Podróże małe i duże

Podróże małe i duże

O Blogu

Cale nasze życie to jedna wielka podróż z punktu A do punktu B i dla wszystkich te punkty są identyczne, rożni nas tylko droga z A do B, czasem nasze podróże się łączą i podróżujemy z kimś razem, a czasem tylko przecinają.

Podróż, to też: książka, cisza , obraz, trzymanie ukochanej osoby za rękę, to spotkania i rozstania,to płacz, śmiech, radość i smutek.

Piszę o swoich ´´podróżach``,piszę jak umiem, a moje przemyślenia i wynurzenia są subiektywne. W młodości chciałem zostać pisarzem, ale byliśmy ubodzy i nie stać nas było na maszynę do pisania :) i czytając o moich podróżach pamiętajcie .... nieszczęściem ludzkości jest szczelność czaszki ludzkiej.

Nie wiem jak długo i jak często będę pisał. Wiem jedno , ja zraniłem wiele osób i mnie zraniono, popełniłem wiele błędów, niestety czasu nie cofnę , ale wiem że czeka mnie nowa podróż i w dużym stopniu zależy ode mnie jaka ona będzie.

Nie mam konkretnego celu pisząc bloga, to po prostu kolejna podróż, ale jeżeli chociaż jedna osoba poczułaby się lepiej, i zmotywowałoby ją to do pozytywnych zmian i działania,to znaczy że było warto.

Dziękuję za wszystkie komentarze, nie komentuję ich, i to nie z braku szacunku, ale taką przyjąłem zasadę, jak ktoś ma ochotę to może zawsze do mnie napisać.

kontakt:

otto@podrozemaleiduze.eu

Pozdrawiam wszystkich znanych mi i nieznanych czytelników.
Have a nice life :)

I oczywiście wszystkie osoby i postacie o których pisze są fikcyjne a jakakolwiek zbieżność z kimkolwiek jest przypadkowa.

Galeria zdjęć

Galleries pictures

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collections

Filmy short clips on Youtube

https://www.https://www.youtube.com/channel/UC3Kxsge-TTDNOlqB8WGCWSw/videos?sort=dd&shelf_id=0&view=0youtube.com/channel/UC3Kxsge-TTDNOlqB8WGCWSw/videos?sort=dd&shelf_id=0&view=0

Rozpowszechnianie tekstów i zdjęć możliwe z podaniem pełnego linka do strony.

Distribution of films and photographs giving a link to the page
All rights reserved.

My website has a lot of visitors from different countries, you can write and leave comments in English , Russian and Swedish,på svenska или на русском языке.

z

takie tamPosted by Otto Sat, December 09, 2017 14:03:19
ostatniej chwili , wlasnie się dowiedziałem ( sugestia mojego serdecznego przyjaciela :) ze chyba jestem spokrewniony z Karolem XVI Gustawem Bernadotte , ze jestem spokrewniony z Jacques-Yves Cousteau de Bardon to wiedziałem , ale z królem Szwecji ???


Pytałem mamę czy coś jej wiadomo na ten temat , ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi , tylko tajemniczy uśmiech smiley .








  • Comments(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post139

A tak

takie tamPosted by Otto Fri, December 08, 2017 18:41:02
wygląda nocne nurkowanie i ślimak olbrzym

poniżej krótka relacja

https://youtu.be/_mAlwK8r8rY








  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post138

Już

takie tamPosted by Otto Thu, December 07, 2017 14:40:42

kiedyś się rozpisywałem o tym jak nie wiele potrzeba aby nasz życie już nigdy nie było takie same i czasami decydują sekundy …

Komuś nie chciało się włączyć migacza , komuś się spieszyło i wyprzedzał mimo ograniczenia prędkości , skutek - Volvo i Bmw przeleciały przez pas zieleni , chodnik , po drodze ścinając latarnię i zatrzymały się na ogrodzeniu
.

6 grudnia godz 9.10 Sopot , , na cale szczęście nikt nie szedł akurat chodnikiem bo w najlepszym razie wylądowałby w szpitalu, w najgorszym w Święta najbliżsi odwiedzaliby go na cmentarzu.

Kolega komentator poprosił o propozycję na ucztę wzrokowo-przestrzenną blisko swojego miejsca zamieszkania, tak aby nie musiał daleko jechać , to chyba zaspokoi twoje oczekiwania 😊

Prooooooooszę








  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post137

Jeżeli

takie tamPosted by Otto Sat, December 02, 2017 12:23:26

ktoś lubi bezkresne piaszczyste plaże po których można spacerować godzinami to na pewno nie znajdzie ich na Malcie, plaże są tu raczej skalistymi zatoczkami z niewielka ilością piachu , często, żeby dostać się do wody trzeba schodzić po drabince. Jedna z większych plaż na Gozo leży w zatoce Ramla ,

, d… nie urywa ale przynajmniej można się czuć bezpiecznie w towarzystwie Maryjki z dzieciątkiem Jezus , a im ciekawiej popatrzeć na plażowiczów niż tkwić przy jakimś zakurzonym rozdrożu gdzie diabeł mówi dobranoc 😊

a jak ktoś ma ‘’owsiki’’ , to zawsze może pójść zwiedzić pobliską pieczarę albo zabytki.


Gozo jest stworzona do aktywnego urlopowania , zaskakuje różnorodnością i bogatą ofertą uczt wzrokowo-przestrzennych na stosunkowo małej powierzchni, od cichych zatoczek po pełne dramatyzmu klify a wszystko w objęciach morza o barwach od ciemno-grantowego po turkusowe.
Na Gozo jest tez wiele zabytków a w szczególności w Victorii z centralnie położonym Citadel, małego ufortyfikowanego miasteczka z cytadelą , które warto zwiedzić zarówno w ciągu dnia jak i po zachodzie słońca.

Xlendi - to miasteczko położone na końcu mini-fiordu , dzięki jego umiejscowieniu można być świadkiem najbardziej efektownych i romantycznych zachodów słońca.

Fani nurkowania tez nie będą zawiedzeni zatoką Xlendi , jest ona połączona podwodnym tunelem z otwartym morzem.

A tu krótka relacja z nurkowania

https://youtu.be/Otny_t1NOB4

i parę fotek z zatoki Xlendi , Ramly i Citadeli.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/92




  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post136

Wybór

takie tamPosted by Otto Thu, November 23, 2017 16:03:03

padł na Malsarfon , super hotel ,

do tego mieścina położona nad samym morzem

z niezliczoną liczbą ośrodków nurkowych. To był główny cel tej wyprawy -nurkowanie , pierwsze z brzegu wybrane centrum nurkowe prowadzili Niemcy ,i miła niespodzianka bo pracuje tu małżeństwo Polaków mieszkających już parę lat na Gozo .

Miejsce nurkowania to zatoczka w której kręcono sceny do filmu

– ‘’By the Sea’’ z Angeliną i Bradem w roli głównej , oczywiście zanim się okazało że jest pijakiem, moczymordą i alkoholikiem , a jak wiadomo każdy pijak to złodziej 😊

Do zatoczki dojeżdża się malowniczą i wąską dróżką.


Gozo jest równie interesujące i oryginalne nad powierzchnią jak i pod, a zwiedzanie podwodnej groty podniosło poziom adrenaliny i urozmaiciło nurkowanie.

Z resztą zobaczcie sami


https://youtu.be/ZztEqwvYhZM



a tu parę fotek z Marsalforn i Victorii

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/91







  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post135

Archipelag

takie tamPosted by Otto Sat, November 18, 2017 15:35:57

maltański jest dosyć wygodny do zwiedzania, powierzchnia wysepek ma trochę ponad 300 km2 i wszędzie można dotrzeć komunikacją publiczną, wystarczy wsiąść w ‘’Otokara’’ i jazda.

Ale oczywiście zawsze jest jakieś ‘’ale’’ , - to punktualność. O tym że autobusy regularnej komunikacji jeżdżą sobie jak chcą, a rozkład jazdy nie ma pokrycia w rzeczywistości czytałem w Internecie , potwierdziła to też Polka pracująca na Malcie. Autobus który kursuje do Cirkewwy skąd odchodzą promy na Gozo, spóźnił się niecałą godzinkę 😊.

Ale na szczęście upału nie było bo padał deszczyk i oczekiwanie minęło w przyjemnej wilgotnej atmosferze. ‘’Otokar’’ chyba był już stary bo z trudem wjeżdżał pod górkę, ale za to był czas żeby pooglądać widoczki.

Z Cirkewwy do portu w Mgarr to jakieś półgodzinki promem.

Internet to cudowne narzędzie które pozwala zaplanować podróże w każdym szczególe, daje tez niesamowitą wolność wyboru i dopasowania marszruty do każdego potrzeb, oczekiwań i portfela, ale rezerwując miejsca noclegu to jest trochę jak powiedział Forrest Gump a właściwie jego mama : ,… życie jest jak pudełko czekoladek , nigdy nie wiesz na co trafisz ‘’

Takim zaskoczeniem był B&B w Mgarr. Wnętrza oryginalnie urządzone , kuchnia,

ogród, i wszystko by było cudownie gdyby nie smród z kanalizacji w sypialni , do tego ubikacja i prysznic nie miały drzwi, były tylko oddzielone ścianką od pokoju – wspomnienia z pokazów typu – ,,dźwięk i zapach´´ , na długo zapiszą się w pamięci. Odory chyba nie przeszkadzały kotkowi,

który przyszedł w odwiedziny bo wleciał do pokoju i ciężko było go wygonić, są gusta i guściki

Gozo ma kilkanaście kilometrów długości i parę kilometrów szerokości, tak ze scenariuszem w ręku to wydaje mi się że to wymarzone miejsce do zwiedzania dla rowerzystów preferujących jazdę terenową, nie przepadam za pedałowaniem, dlatego pozostał samochód albo skuter.

W poszukiwaniu wypożyczalni i okazji zjeżdżona cała wyspa, pól dnia turlania się ‘’Otokarami’’ najpierw do Victorii z Victorii do Marsalfon , tylko po to żeby się okazało że najlepsza oferta jest w Mgarr 😊

Port w Mgarr w dzień

I w nocy.



a poniżej reszta fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/90





  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post134

Przeczytałem

takie tamPosted by Otto Mon, November 13, 2017 23:17:01
komentarze na temat wina,
i
skojarzyły mi się z rysunkiem nadesłanym przez koleżankę smiley




a tu piosenka ze specjalną dedykacją dla kolegi komentatora - konesera buraka ,
wierzę w Ciebie , dasz radę , trzymam kciuki smiley

https://www.youtube.com/watch?v=7rsqYcU_vdc




  • Comments(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post133

Tanie

takie tamPosted by Otto Mon, November 13, 2017 00:33:47

linie są naprawdę błogosławieństwem dla zwiedzaczy, podróżników i ludzi którym ciężko usiedzieć na miejscu , praktycznie za cenę biletu kolejowego z Gdańska do Warszawy i w porównywalnym czasie podróży, możemy przyziemić na Malcie w najbardziej na południe położonej stolica Europy która jest usytuowana bardziej na południe niż takie miasta północnej Afryki jak Tunis czy Algier. Jest to tez najbardziej nasłonecznione miejsce w Europie wg statystyk. Temperatura o tej porze roku wymarzona do zwiedzania, do tego nie ma tabunów turystów, a ceny posezonowe, krótko mówiąc pogoda letnia a ceny niższe niż nad naszym morzem w sezonie.

Jak już nam się znudzi zwiedzanie zabytkowej Valletty , to możemy się wybrać do Blue Lagoon położonej miedzy wyspami Comino i Cominotto. I chociaż nie lubię

wycieczek w ‘’kupie’’ czy innych tego rodzaju organizowanych ekskursji, to podróż statkiem z Valletty wydaje się optymalna i warto popłynąć , można oczywiście dotrzeć tam komunikacją miejską i przeprawić się promem, ale za stosunkowo małe pieniądze płyniemy z Valletty wzdłuż malowniczego wybrzeża Malty,

po drodze zabierając ludzi z turystycznej stolicy Malty - Bugibby

i portowego miasteczka Mgarr na wyspie Gozo.


W cenie wycieczki jest tez piwo, i winko z kartonika do oporu, dodatkowo gorący posiłek po zacumowaniu przy Błękitnej lagunie.

Powiem Wam że w okolicznościach tak pięknej przyrody to nawet burak z kartonika smakuje jakoś wykwintnie 😊, niektórzy koneserzy buraka to nawet nie trudzili się schodzeniem z wycieczkowca na wyspę.

Ta niewielka zatoczka ma niespotykanie czystą wody, o charakterystycznym lazurowym kolorze,

który jest uwydatniony dzięki śnieżnobiałemu piaskowi pokrywającemu dno pomiędzy wysepkami. Pomimo niedużej głębokości (pomiędzy wyspami dorosła osoba może przejść nie zanurzając głowy) woda jest stosunkowo chłodna, a to za sprawą zimnych prądów jakie się tworzą w tej okolicy. Dookoła laguny znajduje się kilkanaście skalistych plaż ze skrawkami z piaskiem, każda wielkości znaczka pocztowego, do tego na każdej jest minimum po 30 leżaków, które tubylcy wynajmują turystom.

Mimo że całość szpecą budy na kołach poustawiane na skałach

dookoła zatoki, to naprawdę warto wybrać się tu na wycieczkę, kolor wody jest niepowtarzalny i nie odda go żadna fotka, obowiązkowo należy też zanurkować , woda jest tak krystalicznie czysta że ma się wrażenie jak by się było w stanie nieważkości.

A poniżej fotograficzna relacja z rejsu do Camino i Błękitnej laguny.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/87



  • Comments(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post132

Malta

takie tamPosted by Otto Fri, November 10, 2017 21:18:39

grzechu warta, szczególnie że odzyskała niepodległość w roku moich narodzin , a przemieszczać się można po niej moimi autobusami 😊

I znów potwierdziło się porzekadło samego Jossifa Wissarionowicza - ‘’dowieriat no provierat’’ ,najlepiej samemu wyrobić sobie zdanie i sprawdzić czy opinie innych będą się pokrywały z naszymi .

Znajoma wiele lat temu mówiła mi ze Malta to nieciekawe miejsce, nie ma co tam robić i nie ma sensu tam jechać , po prostu skały i sterta kamieni. Trudno się z tym nie zgodzić , Malta kamieniem stoi , skały są wszędzie , a piaskowiec to podstawowy budulec, ale to właśnie jest jej urokiem i fundamentem bogatej historii, to tez jej oryginalność i niepowtarzalność i na pewno warto tu przyjechać.

Pierwsze większe budowle na Malcie zaczęto budować około 3600 r. p.n.e. Są one najstarszymi stojącymi budowlami w Europie i na świecie, są starsze niż piramidy w Egipcie. Strategiczne położenie wyspy między Europą i Afryką , geologia i ukształtowanie tworzące naturalne porty przyczyniły się do rozwoju Malty i miały wpływ na kształtowanie jej historii ze przechodzeniem z rąk do rąk, język maltański spokrewniony z arabskim jest tego najlepszym przykładem, bo oprócz arabskiego łatwo wychwycić influencje włoskiego i angielskiego.

Valletta – stolica Malty ‘’wciśnięta’’ pomiędzy dwie zatoki, jest skarbnicą zabytków, a pasjonaci pieszych wędrówek po muzeach, kościołach, historycznych miejscach które są ubarwione ‘’widoczkami’’ na pewno nie będą zawiedzeni. Dosyć charakterystycznymi elementami architektury są drewniane balkony w różnych kolorach i które kojarzą mi się trochę z drewnianymi werandami kamienic sopockich.

Zresztą oceńcie sami , zapraszam na zwiedzanie Valletty i Sliemy

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/86








  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post131

Ten

takie tamPosted by Otto Fri, November 03, 2017 07:16:47

bieg miał być pod wieloma względami wyjątkowy, przede wszystkim od dłuższego czasu przygotowywałem się do pobicia (może nie bariery dźwięku) własnego rekordu i ‘’zejścia ‘’ poniżej dwóch godzin w półmaratonie.

Niestety aby tradycji stało się zadość to można sobie planować i zamierzać , a i tak rzeczywistość kopie nas w krocze i sprowadza na ziemię , tym razem to był ‘’Grzesiu’’ a oficjalnie orkan - Grzegorz , cały bieg to wielka katorga , temperatura trochę powyżej zera , do tego deszcz i grad i ‘’Grzesiu napierający z przodu i tylko z przodu , żeby tak chociaż trochę popchnął od tylu , ale co to, to nie 😊.

Początek był niewinny, temperatura i pogoda idealne do biegania, warunki sprzyjające , ale później rozpętało się piekło

i wiele razy miałem ochotę przerwać bieg , ‘’ Grzegorz’’ biczował i chłostał lodowatymi podmuchami , samo oddychanie sprawiało ból , brakowało tchu, a wspinaczka na każde wzniesienie to wysiłek wręcz niewyobrażalny.

Można to porównać z walką dwóch żywiołów, nocy i dnia, dobrego ze złem,

to co mnie wspierało, dodawało sil, prowadziło do przodu i pozwoliło pokonać ‘’Grzegorza’’ i dobiec do mety to piosenka o ..

zresztą posłuchajcie sami

https://www.youtube.com/watch?v=YOQNMsGDe0I

Alleluja , siać, siać i do przodu 😊



  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post130

I po

takie tamPosted by Otto Sat, October 21, 2017 21:32:11
............

  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post129

Właściwie

takie tamPosted by Otto Sun, October 15, 2017 13:25:36

to miał być półmaraton jak każdy inny, przebiec 21095,5 m z punktu A do punktu A. To drugi z kolei bieg w Aleksandrowie Kujawskim organizowany przez lokalne władze pod nazwą - Bieg przemytnika , mój 10 półmaraton , uczestniczyłem w poprzednim i trasa w lesie przypadła mi do gustu dlatego zdecydowałem ze znowu tu przyjadę

Rożnica tego biegu od pozostałych w których uczestniczyłem polegała na tym że większość uczestników to Mikołaje, brakowało im tylko worków z prezentami.


Mikołaje i Mikołajki okazali się żołnierzami armii amerykańskiej , młodzież którą tu wysłano z za Oceanu do obrony naszych granic, demokracji i zachodniego stylu życia, to mieszanka etniczna z całego świata, młodzi przyjaźni ludzie , kobiety i mężczyźni a właściwie dziewczęta i chłopcy – przeciętna wieku jakieś 19 lat i bardziej przypominali skautów niż żołnierzy ( moje uczestnictwo znaczenie podwyższyło przeciętną wieku ) , i mimo dużej różnicy wiekowej to wcale nie muszę się wstydzić swojego wyniku.

To wszystko wydaje się jakieś nierealne, jeszcze niedawno uczono mnie w szkole że to nasi wrogowie a teraz biegamy sobie razem po polskich lasach, a nasi dawni ‘’przyjaciele’’ stali się wrogami – proza życia 😊.

Organizatorzy trochę niechlujnie oznaczyli trasę i zamiast 21 przebiegliśmy jakieś 25 km , z drugiej strony za tę samą cenę mogliśmy sobie dłużej pobiegać 😊

Z Mikołajami, a właściwie ze Św. Mikołajem kojarzy mi się postać jednego z bardziej okrutnych szwedzkich seryjnych zabójców. Den blodiga Jultomten ( Krwawy Św. Mikołaj)


jak go ochrzciły media, grasował na ternie północnej Szwecji i Finlandii na przełomie lat 60 i 70. Umieszczał min. ogłoszenia w lokalnej prasie oferując swoje usługi jako - ‘’Mikołaj do wynajęcia’’, w ten sposób udawało mu się w Wigilię ‘’przenikać’’ do domów nic niepodejrzewających Skandynawów i unicestwiać cale rodziny. Działając w przebraniu i przemieszczając się miedzy państwami pozostawał długo nieuchwytny, do tego całą sprawę próbowano zatuszować aby nie wywołać paniki i nie odstraszać rodzin z dziećmi od odwiedzania Rovaniemi.

Mieszkając w Umeå pracowałem w domu opieki, tam poznałem Gudrun , jej cała rodzina została zaszlachtowana przez -Den Blodiga Jultomten, opowiedziała mi wszystko ze szczegółami, i jak jej się udało przeżyć masakrę.

Svante Svantesson pochodził z normalnego domu, żadna patologia, wychowywany przez kochających rodziców, niczego mu nie brakowało, do tego wybitnie uzdolniony i nieprzeciętnie inteligentny, cieszący się powodzeniem u kobiet i uznaniem wśród przyjaciół. Możliwe ze północny klimat i związki kazirodcze które jeszcze do nie dawna były czymś powszechnym wśród społeczności z której się wywodził nie były neutralne jeżeli chodzi o wpływ na jego psychikę, ale zapalnikiem który uruchomił jego mordercze żądze była zdrada partnerki, mścił się na kobietach w okrutny sposób, ale o tym to już innym razem bo to dłuższa opowieść o podróży do najbardziej mrocznych zakamarków ludzkiego umysłu.

God Jul





  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post128

Centrum

takie tamPosted by Otto Mon, October 09, 2017 08:49:05

Handlowe Jantar nie mogło trafić lepiej z wyborem daty na organizację pierwszego półmaratonu w Słupsku,




ostatni dzień września a pogoda letnia z lekką nutą jesiennej rześkości, wynik poprawiłem o parę minut , do zejścia poniżej dwóch godzin zabrakło zaledwie 35-u sekund , chciałbym też zdementować złośliwe komentarze kolegów że mój rekordowy czas zawdzięczam uczestnictwu w biegu prezydenta Słupska , prezydent Biedroń nie brał udziału w tym sportowym wydarzeniu 😊

Po biegu był posiłek na parkingu przed CH Jantar ,

wracając do samochodu doznałem szoku, środek dnia a Jantar wypełniony po brzegi tabunami odwiedzających, z czego większość to rodziny z dziećmi ( i nie byli to dopingujący biegaczy ).


Czasami mam wrażenie że czym ładniejsza pogoda to tym więcej ludzi w tych świątyniach komercji. I w sumie jakieś to smutne, bo mogłoby się wydawać że po tylu latach odkąd rozpoczęła się ekspansja galerii handlowych w polskich miastach, naród powinien się już oswoić i nasycić, a kreatywność i zdrowy rozsądek zwyciężyć jeżeli chodzi o formy spędzania wolnego czasu.

No cóż ja mogę Wam powiedzieć, słuszną ma linię nasza władza chcąc przeforsować zakaz handlu w niedzielę, przynamniej ludzie się trochę pogimnastykują w kościołku i poćwiczą rzut na tacę.

A'propos rzutu , przypomina mi się jak z kolegą ze szkolnej ławy, po ‘’zaliczeniu’’ Komunii zapisaliśmy się na religię. Nasza parafia im. św. Jana Kantego w Warszawie umiejscowiona była ( i jest w dalszym ciągu ) na ul. Krasińskiego

vis-à-vis kultowej i nie istniejącej już kawiarni ’’ Różanka’’.

W mieszance oparów z albańskiego koniaczku Skënderbeu i dymu z Klubowych , Sportów , Giewontów i Carmenów, grą na pianinie dorabiał sobie nasz nauczyciel muzyki -Szatkowski, zwany ‘’Szatkiem’’, a lokalny wiracha, Mietek Sosna wpadał z siekierą i rozluźniał atmosferę. I to właśnie w ‘’ Rózi’’ konsekwentnie wydawaliśmy pieniądze otrzymane od rodziców ,a których przeznaczeniem była parafialna skarbona. W ‘’Rózi’’ sprzedawali włoskie lody z automatu, pani wydawała je przez okienko a my nie potrafiliśmy ich sobie odmówić, lekcje religii spędzaliśmy na pobliskich huśtawkach.

Sielankę przerwał list z parafii informujący o mojej obecności na lekcjach religii, a właściwie o jej braku, Mama stwierdziła tylko ze jestem diabłem.

Negatywnym skutkiem donosu było wyschnięcie źródełka z gotówką, pozytywnym- zakończyła się moja‘’ edukacja’’ religijna.

Wszystkim życzę pięknej pogody a wolny czas spędzajcie jak tylko chcecie , no i oczywiście wierzę w Was , dacie radę i trzymam kciuki 😊

PS

A tu specjalnie przygotowana mieszanka dla przyjaciół ze Szwecji, Niemiec, Norwegii i USA, tęskniących za Polską.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/85





  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post127

Dostałem

takie tamPosted by Otto Wed, September 27, 2017 13:41:10

parę zapytań dotyczących kuchni tajskiej :… jaka ona jest ? a czy jakiś przepis mam ? i takie tam blablabla i pierdu, pierdu. Po pierwsze, to mi smakowała , to kuchnia w której czuć wyraźne wpływy kuchni chińskiej i indyjskiej , czyli egzotyka i ‘’pikanteria’’ 😊 , ale także odrębność i oryginalność poprzez używanie charakterystycznych składników jak mleczko kokosowe, trawa cytrynowa, liście limonki czy świeży imbir.

coś , czym raczyłem codziennie podniebienie i żołądek to tajski klasyk – zupa ostro – kwaśna Tom Yum Kung


To proste danie które łatwo i szybko można przygotować.

