Podróże małe i duże

Podróże małe i duże

O Blogu

Cale nasze życie to jedna wielka podróż z punktu A do punktu B i dla wszystkich te punkty są identyczne, rożni nas tylko droga z A do B, czasem nasze podróże się łączą i podróżujemy z kimś razem, a czasem tylko przecinają.

Podróż, to też: książka, cisza , obraz, trzymanie ukochanej osoby za rękę, to spotkania i rozstania,to płacz, śmiech, radość i smutek.

Piszę o swoich ´´podróżach``,piszę jak umiem, a moje przemyślenia i wynurzenia są subiektywne. W młodości chciałem zostać pisarzem, ale byliśmy ubodzy i nie stać nas było na maszynę do pisania :) i czytając o moich podróżach pamiętajcie .... nieszczęściem ludzkości jest szczelność czaszki ludzkiej.

Nie wiem jak długo i jak często będę pisał. Wiem jedno , ja zraniłem wiele osób i mnie zraniono, popełniłem wiele błędów, niestety czasu nie cofnę , ale wiem że czeka mnie nowa podróż i w dużym stopniu zależy ode mnie jaka ona będzie.

Nie mam konkretnego celu pisząc bloga, to po prostu kolejna podróż, ale jeżeli chociaż jedna osoba poczułaby się lepiej, i zmotywowałoby ją to do pozytywnych zmian i działania,to znaczy że było warto.

Dziękuję za wszystkie komentarze, nie komentuję ich, i to nie z braku szacunku, ale taką przyjąłem zasadę, jak ktoś ma ochotę to może zawsze do mnie napisać.

kontakt:

otto@podrozemaleiduze.eu

Pozdrawiam wszystkich znanych mi i nieznanych czytelników.
Have a nice life :)

I oczywiście wszystkie osoby i postacie o których pisze są fikcyjne a jakakolwiek zbieżność z kimkolwiek jest przypadkowa.

Galeria zdjęć

Galleries pictures

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collections

Filmy short clips on Youtube

https://www.https://www.youtube.com/channel/UC3Kxsge-TTDNOlqB8WGCWSw/videos?sort=dd&shelf_id=0&view=0youtube.com/channel/UC3Kxsge-TTDNOlqB8WGCWSw/videos?sort=dd&shelf_id=0&view=0

Rozpowszechnianie tekstów i zdjęć możliwe z podaniem pełnego linka do strony.

Distribution of films and photographs giving a link to the page
All rights reserved.

My website has a lot of visitors from different countries, you can write and leave comments in English , Russian and Swedish,på svenska или на русском языке.

Dostałem

takie tamPosted by Otto Wed, September 27, 2017 13:41:10

parę zapytań dotyczących kuchni tajskiej :… jaka ona jest ? a czy jakiś przepis mam ? i takie tam blablabla i pierdu, pierdu. Po pierwsze, to mi smakowała , to kuchnia w której czuć wyraźne wpływy kuchni chińskiej i indyjskiej , czyli egzotyka i ‘’pikanteria’’ 😊 , ale także odrębność i oryginalność poprzez używanie charakterystycznych składników jak mleczko kokosowe, trawa cytrynowa, liście limonki czy świeży imbir.

coś , czym raczyłem codziennie podniebienie i żołądek to tajski klasyk – zupa ostro – kwaśna Tom Yum Kung


To proste danie które łatwo i szybko można przygotować.

Kupujemy w Biedronce lub Żabce :

Mleczko kokosowe, pastę tom yum, łodygę świeżej kolendry , cukier brązowy, sos rybny, sos z limonki, imbir , łodygę trawy cytrynowej, pomidora , szalotkę , cebulę , krewetki, ( albo jak ktoś nie przepada za owocami morza to kurczaka lub kunę ), świeżą papryczkę chili, liście limonki kaffir, imbir galangal, grzyby słomkowe i imbir tumerik.

Wszystko mieszamy, zalewamy wodą i gotujemy, gotujemy, gotujemy.. no i gotowe , można podawać z ryżem lub makaronem.

Smacznego !

Ci którzy nie przepadają za gotowaniem mogą się wybrać do tajskiej restauracji, ja znam jedną w Sopocie na ‘’monciaku’’, a dokładnie w górnej części tego słynnego dreptaka, vis-à-vis kiosku Ruchu, tak lekko na skos , byłem tam ponad dwa lata temu i gotowali dobrze.

Jeżeli chodzi o kulinaria i potrawy, to jedno z najbardziej traumatycznych doznań zawsze będę łączył z ‘’Norrlandspölsa ‘’ , o tym ekskluzywnym daniu kuchni szwedzkiej raczej nikt z Was nie słyszał i nie kosztował, i raczej nie skosztuje.


Ale po kolei , jako młody prawie 30-letni student uniwersytetu w Uppsali, w przerwie międzysemestralnej zatrudniłem się w rzeźni , jako siła niewykwalifikowana otrzymywałem różnorakie odpowiedzialne zadania. Jednym z nich było zmielenie podrobów – nerek, wątróbek i serduszek krowich które są podstawowymi składnikami Norrlandspölsa.

W każdym z wózków z nierdzewnej stali było po kilkadziesiąt kilogramów podrobów , zwiozłem je windą do podziemi i wjechałem do wilgotnego i zimnego pomieszczenia w którym był młynek do mielenia mięsa,


dokładna kopia młynka który mieliśmy w domu jak byłem dzieckiem, tylko że w skali 100:1. Był przeolbrzymi, miał ponad dwa metry wysokości z zamontowaną windą i uchwytami do mocowania wózków. Podłoga pokryta bordowymi płytkami była śliska od środka dezynfekcyjnego drażniącego nozdrza, sceneria jak z filmu ‘’Hostel’’.

Z pierwszym wózkiem z nereczkami nie miałem problemu, niestety wózek z sercami źle zaczepiłem i zamiast w kielichu młynka, serduszka podskakując i odbijając się od ścian ‘’rozbiegły’’ się po podłodze. Panika!!! Co robić ?!! , wywalą na zbity pysk i jeszcze odszkodowanie będę musiał zapłacić !

Serca wołowe kolorem i kształtem przypominają piłki do rugby,


długo się nie namyślając zamieniłem się w Gortata, latałem za tymi serduchami i tylko się modliłem żeby mnie nikt nie nakrył , udało się, i po chwili wszystkie wylądowały w ‘’koszu’’ gotowe do zmielenia.


Jeszcze wiele tygodni po tym jednoosobowym ‘’meczu’’ żyłem w stresie , codziennie czytałem Västerbottens Kuriren i Västerbottens Folkblad w nadzieji że nie znajdę notatki o jakiejś tajemniczej epidemii wśród koneserów Norrlands Pölsa.

Nikomu chyba nic się nie stało, co najwyżej jakiś wielbiciel ‘’NP.’’ dostał sraczki , chociaż środek dezynfekcyjny powinien zabić bakterie , w każdym razie sprawa już się przedawniła 😊



  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post126