Podróże małe i duże

Podróże małe i duże

O Blogu

Cale nasze życie to jedna wielka podróż z punktu A do punktu B i dla wszystkich te punkty są identyczne, rożni nas tylko droga z A do B, czasem nasze podróże się łączą i podróżujemy z kimś razem, a czasem tylko przecinają.

Podróż, to też: książka, cisza , obraz, trzymanie ukochanej osoby za rękę, to spotkania i rozstania,to płacz, śmiech, radość i smutek.

Piszę o swoich ´´podróżach``,piszę jak umiem, a moje przemyślenia i wynurzenia są subiektywne. W młodości chciałem zostać pisarzem, ale byliśmy ubodzy i nie stać nas było na maszynę do pisania :) i czytając o moich podróżach pamiętajcie .... nieszczęściem ludzkości jest szczelność czaszki ludzkiej.

Nie wiem jak długo i jak często będę pisał. Wiem jedno , ja zraniłem wiele osób i mnie zraniono, popełniłem wiele błędów, niestety czasu nie cofnę , ale wiem że czeka mnie nowa podróż i w dużym stopniu zależy ode mnie jaka ona będzie.

Nie mam konkretnego celu pisząc bloga, to po prostu kolejna podróż, ale jeżeli chociaż jedna osoba poczułaby się lepiej, i zmotywowałoby ją to do pozytywnych zmian i działania,to znaczy że było warto.

Dziękuję za wszystkie komentarze, nie komentuję ich, i to nie z braku szacunku, ale taką przyjąłem zasadę, jak ktoś ma ochotę to może zawsze do mnie napisać.

kontakt:

otto@podrozemaleiduze.eu

Pozdrawiam wszystkich znanych mi i nieznanych czytelników.
Have a nice life :)

I oczywiście wszystkie osoby i postacie o których pisze są fikcyjne a jakakolwiek zbieżność z kimkolwiek jest przypadkowa.

Galeria zdjęć

Galleries pictures

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collections

Filmy short clips on Youtube

https://www.youtube.com/playlist?list=PLtI6MRVYbuM-h2VRctZ0pYsq4X6J09mDC

Rozpowszechnianie tekstów i zdjęć możliwe z podaniem pełnego linka do strony.

Distribution of films and photographs giving a link to the page
All rights reserved.

My website has a lot of visitors from different countries, you can write and leave comments in English , Russian and Swedish,på svenska или на русском языке.

Dostałem

TajlandiaOpublikowany przez Otto ¶ro, wrzesieñ 27, 2017 13:41:10

parę zapytań dotyczących kuchni tajskiej :… jaka ona jest ? a czy jakiś przepis mam ? i takie tam blablabla i pierdu, pierdu. Po pierwsze, to mi smakowała , to kuchnia w której czuć wyraźne wpływy kuchni chińskiej i indyjskiej , czyli egzotyka i ‘’pikanteria’’ 😊 , ale także odrębność i oryginalność poprzez używanie charakterystycznych składników jak mleczko kokosowe, trawa cytrynowa, liście limonki czy świeży imbir.

coś , czym raczyłem codziennie podniebienie i żołądek to tajski klasyk – zupa ostro – kwaśna Tom Yum Kung


To proste danie które łatwo i szybko można przygotować.

Kupujemy w Biedronce lub Żabce :

Mleczko kokosowe, pastę tom yum, łodygę świeżej kolendry , cukier brązowy, sos rybny, sos z limonki, imbir , łodygę trawy cytrynowej, pomidora , szalotkę , cebulę , krewetki, ( albo jak ktoś nie przepada za owocami morza to kurczaka lub kunę ), świeżą papryczkę chili, liście limonki kaffir, imbir galangal, grzyby słomkowe i imbir tumerik.

Wszystko mieszamy, zalewamy wodą i gotujemy, gotujemy, gotujemy.. no i gotowe , można podawać z ryżem lub makaronem.

Smacznego !

Ci którzy nie przepadają za gotowaniem mogą się wybrać do tajskiej restauracji, ja znam jedną w Sopocie na ‘’monciaku’’, a dokładnie w górnej części tego słynnego dreptaka, vis-à-vis kiosku Ruchu, tak lekko na skos , byłem tam ponad dwa lata temu i gotowali dobrze.

Jeżeli chodzi o kulinaria i potrawy, to jedno z najbardziej traumatycznych doznań zawsze będę łączył z ‘’Norrlandspölsa ‘’ , o tym ekskluzywnym daniu kuchni szwedzkiej raczej nikt z Was nie słyszał i nie kosztował, i raczej nie skosztuje.


Ale po kolei , jako młody prawie 30-letni student uniwersytetu w Uppsali, w przerwie międzysemestralnej zatrudniłem się w rzeźni , jako siła niewykwalifikowana otrzymywałem różnorakie odpowiedzialne zadania. Jednym z nich było zmielenie podrobów – nerek, wątróbek i serduszek krowich które są podstawowymi składnikami Norrlandspölsa.