Kupujemy w Biedronce lub Żabce :

Mleczko kokosowe, pastę tom yum, łodygę świeżej kolendry , cukier brązowy, sos rybny, sos z limonki, imbir , łodygę trawy cytrynowej, pomidora , szalotkę , cebulę , krewetki, ( albo jak ktoś nie przepada za owocami morza to kurczaka lub kunę ), świeżą papryczkę chili, liście limonki kaffir, imbir galangal, grzyby słomkowe i imbir tumerik.

Wszystko mieszamy, zalewamy wodą i gotujemy, gotujemy, gotujemy.. no i gotowe , można podawać z ryżem lub makaronem.

Smacznego !

Ci którzy nie przepadają za gotowaniem mogą się wybrać do tajskiej restauracji, ja znam jedną w Sopocie na ‘’monciaku’’, a dokładnie w górnej części tego słynnego dreptaka, vis-à-vis kiosku Ruchu, tak lekko na skos , byłem tam ponad dwa lata temu i gotowali dobrze.

Jeżeli chodzi o kulinaria i potrawy, to jedno z najbardziej traumatycznych doznań zawsze będę łączył z ‘’Norrlandspölsa ‘’ , o tym ekskluzywnym daniu kuchni szwedzkiej raczej nikt z Was nie słyszał i nie kosztował, i raczej nie skosztuje.


Ale po kolei , jako młody prawie 30-letni student uniwersytetu w Uppsali, w przerwie międzysemestralnej zatrudniłem się w rzeźni , jako siła niewykwalifikowana otrzymywałem różnorakie odpowiedzialne zadania. Jednym z nich było zmielenie podrobów – nerek, wątróbek i serduszek krowich które są podstawowymi składnikami Norrlandspölsa.

W każdym z wózków z nierdzewnej stali było po kilkadziesiąt kilogramów podrobów , zwiozłem je windą do podziemi i wjechałem do wilgotnego i zimnego pomieszczenia w którym był młynek do mielenia mięsa,


dokładna kopia młynka który mieliśmy w domu jak byłem dzieckiem, tylko że w skali 100:1. Był przeolbrzymi, miał ponad dwa metry wysokości z zamontowaną windą i uchwytami do mocowania wózków. Podłoga pokryta bordowymi płytkami była śliska od środka dezynfekcyjnego drażniącego nozdrza, sceneria jak z filmu ‘’Hostel’’.

Z pierwszym wózkiem z nereczkami nie miałem problemu, niestety wózek z sercami źle zaczepiłem i zamiast w kielichu młynka, serduszka podskakując i odbijając się od ścian ‘’rozbiegły’’ się po podłodze. Panika!!! Co robić ?!! , wywalą na zbity pysk i jeszcze odszkodowanie będę musiał zapłacić !

Serca wołowe kolorem i kształtem przypominają piłki do rugby,


długo się nie namyślając zamieniłem się w Gortata, latałem za tymi serduchami i tylko się modliłem żeby mnie nikt nie nakrył , udało się, i po chwili wszystkie wylądowały w ‘’koszu’’ gotowe do zmielenia.


Jeszcze wiele tygodni po tym jednoosobowym ‘’meczu’’ żyłem w stresie , codziennie czytałem Västerbottens Kuriren i Västerbottens Folkblad w nadzieji że nie znajdę notatki o jakiejś tajemniczej epidemii wśród koneserów Norrlands Pölsa.

Nikomu chyba nic się nie stało, co najwyżej jakiś wielbiciel ‘’NP.’’ dostał sraczki , chociaż środek dezynfekcyjny powinien zabić bakterie , w każdym razie sprawa już się przedawniła 😊



  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post126

Tak jak prawie

takie tamPosted by Otto Sun, September 17, 2017 01:30:59

wszystko ma swój początek i koniec , jak każde spotkanie przeobraża się w rozstanie , tak i nadszedł czas pożegnania z Tajlandią. Natura, kuchnia, klimat, kultura - to rzeczy dla których warto tu przyjechać, każdy znajdzie coś dla siebie, od pułapek turystycznych i skupisk ludzkich z ‘’reprezentantami’’ z wszystkich zakątków świata po miejsca odosobnienia i samotnie , od luksusowych hoteli po hostele, Tajlandię można odkrywać w pojedynkę jak i przebierać w ofertach zorganizowanych wycieczek, a powiedzenie ze :’’.. Tajlandia to była tania ‘’nie jest do końca aktualne ( przynajmniej poza sezonem 😊) , hotele trzy- i cztero-gwiazdkowe w cenie od 50 do 100 zł za dobę do tego czasami ze śniadaniem -da się wytrzymać. Pora deszczowa czy monsunowa ?, hmmm- no cóż ja mogę wam powiedzieć ? , oby każde lato było takie w Polsce 😊 , czasami się zachmurzyło i pokropiło , taki prawdziwy deszcz padał właściwie tylko raz, jak ostatniego dnia przed wylotem przemieszczałem się z Ao Nang do Bang Tao .

Na chwilę wpadniemy do Polski , to chyba jeden z brzydszych medali jaki wybiegałem ,


ale bieg ‘’Kamiennych Weselników’’ w Somoninie był najciekawszym jeżeli chodzi o trasę , Szwajcaria Kaszubska, pagórki , lasy , jeziora , nawet lekki deszczyk nie przeszkadzał , po co do jakiejś Tajlandii latać ???

Hotel w Bang Tao , Cassia Phuket zrobił na mnie wrażenie , pomijam ciekawe usytuowanie nad laguną,

budynek jest tak skonstruowany że wewnątrz czuć orzeźwiający powiew bez żadnego wspomagania urządzeń wentylacyjnych i klimatyzacyjnych.


Nie wiem czy to wymysł Tajski, czy wywodzi się z innego państwa, ale praktycznie wszędzie można było zanurzyć nogi w akwarium i pozwolić małym rybkom aby je poobgryzały , taki dodatek do biznesu, biuro podroży, fryzjer czy salon masażu. Zamoczyłem tylko jedną nogę bo druga się jeszcze nie zagoiła po wypadku ( zniżki nie dostałem 😊) , rybki nieśmiało zaczęły oblepiać kończynę , początkowe łaskotanie przerodziło się w coraz to bardziej zdecydowane szczypanie , wcinały moja nogę na żywca , chociaż może nie na żywca, w każdym razie martwy i rozmiękczony naskórek z nogi chyba im smakował.


Uczucia miałem mieszane po tym ‘’zabiegu’’ , każdy powinien spróbować na własnej skórze, jakiegoś widocznego efektu nie było , ale do moich podeszew to raczej rekin albo ryba piła bardziej by pasowały😊.

Tak siedząc i karmiąc rybki swoim kulasem, kontemplowałem nad tym : co by się stało jak by to zobaczyli działacze Greenpeace ? . , nie wiem oczywiście ile w tym jest prawdy, ale znajomy mi opowiadał historię jak sobie zasnął na plaży i obudził się jak grupka ‘’zielonych’’ wtaczała go do wody, w związku z tym ze jest słusznej postury podobno pomylili go z jakimś chronionym ssakiem morskim.

Greenpeace się nie pojawił i się nie dowiedziałem co by było gdyby było 😊

Czas wracać do rzeczywistości , bohaterowie są zmęczeni.

No i parę fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/82



P.S.

Po poście w którym pisałem o internacjonalizacji ‘’Januszków’’ i ‘’Grażynek’’ , dostałem parę wiadomości : …..mój teść to Janusz, i to na prawdę bardzo fajny facet , …. moja ciotka ma na imię Grażyna i to mądra kobieta.

Mogę powiedzieć tylko tyle - ja tego nie wymyśliłem !

Poniższy tekst powinien trochę przybliżyć ‘’J. i G.’’

Kim są "Janusze", "Seby" i "Grażyny"?

Jak czytamy na stronie internetowej PWN, "Janusz, Grażyna i Sebastian, to imiona, które w ostatnich latach skupiły na sobie liczne stereotypy. Janusz to mężczyzna w średnim wieku, otyły, z wąsami, którego ulubioną rozrywką jest oglądanie telewizji i picie piwa. Grażyna to nie grzesząca inteligencją, lubująca się w zakupach i plotkach życiowa partnerka Janusza. Ich syn Sebastian kiedyś byłby nazwany dresem, a dziś jest po prostu Sebą lub Sebixem. Ogolony na łyso lub z bardzo krótkimi włosami jest osiedlowym cwaniakiem, który czasem zagra w piłkę. Rodzina taka skupia na sobie główne negatywne cechy Polaków, które sami zauważamy i których najbardziej się wstydzimy". Pojawia się też porównanie do telewizyjnej rodziny Kiepskich.

Internetowy słownik slangu i mowy potocznej (miejski.pl) przedstawia kilka definicji określenia "Janusz", które najczęściej odnoszą się do osoby słabo znającej się na danej dziedzinie czy zagadnieniu. Janusz odznacza się prymitywnym zachowaniem, najczęściej "wyobrażany jest jako mężczyzna w średnim wieku, z wąsem, ubranym w biały podkoszulek, czarną, skórzaną kurtkę oraz koniecznie białe skarpetki i sandały, trzymający reklamówkę z dyskontu – jednakże każdy tym Januszem może być; ukazuje małomiasteczkowość, ignorancję oraz święte przekonanie, że "ja wiem lepiej".

Eksperci PWN dodają, że definicja taka "pasuje częściowo i do "cebuli". Janusz to także "ignorant" w szerszym znaczeniu, np. "janusze biznesu". Nie wiemy, dlaczego akurat to imię zyskało takie znaczenie wtórne".

RadioZET.pl/PWN/Miejski.pl/SA



  • Comments(4)//www.podrozemaleiduze.eu/#post125

Po ostatniej

takie tamPosted by Otto Thu, September 07, 2017 00:59:23

‘’ wrzutce’’ otrzymałem wiele zapytań : … czy wróciłem do Tajlandii po zdobyciu poniższego ‘’medalionu’’ ?


Tak , wróciłem , było to konieczne abym mógł dokończyć relację , co niniejszym czynię.

Ao Nang gdzie zakotwiczyłem , jest dobrą bazą wypadową na pobliskie wyspy,


do zwiedzania prowincji Krabi z jej wieloma plażami , czy świątyni buddyjskiej - Tiger Cave Temple (Wat Tham Suea).

Ośmielony moim wcześniejszym doświadczeniem w użytkowaniu tajskich dróg wynająłem skuter i wybrałem się na zwiedzanie okolic , powoli tez zacząłem panować nad skręcaniem w prawo ,najważniejsze to obserwować co robią inni i jak najczęściej trąbić, wolność i niezależność jaką daje jazda skuterem wygrała nad lękami.


Może nie odkryłem Ameryki, ale jest pewna zależność miedzy przychylnością, uczciwością, chęcią pomocy i ogólnie pozytywnego nastawienia a odległością od centrów turystycznych , czym dalej tym ludzie mniej nachalni i szczerze przyjaźni bez korelacji z grubością portfela, ale podobnie jest wszędzie na świecie.

W każdym razie slogan : ‘’Tajlandia – kraj uśmiechniętych ludzi’’ , jest jak najbardziej aktualny a na prowincji na pewno nie przereklamowany.

Czym dalej od Ao Nang tym bardziej wyludnione plaże , które w czasie odpływu zawstydziły by pasy startowe , każdy może znaleźć swoją samotnię żeby zastanowić się nad sensem życia lub zresetować.


Wycieczka byłaby udana gdyby nie mały wypadek któremu uległem. Podjeżdżając do parkingu coś mi się poplątało i zamiast wyhamować dodałem gazu, mój ‘’rumak wystrzelił , ja wylądowałem na drodze, a skuter wbił się w tylne koło innego skuterka aktywując lawinę, w wyniku której, kilkanaście skuterów przewróciło się jak kostki domina. Większych zniszczeń nie było , nie licząc mojej łydki która została obdarta ze skóry, ale i tak miałem szczęście, w każdym razie odkryłem jak ważne jest mieć ze sobą środek dezynfekcyjny , rany w tym ciepłym i wilgotnym klimacie goja się bardzo wolno.

No cóż w d.. nóź ( albo łydkę) , jak to mawiają 😊 , już teraz zawsze będę miał środek dezynfekcyjny na takich wyprawach.

Na razie noga mi nie odpadła, chociaż nigdy nie wiadomo, może będę kolejnym bohaterem programu Discovery - ‘’Obcy w moim ciele’’. 😊

A tu parę fotek.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/81

  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post124

Żeby

takie tamPosted by Otto Wed, August 30, 2017 16:07:04

zwiedzić większość państw, potrzeba tygodni a nawet miesięcy. Tajlandia nie jest wyjątkiem i parę tygodni to stanowczo za mało , szczególnie jak chce się odwiedzać wyspy. Lokalne biura podróży są bardzo pomocne w załatwianiu biletów , wystarczy powiedzieć dokąd chcemy dotrzeć a dopasują nam optymalne połączenia , busowo-promowo-lotniczo-kolejowe . Transport jest dosyć sprawnie zorganizowany w każdym razie rano odbierają z hotelu i zawożą na jakąś stacje przesiadkową, odbiór jest zawsze punktualny ale do godziny przyjazdu na miejsce można spokojnie doliczyć parę godzin.

Z Phi Phi , wiatry poniosły do Railay


która ukryta jest pomiędzy wysokimi klifami i gęstą dżunglą. Można się na nią tylko dostać jedną z tradycyjnych łódek jakich pełno jest na tajskich plażach


i do Ao Nang -miasteczka nadmorskiego które jest bazą wypadowa na okoliczne wyspy.




Info z ostatniej chwili ! Ciechocinek ‘’zaliczony’’ przed


i po smiley





Przemieszczając się z miejsca na miejsca wręcz niemożliwym jest uniknięcie większych skupisk ludzkich i kontaktu z innymi ludźmi. ‘’Ocierając’’ się o przedstawicieli innych narodowości doszedłem do wniosku że zjawisko tzw. ‘’Januszów’’ i ‘’Grażyn’’ jest zjawiskiem globalnym nieznającym żadnych granic.


I tak np. niemieckie Januszki ( Hansy) , uwielbiają siedzieć w restauracjach bez koszulek, prezentując ‘’wyrzeźbiony ‘’ piwkiem tors , może po prostu im gorąco dzięki fryzurce ‘’ziober’’ , ‘’ łopata ‘’ cos w stylu futbolisty rodem prosto z DDR. Chińskie odpowiedniki J. i G. , poruszają się w grupkach od pięciu osobników w górę i wyróżniają się , odcharkiwaniem , chrząkaniem i pluciem , w restauracji wszystko co nie potrzebne na talerzu , ląduje obok, takie chińskie tajfuny. Poniżej dwóch chińskich ‘’Januszkow’’ ( Changi ) - to nie ‘’waleczka’’ ,po prostu głośna dysputa połączona z przepychanką na temat kto ma uregulować rachunek.

W znanej sieci japońskiej Seven-eleven ( w Tajlandii otwarte 24h na dobę ) , widziałem dwóch Januszków rosyjskojęzycznych ( Sergieje ) z permanentnym rumieniem podczas zakupów napitków wysokoprocentowych , ekspedient wydał resztę wysokości 20 bahtów ( ca 2 zł ), na co jeden z jegomości zwrócił mu banknot jak by to był napiwek mówiąc : naaa ! guljaj !

Ale nikt nie jest doskonały i kto nie był chociaż raz w życiu ‘’Januszkeim’’ albo ‘’Grażynką’’ ? 😊

a poniżej parę fotek z Ao Nang i Railay.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/80



  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post123

Podróżując

takie tamPosted by Otto Fri, August 25, 2017 16:33:04

czy odkrywając nowe zakątki zawsze jest jakieś miejsce o którym wszyscy mówią, i które ‘’koniecznie’’ trzeba zobaczyć, jestem raczej sceptyczny do takich propozycji , bo przerażają mnie tłumy pielgrzymów które degradują cały blask i czar.

Zdecydowałem się jednak odwiedzić Phi Phi , i nie wiem czy to zdjęcia ? , ustne przekazy ? czy nazwa ? pomogła mi w decyzji, w każdym razie nie żałuję decyzji. Dwie godziny statkiem

z Phuket Town i jest się w ‘’Raju’’ 😊 , no może nie w Raju ale w przedsionku, chociaż już sam nie wiem, bo jak wygląda Raj ? ,

w każdym razie miejsce cudowne, dwie wysepki pokryte zielenią lasów rozdzierają błękit morza, łączy je wąski przesmyk z plażami po obu stronach które w ochronnym ‘’objęciu’’ trzymają wzniesienia otaczających wysp i nawet jeżeli morze szaleje dookoła wysepek to w zatokach się tego nie odczuwa.

Jedna część tego cudu natury jest mało dostępna i dzika , druga ma mnóstwo zatoczek z przyklejonymi do plaż kompleksami bungalowów i hoteli.

Goście przybyli z lądu przedostają się do swoich miejsc pobytu lokalnymi taksówkami.

Zdziwiły mnie hordy farangi (jak określają lokalsi jasnoskórych przybyszów)

i mimo niskiego sezonu co chwila podpływały promy wypełnione turystami, nie wyobrażam sobie jak tutaj wygląda w sezonie.

Phi Phi warto nanieść na mapę miejsc godnych polecenia.

Zresztą możecie ocenić sami.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/79



  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post122

Tajlandia

takie tamPosted by Otto Sun, August 20, 2017 19:26:20

to nie tylko bardzo fascynujące i egzotyczne miejsce nad , ale również pod wodą , możliwość nurkowania było jednym z powodów dla których wybrałem królestwo Syjamu. Oferta zwiedzania podwodnej Tajlandii jest naprawdę bogata, a oferentów jeszcze więcej.

All4Diving - z którymi nurkowałem spełnili moje oczekiwania , oprócz tego że mają ośrodek szkoleniowy z basenem, własną łódź ,

to naprawdę byli super zorganizowani, a wszyscy pracownicy profesjonalni i pomocni. W ciągu paru dni nurkowaliśmy wiele razy wokół 4 różnych wysp ,

każde nurkowanie było niepowtarzalne ze względu na faunę , ukształtowanie terenu czy prądy, ale to które chyba najbardziej utkwiło mi w pamięci to nurkowanie w grocie.



Rano odbierali z hotelu i zawozili na molo w Chalong, skąd odchodzą chyba wszystkie wycieczkowce i łodzie z nurkami. Na łodzi :śniadanie , obiad , świeże owoce i napoje, niestety niektórzy bardziej wrażliwi nie posilili się za bardzo bo częściej wymiotowali 😊


A tu relacje z tego jak takie ‘’wypady’’ wyglądały nad

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/77

I

pod wodą

https://youtu.be/llDsT3oKWWs





  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post121

Phra Puttamingmongkol Akenakkiri Buddha

takie tamPosted by Otto Wed, August 16, 2017 13:37:41

albo Big Buddha siedzi na wierzchołku góry Nakkared Hills 370 m n.p.m. Miejsce , rozmiary ( 45 m) i biały birmański marmur po którym prześlizgują się promienie słońca sprawiają że jest doskonale widoczny czy to z Kata czy z zatoki Chalong,

wygląda jakby lewitował nad wierzchołkami drzew dżungli którą pokryte jest cale wzniesienie. Posąg i klasztor są miejscem kultu religijnego, pielgrzymek wyznawców buddyzmu, jak i jedną z większych atrakcji turystycznych na Phuket. Cieszę się że zdecydowałem się na jazdę skuterem, bo sama jazda jest już przeżyciem, droga wspina się i wije w dżungli na sam szczyt , wilgotne powietrze jest nasycone zapachami i odgłosami otaczającego lasu, wiele ciekawych miejsc, punktów widokowych , knajpek i dwie wypożyczalnie słoni dla chętnych.

Na górze panorama 360 stopni z widokiem na Phuket , zatokę Chalong i Może Andamańskie.

Jest to nowa budowla w trakcie wykańczania, ale nie ma żadnych opłat, można cos kupić w sklepikach i część kwoty jest przekazywana na dofinansowanie prac budowlanych albo zostawić datek.

Nie wiem czy to za sprawą miejsca,

ale wszystkie zwierzęta które tam ‘’ mieszkają’’ żyją w zgodzie, cale mnóstwo kotów , psów i kogutów które pilnują parkingu , maszerują, leżą, i śpią, korzystają ze wspólnej przestrzeni nie zwracając na siebie uwagi.

Oczywiście są wyjątki, to lokalna ‘’ grupirowka ‘’ małpiastych, którą strażnik trzyma na dystans strzelając z procy.

Hm, może małpy nie mogą się dogadać z resztą ,…. bo im bliżej do ludzi ??? 😊

a tu foty

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/76



  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post120

W końcu

takie tamPosted by Otto Sun, August 13, 2017 15:05:20

podjąłem decyzję – wynajmuję skuter !
Decyzja naprawdę była trudna i musiałem do niej dojrzeć , z jednej strony wszystkie mrożące krew w żyłach relacje i opowieści znajomych i blogerów o wypadkach, o policji która zawsze trzyma stronę miejscowych a nie ‘’farangi’’ i to bez względu na to kto zawinił, ruch lewostronny i fantazja połączona ze spontanicznością i improwizacją użytkowników dróg 😊.

Do tego wszystkiego sam byłem świadkiem jak Tajka potrąciła turystę, handlarze z pobliskich straganów rzucili się na pomoc Tajce przy okazji wykrzykując pretensje do zszokowanego gościa który poobijany w podartym ubraniu siedział na ulicy i nie mógł wstać, nikt z miejscowych nie zainteresował się facetem na ulicy, został totalnie zignorowany, gdyby nie inni turyści i rodzina to by tak chyba siedział do dzisiaj, no normalnie powiało Bareją : …. co tak obywatelu na kamieniu siedzicie , wilka chcecie dostać ? . Wniosek – w razie wypadku na obiektywizm miejscowych świadków nie ma co liczyć.

Z drugiej strony wolność , możliwość dotarcia wszędzie, najlepsza i najbardziej naturalna forma zwiedzania, wolność i niezależność a nie ciągle negocjacje z kierowcami tuk-tuków , taksówek i tym podobnych wraz z ryzykiem ‘’wysadzenia’’ w nieumówionym miejscu.

Wypożyczalnie są dosłownie wszędzie , ale najprościej jest zapytać w recepcji hotelu, albo sami wynajmują albo zadzwonią i wypożyczalnia dostarczy skuter do hotelu , można negocjować ceny wynajmu jak i wartość pojazdu która jest zawyżana ( skuter nie jest ubezpieczony ) a kwotę wpisaną do umowy musimy zwrócić w razie kradzieży. Jeszcze tylko oględziny , fotki uszkodzeń , kaski , sprawdzenie znaczka po wewnętrznej stronie siedziska, zostawiamy paszport ( chociaż mi się udało zostawić kopię paszportu ) i możemy jechać. Nikt nie pyta o prawo jazdy, ale oczywiście najlepiej mieć wyrobione międzynarodowe, można tez wyrobić na miejscu ale to dodatkowy koszt no i strata paru godzin. Brak prawka podczas kontroli to dobry powód dla policji żeby nam wlepić ‘’mandat’’. Międzynarodowe prawko albo wyrobione na miejscu może się okazać bardzo przydatne w razie wypadku, bo ubezpieczyciel może nie chcieć pokryć kosztów ewentualnego leczenia.

Chociaż mam prawko już parę lat, to ruch lewostronny trochę mnie przerósł, dlatego doszedłem do wniosku ze najlepszym rozwiązaniem aby zmniejszyć ryzyko kolizji i stresu, będzie skręcanie wyłącznie w lewo przez co trasa podróży się wydłużyła i mogłem więcej zwiedzić 😊

I tak podczas mojej dziewiczej jazdy postanowiłem pozwiedzać okolice Karon i Kata Beach.


I miedzy innymi , udało mi się odwiedzić ‘’wypożyczalnię’’ słoni


Dotarłem na punkt widokowy – Karon , gdzie można sobie trzasnąć fotkę z ptaszkiem za małą opłatą


a dzięki temu że skręcałem wyłącznie w lewo trafiłem na zawody motocyklowe 😊

Dostałem pytanie od czytelnika : czy ten kask to ochrona na wszelki wypadek, jakby słoń usiadł mi na głowę ? Tak 😊

Kontrole drogowe są dosyć częste i z moich obserwacji wynika: policji chodzi wyłącznie o ‘’bezpieczeństwo farangi’’ , bo wśród zastopowanych przeważają obcokrajowcy. Taka rozmowa z policjantami przypomina trochę rozmowę z niektórymi rodzimymi stróżami prawa : .. apteczka ?, gaśnica ? , trójkąt ? kamizelka odblaskowa ? hmm…..a zdjęcie babci ?

