoś inny zarobił.

Zamieściłem ostatnio ogłoszenie w prasie i Internecie ze poszukuje pracownika, wymagania niezbyt wysokie, przede wszystkim angielski, kreatywność itd., możliwość łączenia z inną pracą, zdziwiło mnie ze tak mało ludzi się zgłosiło, chyba to bezrobocie w Polsce jest zawyżone, albo to skutek dobrej zmiany.
Na tych parę zgłoszeń które dostałem, polowa praktycznie bez czytania nadawała się do kosza, bo jeżeli dostaje Cv z adresu gusia69, to ja nie wiem co autor chciał powiedzieć, żadnego dzień dobry , pocałuj mnie w d… , czy cos w tym stylu, po prostu, ctrl +c i ctrl + v i wysłane, widać ze osóbka nawet chyba nie przeczytała ogłoszenia, nawet nie warto czytać co taka persona w życiu dotychczas stworzyła.
To tak jak Anglik który przyleciał do Polski w latach siedemdziesiątych, bo chciał kupować polskie Fiaty produkowane na Żeraniu.

Wystawiono sto autek , wypucowano, a Angol mówi przełóżcie drzwi z tego do tego , z tamtego do tego itd. ,mechanicy ochoczo rzucili się to przerzucania drzwiczek, i co ? i dupa, drzwi nie pasowały, komuchy przerażone wizją straty źródła wpływu dewiz, zaczęli go namawiać żeby sprawdził inne rzeczy, silnik i tak dalej, on tylko się uśmiechnął i mówi : Panowie , jeżeli drzwi nie pasują , to strach pomyśleć co się dzieje w silniku, haha.

Wiele lat temu ze względu na pełnione obowiązki , przyjmowałem do pracy wiele osób, przeczytałem kilkaset a może kilka tysięcy CV i listów motywacyjnych, przepytałem setki osób. Czasami po prostu nie chciało mi się wierzyć jak zobaczyłem co dostałem czy, co ludzie wygadywali na przepytaniach. Wtedy jeszcze wiele osób wysyłało dokumenty pocztą , dostałem np. zdjęcie ze ślubu z odciętym mężulkiem, albo kobitka w bikini ,hm no ja rozumiem ze gdzieś w tropikach , ale w naszym klimacie ??? nigdzie nie pisałem ze biuro mieści się w saunie.

Ciekawe sytuacje miałem tez podczas rozmów kwalifikacyjnych, jako naiwniak, na początku nie myślałem ze ludzie mogą oszukiwać jeżeli chodzi o znajomość języków obcych, przedstawiali zaświadczenia o pokończonych kursach, wieloletniej nauce w szkole, no nigdy bym nie podejrzewał ze ktoś będzie kłamał i nie posiadał podstawowych umiejętności , a jednak, i później trzeba było wywalać delikwenta. Jak ludzie myślą, doszło do mnie jak zacząłem sprawdzać czy znają język, cwaniaczki z zaświadczeniami poproszone żeby opowiedziały coś o sobie w obcym języku, nagle zaczynały stękać i się jąkać, wydawały najróżniejszego rodzaju dźwięki, syczały i trzeszczały , czerwieniały , wychodziły im żyłki, a czoło pokrywało się cieniutką warstwą potu, ale najlepsze przychodziło na koniec, takie osóbki z rozbrajającą szczerością komunikowały : … no ba ja się nie przygotowałem .., to co ? miałem wysłać pytania ? Czyli jak zadzwoni obcokrajowiec , to usłyszy po polsku : proszę wysłać pytania , to ja się przygotuje , haha., albo jak urocza dziewczynka wykrzyczała na koniec ale ja mogę zrobić kawę, no super !, to gratuluję !!! ale kawę sobie tez potrafię zrobić, do tego wiem jaka lubię , haha.

Dziwi mnie tez podejście samych kobiet, które na własną prośbę stawiają się w pozycji podrzędnej ( nie wiem jak to inaczej określić) np. . znajoma która dowiedziała się ze poszukuję asystentki, zasugerowała ze jej by taka praca odpowiadała, i ze ona do kawy to jeszcze śmietankę ubije, ale po co ???, przecież można kupić w sklepie ?:))) i to osoba z wyższym wykształceniem , znająca języki i mająca doświadczenie, no i co ? później to ja będę musiał zatrudnić jej siostrę , brata i najlepsza koleżankę , haha,


albo zwolnić, tak jak robią Ci którzy z premedytacją decydują się na kawkę z dodatkami.