W każdym z wózków z nierdzewnej stali było po kilkadziesiąt kilogramów podrobów , zwiozłem je windą do podziemi i wjechałem do wilgotnego i zimnego pomieszczenia w którym był młynek do mielenia mięsa,


dokładna kopia młynka który mieliśmy w domu jak byłem dzieckiem, tylko że w skali 100:1. Był przeolbrzymi, miał ponad dwa metry wysokości z zamontowaną windą i uchwytami do mocowania wózków. Podłoga pokryta bordowymi płytkami była śliska od środka dezynfekcyjnego drażniącego nozdrza, sceneria jak z filmu ‘’Hostel’’.

Z pierwszym wózkiem z nereczkami nie miałem problemu, niestety wózek z sercami źle zaczepiłem i zamiast w kielichu młynka, serduszka podskakując i odbijając się od ścian ‘’rozbiegły’’ się po podłodze. Panika!!! Co robić ?!! , wywalą na zbity pysk i jeszcze odszkodowanie będę musiał zapłacić !

Serca wołowe kolorem i kształtem przypominają piłki do rugby,


długo się nie namyślając zamieniłem się w Gortata, latałem za tymi serduchami i tylko się modliłem żeby mnie nikt nie nakrył , udało się, i po chwili wszystkie wylądowały w ‘’koszu’’ gotowe do zmielenia.


Jeszcze wiele tygodni po tym jednoosobowym ‘’meczu’’ żyłem w stresie , codziennie czytałem Västerbottens Kuriren i Västerbottens Folkblad w nadzieji że nie znajdę notatki o jakiejś tajemniczej epidemii wśród koneserów Norrlands Pölsa.

Nikomu chyba nic się nie stało, co najwyżej jakiś wielbiciel ‘’NP.’’ dostał sraczki , chociaż środek dezynfekcyjny powinien zabić bakterie , w każdym razie sprawa już się przedawniła 😊



  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post126

Tak jak prawie

TajlandiaOpublikowany przez Otto nie, wrzesieñ 17, 2017 01:30:59

wszystko ma swój początek i koniec , jak każde spotkanie przeobraża się w rozstanie , tak i nadszedł czas pożegnania z Tajlandią. Natura, kuchnia, klimat, kultura - to rzeczy dla których warto tu przyjechać, każdy znajdzie coś dla siebie, od pułapek turystycznych i skupisk ludzkich z ‘’reprezentantami’’ z wszystkich zakątków świata po miejsca odosobnienia i samotnie , od luksusowych hoteli po hostele, Tajlandię można odkrywać w pojedynkę jak i przebierać w ofertach zorganizowanych wycieczek, a powiedzenie ze :’’.. Tajlandia to była tania ‘’nie jest do końca aktualne ( przynajmniej poza sezonem 😊) , hotele trzy- i cztero-gwiazdkowe w cenie od 50 do 100 zł za dobę do tego czasami ze śniadaniem -da się wytrzymać. Pora deszczowa czy monsunowa ?, hmmm- no cóż ja mogę wam powiedzieć ? , oby każde lato było takie w Polsce 😊 , czasami się zachmurzyło i pokropiło , taki prawdziwy deszcz padał właściwie tylko raz, jak ostatniego dnia przed wylotem przemieszczałem się z Ao Nang do Bang Tao .

Na chwilę wpadniemy do Polski , to chyba jeden z brzydszych medali jaki wybiegałem ,


ale bieg ‘’Kamiennych Weselników’’ w Somoninie był najciekawszym jeżeli chodzi o trasę , Szwajcaria Kaszubska, pagórki , lasy , jeziora , nawet lekki deszczyk nie przeszkadzał , po co do jakiejś Tajlandii latać ???

Hotel w Bang Tao , Cassia Phuket zrobił na mnie wrażenie , pomijam ciekawe usytuowanie nad laguną,

budynek jest tak skonstruowany że wewnątrz czuć orzeźwiający powiew bez żadnego wspomagania urządzeń wentylacyjnych i klimatyzacyjnych.


Nie wiem czy to wymysł Tajski, czy wywodzi się z innego państwa, ale praktycznie wszędzie można było zanurzyć nogi w akwarium i pozwolić małym rybkom aby je poobgryzały , taki dodatek do biznesu, biuro podroży, fryzjer czy salon masażu. Zamoczyłem tylko jedną nogę bo druga się jeszcze nie zagoiła po wypadku ( zniżki nie dostałem 😊) , rybki nieśmiało zaczęły oblepiać kończynę , początkowe łaskotanie przerodziło się w coraz to bardziej zdecydowane szczypanie , wcinały moja nogę na żywca , chociaż może nie na żywca, w każdym razie martwy i rozmiękczony naskórek z nogi chyba im smakował.


Uczucia miałem mieszane po tym ‘’zabiegu’’ , każdy powinien spróbować na własnej skórze, jakiegoś widocznego efektu nie było , ale do moich podeszew to raczej rekin albo ryba piła bardziej by pasowały😊.