Najważniejsze to zachować spokój, w żadnym wypadku nie protestować !, bo akurat obok na skuterku przejeżdża wielodzietna rodzina z małymi dziećmi i niemowlakiem i nikt nie ma kasku, a my jechaliśmy bez kasku tylko dlatego bo cierpimy na klaustrofobię , zasada jest prosta – dajcie człowieka a paragraf się zawsze znajdzie.

Mamy dwie opcje : albo oplata na miejscu bez pokwitowania , albo wyższa oplata na komisariacie ale za to z pokwitowaniem ( i stratą paru godzin ). Ja nikogo nie namawiam do łamania prawa , trzeba się po prostu zastanowić co jest dla nas ważniejsze : spokój ? czy racja ? 😊

A tu relacja fotograficzna z całej wycieczki.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/75



  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post119

Karon

takie tamPosted by Otto Fri, August 11, 2017 09:04:58

w porównaniu z Patong to super spokojne i ciche miejsce , parokilometrowa plaża,

wzdłuż niej droga która łączy Karon Beach z Patong,i z Kata, za nią rząd hoteli , restauracji , sklepów , taki przyczółek dla rodzin z dziećmi, po 23ej ulice pustoszeją.

Hotele mają dobry standard , a ceny są przystępne i nie ma problemu ze znalezieniem miejsca bo sezon dopiero rozpoczyna się jesienią, obsługa pomocna i skora do negocjacji cen.

Dobry punkt żeby się zrelaksować przed następną eskapadą albo jako baza wypadowa do eksploracji pobliskich atrakcji.

Po południu większość restauracji na specjalnie przygotowanych stoiskach pokrytych lodem, eksponuje świeże owoce morza i ryby , wystarczy tylko wybrać to na co mamy ochotę a przyrządzą tak jak będziemy tego sobie życzyli.

Na Phuket ma się wrażenie że to jakieś terytoria zamorskie Rosji i Chin, są to najliczniej reprezentowani turyści na wyspie. Po prostu Phuket został anektowany bez jednego strzału 😊, w tajskiej kablówce

parę rosyjskich i chińskich kanałów telewizyjnych, we wszystkich restauracjach jest menu po rosyjsku , chińsku i angielsku, to samo dotyczy sklepów , bazarów , czy zwykłych informacji administracyjnych , oprócz tajskiego na pewno będzie info przynajmniej po rosyjsku , czasami łatwiej było mi się dogadać z Tajami po rosyjsku niż po angielsku , nawet do baru ‘’ Otto’’ zapraszają w języku rosyjskim 😊


no to czas żeby skosztować kulinarnych atrakcji



a tu parę fotek


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/74





  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post118

Pierwsze

takie tamPosted by Otto Wed, August 09, 2017 01:13:17

skojarzenie jakie miałem po tym jak wjechaliśmy do Patong, to – Władysławowo !!!, tylko do ośmiościanu 😊 , oczywiście to dwa różne światy ale kiczowatość ta sama. Bangla Road w ciągu dnia jest normalną ulicą która

wieczorem po zamknięciu zamienia się w centrum rozrywki-deptak , gdzie stłoczone bary go-go, dyskoteki , salony masażu, puby i sklepy z pierdołami, wspomagane przez naganiaczy

walczą o klientów. Poziom hałasu jest niewyobrażalny, a tłumy turystów ze wszystkich zakątków świata ‘’płyną’’ w górę i w dół Bangla Road.


Chińczycy, Japończycy, przybysze z Bliskiego Wschodu wraz z żonami ( z ciekowością podglądającymi roznegliżowane tancerki , ale nie wiem czy z wypiekami ) w hidżabach i grupki podchmielonych Europejczyków w tym całych rodziny z kilkuletnimi dziećmi, zgodnie ramię w ramię przemieszczają się i korzystają z uroków życia nocnego w Patong.

Jeżeli ktoś chce zaszaleć, to Patong jest największym zagłębiem różnorakich uciech na całej Phuket, oprócz Bangla Road warto odwiedzić targ Banzaan , spróbować surfingu

albo obejrzeć tajski box na Patong Boxing Stadium ,

a po całonocnych eskapadach można złożyć zwłoki na Patong Beach,


miejsca pod dostatkiem 😊

Osobiście uważam że jeden wieczór w takim miejscu wystarcza i chyba lepiej zatrzymać się w pobliskich mieścinach a do Patong zrobić wypad.

Jak to powiadają: podróże kształcą , ja po wizycie w Patong wzbogaciłem się o wiedzę ze piłeczki do ping-ponga nie koniecznie muszą służyć wyłącznie do gry w tenisa stołowego 😊

Byłem , widziałem , spadam – pojechałem mototaxi ( tym razem bez walizy ) na rekonesans do pobliskiego Karon Beach , niestety mój driver zrzucił mnie przed miasteczkiem bo była policyjna kontrola ,

a tylko on miał kask , ale za to zrobiłem sobie spacerek 😊







  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post117

Jedną

takie tamPosted by Otto Sun, August 06, 2017 19:13:34

z pierwszych rzeczy która daje się we znaki natychmiastowo , to ruch lewostronny, a proces przestawienia się trochę jednak trwa, dodając styl prowadzenia i przestrzeganie przepisów , a właściwie brak ich przestrzegania to mamy tragedię gotową- po pierwsze należy pamiętać ! : pasy nie są dla pieszych, nie wiem po co one są ?, i dla kogo ? ale na pewno nie dla pieszych, pasy są skutecznie ukrywane przez kierowców , najchętniej na nich parkują , albo stają tuż przed i zaraz za , tak żeby wypłoszony pieszy mógł się skutecznie ukryć między samochodami , jak staniemy przy przejściu to na pewno nikt się nie zatrzyma , no chyba ze jakiś pomylony obcokrajowiec , tak jak ja to zrobiłem i o mało nie doprowadziłem do katastrofy w ruchu lądowym , Tajowie hamowali z piskiem opon , wyzywając i klnąc, po tym zdarzeniu już nie przepuszczałem pieszych tylko trąbiłem , w Tajlandii nawet psy się zatrzymują i patrzą wielokrotnie w prawo i w lewo


zanim pokuśtykają przez ulicę , migacze i światła są dla ozdoby , włączony migacz wcale nie sygnalizuje ze ktoś chce skręcić czy zmienić pas, wyłączone światła w nocy i jazda pod prąd ( i tu mam na myśli miejscowych , a nie jakiegoś zagubionego obcokrajowca, tak jak mi się to zdarzyło i jeszcze się dziwiłem dlaczego wszyscy pod prąd jadą 😊 ) też nie należą do rzadkości.

Jedynym sposobem żeby nie popsuć sobie pobytu to nie walczyć z tym, tylko zaakceptować ( tak po prostu jest i taki urok tego miejsca ) no i mieć oczy ‘’ dookoła głowy ‘’ 😊

Coś , co jest wszechobecne w Tajlandii, a właściwie ktoś , to Bhumibol Adulyadej, król Rama IX


którego Imię ceremonialne to : „Jego Wspaniałość, Wielki Pan, Siła Ziemi, Nieporównywalna Moc, Syn Mahidola, Potomek Boga Wisznu, Wielki Król Syjamu, Jego Królewskość, Wspaniała Ochrona” – Phrabat Somdej Phra Paramindra Maha Bhumibol Adulyadej Mahitaladhibet Ramadhibodi Chakrinarubodindara Sayamindaradhiraj Boromanatbophit. ( źródło Wikipedia )

Bhumibol jest na każdym banknocie i monecie, niezależnie od nominału,

tak samo każdy państwowy budynek , szkoła , policja itd. , przyozdobione są zdjęciem i małym ołtarzykiem zmarłego prawie rok temu króla , oficjalnie ogłoszona roczna żałoba zakończy się pochówkiem Bhumibola jesienią tego roku.

. że są globalne marki czy produkty , takie jak Coca-cola czy McDonalds i wszędzie je można kupić to już nikogo nie dziwi , ale globalne zjawiska ??? Tajlandia ma swojego wróża Macieja ??? !!!

i tez na pewno przewiduje ze dzisiaj w nocy będzie ciemno 😊, byle nie gadał głupot tak jak pewna wróżbitka którą oglądał w Polsce znajomy. wróżbitka przewidziała dzwoniącej kobitce ze będzie chodzić , na co ona : …. ale ja nie mam nóg ! , hm , a może chodziło o to ze dostanie protezy ?

Na środek transportu do Patong , (chyba najbardziej znanego z nocnych atrakcji miasteczka na wyspie) wybrałem mototaxi , może to nie było najmądrzejsze, szczególnie ze względu na walizkę którą mój ‘’driver’’ wcisnął między siebie a kierownicę, co skutecznie utrudniało mu skręcanie. Oczywiście dla mnie kasku już nie było, ale za to co za jazda ! i jakie przeżycie 😊


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/73









  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post116

Tak

takie tamPosted by Otto Thu, August 03, 2017 06:01:02

po prostu wyszło nie było żadnych przygotowań , czy przemyślanych decyzji , bilet kupiony w dniu wylotu no i padło na Tajlandię , ze szczątkową wiedzą i bez rezerwacji hoteli to lekkie wariactwo , ale czasami tak trzeba, , bo by człowiek eksplodował 😊

Moja znajomość Tajlandii ogranicza się raczej do przekazów i informacji które są pospolite i raczej subiektywne, a obraz natury, to widoczki z Jamesa Bonda – ‘’Człowieka ze złotym pistoletem’’.

Phuket- bo akurat niska cena i czas przelotu najkrótszy, raptem kilkanaście godzin z jedną przesiadką w Moskwie, zakładamy i spodziewamy się jednego a życie nam to rewiduje i prostuje, i zamiast przesiadki na Szeremietewie ( Aeoroflot gdzieś zgubił samolot) zaliczyłem ‘’sitibrejka’’ w Hong-Kongu , co było milą niespodzianką 😊.


W Tajlandii przywitała ściana wilgotnego gorąca co tylko utrudniło orientację i pogłębiło desperację w poszukiwaniu środku transportu, wszyscy chętnie zawiozą tym czym tam dysponują : taxi ,

motorowerem, tuk-tukiem , taczką ,

ale dowiedzieć się gdzie stoi regularny autobus to już nie są tacy chętni do rozmowy, jak przyjedzie się do nowego miejsca a nic nie jest zorganizowane i nie ma się nikogo lokalnego za przewodnika , to proste rzeczy stają się bardzo zawile i skomplikowane , taki zwykły transport z lotniska do hotelu to wielka przygoda ( lub gehenna ) i podróż w jednym.

Po zlokalizowaniu regularnego mikrobusa, który odchodził tylko z krajowego lotniska, nastąpił szybki załadunek bagażu przez człowieczka wielkości mojej walizki, niestety dla mnie nie było miejsca wśród innych pasażerów i zostałem wciśnięty pomiędzy bagażowego (który pełnił również funkcję kierowcy), a bileterkę i tak pomknęliśmy w kierunku Phuket Town ,



możemy zaczynać :)

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/72






  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post115

Dla

takie tamPosted by Otto Mon, July 24, 2017 09:05:20

zainteresowanych, to Okonek leży w województwie wielkopolskim, gdzieś pomiędzy Wałczem, Człuchowem a Szczecinkiem, a po niemiecku Okonek nazywają - Raztebuhr in Pommern. Kraków to bratnie miasto Okonka, hm chociaż może nie tak do końca ale, Pod Baranami też w Okonku mają, z tą różnicą że bez piwnicy.

Jak pisałem wcześniej organizatorem zawodów był MLKS Włókniarz Okonek , tzn. Międzyzakładowy Ludowy Klub Sportowy. Cały bieg to 4 okrążenia wokół Okonka po 5 km , miejscowi mieszkańcy byli raczej nastawieni przychylnie , mimo że impreza sparaliżowała cale miasteczko. Nie obyło się oczywiście bez małych incydentów , jak mijaliśmy jedno z domostw, na schodkach siedziała grupka zapalonych ‘’ kibiców ‘’ dopingująca siebie ‘’pifkiem’’ a nas okrzykami : …. eeee, k…a ! biegacze ! , nastąpiła szybka riposta od współbiegacza :…. eeeee k….a ! dostaliście 500+ , a teraz mordy drzecie ! , no i takie to były urozmaicenia.

Całą trasę przebiegłem w trochę ponad dwie godziny i zająłem chwalebne 8e miejsce w kategorii M 50-54. ,

no i cóż ze ostatnie ? to nie moja wina że tylko ośmiu nas było w mojej kategorii. Dlatego zabolał mnie komentarz do mojego ostatniego postu od ‘’ znajomej’’ , to jakieś kalumnie i pomówienia że miedzy innymi przyczyną mojego słabego wyniku miało być to - że pozbawiłem dziecka batonika ?!! , o różne rzeczy mnie oskarżano , o to ze jestem alkoholikiem , narkomanem , gejem ??? , ale żeby dziecku zjeść Prince Polo ???!!! Ja ???!!! – powiem tylko jedno : ze Ci którzy wbijają takie szpilki , to nie ludzie to wilki
😊

Oczywiście że zjadłem, ale to tylko z poczucia troski , słodycze wpływają niekorzystnie na cerę, a szczególnie u młodzieży i mogą pryszcze wyskakiwać.

Chyba mimo wszystko nastał czas żeby zmienić klimat , jak mnie tu tak atakują 😊


Wy….m !

A tu specjalnie ‘’orzełek’’ dla koleżanki która obchodzi rocznicę 3ej dekady poza Polską



No i pamietajcie wierze w Was , dacie rade , trzymam kciuki smiley

  • Comments(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post114

Okonek !!!

takie tamPosted by Otto Fri, July 21, 2017 14:07:53

Gdzie kurka wódka leży Okonek ???!!! , tak wiele osób reagowało jak mówiłem ze wybieram się do Okonka , może to nie najważniejsze gdzie leży , ale że zdobyty 😊

W swojej grupie wiekowej zająłem ostatnie miejsce , na 138 startujących z całej Polski dobiegłem na 128 miejscu , ciekawostka jest to że 1e miejsce zajął młodzianin z mojej grupy wiekowej wyprzedzając mnie o jakieś 50 min , hm czyli muszę jeszcze trochę potrenować. Start i meta mieściły się między , remizą strażacką a MLKS Włókniarz Okonek. Korzystając z uprzejmości osoby towarzyszącej mam możliwość udostępnienia zdjęć z fascynujących przygotowań






A byłbym zapomniał , w podróży do Okonka mijałem wiele ptasich siedlisk , a tu fotka specjalnie dla wielbicielki ptaszków , bo tak ostatnio mnie prosiła o to żebym znowu coś o nich wrzucił 😊


to zdjęcie takiego naszego polskiego , Narodowego !!! orzełka

ok , muszę na razie przerwać opis tej wspanialej przygody , gdyż ADM do mnie dzwoni




  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post113

Miałem

takie tamPosted by Otto Sun, July 02, 2017 20:24:56

mieszane uczucia idąc na koncert Guns & Roses , bo jednak minęło 30 lat od ich ‘’narodzin’’ , zawsze ich chciałem zobaczyć na żywo, ale albo ja nie mogłem albo oni mieli jakieś problemy , i tak przeleciały trzy dekady a panowie po 20 latach przerwy występują znowu w prawie kompletnym składzie bo Izzy w dalszym ciągu bawi się w chowanego.


Arena powoli się wypełniała w trakcie występów ‘’rozgrzewaczy’’ , a ja nie czułem żadnych kompleksów wiekowych bo mimo że było wielu młodych ludzi , to znakomitą większość stanowiła młodzież w moim wieku, czyli pań i panów już po pierwszym rozwodzie



i w trakcie albo przed drugim, ale przybyli tłumnie w nadziei ze Axl zabierze ich do Paradise City , haha.

Wokalista mnie najbardziej zaskoczył bo wyglądem przypominał skrzyżowanie Baba-Jagi z Jokerem z Batmana.


Początek był dosyć słaby ale z każdym utworem spektakl nabierał tempa, tak jakby panowie a szczególnie Axl łyknął viagrę , śpiewał coraz lepiej i biegał w tych swoich sztybletach coraz szybciej a widoczny brzuszek wcale mu w tym nie przeszkadzał , myślałem ze się w końcu wywali i pogubi licówki,

ale dojrzewał z każdym kolejnym numerem, i tak przez 3 godziny, a Slash po prostu rewelacyjny.


Warto było przemóc strach przed tym tłumem bo dla mnie to o wiele trudniejsze niż bungy czy skok na spadochronie, ale najbardziej się cieszę z tego że Slash i Axl mogli mnie zobaczyć bo więcej okazji może już nie będą mieli 😊 , teoretycznie to ich powinno nie być, a nie Georgea Michaela , Whitney Huston , Princea , Michaela Jacksona , Wodeckiego i wielu innych.

Tak często odkładamy pewne rzeczy wynajdując powody dla których czegoś mamy nie zrobić , aż w końcu jest za późno i wszystko bezpowrotnie i nieodwracalnie wymyka nam się z rąk.
Tu parę fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/70


I kompilacja z koncertu


https://youtu.be/5IY_mc-EgHM














  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post112

Twarz

takie tamPosted by Otto Thu, June 15, 2017 11:43:02

ludzka to wyjątkowe narzędzie komunikacyjne , dzięki ruchowi kilkudziesięciu mięśni twarzy, wyrażamy myśli, emocje, przeżycia, nastroje, a także postawy wobec innych ludzi oraz bieżące komentarze do toczącej się komunikacji.

Twarz to najdelikatniejsza i najbardziej podatna na zmiany część naszego ciała. Często mówi się, że twarz nigdy nie kłamie. A to dlatego, że zdradza nasze myśli i uczucia, czy chcemy tego, czy nie. Zwykle wiernie oddaje takie stany jak smutek czy zadowolenie,


znudzenie lub zaciekawienie, choroba bądź zdrowie.

Podstawowe grupy emocji które jesteśmy w stanie wyrazić to

· strach, cierpienie,

· szczęście, miłość, radość,

· zdziwienie,


· gniew, wściekłość, zdecydowanie,

· niesmak, wstręt, pogarda, lekceważenie,

· smutek,

Twarz sama w sobie już jest takim bilbordem naszej inteligencji i głupoty, charyzmy i kompleksów, uczciwości i jej braku – wszystko to można wyczytać, przyglądając się twarzy drugiego człowieka.

Na podstawie badań związków pomiędzy budową ciała, a charakterem można stworzyć konkretne portrety osób, jak np. przywódcy, samobójcy, czy też przestępcy. Zgodnie z teoriami typowy okrutnik, to człowiek, który ma wysokie i płaskie czoło, głęboko osadzone oczy, wąskie usta i niewielki podbródek.

Jednym z najczęściej badanych fragmentów twarzy jest czoło, które najlepiej świadczy o inteligencji człowieka i jego zdolnościach. Politycy doskonale z tego sobie zdają sprawę, dlatego by dodać sobie „optycznie” inteligencji, zaczesują włosy do góry.

Hm, ale idąc tym tropem można by dojść do wniosku że ludzie z niekończącym się czołem to super inteligenci ??? 😊

Twarz i jej mimika jest takim niewerbalnym komunikatorem , są oczywiście inne formy komunikacji np. bezpośrednia :

Ostatnio w znanym polskim kurorcie spotkałem koleżankę :

-słuchaj ! co ty wypisujesz ? ciągle te ptaki i ptaki !, co zaglądam na bloga to piszesz o ptaszkach , to jest k.. nudne , napisz w końcu coś nowego

Z komunikacji za pomocą mediów skorzystał np. . kolega ‘’Rys’’ :

“Czekam i czekam a tu ciagle tylko "111". A myslalem ze po "Ptakach" ukaza sie "Sssaki-112", a potem "Plazy-113" no i na koncu "Gady-114". Jakbys pisal o gadach to prosze o kontakt bo mam pare propozycji ktore pasowalyby do tytulu.PozdroRYS”

Rozumiem kolega starszy to jeszcze pamięta te czasy – podrzućcie mi temat a człowieka to ja sam wam znajdę smiley

Smsów tez było parę – co Ty k… ciągle o tych ptakach ??!!!

Nie rozumiem jakaś nienawiść w narodzie jest …. do ptaszków 😊

I tak sobie myślę że dobrze są takie reakcje , bo jak ktoś powiedział , nieważne co będą mówili , ważne żeby mówili 😊

Najważniejsze ze jest komunikacja , jest komunikacja – jest nadzieja , bo jak jej nie ma to klamka zapadła , pociąg odjechał , cisza.

A tu parę przykładów komunikacji niewerbalnej.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/69

A byłbym zapomniał, medalik z Nocnego Biegu Świętojańskiego.


a tu krótka relacja


https://youtu.be/t4xC3HN1rOM




I pamietajcie, wierze w Was , dacie rade , trzymam kciuki smiley







  • Comments(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post111

''Ptaki''

takie tamPosted by Otto Sat, May 27, 2017 20:18:52

Hitchcocka to przy tym to pestka , to jest prawdziwy atak , a przy okazji wydal się sekret ‘’ Utylizatora’’ 😊




... szybki ,szybszy , najszybszy



.... a ta znowu na '' fejsie ''


... i po co ja przyjechałam z tym nudziarzem ?


... are you talking to me ?



a tu jeszcze parę fotek z życia stonki i trójmastowych

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/67


  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post110

Wystarczyło

takie tamPosted by Otto Mon, May 22, 2017 22:34:41

parę dni ciepła, aby szarość i ołowiany odcień codzienności który już od dłuższego czasu przygniatał swoją obecnością , po prostu ‘‘ wyparowały ’’ ,a zastąpiły je eksplozja kolorów i aktywność w świecie ludzi i przyrodzie.

Przestrzeń miejska zapełniła się ludzikami którzy chcą odrobić czas spędzony na ‘’kiszeniu’’ w domostwach.

Kręcioły ….

Wspinacze ….

Pływacy …

Tancerze …

Każdy te ciepłe i słoneczne chwile zaplanował na swój sposób , jedni w swoim towarzystwie rozmyślając o podrasowaniu balkonika i sensie życia


wietrząc …. się w pojedynkę

Lub w towarzystwie

No i oby ten zastrzyk słonecznych witamin i endorfin trwał jak najdłużej czego i Wam i sobie życzę 😊



a poniżej relacja


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/66



  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post109

Marzec ,

takie tamPosted by Otto Tue, May 09, 2017 20:17:21

no jeszcze kwiecień , ale żeby w maju !?
takie widoki ?, 10-go maja ?, i to ma być ta dobra zmiana ?, ja się pytam ?smiley



Pogoda nie rozpieszcza, pamiętam jak już w maju rozpoczynałem sezon kąpieli w morzu , a teraz nawet jak słońce wyjdzie na chwilę, to jest zimno, no i jak to jest z tym globalnym ociepleniem ???

Podobno nie ma zlej pogody, tylko są ‘’złe ubrania’’ , ale jak mógłbym wybrać, to wole dobrą pogodę i ‘’ złe ubrania’’.

Człowiek to taka istota które nigdy nie jest zadowolona , a to za ciepło, a to za zimno , a to za mokro albo za sucho , wieje albo duszno bo nie wieje 😊 ., ale nie tylko ludzie mają dość tych zawirowań pogodowych


Udało mi się wstrzelić w lukę pomiędzy niepogodami i trochę poobserwować w Parku Oliwskim jak natura z opóźnieniem budzi się do życia




a tu ciąg dalszy obserwacji :)

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/65








  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post108

Małe

takie tamPosted by Otto Thu, May 04, 2017 17:13:11

a cieszy , właśnie się dowiedziałem ze poniższe zdjęcie które zrobiłem w Barcelonie zostało wybrane przez redakcje serwisu Podroze.pl

http://podroze.se.pl/wasze-wyprawy/konkursy/zdjecie_tygodnia/#-2

na zdjęcie tygodnia

i nie wiem czy tylko dlatego że nikt więcej nie nadesłał 😊

, ale’’ wiśnia jest wiśnia’’, a wyróżnienie jest wyróżnienie 😊

Chciałbym również zdementować, że : medal w Budapeszcie


tylko pożyczyłem do zdjęcia ( jak niektóre jednostki twierdzą) ,
własnonożnie go wybiegałem !!!

a tu dowód , o proszę


https://www.youtube.com/watch?v=4ZvEmkqJzUo




  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post107

Pamięć

takie tamPosted by Otto Sun, April 30, 2017 14:16:58


mamy krótszą lub dłuższą, lepszą lub gorszą , jesteśmy pamiętliwi albo zapamiętani .