To tak jak znajoma która mi opowiadała jak przyjaciółka zbliżyła się z szefem z centrali, który akurat odwiedzał region, cala w skowronkach opowiada jak było cudownie ( chociaż dopiero co go poznała i jaki Big Love, mimo ze wiedziała ze facet jest dzieciaty i żonaty, no tak na pewno zostawi wszystko dla niej ) no i co ? , no po miesiącu wyleciała na zbita d…, trochę szacunku dla siebie samego, i fantazji, bo jak nawet taki facet opowiada jak to on z żoną to już nic itd. to często taka żona w cudowny sposób ( a znane są takie przypadki , jak poczęcie niepokalane ) zachodzi w ciążę , hahaha

I tak kończąc ten wolny wywód na temat pracy, przypomina mi się historia , jak przyjechałem do Petersburga tuż po upadku Związku R., biegałem po Newskim Prospekcie (który ma kilka km długości i jest centralną ulicą w kilkumilionowym mieście) w poszukiwaniu restauracji, było to bardzo trudne bo nie było reklam ani szyldów, ale w końcu udało mi się .


Godzina była 13-14, w drzwiach wejściowych były zatarasowane stołem i musiałem się przeciskać bokiem, jak już znalazłem się w środku w moim kierunku zaczął biec- oficiant , krzycząc : zakryta !!!,


ale co zakryra ???, u nas piereryw !!! , jaki znowu piereryw ??? przecież jest pora obiadowa , nu da , nam toże nada pakusztats !!! , no fajnie, zrobili sobie przerwę w trakcie obiadu, no właściwie to logiczne , to ja głupek tego nie rozumiałem.

I takie to wypaczenie może powstać przy braku ekonomii rynkowej, gdzie wszyscy i tak mają zagwarantowaną pracę i pensję.

Ja w każdym razie rezygnuje z szukania pracobiorców , mniej zarobię , ale kawę to wolę sobie sam zrobić ( do tego są ekspresy ) a i śmietankę ….hmm, kupię sobie w kartoniku. Haha. I wszystkim pracodawcom i pracobiorcom , życzę żeby znaleźli tych na których sobie zasłużyli :)

A oto jak życie może nas zaskoczyć, tu jeden z moich znajomych z Petersburga obecnie oligarcha , a ja ?!!! co ???!!!smiley

A tu specjalnie foty dla mojego fan klubu Franciszki i Izabelli :)))

coś co było i se ne wrati :)


i oczywiście chodzi mi o NRD , poniżej zdjęcie z plaży w Travemunde od strony RFN,
po wschodniej stronie tylko wieżyczka i zasieki, to dla tych którym się marzą stare czasy.








  • Komentarze(11)//www.podrozemaleiduze.eu/#post57

Dziwne

takie tamOpublikowany przez Otto sob, wrzesieñ 24, 2016 06:19:47
towymysły, ślub , wesele, panieński i kawalerski , ludzie celebrują ostatni dzień wolności ???, dobre, haha . Mają się z kimś związać na cale życie bo się kochają , a tu jak by miał nastąpić koniec świata i chcą chociaż przez chwile zażyć wolności zanim wszystko się skończy.


Dla wielu to na pewno nastąpi koniec świata, wcześniej czy później, a wszystko skończy się kataklizmem, rozwodem, szarpaniną o dzieci , zdradami, rozprawami i przepiłowywaniem wszystkiego na pól z psem włącznie . Wydaje mi się ze najlepszym wyjściem było by podpisywanie cyrografów pięcioletnich , tyle średnio wytrzymują małżeństwa, z możliwością automatycznego przedłużenia albo z opcja trzymiesięcznegowypowiedzenia , po upływie 5 lat. smiley

Na pewno fajnie jest wziąć ślub jeżeli się kogoś kocha i jest się kochanym, ale raczej to powinna być kameralna impreza, a nie jakieś weselicho , gdzie trzeba nakarmić i napoić zgraje ludzi, to już bezsens , lepiej te pieniądze przeznaczyć na wspólne cele.