Tak siedząc i karmiąc rybki swoim kulasem, kontemplowałem nad tym : co by się stało jak by to zobaczyli działacze Greenpeace ? . , nie wiem oczywiście ile w tym jest prawdy, ale znajomy mi opowiadał historię jak sobie zasnął na plaży i obudził się jak grupka ‘’zielonych’’ wtaczała go do wody, w związku z tym ze jest słusznej postury podobno pomylili go z jakimś chronionym ssakiem morskim.

Greenpeace się nie pojawił i się nie dowiedziałem co by było gdyby było 😊

Czas wracać do rzeczywistości , bohaterowie są zmęczeni.

No i parę fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/82



P.S.

Po poście w którym pisałem o internacjonalizacji ‘’Januszków’’ i ‘’Grażynek’’ , dostałem parę wiadomości : …..mój teść to Janusz, i to na prawdę bardzo fajny facet , …. moja ciotka ma na imię Grażyna i to mądra kobieta.

Mogę powiedzieć tylko tyle - ja tego nie wymyśliłem !

Poniższy tekst powinien trochę przybliżyć ‘’J. i G.’’

Kim są "Janusze", "Seby" i "Grażyny"?

Jak czytamy na stronie internetowej PWN, "Janusz, Grażyna i Sebastian, to imiona, które w ostatnich latach skupiły na sobie liczne stereotypy. Janusz to mężczyzna w średnim wieku, otyły, z wąsami, którego ulubioną rozrywką jest oglądanie telewizji i picie piwa. Grażyna to nie grzesząca inteligencją, lubująca się w zakupach i plotkach życiowa partnerka Janusza. Ich syn Sebastian kiedyś byłby nazwany dresem, a dziś jest po prostu Sebą lub Sebixem. Ogolony na łyso lub z bardzo krótkimi włosami jest osiedlowym cwaniakiem, który czasem zagra w piłkę. Rodzina taka skupia na sobie główne negatywne cechy Polaków, które sami zauważamy i których najbardziej się wstydzimy". Pojawia się też porównanie do telewizyjnej rodziny Kiepskich.

Internetowy słownik slangu i mowy potocznej (miejski.pl) przedstawia kilka definicji określenia "Janusz", które najczęściej odnoszą się do osoby słabo znającej się na danej dziedzinie czy zagadnieniu. Janusz odznacza się prymitywnym zachowaniem, najczęściej "wyobrażany jest jako mężczyzna w średnim wieku, z wąsem, ubranym w biały podkoszulek, czarną, skórzaną kurtkę oraz koniecznie białe skarpetki i sandały, trzymający reklamówkę z dyskontu – jednakże każdy tym Januszem może być; ukazuje małomiasteczkowość, ignorancję oraz święte przekonanie, że "ja wiem lepiej".

Eksperci PWN dodają, że definicja taka "pasuje częściowo i do "cebuli". Janusz to także "ignorant" w szerszym znaczeniu, np. "janusze biznesu". Nie wiemy, dlaczego akurat to imię zyskało takie znaczenie wtórne".

RadioZET.pl/PWN/Miejski.pl/SA



  • Komentarze(4)//www.podrozemaleiduze.eu/#post125

Po ostatniej

TajlandiaOpublikowany przez Otto czw, wrzesieñ 07, 2017 00:59:23

‘’ wrzutce’’ otrzymałem wiele zapytań : … czy wróciłem do Tajlandii po zdobyciu poniższego ‘’medalionu’’ ?


Tak , wróciłem , było to konieczne abym mógł dokończyć relację , co niniejszym czynię.

Ao Nang gdzie zakotwiczyłem , jest dobrą bazą wypadową na pobliskie wyspy,


do zwiedzania prowincji Krabi z jej wieloma plażami , czy świątyni buddyjskiej - Tiger Cave Temple (Wat Tham Suea).

Ośmielony moim wcześniejszym doświadczeniem w użytkowaniu tajskich dróg wynająłem skuter i wybrałem się na zwiedzanie okolic , powoli tez zacząłem panować nad skręcaniem w prawo ,najważniejsze to obserwować co robią inni i jak najczęściej trąbić, wolność i niezależność jaką daje jazda skuterem wygrała nad lękami.


Może nie odkryłem Ameryki, ale jest pewna zależność miedzy przychylnością, uczciwością, chęcią pomocy i ogólnie pozytywnego nastawienia a odległością od centrów turystycznych , czym dalej tym ludzie mniej nachalni i szczerze przyjaźni bez korelacji z grubością portfela, ale podobnie jest wszędzie na świecie.

W każdym razie slogan : ‘’Tajlandia – kraj uśmiechniętych ludzi’’ , jest jak najbardziej aktualny a na prowincji na pewno nie przereklamowany.

Czym dalej od Ao Nang tym bardziej wyludnione plaże , które w czasie odpływu zawstydziły by pasy startowe , każdy może znaleźć swoją samotnię żeby zastanowić się nad sensem życia lub zresetować.