Często słyszy się zwrot - nie ma cię na Fb to nie ‘’istniejesz’’ , to znaczy że jak nie było Fb to nie istnieliśmy ???

Mam wrażenie że nasze istnienie jest ściśle połączone z pamięcią , po pierwsze z naszą pamięcią , to co zostało zapisane w umyśle w ciągu życia , to czego się nauczyliśmy, nasze przeżycia , doświadczenia , to wszystko z nas uchodzi z ulatnianiem się pamięci , wszystko wymazane ,zostaje tylko pusta skorupka i fragment naszego istnienia znika na zawsze.

Nasze istnienie definiuje również pamięć innych o nas, i to długo po tym jak ‘’skorupka’’ zmieni się w popiół.

Wczoraj zmarła piąta ofiara zamachu w Sztokholmie :

Marie Kide , 66 lat , nauczycielka , polityk partii zielonych.

Wcześniej w zamachu zginęli


Ebba Åkerlund , 11 lat , wracała ze szkoły, w centrum przesiadała się z autobusu do metra.

Lena Wahlberg , 69 lat , przewodnicząca lokalnego oddziału Amnesty w Ljungskile, zajmowała się miedzy innymi sprawą amnestią dla uchodźców.

Chris Bevington , 41-letni Brytyjczyk od pięciu lat pracujący w Szwecji dla Spotify.

Mailys Dereymaeker , 31-letnia turystka z Belgii, mieszkała sama z synem i pracowała jako psycholog z azylantami.

Prawie dokładnie 24 godziny przed tym jak ciężarówka wjechała w witrynę Åhlensa na Drottninggatn, byłem w tym miejscu.

Po tym całym zdarzeniu odezwało się do mnie parę osób i pytało czy wszystko ok ?

Tak sobie o tym myślałem, ludzie składają sobie życzenia na urodziny, imieniny, i dla wielu jest to fundamentalny proceder , tak samo obrażają się śmiertelnie jak ktoś zapomni im złożyć życzenia, oczywiście jest to miłe że ktoś o nas pamięta, taka reminiscencja o naszym istnieniu( bo ktoś w telefonie ustawił sobie przypomnienie 😊)) .

To oczywiście duże uproszczenie, ale pamięć w takiej sytuacji jest o wiele bardziej wartościowa i szczera niż jak ktoś pamięta co roku o naszych urodzinach czy imieninach, na pewno o wiele więcej warta niż 1000 lajków lub znajomych na Fb.



  • Comments(5)//www.podrozemaleiduze.eu/#post106

Lądowanie

takie tamPosted by Otto Sun, April 23, 2017 21:10:57

w Polsce może nie było twarde ale za to zimne , El Prat pożegnał temperaturą ponad dwudziestostopniową , a Gdańsk przywitał temperaturą poniżej zera.

Wrażenia czy odczucia jakie nas łączą z rożnymi miejscami , czasami się pokrywają z odczuciami innych osób, czasami zachwycamy się czym innym , tak samo jak niektórzy zostaną okradzeni w jakimś mieście to automatycznie stają się uprzedzeni, Barcelona jest takim miejscem które większość ludzi oczarowuje i przyciąga , z tymi z którymi rozmawiałem odwiedziło Barcelonę więcej niż jeden raz i chętnie tam wraca.


Miasto ma jakiś specyficzny klimat , architektura, położenie , uliczki po których można chodzić godzinami , na zwiedzenie wszystkiego nie wystarczy nawet tydzień.


To co na mnie zrobiło wrażenie , to przede wszystkim atmosfera Barcelony i ludzie , nawet nie znając hiszpańskiego poczułem się jak w domu. Te wszystkie restauracyjki, tapasy , kawiarnie w których zawsze są ludzie , ludzie otwarci, przyjaźni i bez uprzedzeń, ludzie z którymi łatwo nawiązać kontakt.


Jest to oczywiście moja subiektywna opinia turysty który spędził w Barcelonie tylko tydzień czasu. Poznałem wiele osób które wyjechały z Polski do Barcelony, i tak jak ludzie wyjeżdżający do innych państw najczęściej tęsknią za Polską i mówią o powrocie , to jeżeli chodzi o stolicę Katalonii czy Hiszpanię to ludzie się tu dobrze aklimatyzują i nawet jak odwiedzają Polskę to chętnie wracają do swojego drugiego domu.

Ja na pewno chciałbym jeszcze odwiedzić Barcelonę.


a tu parę fotek


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/63









  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post105

Zawsze

takie tamPosted by Otto Tue, April 18, 2017 14:00:57

chciałem obejrzeć mecz na żywo.


Nie jestem żadnym entuzjastą piłki nożnej i nie wiem czy kiedykolwiek obejrzałem cały mecz , czasami jak się spotykamy u kolegi na oglądanie , to nie wiem kto z kim gra i nie do końca są jasne dla mnie zasady.

Ale rozumiem ze to może wciągnąć , nie dość ze obejrzałem cały mecz






to atmosfera jest wspaniała , te kilkadziesiąt tysięcy gardeł robi swoje i człowiek nie pozostaje obojętny , a radości było co nie miara , bo padło aż 5 bramek , no i przeliczając na ilość bramek to i bilet wyszedł nie aż tak drogo.smiley

Kibice Barcy śpiewali przez cały mecz , a w repertuarze mieli tez taką samą przyśpiewkę jak kibice Legii : … ta ! , ta! , tatata !, tatata ! .ta ! … i Barca ! … na końcu a nie Legia .

Ciekawe kto pierwszy ją stworzył ?

Zdziwił mnie fakt ze nikt się nie tłukł , nie było rac , a publiczność nawet klaskała przeciwnikom. Nie było żadnych zasieków , odgrodzonych sektorów , a całości pilnowało paru policjantów którzy zmieściliby się do jednej ‘’suki’’ .

Tym wszystkim którzy podobnie jak ja nie interesują się futbolem , gorąco polecam – idźcie zobaczyć mecz na żywo , nie pożałujecie.

Barca wygrała 3 do 2

Barca ! Barca ! Barca !

A tu parę fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/62


no i relacja z meczu smiley

https://youtu.be/CTHlkY5G_no








  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post104

Każdy

takie tamPosted by Otto Mon, April 17, 2017 13:43:26

ma swój sposób na zwiedzanie , jedni idą wg planu zaliczenia wszystkich najważniejszych atrakcji i przemieszczają się w zawrotnym tempie bo to czy tamto trzeba zobaczyć , czy tu czy tam trzeba być .

Stolice Katalonii można zwiedzać na pieszo bo cale miasto jest jedną wielką atrakcją , można jeździć odkrytym busem i odhaczać kolejne miejsca , można tez metrem albo innym pojazdem typu rower napędzany elektrycznie lub mięśniami , można na skateboardzie czy rolkach.

Jest cale mnóstwo placów skwerów, które są wprost wymarzone dla rolkarzy, a promenada nadmorska ciągnie się kilometrami i wyłożona jest gładziutkimi płytami,

nawet w porach szczytu , rolkarze, skejciarze , rowerzyści , biegacze, riksze i piechurzy jakoś się mieszczą.

La Rambla


– wszyscy tu są i chodzą a dla mnie to taki ‘’ Monciak ‘’ w sezonie, chociaż dłuższy , mnóstwo restauracji , podziwiam ludzi którzy tu jedzą w ogródkach , rzeka wędrowców z całego świata łazi po talerzach i drinkach.

Może jedyną ciekawą rzeczą którą można tu zaobserwować to jak Policja ‘’Urbana’’ bawi się w kotka i myszkę z imigrantami sprzedającymi podróbki torebek i okulary.

Chłopaki rozkładają swoje kramy na olbrzymich płachtach , jak pojawiają się ‘’Urbanowcy’’ wszystkie kramy znikają , płachty jak za dotknięciem różdżki zamieniają się w worki olbrzymich rozmiarów a handlarze ruszają w poszukiwaniu nowych miejsc.

Oprócz takich stałych punktów jak Sagrada czy park Guell , to chyba najciekawsze jest chodzenie po mieście i odkrywanie go na własną rękę , Barcelona jest wprost stworzona do takich wędrówek.


Cos co jest wszechobecne w Barcelonie, i to niezależnie od pory dnia, to słodkawy zapach , trawkę palą tu wszędzie, a jak przejdziemy obok Tapasu to prawie pewne ze ktoś będzie ‘’jarał ‘’ , ale jakbyście szukali mocniejszych wrażeń to nie kupujcie bo może będziecie mieli takie szczęście jak mój kolega który kupił trociny zmieszane z herbatą smiley

Wystarczy się przejść na ‘’Playa Barcelonetta’’, położyć, i się tak nawdychacie , ze nawet handlarze którzy co sekundę oferują moujito

( kubki napełniają kruszonym lodem paluchami , ale alkohol zabija bakteriesmiley) , cerveze , masaż , ‘’płachty’’ do leżenia , plecenie warkoczyków nie wyprowadzą Was z równowagi smiley


a tu parę fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/61



  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post103

No

takie tamPosted by Otto Fri, April 14, 2017 17:00:46

mam wyniki półmaratonu , na 55-u Polaków biorących udział zająłem zaszczytne 54 miejsce, a w kwalifikacji ogólnej na ponad 6000 uczestników uplasowałem się na 4097-ej pozycji, czyli całkiem niezły wynik jak na bieg z kontuzją. Organizacja dobra , pogoda super , a widoki jeszcze lepsze.

I mimo że po dosyć długiej przerwie miałem zakwasy i człapałem jak stary dziadyga to Budapeszt ‘’by night ‘’ zaliczyłem.

Ciekawym miejscem okazał się tzw. ‘’ruin pub ‘’ - FOGASHAZ .

To prawdziwy labirynt połączonych dziedzińców paru kamienic w których już nikt nie mieszka, z mnóstwem barów i muzyką na każdy gust , coś dla wytrwałych.

Na pewno Budapeszt jest godny polecenia , cenowo tez jest bardzo korzystnie chociaż wszechobecne kebaby i hamburgerownie zastąpiły węgierską kuchnię.

Niestety pomimo że czas nie pozwolił na odwiedzenie wyspy Świętej Małgorzaty , czy kąpielisk termalnych to i tak raczej wrażenia mam pozytywne z małym wyjątkiem bo jak poszedłem do restauracji ‘’Rakoczy’’ na ulicy Rakoczego to pani nie pozwoliła mi usiąść tam gdzie chce, bo niby wszystko zarezerwowane ( cala sala pustych stolików ), jak zapytałem czy wszyscy przyjdą za chwile i w tym samym czasie ? otrzymałem przytakującą odpowiedz, no chciałbym to zobaczyć!!! , na szczęście znalazł się młody człowiek który znalazł stolik , do tego jedzenie w formie węgierskiego , szwedzkiego stołu było wyśmienite i niesmak został zniwelowany, ale powiało starymi czasami , takie cofniecie się w czasie.

Czas kończyć bo królestwo Barcy czeka , bagaże już spakowane

A tu hazardzik w cieniu Świętej Rodziny, Hola !

I wszystkim życzę spokojnych Świąt i żeby nie musieli ich spędzać samotnie , no chyba że tego chcą.


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/60

  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post102

Budapeszt

takie tamPosted by Otto Sun, April 09, 2017 18:55:18

na pewno ma swój urok , nikt nie pozostanie obojętny , influencje austriacko- , węgiersko-, rumuńsko- tureckie są widoczne wszędzie . Multi-kulti było tu już dawno temu, a potęgę , bogactwo tego miasta i znaczenie w historii widać wszędzie , to ze się mówi o Budapeszcie jako małym Paryżu jest jak najbardziej na miejscu , jest romantyczny a szczególnie o tej porze roku czuć to w powietrzu.

Jak pójdziemy od Hősök tere



główną ulicą Andrassy Ut w kierunku centrum to dojdziemy do ulicy Wacianej a po węgiersku :

Tak ogólnie, to węgierski nie jest podobny do żadnego innego języka , chociaż są wyjątki i wtedy od razu wiadomo o co chodzi




Ulica Waciana jest ulicą a właściwie deptakiem ze ekskluzywnymi sklepami, ciągnie się parę kilometrów, za komuny kupowało się tu markowe rzeczy o których w innych demoludach można było tylko pomarzyć.


Jak dojdziemy do końca Wacianej to przechodzimy mostem Szabadsag hid i jesteśmy u podnóża góry Gellerta ,


wchodząc na górę możemy odwiedzić klasztor Paulinów.


Ja niestety na sama górę nie wszedłem , osłabiły mnie …. widoki ,




kondycja już nie ta , ale tez milo spędziłem czas.smiley

Będę kończył gdyż …..
Budapeszt na mnie czeka




No to już wróciłem , półmaraton zaliczyłem ,


a w nagrodę takie coś dostałem ,


Jak tu będziecie to polecam.


Idę się wykąpać, a jak ktoś chce połazić po Budapeszcie

to zapraszam

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/59





  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post101

Myślałem

takie tamPosted by Otto Sun, April 09, 2017 08:26:23

ze dokończę setnego ‘’ posta’’ , ale jednak sobie daruję , miało być o pracy którą miałem ponad rok temu i zasuwałem po dwanaście godzin dziennie , ale nie chce mi się w tym babrać , trzeba iść dalej .

W Budapeszcie byłem ponad 40 lat temu, inny czas , inny świat , inna epoka . Większość Polaków którzy pamiętają komunę , ma jakieś wspomnienia związane z Węgrami , pośrednie albo bezpośrednie , handlowe i wypoczynkowe .

Na pewno jak ktoś nie wysiadał na Keleti to o nim słyszał. W każdym razie przetoczyła się przez niego większość polskich, prężnych – dzisiaj byśmy ich nazwali biznesmenów , no ale wtedy to byli handlarze.


I nie zdziwiło by mnie jeżeliby wiele dzisiejszych fortun powstało na gruncie i doświadczeniu zdobytym na tych wyjazdach. To tylko Karwowski albo dyrektor firmy Pim-Pom latali samolotem do Madziarów.

Ja mam tylko mile wspomnienia związane z Węgrami i Budapesztem , wracając z Bułgarii , po sprzedaży , namiotów , krzesełek , ręczników , butli gazowych , kremów Nivea i mnóstwa innych rzeczy których pragnęli Bulgarzy , zatrzymywaliśmy się w stolicy Węgier żeby nabyć to czego nam z kolei brakowało w Polsce , pamiętam ze zawsze była kupowana kawa, i miód w plastikowych opakowaniach w kształcie misia.

Z punktu widzenia dzieciaka , wszystko wydawało mi się lepsze i bardziej kolorowe niż w Polsce , do tego kosmopolityczne bo przyjeżdżało tu dużo turystów z zachodu.

Wrażenie robiło wesołe miasteczko i Margit.Sziget z basenami z wodami termalnymi i sztucznymi falami.

Teraz co rzuca się w oczy to mnóstwo zaniedbanych kamienic , których fasady się rozsypują , często wydaje się ze są niezamieszkane , czasami ludzie mieszkają tylko na niższych piętrach a wyższe są zabite dechami, cale multum firm czy sklepów zamkniętych na dziesięć spustów,


często się spotyka tez ludzi żebrzących i grzebiących w śmietnikach



Nie wiem czy ludzie się wyprowadzili do nowych domów , a właścicieli nie stać na remonty albo po prostu ich nie ma , bardzo to wszystko dziwne i oczywiście jest to moje subiektywne wrażenie ale to tak jak by to miasto powoli się wyludniało , albo po prostu chodzę tam gdzie nie trzeba .


cdn.



  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post100

100

takie tamPosted by Otto Fri, April 07, 2017 14:53:24

setnego postu nie będzie gdyż zarabiony jestem


hm, albo może będzie , ale o pracy już pisałem tak ze się zastanowię
bo żadna praca nie hańbi smiley Hej !

  • Comments(4)//www.podrozemaleiduze.eu/#post99

Bursztynobranie

takie tamPosted by Otto Mon, March 20, 2017 21:36:58
Ostatnie sztormy zachęciły do odwiedzin wyspy Sobieszewskiej ,



znajomy polecił to miejsce jak się chce znaleźć bursztyn, dał mi tez parę wskazówek jak go zbierać , w nocy trzeba być zaopatrzonym w latarkę UV , okularki ochronne no i kalosze , a zbierać należy jak już nie ma wysokiego falowania .

W ciągu dnia najlepiej zbierać na bosaka , bo jak staniemy na bursztyn to poczujemy ciepło.

Jak się dowiedziałem , wśród poszukiwaczy bursztynu jest tradycja proszenia o wsparcie u prałata na jego skwerze




I nie chodzi tu o zapewnienie obfitych zbiorów , ale o ochronę samochodów podczas nocnych łowów , bo zdarza się że jak poszukiwacze do nich wracają to mają powybijane szyby i pociętą tapicerkę ?

Bursztynów najlepiej szukać w skupiskach drewna , gałęzi wyrzuconych na brzeg.


Ja jakoś żadnych bursztynów nie znalazłem smiley



tylko mi stopy zmarzły, i nie wiem czy to dlatego ze nie byłem prosić o wstawiennictwo , czy mam podeszwy za grube, może czas iść do kowala smiley

ale to co widziałem i znalazłem, możecie zobaczyć sami

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/57


  • Comments(5)//www.podrozemaleiduze.eu/#post98

Gonimy za iluzją,

takie tamPosted by Otto Sun, March 19, 2017 09:51:04

szukamy tego, co nieosiągalne, zamiast zmierzyć się z prawdą - czyli walki ze zmywarką ciąg dalszy.

Wszystkie próby własnoręcznego uruchomienia zmywarki spełzły na niczym , przeczytałem instrukcje wiele razy , włączałem i wyłączałem , resetowałem i nic ,punkt 12 instrukcji o rozwiązywaniu problemów znam na pamięć , zadzwoniłem na infolinię Electroluxa w nadziei że ktoś mi pomoże , niestety po rozmowie poczułem się jeszcze bardziej sfrustrowany, konsultant stwierdził tylko - cos jest nie tak !!!??? , no EUREKA !!! - powiedziałem facetowi że właśnie dlatego dzwonię bo cos jest nie tak !!! , a jak bym wiedział co jest nie tak to bym mu d… nie zawracał ,

- hm, no to ja panu nie pomogę , to musi pan zadzwonić do serwisu ( tu podał mi numer) oni przyjadą i panu pomogą ( to po co ta infolinia ???) , ale jak to nie jest wina zmywarki to będzie musiał pan zapłacić za wizytę serwisantów.

Niestety , chyba serwisanci mieli wolne bo nikt nie odbierał i to był znak od niebios , nie poddam się , będę walczył !!!

Wcisnąłem się pod zlewozmywak i zacząłem sprawdzać czy woda dopływa do zmywarki , no i chyba trochę przesadziłem bo kurek mi został w palcach.


Policzyłem na głos do dziesięciu , super, to teraz będę musiał wymienić całe ustrojstwo, a do wymiany będę potrzebował specjalnego klucza . Zrobiłem fotkę ‘’ ustrojstwu’’



i zacząłem szukać sklepu , w końcu dotarłem do Gdyni, i na Władysława IV nabyłem ‘’ ustrojstwo’’ to znaczy zawór kątowy



jak mi pani wytłumaczyła kiedy pokazałem jej fotkę i zapytałem czy mają takie kraniki , pouczony i zaopatrzony w zawór kątowy wraz z taśmą do uszczelniania, ruszyłem w dalszą wyprawę za kluczem do demontażu , i tak trafiłem do sklepu w Sopocie , ku swojemu zdziwieniu okazało się że oprócz kluczy ,


mają również w swojej ofercie identyczne zawory kątowe jaki nabyłem w Gdyni ,

Raz !…, Dwa! .. , Trzy! ….. , ……. Dziesięć smiley

W domu, po zakręceniu głównego zaworu wody , ‘’ochoczo’’ wśliznąłem się się w szafkę pod zlewozmywakiem , zaworka nie dało się wykręcić bez demontażu rury odprowadzającej wodę ze zlewozmywaka . Zablokowany i na klęczka siłowałem się z rurą , jak w końcu puściła, to chlusnęła na mnie cuchnąca, oleisto-maziowata ‘’ściekówa’’ brunatnego koloru , zebrało mi się na wymioty , te bakterie z reklamy Domestosa to nie wymysł grafika , one na prawdę tak wyglądają !!!smiley

Wstając po opanowaniu sytuacji i wkręceniu zaworu , nadziałem się na róg drzwiczek od szafki , które dziwnym trafem były akurat uchylone, na szczęście drzwiczki całe, a ja mam tylko guza , strupa i głowa mnie jeszcze boli.

Jak by tego wszystkiego było za mało, to musiałem znowu pojechać do sklepu, bo do zaworka potrzebny był reduktorek, k…. m… !!! smiley

Ale jak w końcu wszystko połączyłem, zamontowałem i uruchomiłem zmywarkę a ta zaczęła sobie chodzić , to wam powiem ze takie skoki spadochronowe , maratony , bungee , przy dźwięku szumiącej zmywarki to pryszcz, to najpiękniejsza muzyka jakąkolwiek w życiu słyszałem.smileysmiley smiley

I nie wiem czy montażyści złośliwie zakręcili zawór po próbnym uruchomieniu , czy po prostu się zatkał , ale nic dziwnego ze zmywareczka sobie nie chodziła bez wody.

Nigdy bym nie pomyślał że zakup jakiejś cholernej zmywarki ( tak jak by nie można w rękach pozmywać ? ) i wymiana jakiegoś durnego zaworka kątowego , okaże się większą eskapadą niż podróż na koniec świata, ale to jest samo życie, bo czasami te z pozoru najprostsze rzeczy bywają najtrudniejsze.

I pamiętajcie !!! najważniejsze jest to : że czego byście nie robili na kolanach, podłóżcie sobie coś miękkiego i zamykajcie drzwiczki od szafek, bo nie tylko kolana będą Was bolały ale jeszcze łeb sobie rozwalicie , bo jak to starzy górale powiadają : biednemu to nie tylko wiatr w oczy ale jeszcze kij w d.. Heej !smiley



  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post97

Zmywareczka sobie chodzi.

takie tamPosted by Otto Sat, March 11, 2017 12:35:10

Każdy z nas wcześniej czy później stanie przed dylematem zakupu sprzętu który będzie wymagał asysty tzw. fachowców, czasami nawet jest to wymuszone bo jak sobie sami coś zamontujemy to wtedy jest ryzyko że gwarancja może nie obejmować ewentualnej naprawy.


Zmywarka o której chciałem napisać przestała prawidłowo funkcjonować już jakiś czas temu, po prostu zaczęła olewać robotę , zalewając podłogę podczas zmywania. Wezwany naprawiacz stwierdził że to wina pompy która przerdzewiała , wg. fachowca zmywarka była za rzadko używana i to doprowadziło do jej inkontynencji. Serwisant chyba był uczciwy , bo nie proponował kupna nowej pompy, jej wymiana nie byłaby raczej dobrym biznesem bo za taką kasę to mogę kupić nową zmywarkę.

Po paru latach dojrzałem psychicznie i ekonomicznie do zakupu nowej , zadzwoniłem do znanej sieci i zamówiłem nówkę nie śmiganą z dostawą i montażem , i chociaż montaż to dwie stówki , to pomyślałem: przywiozą , zamontują , zabiorą starą. Zapłaciłem telefonicznie no i jak zacząłem ustalać warunki dostawy pojawiły się pierwsze problemy , okazało się że panowie którzy przywożą sprzęt nie są monterami , na montaż muszę się umawiać osobno , do tego dostawa jest na dzień a nie na konkretną godzinę , no chyba że zrobię dopłatę ?!! bo jak nie to muszę siedzieć cały dzień w domu , zrobiłem dopłatę i panowie przyjechali o umówionej godzinie i wszystko by było Ok , ale w związku z tym że zepsuta zmywarka nie była wymontowana nie mogli jej zabrać bo oni tego nie robią , jak mi montażysta wymontuje to mogę się z nimi umówić po odbiór – super !!! to będę miał trzecią wizytę, zamiast ruszyć d.. i samemu sobie przywieźć i zamontować.

Po ponad tygodniu zadzwonił do mnie facet z firmy która montuje i ustaliliśmy termin operacji.

W wyznaczonym dniu i o wyznaczonej godzinie pojawiły się dwa karki , podwykonawcy firmy która dostaje zlecenia od sieci ( jak się później dowiedziałem ), jeden zdjął buty drugiemu już się nie chciało albo mu śmierdziały ‘’syry’’ .