Ale wszystkim życzę żeby przysięga małżeńska nie była pustym frazesem , chociaż tak to się zwykle kończy. I żeby się związali z kimś z kim chcą być i na kogo sobie zasłużyli smiley, hehe

Good luck and good night.



  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post56

Schronisko

takie tamOpublikowany przez Otto wto, wrzesieñ 20, 2016 16:32:28
No i cóż ja mam Wam napisać, to jeszcze jedna z tych ``podróży`` którą planowałem, czy chciałem zrobić, ale po prostu już przestałem chcieć , tylko pojechałem, niestety nie było osoby która mogłaby mnie oprowadzić i opowiedzieć o działalności, bo akurat miały wolne i dlatego tez nie chciano abym podawał link do strony schroniska, po prostu jakby się bali ze napisze cos negatywnego i na nic zdały się moje tłumaczenia, akurat robili remonty wybiegów i uważali ze to będzie źle wyglądało.


Osobiście uważam ze ten sierociniec dla psów i kotów jest bardzo dobrze prowadzony i ze zwierzaki maja bardzo dobre warunki, ale po wielu było widać ze są ``straumatyzowane`` i musiały wiele przejść , niektóre się cieszyły skakały , czuć było tę tęsknotę za kontaktem z człowiekiem inne były apatyczne albo agresywne.

Podobnie jak u ludzi Łatwo stracić zaufanie zwierzaka, ale je odbudować ?, to czasami nie możliwe, można je tylko zaleczyć. Można im pomoc w różny sposób, i najlepszy to adoptować, ale tez są ludzie którzy przywożą karmę, albo przyjeżdżają żeby je wyprowadzać na spacery. Oczywiście to jest moje zdanie, ale warto pomagać takim schroniskom albo organizacjom które pomagają, i wydaje mi się ze czasami to lepiej pomagać zwierzętom niż ludziom,

bo mimo że człowiek to jedno z najwspanialszych stworzeń, to tak samo jedno z najpodlejszych, bo chyba jako jedyne może skrzywdzić innego człowieka albo stworzenie z premedytacją i będąc w pełni świadomym.


I jak się patrzy na te psy w klatkach , to ma się takie wrażenie jak by to byli więźniowie, chociaż nie popełnili żadnego przestępstwa, a ich jedyne przewinienie to, to ze po prostu przestały kogoś bawić i już nie są kochane, na szczęście większość z nich, tak jak mówiła mi kierowniczka, po adaptacji, resocjalizacji i sprawdzeniu przyszłych właścicieli trafia do fajnych domów i rodzin.A tu możecie zobaczyć wszystkie które `` zfocilem``


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/35

smiley




  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post55

Świecie

takie tamOpublikowany przez Otto nie, wrzesieñ 18, 2016 17:58:00
To takie miejsce na świecie o którym nikt dotychczas nie słyszał, pamiętam tylko jak zawsze obok przejeżdżałem to już było je czuć z daleka, zapach zgniłych jaj i myśl : ooo !!! Świecie, trzeba zamknąć szyby i : to już niedaleko do 3miasta. Ale dzisiaj Świecie zaistniało na mapie świata, a wszystko dzięki mojemu udziałowi w półmaratonie z Chełmna do Świecia ( który zresztą współorganizował główny winowajca smrodu czyli firma Mondi ),

przebiegłem 21 km z ogonkiem w ciągu 2 godzin 16 minut i 23 sekund i zająłem 121 miejsce wśród 119 uczestników w mojej grupie wiekowej od 30 do 40 lat, swoisty rekord.


Dostałem tez koszulkę, najajecznik, coś pomarańczowego, czapeczkę i odblask w kształcie duszka.



Najbardziej cieszę się z najajecznika zawsze o takim marzyłem, teraz będę mógł nosić tam wszystkie dokumenty, pomarańczkę i zdjęcie dziewczyny.smiley Jeżeli chodzi o odblask to chętnie komuś odddam jeżeli ma, albo zna kogoś kto ma bachorka i chce go chronić , ja już nie znam.


Pogoda była super, trasa z Chełmna do Świecia bardzo fajna, organizacja na medal, wszędzie policja i straż. I mogę tylko powiedzieć: Panie prezydencie, melduję : zadanie zostało wykonane !

A tu relacja z biegu

https://youtu.be/QtIjRPHMm7k



Aaa byłbym zapomniał, a tu kaczki świeckie








  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post54
Dalej »