Wycieczka byłaby udana gdyby nie mały wypadek któremu uległem. Podjeżdżając do parkingu coś mi się poplątało i zamiast wyhamować dodałem gazu, mój ‘’rumak wystrzelił , ja wylądowałem na drodze, a skuter wbił się w tylne koło innego skuterka aktywując lawinę, w wyniku której, kilkanaście skuterów przewróciło się jak kostki domina. Większych zniszczeń nie było , nie licząc mojej łydki która została obdarta ze skóry, ale i tak miałem szczęście, w każdym razie odkryłem jak ważne jest mieć ze sobą środek dezynfekcyjny , rany w tym ciepłym i wilgotnym klimacie goja się bardzo wolno.

No cóż w d.. nóź ( albo łydkę) , jak to mawiają 😊 , już teraz zawsze będę miał środek dezynfekcyjny na takich wyprawach.

Na razie noga mi nie odpadła, chociaż nigdy nie wiadomo, może będę kolejnym bohaterem programu Discovery - ‘’Obcy w moim ciele’’. 😊

A tu parę fotek.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/81

  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post124

Żeby

TajlandiaOpublikowany przez Otto ¶ro, sierpieñ 30, 2017 16:07:04

zwiedzić większość państw, potrzeba tygodni a nawet miesięcy. Tajlandia nie jest wyjątkiem i parę tygodni to stanowczo za mało , szczególnie jak chce się odwiedzać wyspy. Lokalne biura podróży są bardzo pomocne w załatwianiu biletów , wystarczy powiedzieć dokąd chcemy dotrzeć a dopasują nam optymalne połączenia , busowo-promowo-lotniczo-kolejowe . Transport jest dosyć sprawnie zorganizowany w każdym razie rano odbierają z hotelu i zawożą na jakąś stacje przesiadkową, odbiór jest zawsze punktualny ale do godziny przyjazdu na miejsce można spokojnie doliczyć parę godzin.

Z Phi Phi , wiatry poniosły do Railay


która ukryta jest pomiędzy wysokimi klifami i gęstą dżunglą. Można się na nią tylko dostać jedną z tradycyjnych łódek jakich pełno jest na tajskich plażach


i do Ao Nang -miasteczka nadmorskiego które jest bazą wypadowa na okoliczne wyspy.




Info z ostatniej chwili ! Ciechocinek ‘’zaliczony’’ przed


i po smiley





Przemieszczając się z miejsca na miejsca wręcz niemożliwym jest uniknięcie większych skupisk ludzkich i kontaktu z innymi ludźmi. ‘’Ocierając’’ się o przedstawicieli innych narodowości doszedłem do wniosku że zjawisko tzw. ‘’Januszów’’ i ‘’Grażyn’’ jest zjawiskiem globalnym nieznającym żadnych granic.


I tak np. niemieckie Januszki ( Hansy) , uwielbiają siedzieć w restauracjach bez koszulek, prezentując ‘’wyrzeźbiony ‘’ piwkiem tors , może po prostu im gorąco dzięki fryzurce ‘’ziober’’ , ‘’ łopata ‘’ cos w stylu futbolisty rodem prosto z DDR. Chińskie odpowiedniki J. i G. , poruszają się w grupkach od pięciu osobników w górę i wyróżniają się , odcharkiwaniem , chrząkaniem i pluciem , w restauracji wszystko co nie potrzebne na talerzu , ląduje obok, takie chińskie tajfuny. Poniżej dwóch chińskich ‘’Januszkow’’ ( Changi ) - to nie ‘’waleczka’’ ,po prostu głośna dysputa połączona z przepychanką na temat kto ma uregulować rachunek.

W znanej sieci japońskiej Seven-eleven ( w Tajlandii otwarte 24h na dobę ) , widziałem dwóch Januszków rosyjskojęzycznych ( Sergieje ) z permanentnym rumieniem podczas zakupów napitków wysokoprocentowych , ekspedient wydał resztę wysokości 20 bahtów ( ca 2 zł ), na co jeden z jegomości zwrócił mu banknot jak by to był napiwek mówiąc : naaa ! guljaj !

Ale nikt nie jest doskonały i kto nie był chociaż raz w życiu ‘’Januszkeim’’ albo ‘’Grażynką’’ ? 😊

a poniżej parę fotek z Ao Nang i Railay.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/80



  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post123

Podróżując

TajlandiaOpublikowany przez Otto pi±, sierpieñ 25, 2017 16:33:04

czy odkrywając nowe zakątki zawsze jest jakieś miejsce o którym wszyscy mówią, i które ‘’koniecznie’’ trzeba zobaczyć, jestem raczej sceptyczny do takich propozycji , bo przerażają mnie tłumy pielgrzymów które degradują cały blask i czar.

Zdecydowałem się jednak odwiedzić Phi Phi , i nie wiem czy to zdjęcia ? , ustne przekazy ? czy nazwa ? pomogła mi w decyzji, w każdym razie nie żałuję decyzji. Dwie godziny statkiem

z Phuket Town i jest się w ‘’Raju’’ 😊 , no może nie w Raju ale w przedsionku, chociaż już sam nie wiem, bo jak wygląda Raj ? ,

w każdym razie miejsce cudowne, dwie wysepki pokryte zielenią lasów rozdzierają błękit morza, łączy je wąski przesmyk z plażami po obu stronach które w ochronnym ‘’objęciu’’ trzymają wzniesienia otaczających wysp i nawet jeżeli morze szaleje dookoła wysepek to w zatokach się tego nie odczuwa.