Panowie pokazali co to jest ´´teamwork’’ , jeden siedział i bawił się komórką a drugi ‘’dłubał’’ i tak na zmianę, w końcu doszli do wniosku że zmywarki nie da się podłączyć bo wąż jest za krótki , brakowało jakieś 2 cm !!! , jak nieśmiało zwróciłem im uwagę że wystarczy zrobić dziurę w i innym miejscu bo wtedy przewód nie będzie pod podłogą szafki co spowoduje jego ‘’ wydłużenie’’ , zaczęli się licytować w argumentach niemożności wykonania usługi :

- że to na pewno nic nie da !!!

- że mam kupić dłuższy

-że klienci myślą że za takie małe pieniądze które oni otrzymują to oni będą przebudowywać całą kuchnię ( panowie prowadzili własną działalność !!!) itd.

Jak spytałem czy maja wyrzynarkę do drewna ? , to usłyszałem w odpowiedzi: jak by mieli wozić wszystko ze sobą to musieli by jeździć ciężarówką .

Po długim wykładzie na temat dlaczego oni nie są w stanie mi pomóc , dałem im do zrozumienia że im to zrekompensuje , niech nawiercą sklejkę w paru miejscach i zrobią dziurę, to wszystko !!!,

Jak w końcu jeden z dużą dezaprobatą zaczął wiercić , to się okazało że akumulatorek we wkrętarce jest nie naładowany co oczywiście opóźniło cały zabieg i doprowadziło do żywej dyskusji między wspólnikami na temat tego że akumulatorki powinno się podłączyć do ładowarki dzień wcześniej - jest nadzieja !!!, chłopaki nieźle kombinują.


Na koniec panowie włączyli sprzęcik doszli do wniosku że wszystko oki , a jak bym chciał wiedzieć jak to działa to jest instrukcja , oczywiście nie posprzątali po sobie i tyle ich widziałem .

Ta cala historia przypomniała mi pewne zdarzenie z mojego dzieciństwa , ojciec poprosił ciecia Żurawskiego o to żeby zrobił trzy dziury w ścianie nad moim łóżkiem bo chciał zamontować półkę , Żurawski się zjawił w towarzystwie dwóch pomagierów ( każdy do jednej dziury ) , byli już pod wpływem , wszyscy jarali pety , po dwóch godzinach , pól litra wódki i paczce fajek , półeczka wisiała smiley. Po roku spadła mijając moją głowę o parę cm.

To miało miejsce jakieś 40 lat temu , ale pewne rzeczy się nie zmieniają .

P.S.

Parę dni po spektaklu montażystów chciałem dokonać dziewiczego zmywania ,



i co ? i d… , zmywareczka sobie nie chodzi !

I jaki jest wniosek z tej opowieści ? , hm , no cóż ja mogę Wam powiedzieć , używajcie sprzętów !, bo tak jak organ nieużywany zanika , tak nieużywane sprzęty mogą zardzewieć.



  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post96

Kolega

takie tamPosted by Otto Mon, March 06, 2017 20:19:44

domagał się nowych obrazków , wiec będąc w Warszawie, gdzie ja miałem aparat Zorki 5 , zrobiłem kilka zdjęć



Stalin to się chyba w grobie przewraca


Bylem prawie rok temu w Warszawie i ... , a właściwie
to nikomu niepotrzebna ta moja narracja ...
możecie sobie pooglądać sami


tu link proszę


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/56



  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post95

Dziękuję

takie tamPosted by Otto Sun, March 05, 2017 20:04:19

za wszystkie życzenie powrotu do zdrowia i propozycje opieki, informuję że wyzdrowiałem, przynajmniej fizycznie.smiley
W trakcie mojego uziemienia zadzwonił do mnie kolega i współczuł mi mojego położenia. Ciekawe jest to że jak nam coś dolega to nasi rozmówcy zawsze znajdą jakąś dolegliwość u siebie, swoich bliskich lub znajomych która jest oczywiście sto razy bardziej dolegliwa.

W ramach współczucia musiałem wysłuchać kazania na temat problemów kolegi związanych z … wypróżnianiem, słuchając szczegółowo-opisowych opowieści pomyślałem sobie że chodzenie do toalety to jedna z tych podróży którą każdy z nas odbywa codziennie bez względu na płeć , wiek ,wykształcenie , zawód , wyznanie czy kolor skóry.

Wypróżnianie , oddawanie stolca , defekacja czy stawianie dymiącej jarzyny to jedna z najważniejszych czynności fizjologicznych , bo jak słusznie stwierdził mój przyjaciel inżynier , człowiek by pękł jak by się nie załatwiał , a inżynier wie co mówi.smiley

Naukowcy z Wielkiej Brytanii wyliczyli że spędzamy średnio 3 miesiące na kibelku w ciągu naszego życia, a toalety doczekały się swojego święta i 19go listopada jest obchodzony dzień toalet, czyli sprawa jest poważna i warto się jej bliżej przyjrzeć. Ciekawe jak obchodzony jest dzień toalet ? , wspólnym radosnym wypróżnianiem ???

Tematem zainteresowały się też firmy produkujące różne prochy , reklamy kobiet żyjących na ‘’petardzie’’ albo ‘’kamieniu’’ są puszczane na przemian,

bo jak kobieta nie ma problemu z zaparciem to na pewno z biegunką , dziwi mnie tylko dyskryminacja bo nie widziałem reklam z mężczyznami ??? , z jednej strony kobiety są stygmatyzowane jakoby tylko one miały takie problemy a z drugiej strony mężczyźni pomijani. Nie widziałem reklamy gdzie mężczyzna biegałby z torba na brzuchu i stękał że mu ciężko ???

To nie takie odlegle czasy kiedy w polskich toaletach królowały pisułardesy zwane również babciami klozetowymi,

papier był porcjowany a kasa w postaci talerzyka umieszczona na krześle przy wejściu, pod tym względem nastąpił wielki postęp.
W sferze postępu w umilaniu i usprawnianiu pobytu w miejscu kontemplacji można wiele zrobić , i jak zwykle Japończycy są tutaj w czołówce , znajoma kilkanaście lat temu była wraz ze swoim przyjacielem w Japonii, siedzisko w toalecie pokoju hotelowego przypominało bardziej fotel pilota jumbo-jeta , obok był umieszczony panel z przyciskami którymi sterowało się : dmuchawy , natryski , ogrzewanie , muzykę , koleżanka skwitowała - ‘’ jakbym miała taki sprzęt w domu to właściwie facet mi nie potrzebnysmiley


To lata świetlne od tzw. zestawu syberyjskiego składającego się z dwóch kijów , o jeden się opieramy a drugim odganiamy wilki.

Jest zasadnicza różnica miedzy mężczyznami a kobietami jeżeli chodzi o odwiedziny miejsca dokąd król piechotą chodzi , nie wiem dlaczego, ale faceci muszą mieć coś do czytania jak siedzą na tronie ,

książka, gazeta , instrukcja montażu szafki ‘’Julia’’ , a jak nic innego nie ma pod ręką to skład chemiczny płynu do płukania tkanin jest nader interesujący, to chyba taki wrodzony męski pęd do ciągłego poszerzania wiedzy na wszystkie tematy.Dla przeciwwagi, kobiety uwielbiają robić to razem , jak jedna idzie do ubikacji to psiapsiółka nie chce być gorsza i od razu mówi : ‘’ … poczekaj, to ja idę z tobą ‘’ no i wtedy nic do czytania nie jest potrzebne .

Po prostu kobiety są z Wenus a mężczyźni z Marsa, może tymi różnicami w zachowaniach powinni się zająć Brytyjscy naukowcy.

Jednym z dziwniejszych zdarzeń związanych z załatwianiem potrzeb , które mi się przytrafiło miało miejsce w szalecie dworca kolejowego w Odessie .


Przyjechałem porannym pociągiem z Dniepropietrowska , przyciśnięty 1-ą wleciałem do WC , na ścianie zamontowany był niekończący się sznur pisuarów, podbiegłem do pierwszego z brzegu i już miałem poczuć ulgę gdy coś mnie zaniepokoiło , odwróciłem się , a tam facet w garniturze ze spodniami spuszczonymi do kolan i rączce na uchwycie walizki i pozycji jakby siedział na niewidzialnym siedzisku oddawał się 2-ce , no szok !!! kabiny nie miały drzwi , tylko ścianki ?.

Na szczęście pisuarów było multum i udało mi się znaleźć miejsce w którym nie czułem się obserwowanysmiley. Co kraj to obyczaj , chociaż w Stanach też mają specyficzne toalety , nie brakuje drzwi ale za to ścianki zaczynają się pół metra nad podłogą i intymność jest w pewien sposób ograniczona bo widać nogi do kolan współtowarzysza w potrzebie.

Jak widzicie wróciłem do zdrowia , haha,

A jak ktoś ma problemy związane z powyżej poruszonym tematem , to polecam siemię lniane i ruchsmiley

I oczywiście wierzę w Was , dacie radę i trzymam kciuki smiley



  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post94

Każdego

takie tamPosted by Otto Sat, February 18, 2017 21:44:18

Z nas kiedyś dopadnie choroba , grypa i przeziębienie dokuczają nam regularnie. nawet jak wiemy jak przebiegają i czego możemy się spodziewać i chociaż nie jest to wyrok śmierci to objawy są zawsze tak samo upierdliwe .

No i mnie też dopadło ,

zaczęło się niewinnie od katarku w ciągu dnia , ale wieczorem to dostałem takich dreszczy że się trząsłem jak Krzychu P. na głodzie , no normalnie delirka i nie pomogło podwójne ubranie i piec pięć koców , a jak w końcu trzęsiawa przeszła to już zatoki były zatkane , a głowa jak w imadełku , w nocy zaczopowany nos nie dawał spać, rano się obudziłem z jęzorem przylepionym do podniebienia , kulfon cały czerwony i obolały od smarkania i wycierania , ale chyba najgorsza to ta nijakość emocjonalna, melancholia i brak energii , a to tylko przeziębieniesmiley

Jedno przeziębienie / grypę wspominam szczególnie źle. Praktycznie zawsze jak jechałem gdzieś na targi to łapałem grypę albo przeziębienie , stres a potem kontakt z tysiącami ludzi na lotniskach i targach zawsze zrobiły swoje , w czasie targów choroba fajnie się rozwijała a do domku wracałem w stanie agonalnym , ale powrót z targów w Bukareszcie to była gehenna, miałem zapalenie zatok, nie byłem w stanie wyrównać ciśnienia w uchu, proporcjonalnie z każdym metrem jak wznosił się samolot narastało ciśnienie w zatokach, myślałem ze mi eksploduje głowa , bol był nie do opisania , do tego zacząłem się obficie pocić i wyglądałem jak bym wyszedł z pod prysznica , jak mnie zobaczyła obsługa to zaczęli się zastanawiać czy nie wylądować , koleżanka z która leciałem co chwila pytała czy nie zemdlałem , doleciałem i po tym przeżyciu każda grypa i przeziębienie to pryszcz.

Podobno jak faceci są przeziębieni to marudzą jak dzieci ,

i nawet taki pogląd w reklamach wykorzystują , no ale to zdanie kobiet , ja tam nie wiem, z żadnym przeziębionym facetem nie byłem. smileyMilo jest jak ktoś się nami opiekuje i robi to od serca, ale jeżeli to wymuszone to lepiej cierpieć w samotności.


Ciekawe jak to wygląda jag para w tym samym czasie zachoruje na grypę, i czy wtedy faceci się bardziej partnerkami opiekują czy na odwrót ? a co jest jak np. on przeziębiony a ona na coś innego podupadnie , czy wtedy jest jakaś licytacja ?

,- moja choroba jest gorsza od twojej i to ty biegniesz po herbatkę

- no ale ja nie mogę gdyż nóżka mnie boli , a ty chodzić możesz .

Takie to mam mądre przemyślenia , chyba jeszcze mam temperaturę, hehe

Tym którzy chorują życzę żeby jak najszybciej wyzdrowieli , a tym którzy są zdrowi żeby nie chorowali , bo nic nie cieszy jak nas rozłoży choroba i wtedy dopiero możemy docenić zdrowie , ale to jak w życiu , doceniamy często coś jak to stracimy, a w przypadku zdrowia to w 100% się sprawdza.





  • Comments(5)//www.podrozemaleiduze.eu/#post93

Broda Palikota a

takie tamPosted by Otto Wed, February 08, 2017 17:03:03

a sprawa polska.

Nawet jak my się nie angażujemy czy nie interesujemy jak ktoś to określił - największą prostytutką świata, to i tak polityka się interesuje nami, i nawet jak staramy się być poza , to jest tam i ma wpływ na nasze życie w sensie globalnym, jak również jest obecna w naszym życiu codziennym i naszych mikrokosmosach . Donald w USA i Donald w Unii, no normalnie Disneyland.

Podczas większości rozmów wcześniej czy później zahaczamy o politykę, najczęściej słyszę narzekania na obecny rząd , każdy twierdzi że na nich nie głosował , no to kto ?

Możliwe że jedną z przyczyn obecnego stanu rzeczy , czyli większości pisowskiej w sejmie należy się doszukiwać w zmianie wizerunkowej Palikota ?

Bliska znajoma opowiedziała mi jak polityka wpłynęła na jej rodzinne relacje , podczas ostatnich wyborów głosowała na partię Palikota , Palikut – ( jak mawia Ferdek), i jego partia do sejmu się nie dostali , podobnie jak Miller czy partia Razem , jakież było zdziwienie mojej znajomej kiedy jej kuzynka stwierdziła że to wina brody !!!???


, ciotka poparła kuzynkę – ludzie nie chcieli głosować na jego brodę !!! i nic nie pomogły tłumaczenia znajomej że naród się nie zna , że broda jest ’’ trendy ‘’ tylko Polacy o tym jeszcze nie wiedzą, ale widać lud nie taki ciemny jak K. powiedział, i na brodę się nie dał nabrać. Chociaż Zandberg tez brodacz i jego broda odciągnęła glosy brodzie Palikota ??? a Korwin i Miller bez brody i też dupa. Jak by na to nie patrzeć to zawirowania polityczne z brodą poróżniły rodzinę mojej znajomej , teraz już wszystko przycichło i ciotka nawet przyznała rację że to nie wina brody że Palikot nie dostał się do sejmu.

I jeżeli teraz ktoś narzeka ze musi słuchać codziennie o Miśku - politycznym celebrycie ,


i o ciągnionym haku jak to określił Giertych ( a Giertych zna się na ‘’ciągnieniu’’ !!! , przecież JK mu zaufał )

:

Dlaczego Misiewicz jest niezatapialny? Bo może zatopić AM. A czemu AM jest niezatapialny? Bo może zatopić JK. To się nazywa hak ciągniony.

to może podziękować brodzie Palikota .

Nie zgodzę się do końca z koleżanką jakoby u nas był ciemnogród i ludzie nie znają się na trendach , w przypadku mody na ‘’drwala’’ czy ‘’terrorystę’’ to nawet chyba jesteśmy prekursorami, bo taką modę zapoczątkował nasz !, nawet jak się witał to podkreślał :

A ja to Lach , a ja to Lach !

a teraz to nawet Indianie z San Escobar chcą być trendy

i jak tu się dziwić że opozycja nie może się dogadać , jeżeli rodzinę poróżni broda.



  • Comments(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post92

With love

takie tamPosted by Otto Sun, January 29, 2017 23:45:56


from Hel

Dzisiaj był taki dzień ze można było trochę podładować baterie na zewnątrz , na chwilę zniknęła ta przytłaczająca szarość ,


słyszałem że 17 stycznia jest najpopularniejszym dniem wśród samobójców na tej szerokości geograficznej, czyli już tylko może być lepiej , do tego Mann mówi codziennie w radiu że każdy dzień jest dłuższy o 2 min , a jak Mann to mówi to, to musi być prawda.smiley

A dla tych którzy nie mogli dzisiaj opuścić swoich domostw , bo np. mieli grypę żołądkową

parę fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/54



  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post91

Kontynuując

takie tamPosted by Otto Tue, January 24, 2017 16:16:12

spacerek po Rynku Starego miasta na pewno nie umknie naszej uwadze kamienica na rogu ulic Szkolnej i Paderewskiego a właściwie jej ‘’widmo’’. Przed wojną mieścił się tu dom mody kupca Stefana Schaetera -‘’ The Gentelmen ‘’

W latach powojennych działała tu ‘’ Moda Polska’’ ,


odkąd firma biznesmena Mariusza Świtalskiego przejęła budynek zaczął on podupadać i jak zamieszkałem w Poznaniu w 2000 roku to już ‘’straszył ‘’ , dzisiaj są już nowi właściciele a kamienica wygląda jak wygląda .

Pośrednio z ul. Szkolną przy której stoi kamienica ‘’widmo’’ związane jest moje doświadczenie kontaktów ze służbą zdrowia , a mianowicie umieszczono mnie w szpitalu im. J.Strusia gdyż wtargnąłem przed samochód i auto wygrało.

Samego wypadku i co się stało później nie pamiętam , obudziłem się w łóżku szpitalnym . ubrany w piżamkę , a właściwie letnim wariancie bo rękawy kończyły się na łokciach a nogawki na kolanach ale nie była za mała ?, na pewno była czysta bo guzików nie dało się zapiać w związku z tym że uległy stopieniu i były zdeformowane , powodowało to pewne utrudnienie podczas poruszania bo musiałem cały czas trzymać gacie aby mi nie spadły.

Mówiąc o obudzeniu miałem na myśli wybudzenie , operatorka wózka ze śniadaniem doprowadziła do zderzenia z moim łóżkiem i już byłem wybudzony , godzina była jakaś 5-a rano , chyba operatorka miała takie połączenia z mleczarni. Dostałem śniadanko w tym jakąś papkę , zapytałem czy mogę dostać łyżkę ? a operatorka :

- to pan nie ma łyżki ?!!! ,

- no nie mam , potrącił mnie samochód i nie wiedziałem że mnie do was zawiozą , bo tak na pewno bym nosił przy sobie

- hmm, no dobrze , zaraz przyniosę , ale musi pan poprosić żeby panu z domu przynieśli

Zjadłem to co się dało bez dodatkowego sprzętu, bo operatorka wózka nie pojawiła się z obiecaną łyżką , dopiero koło południa wparowała z wózkiem obiadowym , krzycząc od progu : - a pan dlaczego śniadania nie zjadł ?!!!

- no bo czekam w dalszym ciągu na tę łyżkę co pani obiecała

- aha, no to ja nie wiem , to ja muszę sprawdzić , ale pan musi poprosić … itd.

W końcu dostałem łyżkę , ale musiałem obiecać że ją oddam jak tylko mi przyniosą z domu. Po spożyciu obiadku pognało mnie do ubikacji i trzymając gacie do kolan poszurałem w szpitalnych klapeczka w wiadomym celu.

Już miałem puścić wodze fantazji, kiedy w ostatnim momencie odkryłem brak papieru toaletowego , nie tylko nie było papieru ale nawet ‘’ kołowrotka’’ ??? , trzymając piżamkę wyskoczyłem na korytarz i na cale szczęście napatoczyła się pielęgniarka :

- proszę panią , w ubikacji nie ma papieru !

- a to pan nie ma własnego ??? , to musi pan poprosić .. itd.

- no nie mam , potrącił mnie samochód i nie wiedziałem że mnie do was zawiozą , bo tak na pewno bym nosił przy sobie i sztućce i papier toaletowy

- hm, no to ja nie wiem , dam panu ligniny , ale musi pan poprosić …

W każdym razie podleczyli mnie i po tygodniu wypuścili.smiley

W Poznaniu jest wiele miejsc o ciekawej historii , jak chociażby bóżnica , którą hitlerowscy wielbiciele sportu przerobili na basen , a powojenne władze urządziły tam pływalnię miejską która działała do 2012 roku , ale o tym i innych ciekawostkach Poznania innym razem.

A tu parę fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/53



  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post90

Poznań -cd.

takie tamPosted by Otto Sun, January 22, 2017 23:19:01

Poznań może się podobać albo i nie, często się spotkałem z opinią o Poznaniu : że to wiocha z tramwajami, i zwolenników i przeciwników tej opinii nie brakuje , ale większość jest zgodna ze Starówka jest ciekawa


i tętniąca życiem szczególnie latem , moim ulubionym miejscem jest Rynek Starego Miasta , tu tez jest położona ciekawostka architektoniczna.

To budynki którym kontrowersje towarzyszyły od samego powstania. Poznańskie Stare Miasto w czasie wojny zostało zniszczone niemal w połowie, odbudowa okazała się jednak tak naprawdę budową. Stary Rynek i przylegające do niego uliczki zostały sklejone z wiedzy historycznej, dobrych chęci, i własnej wyobraźni. Problemem pozostawała wyrwa w samym środku Starego Rynku. Nikt nie wiedział, jak wyglądały znajdujące się tam niegdyś Sukiennice i Arsenał.

Skutkiem konkursu architektonicznego było ustawienie dwóch pawilonów


na fundamentach historycznych obiektów, wzdłuż niewielkiej uliczki, co do istnienia której wszyscy mieli akurat pewność. Uliczka między nimi dość często służy za bezpłatną toaletę dla piątkowych imprezowiczów.smiley

a ciąg dalszy w następnym odcinku .





  • Comments(5)//www.podrozemaleiduze.eu/#post89

Jak

takie tamPosted by Otto Sat, January 21, 2017 14:54:29

wracam do miejsc z którymi jakoś byłem związany , a nie odwiedzałem ich przez wiele lat to mam wrażenie że się zmniejszyły , skurczyły.

Ostatnio miałem okazję odwiedzić Poznań w którym mieszkałem wiele lat ,


odżyły stare wspomnienia i te dobre i te złe. Mieszkałem koło mostu św. Rocha o którym często ostatnio mówiono w związku z tragiczna śmiercią Ewy Tylman. Z przęseł mostu spadło też już parę osób,

niektóre tylko się połamały, inne nie miały tyle szczęścia i wróciły do domu w ‘’ drewnianym ubranku’’ . W Uppsali jest też most który jest mniejszą kopią tego z Poznania i jak wracaliśmy do domu z imprez studenckich to tradycją było przejście po przęśle , hm dziwne bo nigdy w drodze na imprezę.smiley

Warta na terenie Poznania płynie w niecce która ma chronić przed powodziami ,

szczególnie latem jest to miejsce w którym wypoczywa wielu poznaniaków i widać po tabliczce


że miasto myśli o swoich mieszkańcach , na pewno będzie wielu spontanicznych ochotników do wędrówek po przęśle jak i orzeźwiających kąpieli w Warcie.smiley

Pamiętam jak ówczesny prezydent Poznania ( ten sam który sprzedał park , a potem tam wybudowali galerie i hotel) oficjalnie otwierał most , to nawet słonie załatwili , a parę dni później zamknęli bo musieli zrywać asfalt , niby zapomnieli jakichś instalacji.

Ciekawostką Poznania jest to, że jest to chyba jedyne miasto w Polsce, jak nie na świecie które może się pochwalić budynkiem bez ‘’kantów ‘’.

Jak budowano galerię Kupiec Poznański to właściciel działki nie był w stanie się dogadać z inwestorem i w ten sposób budynek nie ma rogu , tylko fajne nieotynkowane ściany, a na działce jest estetyczna buda z kurakami z rożna.

ciąg dalszy podróży i wspomnień z Poznania nastąpi a jak kto woli

to be continued ...



  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post88

25-y finał WOŚP

takie tamPosted by Otto Sun, January 15, 2017 12:13:28

I jak co rok pojawią się zwolennicy i przeciwnicy zbiórki , a nawet tacy co są za a nawet przeciw , bo tam gdzie dwóch Polaków tam trzy zdaniasmiley

Ci co wspierają akcje Owsiaka , mogą np. wrzucić pieniążek do puszki

Albo wziąć udział w aukcji

Lub zrobić przelew


http://www.wosp.org.pl



A przeciwnicy mogą po prostu nic nie wrzucać, nie przelewać nic Owsiakowi ,

niczego nie muszą wystawiać na licytacji ani licytować .

I jedni i drudzy mają prawo do tego aby wspierać albo nie, i każdy powinien zrobić to co uważa za słuszne i nie być oceniany czy stygmatyzowany bo jest za lub przeciw ,

ale bez względu na to czy wspierasz , czy nie, pomagasz lub nie , przynajmniej nie przeszkadzaj .

Sie ma . smiley





  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post87

Słaba płeć

takie tamPosted by Otto Wed, January 11, 2017 19:01:07

Jak nurkowałem latem to często widziałem tę oto rybkę


to Thalassoma bifasciatum , po naszemu Thalassoma sinogłowa.

Oglądając program przyrodniczy dowiedziałem się że samica Thalassomy zmienia płeć jak samiec gdzieś ‘’zniknie’’, i przejmuje harem jak i obowiązki zaginionego , nie jest to też wyjątek w świecie ryb .

W świecie homo sapiens też znane są takie przypadkismiley




Wydaje mi się ze nazywanie kobiet słabą płcią , hm , nie jest chyba dobrym określeniem, tak samo jak się nie mówi ze mężczyźni to silna pleć , rożne rzeczy można powiedzieć o kobietach ale słaba płeć ???

Słaba płeć , a jednak najsilniejszasmiley

a tu koleżanki sinogłowej



https://youtu.be/ZkpGU9wjlG0



  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post86

No i

takie tamPosted by Otto Sat, January 07, 2017 13:53:16
Przykryło nas białą pierzynką, a mrozik pozabijał bakcyle ,


jedni się cieszą, a innym już te parę dni zimy to za dużo
no ale tak mamy, zawsze się znajdzie persona która ma odmienne zdanie i nie da ‘’lajka’’ i to jej święte prawo, życie by było nudne jak by wszyscy mieli takie samo zdanie, poglądy, a tak mamy urozmaicenia, chociaż zima bez śniegu i mrozu to nie zima.

Z taką różnicą w postrzeganiu , spotkałem się osobiście jak znajoma wysłała mi życzenia z okazji Świąt wraz z pochwałami jak i krytyką moich postów na blogu, a zakończyła cytatem z wypowiedzi ks. Piotra Glasa , ( nigdy zresztą nie ukrywała ze nie jest fanką tatuaży). a oto i fragment wypowiedzi księdza :

Ludzie, którzy mieli tatuaże przechodzili straszne męki. Działa za tym uzależnienie zrobienia sobie następnego. To jest psychologiczne? Wątpię. W Stanach dowiedziałem się, że ludzie mają straszne doświadczenia z tatuażami i akupunkturą. To dramat. Nie róbcie sobie tatuaży. Te farby, których się używa są demonicznie przetwarzane. Najgorszy kontrakt z szatanem to kontrakt krwi. Teraz robi się to okultystycznie przerobioną farbą, miesza się to z krwią. Są pytania, czy można sobie strzelić Matkę Boską na plecach. Ja osobiście mówię: Błagam, nie idźcie w to. To nie jest wszystko czyste.

Pismo Święte zakazuje ludziom robienia sobie tatuaży. O tatuażach piszą w Starym Testamencie. Na Internecie jest pełno cytatów. Kościół nie wypowie się, bo się tym nie interesuje. Może ja jestem samotnym wilkiem, bo mówię. Lepiej dmuchać na zimne, niż ludzie dostają problemów. Modlę się za tych, co mają tatuaże, widzę wtedy, jak twarz się zmienia, są uwalniani od kontraktu z szatanem.


Właściwie nie ma potrzeby komentowania w/w wypowiedzi, każdy ma prawo do swojego zdania i poglądów , ale uważam ze tak łatwo nam przychodzi stygmatyzowanie i przypinanie ludziom etykietek , czy ocenianie kogoś tylko na podstawie opinii innych nie zastanawiając czy to kogoś krzywdzi czy nie. Wiele razy mi się to przydarzyło i pewnych rzeczy już nie naprawie, ale może nad tym


popracuję w bieżącym roku.smiley

Z Nowym Rokiem nowym krokiem, coś się kończy coś się zaczyna , znowu możemy sobie coś postanowić i dążyć do celu, a za rok sprawdzić co nam się udało zrealizować.smileysmileysmiley W każdym razie nie ma co się martwić bo zostało niecałe 360 dni do nowego roku. Hej !!!

A jeżeli ktoś chciałby się przespacerować zimowym Gdańskiem ,
to zapraszam.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/52





  • Comments(6)//www.podrozemaleiduze.eu/#post85

Nowy Rok

takie tamPosted by Otto Sat, December 31, 2016 19:35:55
i wypadało by jakoś przynajmniej podsumować ten stary ,



który dla mnie obfitował w duże zmiany zarówno zawodowe jak i osobiste , czuje się jak by mi przybyło 10 lat , ale tez straciłem 10 kg smileya do licznika podróży mogę dodać kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Spotkało mnie wiele przykrych rzeczy ale też fajnych i jedną z nich jest to, że tyle osób czyta te moje posty , i Wam wszystkim chcę podziękować za mile słowa szczególnie kiedy wiem że nie są one wymuszone ale szczere, to chyba najlepszy prezent, tak jak dzisiaj usłyszałem od koleżanki że mam pisać, i że komuś sprawia przyjemność jak przeczyta to co tam naskrobię.

Jak pisałem pierwszego posta to nigdy bym się nie spodziewał że ten mój pewnego rodzaju ekshibicjonizm wciągnie tyle osób, i tak jak pisałem na początku nie wiem jak długo jeszcze będę pisał , bo nigdy nie wiemy co jest za zakrętem. Jeszcze raz DZIENX za mejle , słowa i komentarze. Wiem że to zabrzmi powszednio jak kromka chleba , ale życzę wszystkim zdrowia , bo bez niego ciężko się cieszyć z czegokolwiek , a w tym okresie składania obietnic i postanowień życzę Wam również wytrwałości, nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku,


i nikt nie mówi ze będzie łatwo , bo jak powiedziała do mnie pewna metresa w Hotelu Gdynia , kiedy zrezygnowałem z jej oferty : LIFE IS BRUTAL AND FULL OF ZASADZKAS smiley Ale jak powiedziała inna : Wierzę w Was , dacie radę , I trzymam kciuki,

A to niech Was prowadzi w Waszych ‘’ podróżach’’





  • Comments(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post84

Życzenia Świąteczne

takie tamPosted by Otto Sat, December 24, 2016 23:41:14

Chciałem wszystkim złożyć życzenia w związku ze Świętami, ale czego bym nie napisał , jak bym się nie starał, to wszystko by było jakieś wypłowiałe i nieszczere w porównaniu z życzeniami od Romka ,dlatego kochani czytelnicy, pozwólcie ze podpisze się pod jego, bo są tak doskonale ze właściwie już nic nie można dodać ani ująć smiley



  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post83

Coś dla spóźnialskich

takie tamPosted by Otto Fri, December 23, 2016 23:20:46

W tej pogoni za prezentami książka zawsze jest na miejscu , oczywiście można trafić lepiej albo gorzej , mogę polecić bardzo ciekawą książkę którą pożyczył mi kolega i która skróciła mi lot na Florydę.

‘’Biała gorączka’’ Jacka Hugo-Badera - to dla mnie esencja podróżnictwa ,



facet kupuje łazika i jedzie z Moskwy do Władywostoku no zaj…. , szcun , to wypady Cejrowskiego i Martynki przy tym są jakieś wyblakłe i bezpłciowe, wiem ze wielu ich lubi i uważa za podróżników i się ze mną nie zgodzi, ale to moje subiektywne zdanie.

Ta podróż w postsowiecką Rosję i mentalność narodów ją zamieszkujących, dla mnie osobiście jest bardzo ekscytująca bo tam mieszkałem prawie rok i czuję ten puls, zapachy i niepewność co będzie za następnym zakrętem.

Jadąc do Anglii , Niemiec czy Francji , raczej wiemy czego się spodziewać , jest jakaś powtarzalność i monotonia, wszystko działa i funkcjonuje wg jakichś zasad, a w Rosji nigdy nie wiadomo co Cię spotka lub co się wydarzy , ta nieprzewidywalność jest fascynująca.

Mariusz Wilk bardzo trafnie ujął o czym jest ta książka :

‘’ Biała gorączka ( obłęd opilczy) jest efektem długiego ciągu alkoholowego nazywanego po rosyjsku zapojem. Jej objawy to bezprzedmiotowy strach, halucynacje i agresja. Postsowiecki świat opisany przez Hugo-Badera to rzeczywistość w delirium tremens … W takie obszary turyści się nie zapuszczają, nie rekomendują ich też biura podróży. To przestrzeń włóczęgów wszech maści. ‘’

Miłego czytania i przy okazji spokojnych i zdrowych Świąt w gronie najbliższych.





  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post82

What The F…

takie tamPosted by Otto Sun, December 18, 2016 21:02:51
albo Welcome To Florida jak kto wolismiley Takie różne myśli mi się nasuwają na koniec tej odysei florydzkiej, której ziarno zasiałem ponad pól roku temu i nawet jak kupiłem bilet to nie byłem do końca pewien czy wszystko się uda i jak to się skończy. Ogólne wrażenia pozytywne , mimo incydentu w Miami.

To wcale nie musi być drogi wyjazd który wydrenuje nam kieszeń, jeżeli wcześniej się przygotujemy. Ja kupiłem bilet ponad pól roku przed wylotem za jakieś 1200 zl , dobrze tez jest sobie zarezerwować hotele wcześniej szczególnie w tych popularnych miejscach, bo ceny mogą się zwiększyć parokrotnie. Tydzień to stanowczo za mało , ale to zależy od tego co chcemy zobaczyć i czy będziemy tylko w jednym miejscu.

Jak tak sobie jeździłem to dręczyła mnie jedna myśl , skąd ja znam te ‘’ torty’’ ??? !!!! No tak , Dniepropietrowsk , Moskwa , Kijów , to tam je widziałem !!!, cale osiedla takich wysokościowców, które są kopią tych z Miami , haha . Osobiście to one mi się tak średnio podobają , szczególnie te, gdzie balkony mają betonowe balustrady.

Ogólnie to dużo takich wschodnio- europejskich klimatów , zabarwionych językiem hiszpańskim. Jadę sobie jadę , aż tu nagle poczułem się jak w Polsce na drodze do granicy z Niemcami, tylko krasnali brakowałosmiley Jednym z takich miejsc o których często się mówi i pisze i które podobno trzeba odwiedzić to South Miami i Ocean drive,


jest oczywiście tez mała Hawana , czy małe Haiti, ale South Miami wszędzie reklamują , byłem, widziałem i może trochę przereklamowane ale to każdy powinien sobie sprawdzić sam.

A jak by ktoś chciał się powłóczyć po klubach to polecam zacząć wieczór od The Corner na 1035 N Miami Ave . Jak by ktoś tam się wybrał to może pozdrowić Georga , który przesiedział 35 lat w kiciu za narkotyki, i grał z Denzelem Washingtonem w American Gangster , albo Heidi która mówiła ze jest z branży ‘’Enterteiment’’ i może zrobić występ za 500 baksów , nie wiem dokładnie o jaki występ chodzi ale mówiła ze’’ full option ‘’ ?

Widziałem taki program w amerykańskiej TV , gdzie prowadzący namawiali potomków Włochów żeby nie odwiedzali ziem swoich pradziadów , po co pakować bagaże ?, lecieć wiele godzin , płacić za hotele , jeżeli wszystko mogą dostać na płycie i sobie bezpiecznie obejrzeć z fotela nie ruszając się z domu.

Tak sobie myślę ze może czytelnicy by mi tez wpłacali pieniążki na konto , a ja bym jeździł , robił fotki , kręcił filmiki i przeprowadzał wywiady z miejscowymi . Takie wyjazdy nie maja sensu i lepiej sobie wszystko zobaczyć spokojnie w domowym zaciszu. To bardzo dobra koncepcja .smiley

a tu parę fotek


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/50




  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post81

Nie ma

takie tamPosted by Otto Fri, December 16, 2016 09:29:14
zwiedzania Everglades bez przejażdżki łodzią , ofert jest wiele a jakość tez zróżnicowana , ja trafiłem na kapitana Willa,



który akurat był ok i pokazał ciekawe miejsca, parę krokodyli ,


ptaszków itd. ,


opowiadał interesująco i z zaangażowaniem , polecam kapitan Willa – facet z '' jajami'' smiley. Jedyna rzecz która denerwuje to ryk silnika, no ale od czego są ''słuchawki'' .

Każdy kto ma prawo jazdy może prowadzić taką łódź , montują silniki samochodowe i sobie pływają smiley No to jazda.

https://youtu.be/3g0mTYC3iH4




A tu parę fotek.
https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/49



  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post80

Dla wielu

takie tamPosted by Otto Mon, December 12, 2016 21:53:28
Floryda to Seaworld , Disneyland czy Seaquarium w Miami ale to tez Park Everglades, system wolno płynących rzek który nawadnia obszar paru tysięcy km2 , mokradła , bagna, kanały , lasy namorzynowe . Wjazd kosztuje 25 dolców i przez cały tydzień można sobie wjeżdżać i wyjeżdżać samochodem, ale nawet tydzień by nie wystarczył. Od granicy parku do wybrzeża jedzie się jakieś kilkadziesiąt km, nie ma hoteli , czy pól namiotowych etc , są tylko przygotowane miejsca gdzie się można zatrzymać ,



udać na pieszą wędrówkę , czy popływać kajakiem , jeżeli oczywiście mamy.Dopiero na samym końcu jest centrum gdzie można się wybrać na wycieczkę łodzią ,


albo wynająć kajak , lub zwodować własną łódź. To co chyba najcenniejsze przy takim zwiedzaniu, to możliwość zobaczenia , krokodyli , aligatorów sępa w drodze na śniadanie



czy rodzinek amerykańskich w ich naturalnym środowisku, żadna ferma aligatorów czy akwarium tego nie zastąpi.Wszystko to oczywiście sprawa gustu , bo w takich zwierzyńcach to mamy pewność , ze zobaczymy jakieś stworki skumulowane w jednym miejscu, i na pewno są to miejsca godne polecenia szczególnie jak się jest z dziećmi , nawet sam miałem plany żeby pojechać do Seaquarium i Disneyworld ale się plany pokrzyżowały , może innym razem smiley Zresztą oceńcie sami



https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/48






  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post79

Key West

takie tamPosted by Otto Sat, December 10, 2016 23:30:58

To mieścina na samym końcu archipelagu Florida Keys , żeby tam się dostać to trzeba jechać ze dwie godzinki ,


wszystko połączone wieloma mostami z których najdłuższy to Seven Miles Bridge ma ponad 10 km i zbudowano go obok starego zbudowanego na początku zeszłego wieku. Z jednej strony Atlantyk a z drugiej Zatoka Meksykańska. A jak chcecie, to się możecie ze mną przejechać smiley

https://youtu.be/jtvHr72KA7U



Samo Key West hmmm, jak to turystyczne miasteczko , na głównej uliczce Duval street , tłoczą się knajpy, bary i restauracje, a w każdej jakiś nieodkryty jeszcze grajek , przypominało mi to trochę Władysławowo, tylko lepszy standard, parę godzin zwiedzania wystarczy w zupełności. W hotelu można było się dogadać po polsku bo pracowali ludzie z Czech , Rosji , Ukrainy i Polski, hotelik polecam z zewnątrz zwykły domek , ale za to 3 baseny. Jeżeli chodzi o oznaczenia ulic to tez maja swój system , nazwy większych ulic są zawieszone na tablicach nad skrzyżowaniami , i na slupach betonowych na skrzyżowaniach , a na domach tylko numerki. Jeżeli ktoś gustuje w polskiej wódeczce ‘’Chopin’’ albo '' Belveder'' to niech raczej przywiezie ze sobą, bo tu to górna półkasmiley No i jeżeli był we Władysławowie to tak jak by był w Key West,

ale oceńcie sami




https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/47





  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post78

Takiej

takie tamPosted by Otto Sat, December 10, 2016 01:55:45

Okazji nie mogłem przepuścić , zobaczyć pogrzeb El Komendante , to się zdarza tylko raz, dlatego pojechałem do Key West, najbardziej na południe położonego zakątka USA , jest to też miejsce położone najbliżej Kuby . Jedyna szansa żeby zobaczyć pogrzeb Castro. to skoczyć na spadochronie , no i skoczyłem,

ooo tam widać jego trumnę i płaczących Kubańczyków, serce wielkiego wodza przestało bić Archipelag Florida Keys , to taki nasz półwysep Helski . tylko że trochę dłuższy bo z Key Largo do Key West to jakieś 160 km, jak przekopią mierzeje Wiślaną to też będzie jak Florida Keys , tak że właściwie nie ma sensu żeby tu przyjeżdżać. Jedna rzecz o której trzeba pamiętać w Stanach to napiwki , praktycznie wszędzie trzeba dawać napiwki, i dobrze wziąć to pod uwagę w budżecie jak się jedzie do USA, ale zaskoczyło mnie trochę że pilotowi i instruktorowi też musiałem dać napiwki , tzn. nie musiałem, ale to dziwna sytuacja , bo jak bym nie dał, to co ??? , może by mnie wywalili z samolotu bez spadochronu , dlatego dałem przed skokiem i jeszcze głośno mówiłem że wrzucam do puszki na napiwki żeby wszyscy słyszeli.

To z tym napiwkiem to mi przypomniało sytuację z Rosji z początku lat 90-tych, jak mieszkałem w Petersburgu to znajomy który leciał samolotem z Pulkova do Moskwy opowiadał , jak to z kabiny pilotów wyszedł gościu z czapką i zbierał kasę, niby na wachę , z tym że to był samolot rejsowy ??? w którym siedziało kilkudziesięciu pasażerów ???


Cały ten biznes prowadzi Will ( to ten do którego jestem przypięty ) i jego żona która jest też pilotem, Tu biuro To lotnisko A to pyrkawka z której się skacze Anyway, skoczyłem , na pekińczyka smiley Komendanta zobaczyłem i to by było na tyle.


A tu fotki

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/45

i filmik

https://youtu.be/pMR3Xg0_5WY



  • Comments(4)//www.podrozemaleiduze.eu/#post77

Pisałem

takie tamPosted by Otto Wed, December 07, 2016 20:50:01
Wcześniej o tym jak nasze życie może się nagle odmienić , bo np. się spóźnimy , coś nas zatrzyma , jak każde spotkanie i rozstanie może być już ostatnim. I właśnie miałem taką przygodę która się mogła rożnie skończyć a tego tekstu bym nie napisał. Ale po kolei , jadąc do Miami



odwiedziłem Fort Lauderdale


i mam bardzo mieszane odczucia , z jednej strony wille jak pałace i parkujące obok jachty, a z drugiej strony taka pustka , prawie nie było ludzi , takie wymarłe miasto , tylko czasami jacyś serwisanci i ochrona.



To oczywiście w tej części bardziej zamożnej , bo w innych był większy ruch. Wszystko to jakieś nierealne jak z fantastycznego filmu gdzie wszyscy mieszkańcy znikają w tajemniczy sposób.


Już wiem o co chodzi z tą kawą i dlaczego często jej nie mają w restauracjach , po prostu żeby ludzie za długo nie siedzieli, od kawy to są Starbucksy !!! , bo nawet jak mają kawę to mówią żeby iść do Starbucksa , haha , jeżeli powiemy ze chcemy się tylko napić kawy. Chodzi po prostu o kasiorę , często nie zdążą przynieść dania ale już serwują rachunek – to się nazywa serwis !!! Ciekawe jest tez płacenie kartą , nie podchodzą do stołu z terminalem , zabierają kartę i już , a kasę ściągają bez pinu, dlatego lepiej płacić gotówką. Wieczorem dotarłem do Miami ,


a że hotel był przy głównej ulicy no to sobie poszedłem na spacerek ,


no i chwilę po zrobieniu tego zdjęcia




zaatakował mnie jakiś narkoman , podjechał na rowerze i się rzucił na mnie , facet miał ze dwa metry wzrostu , wrzeszczał Respect !!! , przywalił mi z pięści w głowę , byłem w takim szoku że nawet nie zdążyłem zareagować , no k….. szok. Tak samo szybko jak się pojawił tak i wskoczył na rower i zwiał. No cóż ja mogę Wam powiedzieć , niestety będziecie się jeszcze musieli ponękać tymi moimi wpisami , dopiero w hotelu do mnie doszło ze świr mógł mieć gnata albo kosę i trochę delirkę miałem.

See you later albo raczej na miejscu by było hasta la vista , bo tu szybciej się można dogadać po hiszpańsku.

a tu parę zdjęć

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/44



  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post76

Dokonało się

takie tamPosted by Otto Tue, December 06, 2016 19:59:15
Ponad pól roku przygotowań, i udało się 5 godzin 17 minut i 43 sekundy , myślałem że się uda poniżej pięciu godzin , ale po 30-u kilometrach zaczęły mnie łapać skurcze i musiałem zwolnic bo bym się nawet nie doczołgał . 1069-e miejsce na ponad 2500-set startujących. Bieg rozpoczął się o 6-ej rano bo wielu by nie dobiegło ze względu na temperaturę , tak wyglądałem przed


Super atmosfera, mnóstwo ludzi którzy wspierali , i wolontariuszy którzy rozdawali wodę i napoje do uzupełnienia elektrolitów, a trasa wzdłuż Indian River przepiękna. Zaczepiły mnie amerykanki które rozpoznały że mam polską flagę na plecach i namawiały żebym wziął udział w matronach we wszystkich stanach , to by mi zajęło jakieś 25 lat jak bym zaliczał dwa rocznie , no albo ponad 4 jak bym biegał raz w miesiącu , one już ponad połowę zaliczyły. Oprócz skurczy , dopadła mnie tez tak zwana ‘’ ściana’’ nie byłem pewien czy dobiegnę , ale człowiek może wiele wytrzymać i zrobić a wszystko siedzi w psychice. A to już po Taką blachę dostałem ,


waży kilogram i można nią zabić , może to nie najpiękniejszy medal ale dla mnie jest więcej wart niż jak by był ze złota. A wszystko to dzięki tym stópkom, butkom i skarpetkomsmileysmileysmiley


I muszę Wam się przyznać, wyruszyłem się smiley A tu krótki filmik z biegu

https://youtu.be/f-pFtckBZ58


I parę fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/43

  • Comments(6)//www.podrozemaleiduze.eu/#post75

I

takie tamPosted by Otto Sun, December 04, 2016 19:57:01
Teraz będę musiał przeprosić kolegę bo mu nie wierzyłem że angielski to bardzo prosty język i wystarczy wstawić ‘’ Is’’ i się wszędzie dogadasz , no rzeczywiście wystarczy , smiley,

tylko on chyba miał na myśli amerykański , ale tak na serio to uważam że łatwiej się dogadać z miejscowymi niż z angolami ale to może że dla wielu z którymi ma się kontakt angielski nie jest językiem ojczystym.

Gratuluję czytelniczce która napisała że przyjechałem tu po to żeby mnie wysłano w kosmos , tak !!! razem z Ferdkiem Kiepskim i Boczkiem zostanę wystrzelony w kosmos, albo chciałaby żeby mnie wystrzelono bo się nie podpisała haha Motele to rzeczywiście wyglądają tak jak na filmach z obowiązkowym basenem , niestety drzwi są z jakiejś dykty i praktycznie można je otworzyć lekkim kopniakiem. Prysznice są trochę inne niż u nas , bo są zabudowane w ścianach , wyszli z założenia że wszyscy są poniżej pewnego wzrostu, do tego ustawienie temperatury wody może na początku sprawiać trochę kłopotu , no ale tu mają taki system.


Kibelki są też trochę inaczej skonstruowane , bo muszla jest wypełnioną dużą ilością wody, tak że po spuszczeniu, można obserwować jak woda sobie wiruje z zawartością przez dobrych parę minut i to dlatego bo trzeba trzymać przycisk aby nie przerwać procesu opróżniania.

A tu info o tym że w związku z wielką popularnością którą się cieszą sprzęty , pościel , ręczniki et. , wśród gości , można je sobie kupić , haha Jedynie wynajęcie samochodu daje szanse na zwiedzenie , czy załatwienie czegokolwiek , duży wybór wypożyczalni , przystępne ceny i dobre samochody , do tego niskie ceny benzyny.


Bez GPS to nie ma sensu wybieranie się na drogę, często się zdarza ze drogi mają 6 do 10 pasm , a skrzyżowanie po 3 -4 poziomy . Hotele rezerwować należy z dużym wyprzedzeniem , bo cos co kosztowało 200 zl za dobę może kosztować 1000 albo i więcej.

No to byłoby na tyle . See ya

A tu parę fotek z drogi , Cocoa Village i JFK Space Center.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/42



  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post74

No

takie tamPosted by Otto Sat, December 03, 2016 15:59:45
Cóż ja mogę Wam powiedzieć , zacząłem chyba największą I może najtrudniejszą podróż w życiu , hm , przynajmniej w tym rokusmileysmileysmiley A wszystko zaczęło się jak podjąłem decyzję że wezmę udział w zawodach w Pustkach Cisowskich na początku kwietnia, wtedy już miałem plan co i kiedy zrobię, nie byłem pewien czy to się uda , bo czas był ograniczony , od tej decyzji dużo się zmieniło, ale sam cel to znaczy gdzie ? i kiedy ? nie. Lot nad Atlantykiem minął bez problemów, szczególnie ze kolega pożyczył mi książkę ‘’Biała Gorączka’’ Hugo Badera ( ale o niej innym razem). Pierwszy szok, to lotnisko JFK w NY, ogólny chaos , kontrola – szczególnie z myślą o wszystkich zdarzeniach terrorystycznych, to jakaś kpina , cala obsługa to dzieciaki po liceum albo zawodówkach do tego chyba po paru skrętach .