Jedna część tego cudu natury jest mało dostępna i dzika , druga ma mnóstwo zatoczek z przyklejonymi do plaż kompleksami bungalowów i hoteli.

Goście przybyli z lądu przedostają się do swoich miejsc pobytu lokalnymi taksówkami.

Zdziwiły mnie hordy farangi (jak określają lokalsi jasnoskórych przybyszów)

i mimo niskiego sezonu co chwila podpływały promy wypełnione turystami, nie wyobrażam sobie jak tutaj wygląda w sezonie.

Phi Phi warto nanieść na mapę miejsc godnych polecenia.

Zresztą możecie ocenić sami.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/79



  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post122

Tajlandia

TajlandiaOpublikowany przez Otto nie, sierpieñ 20, 2017 19:26:20

to nie tylko bardzo fascynujące i egzotyczne miejsce nad , ale również pod wodą , możliwość nurkowania było jednym z powodów dla których wybrałem królestwo Syjamu. Oferta zwiedzania podwodnej Tajlandii jest naprawdę bogata, a oferentów jeszcze więcej.

All4Diving - z którymi nurkowałem spełnili moje oczekiwania , oprócz tego że mają ośrodek szkoleniowy z basenem, własną łódź ,

to naprawdę byli super zorganizowani, a wszyscy pracownicy profesjonalni i pomocni. W ciągu paru dni nurkowaliśmy wiele razy wokół 4 różnych wysp ,

każde nurkowanie było niepowtarzalne ze względu na faunę , ukształtowanie terenu czy prądy, ale to które chyba najbardziej utkwiło mi w pamięci to nurkowanie w grocie.



Rano odbierali z hotelu i zawozili na molo w Chalong, skąd odchodzą chyba wszystkie wycieczkowce i łodzie z nurkami. Na łodzi :śniadanie , obiad , świeże owoce i napoje, niestety niektórzy bardziej wrażliwi nie posilili się za bardzo bo częściej wymiotowali 😊


A tu relacje z tego jak takie ‘’wypady’’ wyglądały nad

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/77

I

pod wodą

https://youtu.be/llDsT3oKWWs





  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post121

Phra Puttamingmongkol Akenakkiri Buddha

TajlandiaOpublikowany przez Otto ¶ro, sierpieñ 16, 2017 13:37:41

albo Big Buddha siedzi na wierzchołku góry Nakkared Hills 370 m n.p.m. Miejsce , rozmiary ( 45 m) i biały birmański marmur po którym prześlizgują się promienie słońca sprawiają że jest doskonale widoczny czy to z Kata czy z zatoki Chalong,

wygląda jakby lewitował nad wierzchołkami drzew dżungli którą pokryte jest cale wzniesienie. Posąg i klasztor są miejscem kultu religijnego, pielgrzymek wyznawców buddyzmu, jak i jedną z większych atrakcji turystycznych na Phuket. Cieszę się że zdecydowałem się na jazdę skuterem, bo sama jazda jest już przeżyciem, droga wspina się i wije w dżungli na sam szczyt , wilgotne powietrze jest nasycone zapachami i odgłosami otaczającego lasu, wiele ciekawych miejsc, punktów widokowych , knajpek i dwie wypożyczalnie słoni dla chętnych.

Na górze panorama 360 stopni z widokiem na Phuket , zatokę Chalong i Może Andamańskie.

Jest to nowa budowla w trakcie wykańczania, ale nie ma żadnych opłat, można cos kupić w sklepikach i część kwoty jest przekazywana na dofinansowanie prac budowlanych albo zostawić datek.

Nie wiem czy to za sprawą miejsca,

ale wszystkie zwierzęta które tam ‘’ mieszkają’’ żyją w zgodzie, cale mnóstwo kotów , psów i kogutów które pilnują parkingu , maszerują, leżą, i śpią, korzystają ze wspólnej przestrzeni nie zwracając na siebie uwagi.

Oczywiście są wyjątki, to lokalna ‘’ grupirowka ‘’ małpiastych, którą strażnik trzyma na dystans strzelając z procy.

Hm, może małpy nie mogą się dogadać z resztą ,…. bo im bliżej do ludzi ??? 😊

a tu foty

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/76



  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post120

W końcu

TajlandiaOpublikowany przez Otto nie, sierpieñ 13, 2017 15:05:20

podjąłem decyzję – wynajmuję skuter !
Decyzja naprawdę była trudna i musiałem do niej dojrzeć , z jednej strony wszystkie mrożące krew w żyłach relacje i opowieści znajomych i blogerów o wypadkach, o policji która zawsze trzyma stronę miejscowych a nie ‘’farangi’’ i to bez względu na to kto zawinił, ruch lewostronny i fantazja połączona ze spontanicznością i improwizacją użytkowników dróg 😊.