To nasze lotniska są o sto razy lepsze , czystsze i nowocześniejsze , do tego kontrola i obsługa u nas wydaje się profesjonalna w porównaniu z tym co tu serwują , co bardzo dziwne, w barach czy restauracjach nie sprzedają kawy ???

Największym przeżyciem był lot do Orlando , no totalna porażka , trochę w życiu latałem ale lot z American Airlines zapamiętam na długo. Samolot chyba nie był sprzątany od dawna , wszystko się lepiło, siedzenia poplamione , do tego ten smród starych skarpet , no i oczywiście jak zwykle z moim szczęściem do milusińskich , jakiś hiszpańskojęzyczny bachorek-stuporek kopał w tył mojego siedzenia przez trzy godziny lotu.

Tak wyglądałem po wyjściu z samolotu. No ale jakoś doszedłem do siebiesmiley A dalszy ciąg w następnych odcinkach

See ya !



  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post73

Jezusek

takie tamPosted by Otto Wed, November 23, 2016 20:31:50
komercyjny już się narodził smiley


i cieszą się handlowcy i cieszą się dzieci , adwent jeszcze się nie zaczął ale już jest ruch w interesie na całego i może dobrze ze te Święta się nazywają jak się nazywają bo wielu by nie wiedziało o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.

Święta Bożego Narodzenia są na stałe zakorzenione w naszej kulturze i w naszych obyczajach. Wszyscy pamiętamy o dwunastu potrawach, pasterce, kolędach, opłatku, życzeniach, choince oraz o prezentach pod nią. Nie każdy jednak wie, skąd wziął się ostatni z wymienionych obyczajów. Tradycja obdarowywania się prezentami jest najmłodszym ze świątecznych zwyczajów. W zależności od źródeł, początek tradycji datowany jest na koniec XVIII wieku lub początek XIX. Zwyczaj powstał wśród bogatej arystokracji, którą było stać na tego typu rozrzutność w trakcie zaborów. Z czasem bogate mieszczaństwo również mogło pozwolić sobie na coroczne prezenty. Zwyczaj dawania prezentów na wsiach został wprowadzony dużo później.

Wracając do radości związanej ze Świętami Bożego Narodzenia . Cieszą się tez purpuraci , bo dom Boży znów się wypełni i to nie tylko wierzącymi, ale tez wierzącymi – niepraktykującymi jak i niewierzącymi. Zastanawiałem się często co to właściwie znaczy wierzący, ale niepraktykujący ??? , Bo czy można być np. kochającym, ale niepraktykującym? Weźmy takiego kochającego męża (żonę) lub partnera (partnerkę ) który kocha drugą połowę ale nie praktykuje, nie wierzę że nie praktykuje, na pewno praktykuje tylko z kochanką , nałożnicą lub inną metresą , a praktyka z kimś do kogo się nic nie czuje to przecież nic złego, i taki kochający ale ‘’ niepraktykujący’’ w Wigilię coś musi załatwić, odwiedzić schorowaną matkę albo kogoś tam, a potem i tak można się wyspowiadać.
Trudne to i złożone pytania na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale kto mówił ze życie ma być proste.

W każdym razie życzę wszystkim , wierzącym , niewierzącym , wierzącym niepraktykującym i niewierzącym ale praktykującym, bo na to nie jest za wcześnie Merry Shoping Christmas smileysmileysmiley



  • Comments(4)//www.podrozemaleiduze.eu/#post72

W

takie tamPosted by Otto Sun, November 20, 2016 11:18:43

czasach ciemności zewnętrznej i wewnętrznej przyszła pora na książki które może nie spowodują że będzie jaśniej, ale może trochę skrócą nam czas oczekiwania na jaśniejsze chwile.
Przy wyborze książki kierujemy się rożnymi względami , najczęściej to nam ktoś poleci albo recenzja spowoduje że się zainteresujemy jakimś tytułem ( są oczywiście jeszcze lektury obowiązkowe ), w księgarni przyciągają listy bestselerów , czasami może być to okładka która przyciągnie naszą uwagę i tak właśnie wybrałem książkę ‘’Szachista’’ Waldemara Łysiaka , moją uwagę przyciągnęła czwarta strona okładki Hm, no cóż ja mogę Wam powiedzieć ??? smileysmileysmiley,

jak tylko zobaczyłem fotkę autora z rodzinką to po prostu musiałem przeczytać ‘’Szachistę’’ no i tu sprawdziło się powiedzenie że nie powinno oceniać się po wyglądzie.

Jeżeli chodzi o intrygę i temperament akcji to jest to mix ’Dnia Szakala’’ , ‘’ Parszywej dwunastki ‘’ i powieści Aleksandra Dumasa , a wszystko osadzone w epoce napoleońskiej.
Fundamentem jest porwanie Napoleona, a ma się to udać dzięki jego zainteresowaniem grą w szachy. Ogromna wiedza historyczna Łysiaka i jego zdolności narracyjne pozwalają nam śledzić przygody głównych bohaterów ( którzy zresztą w większości są Polakami ), jesteśmy oprowadzani z taka sama zręcznością po salonach i ciemnych zaułkach Londynu jak i miasteczkach i wsiach Niemiec i ziem polskich. ‘’Szachista’’ to taka opowieść-zagadka , gdzie prawda splata się co krok z fikcją , a fakty z pełną fantazji wyobraźnią pisarza.
Ta książka ma wszystko co dobra książka akcji powinna mieć i dodatkowo wątek który jest po mistrzowsku spleciony z zagmatwaną historią Polski.

A dla tych którzy wolą słuchać niż czytać , Zagadka - Jak ma na imię ‘’dziwka’’ o której śpiewa Karel Zich ?

https://www.youtube.com/watch?v=6t7EPbnZUz8

A tu jeszcze parę fajnych wersji znanych utworów w wykonaniu naszych sąsiadów



http://novinka.pl/who-the-f-is-alenka-czyli-czeskie-wersje-znanych-hitow/


smiley Have a nice life smiley







  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post71

Dzisiaj

takie tamPosted by Otto Sun, November 13, 2016 20:42:48

był taki jesienny dzień , którym można było się delektować i taka mała podróż do Ustki była jak najbardziej wskazana. Byli nawet tacy którzy korzystali z kąpieli , na sam widok można dostać gęsiej skórki, brrr. A dla tych którzy są wrażliwi , szykuje się niespokojna noc A tu taka mieszanka jesienno-pomorska smiley

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/40




  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post70

11 listopada

takie tamPosted by Otto Thu, November 10, 2016 18:12:36
święto państwowe w Polsce obchodzone corocznie dla upamiętnienia odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918, po 123 latach zborów. To ważna data w historii Polski , ciekawe ilu ludzi tak naprawdę wie dlaczego akurat data 11-go listopada, na pewno niewielu kojarzy ze jeszcze niedawno był to 22-i lipca, KRN po wojnie zniosło 11-go listopada a po transformacji je przywrócono , raz pomnożyli przez 2 a później podzielili.

Takie święto kojarzy się z defiladami , uroczystościami, przemówieniami , flagami , hymnem etc. Jest to chyba bardzo dobry moment do wyrażania swojego patriotyzmu i szacunku do ojczyzny.


Deklarowanie patriotyzmu może przyjąć różne formy – malujemy np. twarze w narodowe kolory , nosimy śmieszne czapy,

czy śpiewamy naszą piosenkę : Polska ! biało-czerwoni , podczas gdy Polska reprezentacja zmaga się z przeciwnikami w imprezach międzynarodowych.

Tych najróżniejszych form umiłowania ojczyzny jest cale multum i uważam ze wszystkie są chwalebne, oczywiście jeżeli nie krzywdzą innych. Wg mojego subiektywnego zdania patriotyzm można jeszcze okazywać na co dzień, nosząc go w sercu oczywiście, ale też wyrażać go prostymi gestami, to trochę jak z miłością – słowo kocham Cię powtarzane w kółko, zatraca swoje znaczenie, powszednieje, a prawdziwą miłość się czuje i nie wymaga ona słów.

Przypomina się takie zdarzenie: paniusia podjeżdża wypasionym suwem pod bankomat, autko przyozdobione flagami bo będzie mecz, w autku leżą te fajowe czapy i mnóstwo innych super gadżetów w barwach narodowych które kupiła dla całej rodzinki , wyskakuje z autka i ustawia się w kolejce , silniczek sobie chodzi no bo po co go wyłączać , benzynki mam dużo a do tego zaoszczędzę sekundę bo wskoczę do autka i odjadę, i szybciej się spotkam z koleżankami na pazurkach , zakupach w galerii czy jakimś innym ciężkim zajęciu, jak odebranie milusińskich ze szkoły czy coś w tym rodzaju.

W końcu wyciąga gotóweczkę, ooo a cóż to za spotkanie ??? koleżanka ze swoim ''stuporkiem'' ,któremu ścieka ślinka po bródce w wózeczku ( a silniczek w autku milutko sobie mruczy i czeka na swoja panią ) ,

po opowiedzeniu ( po raz tysięczny) i porównaniu porodów ze szczegółami ( szczegółów nie będę przytaczał ), jakieś 20 -30 min od przyjazdu wskakuje do autka i zawadiacko odjeżdża.
Na pewno , jadąc z milusińskim do domu słucha i jest dumna jak dzieci opowiadają jej o sortowaniu śmieci, ochronie środowiska i jakie to jest ważne, do wieczora już wszystkie psiapsiółki, sąsiedzi i cala reszta będą wiedzieli, jakie to ma cudowne bachorki i jakie mądre, bo będą sortować buteleczki i papier, a ona ma teraz super ważne zadanie bo musi kupić kubełki i w ogóle nie wie jak to opanować.

Inne ciekawe zdarzenie oglądałem w TV : … dzięki ukrytej kamerze zainstalowanej przez straż leśną, po nr rej samochodu udało się dotrzeć do facecika który urządził sobie w lasku wysypisko śmieci, reporter miejscowej telewizji pojechał go odwiedzić . Dom – pałac !!!, trawniczek to taki ze niejedno pole golfowe mogłoby pozazdrościć, oczywiście basen i para wypasionych fur , piszczałki wesoło biegające po ogródku , a do tego olbrzymi maszt i łopocząca flaga. TU JEST POLSKA !!! a nie tam gdzie inni chodzą na spacery z dziećmi.

Dla mnie nawet taka prosta czynność jak zgniecenie opakowania przed wyrzuceniem jest w pewnym sensie czynem patriotycznym,

na pewno wiele osób się ze mną nie zgodzi, ale trudno , nie po to o tym piszę, żeby ktoś się ze mną zgadzał.




Wiele razy zdarzyło mi się wyrzucić opakowanie czy puszkę na trawnik i nawet nie starałem się poszukać śmietnika, czy zostawiłem samochód z włączonym silnikiem na dłuższy czas. Człowiek może się zmienić tak samo jak jego poglądy , zainteresowania czy uczucia, i takie bezsensowne śmiecenie czy inne zachowania które można zmienić a zmiany nic nas nie kosztują to brak szacunku dla własnego domu , czy kraju jak kto woli.
To proste pomalować twarz i wymachiwać flagą w tłumie , czy wygrywać przy pełnych trybunach, to są te proste codzienne rzeczy , czynności czy gesty które robimy bo tak czujemy, a nie bo jest święto czy rocznica , to tez może być ( a według mnie jest ) patriotyzm. Miłego i słonecznego Święta Niepodległości.



  • Comments(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post69

No

takie tamPosted by Otto Sat, November 05, 2016 19:08:30

i stałem się przemytnikiem , I Półmaraton Przemytnika w Aleksdandrowie ukończony a i czas poprawiony , 2 godziny 6 minut i 45 ale to chyba dlatego ze sam Ojciec Dyrektor brał udział ( nie ten , ale wszyscy go tak tytułowali ) oooo, tu przemytnik przed biegiem , a tu pies przemytnika,

tu przemytnik po biegu,

no i taki gwóźdź dostałem, chyba do własnej trumny smiley I pamiętajcie Wierze w Was , dacie rade i trzymam kciuki , Hej !!!!smileysmileysmiley A tu krótką relacja z biegu , wywiady z uczestnikami i przedstawicielami lokalnej społeczności.

https://youtu.be/jDdisY7Pcqs



  • Comments(6)//www.podrozemaleiduze.eu/#post68

Słyszy

takie tamPosted by Otto Wed, November 02, 2016 20:12:49
się różne określenia , święto zmarłych, wszystkich świętych, czy Zaduszki i nawet jeżeli definicje się różnią to wszystkim się one kojarzą z odwiedzinami grobów , cmentarzy


i wspominaniem bliskich. W Polsce jest to szczególny dzień, tabuny ludzi odbywają wędrówki i pielgrzymki żeby w tym samy czasie pójść na cmentarz, trochę mnie to dziwi , ja rozumiem ze działa psychologia tłumu i wszystko bardziej przezywamy jak to robimy w grupie, ale chyba ważne jest żeby wspominać kogoś częściej niż raz w roku , jeżeli oczywiście jest co wspominać.
Pamiętam jak dawno temu pokazywałem koledze z Iranu ,’’ Człowieka z żelaza ‘’ Wajdy , Była tam taka scena na cmentarzu , a on skomentował :’’… życie to macie ciężkie , ale za to jakie groby !’’
A w TV : trwa akcja ‘’znicz’’ i ‘’ hiena’’ , już zginęło kilkadziesiąt osób , a policja złapała wielu szabrowników grobów.


Ludzie jadą kilkaset km na grób kogoś bliskiego po to żeby zginąć – czy to nie dziwne ??? , czy tak szybko chcą się połączyć ? przecież Ci ludzie nigdzie nie pójdą, nie przeprowadza się , jeden dzień wcześniej czy później , co za różnica, chociaż są wyjątki , bo może nagle trzeba kogoś ekshumować bez zgody rodziny , to rozumiem – trzeba się spieszyć , a nóż włożą kogoś innego.
Często słyszymy - o zmarłych się źle nie mówi ??? hm, to co ? o Hitlerze czy jemu podobnym nie powinno się mówić źle ?? nie, no Hitler nie był taki zły , a ze przyczynił się do śmierci kilkudziesięciu milionów ludzi , trudno , nikt nie jest doskonały.
Wydaje mi się to trochę dziwne jak ludzie opowiadają ze byli na czyimś pogrzebie i ksiądz kogoś wspominał , a tam ani słowa o tym ze , dręczył rodzinę, chlał, kradł , zdradzał żonę i był ogólnie podłym i złym człowiekiem i nie można nic dobrego o nim powiedzieć.
Takie mowy mówiące prawdę to ja rozumiem : np. to był straszny człowiek , który w życiu nic dobrego nie zrobił tylko potrafił krzywdzić wszystkich dookoła, a płakać po nim to będą pracownice wszystkich agentur w okolicy, albo : była jak kościół , otwarta dla wszystkich o każdej porze dnia i nocy, maż tyrał, dzieci się chowały na podwórku a ona spowiadała wszystkich jak leci i mężczyzn i kobiety.

Często myślę o różnych osobach które odeszły , ale jest ktoś kogo grób staram się odwiedzić jak jestem w Warszawie , a szczególnie w tym dniu. to grób Tadeusza Ślusarskiego,


który zdobył zloty medal w skoku o tyczce podczas igrzysk olimpijskich w Montrealu. Zginął tragicznie razem ze swoim przyjacielem Władysławem Komarem. Poznałem go w Szwecji , mieszkał tam i trenował młodych Szwedów, nie mogę powiedzieć ze to mój przyjaciel czy nawet kolega , spotkałem go raptem parę razy , ale zrobił na mnie ogromne wrażenie ,

Przede wszystkim swoja bezpośredniością, prostolinijnością i prawością, z jednej strony sportowiec z najwyższej polki a z drugiej normalny niepozorny facet , nigdy się nie chwalił nie wywyższał, był taki że jak coś powiedział albo obiecał to można było polegać na nim na 110%. Miał tez niesamowita zdolność oceny ludzi i nigdy się nie mylił. Taki facet z krwi i kości a przede wszystkim z ‘’kręgosłupem’’ a to w dzisiejszych czasach rzadkość. I jemu zapaliłem znicz.





  • Comments(5)//www.podrozemaleiduze.eu/#post67

Hm, no cóż ja

takie tamPosted by Otto Sun, October 30, 2016 16:33:08
mam Wam mogę napisać ?smiley , do trzech razy sztuka , trzeci półmaratonik zaliczony , czas poprawiony , ale był to najgorszy bieg pod względem pogody, padało praktycznie cały czas , zimno i wiatr. A to rozgrzewka Wszyscy na start A mnie nie chcieli , powiedzieli to KONIEC !!! już ciebie nie chcemy to sobie sam biegnęsmiley

no i co ? moszna ? moszna !!!



Ale chyba docenili mój udział , bo dostałem taka blachę No i cóż ja mogę wam powiedzieć , jest takie porzekadło - piwko z rana jak śmietana , A ja mam nowe - półmaraton z rana jak śmietana – smiley Have a nice life

a tu krotka relacja z biegu smiley

https://youtu.be/ZGMTarizKSk



  • Comments(11)//www.podrozemaleiduze.eu/#post66

Wracając

takie tamPosted by Otto Sat, October 29, 2016 16:12:30
Do mojego wczorajszego wywodu na temat bólu i z czym mi się kojarzy , Ale od początku z kolegą postanowiliśmy polecieć na Kubę i wylądowaliśmy na Krecie ( tez na K ) ,


był to taki spontan i właściwe w ostatnim momencie dowiedzieliśmy się dokąd lecimy, ja w ogóle nic nie wiedziałem ale to jak zwykle , a kolega trochę zdążył poczytać, nie chciało nam się uczestniczyć w ‘’ kretyńskich wieczorach’’ to sobie wypożyczyliśmy motorek


i zwiedzaliśmy , kolega miał prawko a ja robiłem za hamulcowego , bo pagórki tam są niezłe ponad 2000m , tak ze hamulce nie łapały jak zjeżdżaliśmy, miałem butelkę z wodą , a ona krzyczał ze hamulce nie łapią to ja z tej buteleczki polewałem tarcze i od razu zaczynały łapać. Raz zaproponował żebyśmy się przeszli wąwozem ‘’Samaria’’ , a ja ochoczo przystałem bo nie wiedziałem o co chodzi , ale za to była okazja uczcić podjętą decyzję i tak tez zrobiliśmy , prosto z baru poszliśmy na autobus , wyjazd był o piątej a po dwóch godzinach dojechaliśmy na miejsce. Jak na początku uważałem ze to bardzo fajny pomysł, ale jak dojechaliśmy a słoneczko zaczęło grzać i kropelki kacowego potu powoli łączyły się w strumyczki, to już ten pomysł z wędrówka nie wydawał mi się taki zabawny. No i zaczęły się schody ,



łupało w skroniach alkohol parował , a my szliśmy i szliśmy , po godzinie miałem dosyć, niewyspanie , fajki i C2H5OH dawały o sobie znać w każdej milisekundzie.


Idąc w takich bucikach na obcasikach ( zwróćcie uwagę na skarpetki)



, każde stąpniecie na kamyku mogło skończyć się skręceniem kostki, ja zacząłem zachowywać się jak jakiś debilny bachor, który cały czas pyta: a kiedy będziemy ?, kiedy dojedziemy ? , czy to już ? itd. I tak szliśmy

i szliśmy ,
i szliśmy,

i szliśmy,



a z nami setki innych owieczek i kózek,



widoki były przepiękne , tylko tam nie było wiatru, upal i gorąc doskwierały katastroficznie , taką rozrywką podczas marszu byli faceci którzy biegli krzycząc ‘’ may day, may day’’ a za nimi osiołki na których siedziały półomdlałe , ‘’Jaby’’ albo inne ‘’ Barbapapy ‘’




rozlewając się na grzbietach biednych zwierzaków, takie miejscowe ambulanse. I tak sobie spacerowaliśmy – przez siedem godzin – k… m…. !!! hahaha Ale doszliśmy , bo tam trzeba dojść do końca, praktycznie nie ma możliwości wydostania się w inny sposób, tyle szczęści nie miała dwójka rodzeństwa z Polski która parę lat temu zgubiła się w wąwozie i zmarła z wycieńczenia. Tak ze jak myślę o bólu , to zawsze przypominam sobie Samarię , i jak byście się kiedyś zdecydowali na taka wyprawę – to miejcie odpowiednie obuwie smileysmileysmiley

  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post65

Zęby

takie tamPosted by Otto Fri, October 28, 2016 20:54:52

większość leczy i myje mniej lub bardziej częściej , nie znam nikogo kto chodziłby do dentysty i czerpał z tego przyjemność czy traktował to jak chwilę relaksu, raczej są to spotkania których nie oczekujemy z utęsknieniem.


Dzisiaj wizyta u dentysty i tak jest o wiele bardziej komfortowa niż jeszcze parę lat temu, do tego można zafundować sobie znieczulenie, chociaż osobiście tego unikam , to takie dziwne, nie mieć kontroli nad tym jak ślina wycieka nam z ust a my nawet tego nie jesteśmy świadomi, do tego napotkane osoby mogą pomyśleć ze się ślinimy na ich widok.

Byłem ostatnio u dentysty i przeżyłem prawdziwy szok , bo jedna rzecz która zawsze mnie denerwowała i dziwiła podczas takich wizyt, to że dentyści starają się prowadzić dialog z pacjentem który ma wypchaną buzię, tamponami, ssawkami , wiertłami i jeszcze próbuje przełknąć ślinę która zebrała mu się w gardle :

- to co ? zabieramy się za górną prawą trojkę , czy najpierw dolna czwóreczka po lewej ?

- aaaueeeaooobłeooouuuuaaaaa !

- aha , dobra czyli dwójeczka

No i tak to mniej więcej wygląda. A tu po raz pierwszy żadnych rozmów , a raczej monologów i retorycznych pytań w trakcie zabiegu, chyba sam wcześniej był gościem fotela dentystycznego smiley

Wizyta u dentysty kojarzy się wszystkim z bólem,



a mi ból kojarzy się z wędrówką wąwozem Samaria na Krecie, którą zaliczyłem z kolegą kilkanaście lat temu, to jakieś 18 km w upale , ale niestety nie dokończę opowieści bo obowiązki wzywają.







A tu coś dla tych którzy chcą się przejechać tunelem pod Martwa Wisłą smiley
https://www.youtube.com/watch?v=KRUxJzhL7wo



  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post64

Ptaszki

takie tamPosted by Otto Thu, October 20, 2016 18:19:21
Lecę sobie ostatnio samolotem , i jak to przeważnie bywa podczas lotu, w pewnym momencie z głośników można było usłyszeć : Dzień dobry , kap. Urszula Sowa wita państwa na pokładzie samolotu… przepraszamy za opóźnienie … lądujemy za …., pogoda na lotnisku jest.. itd. , kap. który lądował na Okęciu bez podwozia, nazywa się Tadeusz Wrona





, dużo tych ptaszków wśród pilotów , ciekawe czy jest jakiś wróbel albo inny skrzydlaty.


Tak sobie rozmyślałem w trakcie lotu i po tym jak pani Kapitan bezpiecznie wylądowała a nikomu nie spadł włos z głowy ,

są państwa na świecie, np. jak Salwador, Nikaragua czy Watykan, w których kobieta która zostanie zgwałcona nie ma prawa do aborcji, tu kobiecie pozwala się decydować o życiu 200 istnień , pilotując konserwę wypchaną ludzkim mięsem, a w przypadku gdyby została zgwałcona albo płód byłby nieuleczalnie chory to już nie ma prawa do żadnej decyzji jest na to za głupia ?!!
nie !!!dupa !!!my wiemy lepiej jaką decyzje powinnaś podjąć , będziesz miała pamiątkę , albo przynajmniej przez dziewięć miesięcy nosiła taki prezencik , ciekawe że duża część decydujących o tym czy kobieta ma prawo do usunięcia ciąży która jest wynikiem gwałtu lub w przypadku jak to co się urodzi będzie nieuleczalnie chore - to faceci !???( potencjalni sprawcy takiej niespodzianki)
dziwią dwa fakty :
-po pierwsze nie są w stanie sobie wyobrazić sobie co to jest ciąża i poród a szczególnie w takich wypadkach
-po drugie dziwi mnie to że będąc czyimiś dziećmi , mają przynajmniej matki w swoim otoczeniu, większość też siostry, żony i córki i logicznie rozumując to powinni raczej stać po stronie zgwałconych kobiet, no ale może się mylę ??? ( a może to solidarność plemników ??? )))
tatuś mówi do córeczki : kochanie, no dlaczego nie chcesz urodzić ??? , a ty myślisz ze jak ja mamę poznałem ?