Do tego wszystkiego sam byłem świadkiem jak Tajka potrąciła turystę, handlarze z pobliskich straganów rzucili się na pomoc Tajce przy okazji wykrzykując pretensje do zszokowanego gościa który poobijany w podartym ubraniu siedział na ulicy i nie mógł wstać, nikt z miejscowych nie zainteresował się facetem na ulicy, został totalnie zignorowany, gdyby nie inni turyści i rodzina to by tak chyba siedział do dzisiaj, no normalnie powiało Bareją : …. co tak obywatelu na kamieniu siedzicie , wilka chcecie dostać ? . Wniosek – w razie wypadku na obiektywizm miejscowych świadków nie ma co liczyć.

Z drugiej strony wolność , możliwość dotarcia wszędzie, najlepsza i najbardziej naturalna forma zwiedzania, wolność i niezależność a nie ciągle negocjacje z kierowcami tuk-tuków , taksówek i tym podobnych wraz z ryzykiem ‘’wysadzenia’’ w nieumówionym miejscu.

Wypożyczalnie są dosłownie wszędzie , ale najprościej jest zapytać w recepcji hotelu, albo sami wynajmują albo zadzwonią i wypożyczalnia dostarczy skuter do hotelu , można negocjować ceny wynajmu jak i wartość pojazdu która jest zawyżana ( skuter nie jest ubezpieczony ) a kwotę wpisaną do umowy musimy zwrócić w razie kradzieży. Jeszcze tylko oględziny , fotki uszkodzeń , kaski , sprawdzenie znaczka po wewnętrznej stronie siedziska, zostawiamy paszport ( chociaż mi się udało zostawić kopię paszportu ) i możemy jechać. Nikt nie pyta o prawo jazdy, ale oczywiście najlepiej mieć wyrobione międzynarodowe, można tez wyrobić na miejscu ale to dodatkowy koszt no i strata paru godzin. Brak prawka podczas kontroli to dobry powód dla policji żeby nam wlepić ‘’mandat’’. Międzynarodowe prawko albo wyrobione na miejscu może się okazać bardzo przydatne w razie wypadku, bo ubezpieczyciel może nie chcieć pokryć kosztów ewentualnego leczenia.

Chociaż mam prawko już parę lat, to ruch lewostronny trochę mnie przerósł, dlatego doszedłem do wniosku ze najlepszym rozwiązaniem aby zmniejszyć ryzyko kolizji i stresu, będzie skręcanie wyłącznie w lewo przez co trasa podróży się wydłużyła i mogłem więcej zwiedzić 😊

I tak podczas mojej dziewiczej jazdy postanowiłem pozwiedzać okolice Karon i Kata Beach.


I miedzy innymi , udało mi się odwiedzić ‘’wypożyczalnię’’ słoni


Dotarłem na punkt widokowy – Karon , gdzie można sobie trzasnąć fotkę z ptaszkiem za małą opłatą


a dzięki temu że skręcałem wyłącznie w lewo trafiłem na zawody motocyklowe 😊

Dostałem pytanie od czytelnika : czy ten kask to ochrona na wszelki wypadek, jakby słoń usiadł mi na głowę ? Tak 😊

Kontrole drogowe są dosyć częste i z moich obserwacji wynika: policji chodzi wyłącznie o ‘’bezpieczeństwo farangi’’ , bo wśród zastopowanych przeważają obcokrajowcy. Taka rozmowa z policjantami przypomina trochę rozmowę z niektórymi rodzimymi stróżami prawa : .. apteczka ?, gaśnica ? , trójkąt ? kamizelka odblaskowa ? hmm…..a zdjęcie babci ?

Najważniejsze to zachować spokój, w żadnym wypadku nie protestować !, bo akurat obok na skuterku przejeżdża wielodzietna rodzina z małymi dziećmi i niemowlakiem i nikt nie ma kasku, a my jechaliśmy bez kasku tylko dlatego bo cierpimy na klaustrofobię , zasada jest prosta – dajcie człowieka a paragraf się zawsze znajdzie.

Mamy dwie opcje : albo oplata na miejscu bez pokwitowania , albo wyższa oplata na komisariacie ale za to z pokwitowaniem ( i stratą paru godzin ). Ja nikogo nie namawiam do łamania prawa , trzeba się po prostu zastanowić co jest dla nas ważniejsze : spokój ? czy racja ? 😊

A tu relacja fotograficzna z całej wycieczki.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/75



  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post119

Karon

TajlandiaOpublikowany przez Otto pi±, sierpieñ 11, 2017 09:04:58

w porównaniu z Patong to super spokojne i ciche miejsce , parokilometrowa plaża,

wzdłuż niej droga która łączy Karon Beach z Patong,i z Kata, za nią rząd hoteli , restauracji , sklepów , taki przyczółek dla rodzin z dziećmi, po 23ej ulice pustoszeją.

Hotele mają dobry standard , a ceny są przystępne i nie ma problemu ze znalezieniem miejsca bo sezon dopiero rozpoczyna się jesienią, obsługa pomocna i skora do negocjacji cen.

Dobry punkt żeby się zrelaksować przed następną eskapadą albo jako baza wypadowa do eksploracji pobliskich atrakcji.

Po południu większość restauracji na specjalnie przygotowanych stoiskach pokrytych lodem, eksponuje świeże owoce morza i ryby , wystarczy tylko wybrać to na co mamy ochotę a przyrządzą tak jak będziemy tego sobie życzyli.

Na Phuket ma się wrażenie że to jakieś terytoria zamorskie Rosji i Chin, są to najliczniej reprezentowani turyści na wyspie. Po prostu Phuket został anektowany bez jednego strzału 😊, w tajskiej kablówce

parę rosyjskich i chińskich kanałów telewizyjnych, we wszystkich restauracjach jest menu po rosyjsku , chińsku i angielsku, to samo dotyczy sklepów , bazarów , czy zwykłych informacji administracyjnych , oprócz tajskiego na pewno będzie info przynajmniej po rosyjsku , czasami łatwiej było mi się dogadać z Tajami po rosyjsku niż po angielsku , nawet do baru ‘’ Otto’’ zapraszają w języku rosyjskim 😊


no to czas żeby skosztować kulinarnych atrakcji



a tu parę fotek


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/74





  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post118

Pierwsze

TajlandiaOpublikowany przez Otto ¶ro, sierpieñ 09, 2017 01:13:17

skojarzenie jakie miałem po tym jak wjechaliśmy do Patong, to – Władysławowo !!!, tylko do ośmiościanu 😊 , oczywiście to dwa różne światy ale kiczowatość ta sama. Bangla Road w ciągu dnia jest normalną ulicą która

wieczorem po zamknięciu zamienia się w centrum rozrywki-deptak , gdzie stłoczone bary go-go, dyskoteki , salony masażu, puby i sklepy z pierdołami, wspomagane przez naganiaczy

walczą o klientów. Poziom hałasu jest niewyobrażalny, a tłumy turystów ze wszystkich zakątków świata ‘’płyną’’ w górę i w dół Bangla Road.


Chińczycy, Japończycy, przybysze z Bliskiego Wschodu wraz z żonami ( z ciekowością podglądającymi roznegliżowane tancerki , ale nie wiem czy z wypiekami ) w hidżabach i grupki podchmielonych Europejczyków w tym całych rodziny z kilkuletnimi dziećmi, zgodnie ramię w ramię przemieszczają się i korzystają z uroków życia nocnego w Patong.

Jeżeli ktoś chce zaszaleć, to Patong jest największym zagłębiem różnorakich uciech na całej Phuket, oprócz Bangla Road warto odwiedzić targ Banzaan , spróbować surfingu

albo obejrzeć tajski box na Patong Boxing Stadium ,

a po całonocnych eskapadach można złożyć zwłoki na Patong Beach,


miejsca pod dostatkiem 😊

Osobiście uważam że jeden wieczór w takim miejscu wystarcza i chyba lepiej zatrzymać się w pobliskich mieścinach a do Patong zrobić wypad.

Jak to powiadają: podróże kształcą , ja po wizycie w Patong wzbogaciłem się o wiedzę ze piłeczki do ping-ponga nie koniecznie muszą służyć wyłącznie do gry w tenisa stołowego 😊

Byłem , widziałem , spadam – pojechałem mototaxi ( tym razem bez walizy ) na rekonesans do pobliskiego Karon Beach , niestety mój driver zrzucił mnie przed miasteczkiem bo była policyjna kontrola ,

a tylko on miał kask , ale za to zrobiłem sobie spacerek 😊







  • Komentarze(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post117

Jedną

TajlandiaOpublikowany przez Otto nie, sierpieñ 06, 2017 19:13:34

z pierwszych rzeczy która daje się we znaki natychmiastowo , to ruch lewostronny, a proces przestawienia się trochę jednak trwa, dodając styl prowadzenia i przestrzeganie przepisów , a właściwie brak ich przestrzegania to mamy tragedię gotową- po pierwsze należy pamiętać ! : pasy nie są dla pieszych, nie wiem po co one są ?, i dla kogo ? ale na pewno nie dla pieszych, pasy są skutecznie ukrywane przez kierowców , najchętniej na nich parkują , albo stają tuż przed i zaraz za , tak żeby wypłoszony pieszy mógł się skutecznie ukryć między samochodami , jak staniemy przy przejściu to na pewno nikt się nie zatrzyma , no chyba ze jakiś pomylony obcokrajowiec , tak jak ja to zrobiłem i o mało nie doprowadziłem do katastrofy w ruchu lądowym , Tajowie hamowali z piskiem opon , wyzywając i klnąc, po tym zdarzeniu już nie przepuszczałem pieszych tylko trąbiłem , w Tajlandii nawet psy się zatrzymują i patrzą wielokrotnie w prawo i w lewo


zanim pokuśtykają przez ulicę , migacze i światła są dla ozdoby , włączony migacz wcale nie sygnalizuje ze ktoś chce skręcić czy zmienić pas, wyłączone światła w nocy i jazda pod prąd ( i tu mam na myśli miejscowych , a nie jakiegoś zagubionego obcokrajowca, tak jak mi się to zdarzyło i jeszcze się dziwiłem dlaczego wszyscy pod prąd jadą 😊 ) też nie należą do rzadkości.

Jedynym sposobem żeby nie popsuć sobie pobytu to nie walczyć z tym, tylko zaakceptować ( tak po prostu jest i taki urok tego miejsca ) no i mieć oczy ‘’ dookoła głowy ‘’ 😊

Coś , co jest wszechobecne w Tajlandii, a właściwie ktoś , to Bhumibol Adulyadej, król Rama IX


którego Imię ceremonialne to : „Jego Wspaniałość, Wielki Pan, Siła Ziemi, Nieporównywalna Moc, Syn Mahidola, Potomek Boga Wisznu, Wielki Król Syjamu, Jego Królewskość, Wspaniała Ochrona” – Phrabat Somdej Phra Paramindra Maha Bhumibol Adulyadej Mahitaladhibet Ramadhibodi Chakrinarubodindara Sayamindaradhiraj Boromanatbophit. ( źródło Wikipedia )

Bhumibol jest na każdym banknocie i monecie, niezależnie od nominału,

tak samo każdy państwowy budynek , szkoła , policja itd. , przyozdobione są zdjęciem i małym ołtarzykiem zmarłego prawie rok temu króla , oficjalnie ogłoszona roczna żałoba zakończy się pochówkiem Bhumibola jesienią tego roku.

. że są globalne marki czy produkty , takie jak Coca-cola czy McDonalds i wszędzie je można kupić to już nikogo nie dziwi , ale globalne zjawiska ??? Tajlandia ma swojego wróża Macieja ??? !!!

i tez na pewno przewiduje ze dzisiaj w nocy będzie ciemno 😊, byle nie gadał głupot tak jak pewna wróżbitka którą oglądał w Polsce znajomy. wróżbitka przewidziała dzwoniącej kobitce ze będzie chodzić , na co ona : …. ale ja nie mam nóg ! , hm , a może chodziło o to ze dostanie protezy ?

Na środek transportu do Patong , (chyba najbardziej znanego z nocnych atrakcji miasteczka na wyspie) wybrałem mototaxi , może to nie było najmądrzejsze, szczególnie ze względu na walizkę którą mój ‘’driver’’ wcisnął między siebie a kierownicę, co skutecznie utrudniało mu skręcanie. Oczywiście dla mnie kasku już nie było, ale za to co za jazda ! i jakie przeżycie 😊


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/73









  • Komentarze(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post116

Tak

TajlandiaOpublikowany przez Otto czw, sierpieñ 03, 2017 06:01:02

po prostu wyszło nie było żadnych przygotowań , czy przemyślanych decyzji , bilet kupiony w dniu wylotu no i padło na Tajlandię , ze szczątkową wiedzą i bez rezerwacji hoteli to lekkie wariactwo , ale czasami tak trzeba, , bo by człowiek eksplodował 😊

Moja znajomość Tajlandii ogranicza się raczej do przekazów i informacji które są pospolite i raczej subiektywne, a obraz natury, to widoczki z Jamesa Bonda – ‘’Człowieka ze złotym pistoletem’’.

Phuket- bo akurat niska cena i czas przelotu najkrótszy, raptem kilkanaście godzin z jedną przesiadką w Moskwie, zakładamy i spodziewamy się jednego a życie nam to rewiduje i prostuje, i zamiast przesiadki na Szeremietewie ( Aeoroflot gdzieś zgubił samolot) zaliczyłem ‘’sitibrejka’’ w Hong-Kongu , co było milą niespodzianką 😊.


W Tajlandii przywitała ściana wilgotnego gorąca co tylko utrudniło orientację i pogłębiło desperację w poszukiwaniu środku transportu, wszyscy chętnie zawiozą tym czym tam dysponują : taxi ,

motorowerem, tuk-tukiem , taczką ,

ale dowiedzieć się gdzie stoi regularny autobus to już nie są tacy chętni do rozmowy, jak przyjedzie się do nowego miejsca a nic nie jest zorganizowane i nie ma się nikogo lokalnego za przewodnika , to proste rzeczy stają się bardzo zawile i skomplikowane , taki zwykły transport z lotniska do hotelu to wielka przygoda ( lub gehenna ) i podróż w jednym.

Po zlokalizowaniu regularnego mikrobusa, który odchodził tylko z krajowego lotniska, nastąpił szybki załadunek bagażu przez człowieczka wielkości mojej walizki, niestety dla mnie nie było miejsca wśród innych pasażerów i zostałem wciśnięty pomiędzy bagażowego (który pełnił również funkcję kierowcy), a bileterkę i tak pomknęliśmy w kierunku Phuket Town ,



możemy zaczynać :)

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/72






  • Komentarze(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post115