Dziwi mnie też postawa samych kobiet które wspierają takie praktyki i ustawodawstwo, czy one rzeczywiście chcą żeby ich córki albo wnuczki urodziły w takich przypadkach ???,

Mówią : kochanie, spójrz ! Ten gwałciciel nie jest taki brzydki , nawet jak mu się przyjrzeć to taki męski a jak wyjdzie z więzienia to na pewno ci pomoże w wychowywaniu, oj tam, oj tam , no i co ? że dziecko niewidome z uszkodzonym mózgiem i nie ma nóżek, myśl pozytywnie – nie będzie biegało !!! nie ucieknie nigdzie i nie wpadnie pod samochód.

No gdzie ta słynna solidarność jajników???!!! Ja się pytam !!! wystarczy że kobitka powie psiapsiółce: weź go rzuć ! bo to pijak i złodziej , bo każdy pijak to złodziej, to facet ląduje na śmietniku smiley,haha, a tu ???
I takie to myśli przychodzą człowiekowi do głowy jak sobie lata , a czasami trzeba sobie polataćsmileysmileysmiley

I może nie jest to najlepszy wybór piosenki , i nie wiem czy się mogę zgodzić z autorem tekstu ( ale mam nadzieje ze chociaż tu się mylę , bo nigdy się nie mylę i zawsze mam rację ) ---- że ludzi dobrej woli jest więcej , w każdym razie uważam ze jest fajowa.


https://www.youtube.com/watch?v=wTjLZwpmufw




Hasta pronto.








  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post63

No

takie tamPosted by Otto Sun, October 16, 2016 17:35:17
I udało się, śmignąłem drugi półmaraton, myślałem ze w tym roku pobiegnę cały , no ale właściwie po co ?, dwa razy pól , to tak jak jeden cały . Pogoda była super , chociaż na początku myślałem ze zmarznę bo 3+ to trochę chłodno, ale zaryzykowałem i nie przesadziłem z ubrankiem , chociaż jeden cwany gapa jak biegł koło mnie w pełnym umundurowaniu i w czapce , to puścił tekściora czy mi ?( albo mnie )nie za gorąco , a ja go kulturalnie spytałem czy go czapeczka nie ściska ? i rozstaliśmy się w pokoju. Jeżeli chodzi o rozgrzewkę to każdy ma swój sposób , to np. mój
albo tak




No bo chyba sam bieg jest rozgrzewką ?! szczególnie jak się biegnie w takim zabójczym tempie ponad dwóch godzin ( najszybsi uwijają się w ponad godzinę , prawdziwe gazele ), a to dwóch moich ulubieńców: Ten z tego teamu tez się rozgrzewał jak ja , A ten pan , biegł na bosaka, A reszta walczyła z rozgrzewką już godzinę przed startem.



Organizacja super i wszystko super , tylko dwie rzeczy trochę denerwowały :
- po pierwszy to strasznie dużo było biegaczy z Wąchocka, ich wspólną cecha jest to ze biegną ciasno koło siebie i nie ma możliwości wyprzedzenia , to dlatego autobusy w Wąchocku są najszersze , bo wszyscy chcą siedzieć koło kierowcy
- inna irytująca sprawa , to gadacze , po prostu cały czas gadają , biegną w parze , jeden gadacz gada , a słuchacz słucha i widać jak go ten ciężar gadania przyciska i jaki jest smutny, bo gadacz z niego cala energie wysysa
No ale nie był bym sobą jak bym nie postękał smiley

Cos co im się bardzo udało, to medale, po prostu na medal , no na prawdę się przyłożyli, w porównaniu z tymi które dostałem na innych imprezach to górna polka.



Nikt we mnie niczym nie rzucił ani nie zbluzgał, co tez było przyjemne, chociaż pod sam koniec spotkała mnie dziwna historia , jakaś kobieta krzyczała : dajesz !! wierze w ciebie, dasz rade ! trzymam kciuki !, po czym nagle - TO KONIEC!!! Hm , no wiem przecież , dobiegam do mety, dalej nie będę biegł ?? No nie dogadasz się z kobitami, haha.


No i specjalne podziękowania dla A i P , którzy przywitali mnie na mecie i jeszcze zaprosili na kawę i koktajl witaminowy , co było bardzo mile.

A tu relacja i tak jak pisałem wcześniej ,starałem się wyjść naprzeciw prośbom czytelników i biegłem tyłem, i mówiłem wolno i wyraźnie ale to sami możecie zobaczyć.


https://youtu.be/Tgagw8Urj1c


Najważniejsze ze dobiegłem ,


a poprzedni wynik poprawiony o cztery minuty . Hej !

a tu z łapką



czyli djadja pazdrawljajet smiley





  • Comments(10)//www.podrozemaleiduze.eu/#post62

Hm

takie tamPosted by Otto Fri, October 14, 2016 17:27:36

ten post to bardziej ogłoszenie , hehe,
chętni mogą jeszcze się zapisać do udziału w półmaratonie albo pobiec sobie na 5 km w niedzielę ( 16-go) w Gdańsku , start i meta na ul . Żaglowej 11 spod siedziby AmberExpo,

więcej info znajdziecie klikając na linka

http://polmaratongdansk.pl/program-imprezy/







właściwie to nie jest w moim zwyczaju informować o czymś co dopiero będzie miało miejsce, szczególnie jak mnie to dotyczy bo jak pisałem w życiu są tylko dwie rzeczy pewne,

ale w każdym razie się zgłosiłem chociaż do końca nie bylem pewien bo jestem przeziębiony, w każdym razie jak ktoś chciałby sobie ulżyć i na przykład przybić rzymską piątkę , rzucić sobie czymś, albo coś wykrzyczeć to zapraszam , myślę ze będę kończyłsmiley kolo jedenastej , bo nie zaczyna się czegoś czego nie można skończyć , Hej !!! smiley


  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post61

Wracając

takie tamPosted by Otto Wed, October 12, 2016 20:24:48
jeszcze do melancholii ,
takim jednych ze sposób na zabarwienie szarości , są wspomnienia tych bardziej kolorowych chwil które nam się przytrafiły.
Mi się przypomina jedna przygoda która właściwie mogła się rożnie skończyć, no ale skończyło się jak się skończyło i dlatego mogę dalej was nękać swoimi postami.smileysmileysmiley



Jak byłem na Gwadelupie to postanowiłem popływać na desce, pogoda super, wiatr nie za mocny , ale gościu który zarządzał sprzętem odradzał mi , mówi : słuchaj, jak wypłyniesz z zatoki to są bardzo nieprzewidywalne wiatry , które cały czas się zmieniają i nawet jeżeli dobrze pływasz to możesz mieć problemy.


No niestety jak człowiek uparty i nie słucha mądrzejszych to później ma za swoje , to tak jak kiedyś ktoś mi powiedział: ja nie walczę z Tobą , tylko jestem po Twojej stronie, no ale ja musiałem zrobić po swojemu. haha

I oczywiście jak tylko wypłynąłem z zatoki to zaczęła się jazda, co wszedłem na deskę i wyciągnąłem żagiel z wody to z niej spadałem, wiatr wiał co chwila z innej strony, co gorsza zaczęło mnie wywiewać w kierunku Jamajki , o powrocie nie było mowy, tak szybko straciłem siły, ze jedyne wyjście jakie wtedy wykombinowałem to płynąć ciągnąc za sobą deskę , pomyślałem ze jak dociągnę ją do zatoki to później spokojnie dopłynę do brzegu zachowując twarz, haha. , zamiast wezwać pomoc bo nie chciałem facetowi przyznać racji, zacząłem płynąć.
Mówię wam , co ja się namordowałem i opiłem wody, co ciekawe człowiek w takim amoku podejmuje głupie decyzje, czułem jak słabnę i nie byłem pewien czy dam radę dopłynąć , to zamiast pomachać bo to nie było aż tak daleko od brzegu, to nie , męczyłem się dalej , jakoś mi się udało a w końcowej fazie poratował mnie Hindus.

No i jaki jest morał tej opowiastki – żaden , Wnioski tez żadne , no chyba tylko takie ze są uparte jednostki które płyną pod prąd nie zważając na konsekwencji , nawet jak mądrzy ludzie im dobrze radzą haha.

a tu relacja z tego zdarzenia , ponad godzinna eskapadę udało mi się skrócić do paru minut

https://youtu.be/uz2yAJEJ7I4



i parę fotek z wycieczki w góry tak na ocieplenie , haha




https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/37









  • Comments(4)//www.podrozemaleiduze.eu/#post60

Melancholia

takie tamPosted by Otto Sun, October 09, 2016 19:23:52
To taki stan nijakości , niby nie depresja , ale coś jest na rzeczy, niby wszystko ok a jednak nie , najgorsze jest to ze właściwie nie ma powodów które ją przywiozły, trochę ciężej się oddycha , nic nie cieszy , ściska w żołądku, normalnie to przechodzi po jakimś czasie, ale okropne jest jak ludzie ciągle z takim uczuciem żyją a pomagają im tylko prochy.


Dzisiaj taki melancholijny dzień , szarówka , a przy mojej kurzej ślepocie to podwójnie denerwujące, jeszcze niedawno pisałem jak to ludzie się rozdziewają bo się robi ciepło a teraz na odwrót, ciekawe jak pogoda może pogłębić nastroje negatywne czy pozytywne.


Słuchałem Sixto Rodrigueza ,,I Wonder’’

https://www.youtube.com/watch?v=t6bjqdll7DI



i pomyślałem od razu o Maliku Benjelloul





który nakręcił dokument o Rodriguezie - ,, Searching for Sugar Man’’ ( który zresztą wszystkim polecam ) za który dostał Oscara , jak z automatu wyskoczył reżyser ,, Chrztu i demona’’




Marcin Wrona, zdolni młodzi ludzie którzy targnęli się na swoje życie, ale chyba nie z powodu pogody.


Jaki ten umysł ludzki jest zarówno piękny jak i mroczny , dziwny i nieprzewidywalny. W świecie zwierząt raczej nie ma takich przypadków , no poza koniem sołtysa z Wąchocka, który się powiesił jak sołtys dokupił ziemi.

Ludzie balansują ciągle na granicy, wydawałoby się ze wszystko mają , kariery przyjaciół a tu nagle zwrot o 180 stopni , hmm, szkoda , to takie podejmowanie decyzji pod wpływem impulsu które później dotyka wszystkich którzy zostają , chociaż niektórzy to noszą w sobie , tylko się dobrze maskują.


Każdy miewa lepsze lub gorsze dni, coś co nam się wydaje dzisiaj tragedią jutro już może być bez znaczenia , często w takich sytuacjach myślę sobie o pracy którą miałem wiele lat temu, opiekowałem się miedzy innymi kobietą która miała wrodzoną łamliwość kości, nawet taka banalna czynność jak ubieranie groziło wieloma frakturami, nie zapomnę jak poszedłem do niej pierwszy raz żeby jej podsunąć kaczkę pod tyłek , sytuacja była bardzo krepująca , ale okazało się ze bardziej dla mnie, haha. Byłem sam i pierwszy raz u niej , w tej całej swojej sytuacji i chorobie zadziwiła mnie swoim pozytywnym nastawieniem, chęcią życia i aktywnością, kobitka miała nie więcej niż 1 m wysokości i poruszała się na wózku kierując nim joystickiem, za to energii miała za trzech zdrowych, studiowała , uczęszczała na jakieś kursy, cały czas aktywna , i doszedłem do wniosku ze ja ze swoimi wyimaginowanymi problemami jestem bardziej upośledzony, ona była zawsze uśmiechnięta i wesoła, chociaż cierpiała bo ciągle jej się coś łamało.

Czasami sobie myślę ze musimy mieć trochę gorsze dni żeby docenić te lepsze, ze musi popadać deszcz żeby docenić słońce i na odwrót, niektórzy mówią : … ooo chciałbym żeby już była wiosna , a ja uważam ze nie należy poganiać czasu, do tego jak przeżyjemy te gorsze okresy to będziemy się bardziej cieszyć i doceniać te lepsze. I takie to przemyślenia w ten melancholijny dzień , ja to sobie puszczam "Everybody's Talkin'’ z Nocnego kowboja

https://www.youtube.com/watch?v=2AzEY6ZqkuE




i pozamiatane smileysmileysmiley


No i nie dajce się za bardzo melancholii , I jak zwykle Wierzę w Was, trzymam kciuki, dacie radę smiley





  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post59

Kącik

takie tamPosted by Otto Mon, October 03, 2016 10:42:07
książkowy cieszy się dużą popularnością, wiele osób się skusiło i zajrzało do moich propozycji , co osobiście bardzo mnie cieszy, ja tez z kolei dostałem podpowiedzi o paru tytułach które warto przeczytać, a nawet dostałem książkę ( pożyczono mi) Tym razem chciałbym polecić dwie bardzo różne książki.

Pierwsza to ``Bóg Rekin – Wyprawa do źródeł Magii`` Charlesa Motgomery


autor wyrusz śladami swojego pradziada, biskupa który w XIX wieku ``nawracał `` ``dzikich`` na południu Pacyfiku. Montgomery chce sprawdzić w co dziś wierzą rdzenni , to książka reportaż, to podróż w melanezyjski świat wciąż podzielony miedzy tradycją przodków a konkurującymi ze sobą stowarzyszeniami misyjnymi, prawdziwy kocioł pogańsko-chrześcijański, to duchowa mapa Melanezji utkana z mitów, magii i wierzeń która wyłoniła się ze splecenia wiary chrześcijańskiej z pogańską.

…wrogość tubylców była w pełni uzasadniona. Drogę na wyspy utorowały misjonarzom istne szumowiny cywilizacji europejskiej. Najpierw przybyli kupcy drewna sandałowego…. Za to , czego nie zdołali ukraść , płacili toporami i muszkietami … na jednym ze statków zamknięto w ładowni tubylca z Tanny z marynarzami chorymi na odrę , po czym odesłano z powrotem na wyspę , gdzie ofiara zarazy padły tysiące jego pobratymców. …obserwowałem ich, stojąc w cieniu pod Domem Kanibali, gdzie przybysze płacili po 10 dolarów za możliwość sfotografowania swoich dzieci zanurzonych po pas w olbrzymim kotle w towarzystwie dzierżących włócznie ``wojowników` ` w przepaskach biodrowych. Wojownicy stroili głupawe miny, poszturchując australijskich klientów i pokrzykując figlarnie : ,, Mmm, tłuściutkie i pyszne !’’

I chociaż jestem osoba niewierzącą ( i nie chce tu być kontrowersyjny ) podobnie zresztą jak autor, to jest to książka godna polecenia wszystkim, wierzącym i nie , i w pewnym sensie daje do myślenia na tle tego co się dzieje teraz w Polsce, a szczególnie mam na myśli czarne protesty.

Ta chwila - Guillame Musso , to niesamowita książka pod wieloma względami, a dla mnie ma ona osobiste znaczenie, bo w pewnym sensie się z nią utożsamiam.


Historia lekarza który dostaje w spadku od ojczyma ( mamusia miała chwile słabości w trakcie małżeństwa ) latarnię morską która kryje sekret, bohater łamie obietnicę i odkrywa sekret, co odmienia całkowicie jego życie, ta książka to podróż w czasie , to fantazja która nią nie jest, to książka o miłości. To jedna z tych niewielu, gdzie do końca nie wiemy co jest jawą a co snem ?, a zakończenie jest nieprzewidywalne.

,, Za cala odpowiedz ojciec wyciągnął z kieszeni koszuli kredę, narysował na ścianie wielki krzyż i wskazał na niego palcem.
- w tym miejscu za ścianą z cegieł znajdują się stalowe drzwi.
-Drzwi ?
-To jest przejście, które zamurowałem ponad trzydzieści lat temu…
Zmarszczyłem brwi.
-Przejście ? Dokąd?
Ojciec machnął ręką i znów dopadł go atak kaszlu.
-To jest właśnie drugi warunek Arthurze- wysapał, kiedy wreszcie złapał oddech. Nie wolno ci nigdy otworzyć tych drzwi.’’

,, - nie boj się Arthurze, skacz !
Tata cię złapie !
Złapiesz mnie ?
Na pewno ?!

Mam piec lat. Siedzę na piętrowy łóżku które dziele z bratem…..
-Skacz synku!
-Boje się !
-Mówiłem Ci ze cię złapię !
Chyba mi ufasz, synku ?

Jeszcze przez kilka sekund kręcę niepewnie głową , po czym z szerokim uśmiechem rzucam się przed siebie, gotów zacisnąć na szyi człowieka, którego kocham. Jednak w ostatniej chwili ojciec – Frank Costello – celowo cofa się o krok, a ja rozpłaszczam się na podłodze. Boleśnie uderzam w parkiet twarzą…..

- W życiu nie wolno nikomu ufać, słyszysz Arthurze ?!

Patrzę w niego przerażony.
-Nikomu!
– powtarza ojciec z mieszanina smutku i wściekłości skierowanymi do siebie samego. – Nawet własnemu ojcu ! ’’


Każdy rozdział zaczyna się , złotą myślą jakiejś znanej osoby albo przysłowiem:

,, Nie zapomnij ze mamy dwa życia. Drugie zaczyna się , gdy sobie uświadomisz ze żyje się tylko raz’’

,, Miłość ma ostre żeby, a jej ukąszenia nie goja się nigdy. ’’- Stephen King

,,Zastanawiam się, co tez szykuje nam przeszłość …’’- Francoise Sagan

,Miłość to przygoda bez kompasu i mapy, a zgubić człowieka może tylko ostrożność’’ – Romain Gary

,,Uwierzę we wszystko , byle było nie do uwierzenia.’’ – Oscar Wilde

,, … i pomyślałam, ze to nie mijanie czasu jest rozdzierające, ale raczej fakt, ze zanikają uczucia i emocje, tak jakby nigdy nie istniały.’’ - Laurence Tardieu

To tylko parę przykładów takich sentencji , resztę musicie przeczytać sami.

A teraz coś z innej beczki, pisząc tego bloga już parę miesięcy, dostaje wiele rad czy uwag, i naprawdę je doceniam , bo to znaczy ze nie tylko czytacie o czym piszę ale tez się angażujecie a to dowód ze moja twórczość , was porusza i wzrusza.
A tu parę przykładów:
- ktoś pisze ze się pośmiał nawet z tego co wypocę i żebym pisał dalej , ale pozytywne rzeczy , czyli rozumiem takie do śmiechu ..
- usłyszałem ze filmiki fajne i owszem, ale ze mowie niewyraźnie, bełkocze i seplenię i ze powinienem pójść na jakie zajęcia gdzie mógłbym poćwiczyć dykcje
- blog ok, ale podobno lepiej i młodziej wyglądam w rzeczywistości niż na zdjęciach czy filmach
- filmy ok , ale przydałby się podkład muzyczny i komentarze dodać później
- niektórzy się strasznie martwią małą ilością komentarzy i jest im przykro
- biegi ok i wszystko cacy , ale może mógłbym zacząć biegać do tylu , byłoby ciekawiej

To oczywiście nie wszystkie rady i komentarze , ale za wszystko jestem bardzo wdzięczny i biorę sobie do serca. No cóż ja mogę wam napisać ???
Macie wszyscy racje !!! A ja święty spokój, haha
To nie znaczy ze lekceważę tych rad, i obiecuje ze się poprawie, Np. żeby wszystko wydawało się pozytywne, to będę wklejał wszędzie uśmiechnięte ryjki, postaram się wyglądać starzej w rzeczywistości. Zapisałem się tez na kurs dykcji podczas biegania, niestety tylko w języku rumuńskim , ale zawsze dobry początek. Będę wpisywał komentarze podszywając się pod kogoś innego, to takie spontaniczne zmiany żeby wyjść naprzeciw waszym radom.smileysmileysmiley

I pamiętajcie !!!

Wierzę w Was, dacie rade i trzymam kciuki !!! smiley


A tu kółko przyjaciół mojego bloga.









  • Comments(4)//www.podrozemaleiduze.eu/#post58

Praca

takie tamPosted by Otto Wed, September 28, 2016 15:08:29
to jedna z najważniejszych składowych naszego życia, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę ile czasu większość ludzi poświęca na nią , najpierw latami się uczymy, studiujemy, kończymy kursy, specjalizacje, po to żeby dostać prace, potem ludziska zasuwają do emerytury , i jeżeli ktoś pracuje w pełnym wymiarze to praca z dojazdami zajmuje średnio 10- 11 godzin dziennie ,


reszta to spanie, wypróżnianie i codzienne miotanie się z rodzina, znajomymi itd. , są oczywiście wyjątki kiedy sytuacja pozwala na działalność naukową i studiowanie wolnego czasu, to tacy którzy nie muszą babrać się w pracy lub tzw. polipy które chętnie gdzieś się przykleją i chętne wydają pieniądze które ktoś inny zarobił.

Zamieściłem ostatnio ogłoszenie w prasie i Internecie ze poszukuje pracownika, wymagania niezbyt wysokie, przede wszystkim angielski, kreatywność itd., możliwość łączenia z inną pracą, zdziwiło mnie ze tak mało ludzi się zgłosiło, chyba to bezrobocie w Polsce jest zawyżone, albo to skutek dobrej zmiany.
Na tych parę zgłoszeń które dostałem, polowa praktycznie bez czytania nadawała się do kosza, bo jeżeli dostaje Cv z adresu gusia69, to ja nie wiem co autor chciał powiedzieć, żadnego dzień dobry , pocałuj mnie w d… , czy cos w tym stylu, po prostu, ctrl +c i ctrl + v i wysłane, widać ze osóbka nawet chyba nie przeczytała ogłoszenia, nawet nie warto czytać co taka persona w życiu dotychczas stworzyła.
To tak jak Anglik który przyleciał do Polski w latach siedemdziesiątych, bo chciał kupować polskie Fiaty produkowane na Żeraniu.

Wystawiono sto autek , wypucowano, a Angol mówi przełóżcie drzwi z tego do tego , z tamtego do tego itd. ,mechanicy ochoczo rzucili się to przerzucania drzwiczek, i co ? i dupa, drzwi nie pasowały, komuchy przerażone wizją straty źródła wpływu dewiz, zaczęli go namawiać żeby sprawdził inne rzeczy, silnik i tak dalej, on tylko się uśmiechnął i mówi : Panowie , jeżeli drzwi nie pasują , to strach pomyśleć co się dzieje w silniku, haha.

Wiele lat temu ze względu na pełnione obowiązki , przyjmowałem do pracy wiele osób, przeczytałem kilkaset a może kilka tysięcy CV i listów motywacyjnych, przepytałem setki osób. Czasami po prostu nie chciało mi się wierzyć jak zobaczyłem co dostałem czy, co ludzie wygadywali na przepytaniach. Wtedy jeszcze wiele osób wysyłało dokumenty pocztą , dostałem np. zdjęcie ze ślubu z odciętym mężulkiem, albo kobitka w bikini ,hm no ja rozumiem ze gdzieś w tropikach , ale w naszym klimacie ??? nigdzie nie pisałem ze biuro mieści się w saunie.

Ciekawe sytuacje miałem tez podczas rozmów kwalifikacyjnych, jako naiwniak, na początku nie myślałem ze ludzie mogą oszukiwać jeżeli chodzi o znajomość języków obcych, przedstawiali zaświadczenia o pokończonych kursach, wieloletniej nauce w szkole, no nigdy bym nie podejrzewał ze ktoś będzie kłamał i nie posiadał podstawowych umiejętności , a jednak, i później trzeba było wywalać delikwenta. Jak ludzie myślą, doszło do mnie jak zacząłem sprawdzać czy znają język, cwaniaczki z zaświadczeniami poproszone żeby opowiedziały coś o sobie w obcym języku, nagle zaczynały stękać i się jąkać, wydawały najróżniejszego rodzaju dźwięki, syczały i trzeszczały , czerwieniały , wychodziły im żyłki, a czoło pokrywało się cieniutką warstwą potu, ale najlepsze przychodziło na koniec, takie osóbki z rozbrajającą szczerością komunikowały : … no ba ja się nie przygotowałem .., to co ? miałem wysłać pytania ? Czyli jak zadzwoni obcokrajowiec , to usłyszy po polsku : proszę wysłać pytania , to ja się przygotuje , haha., albo jak urocza dziewczynka wykrzyczała na koniec ale ja mogę zrobić kawę, no super !, to gratuluję !!! ale kawę sobie tez potrafię zrobić, do tego wiem jaka lubię , haha.

Dziwi mnie tez podejście samych kobiet, które na własną prośbę stawiają się w pozycji podrzędnej ( nie wiem jak to inaczej określić) np. . znajoma która dowiedziała się ze poszukuję asystentki, zasugerowała ze jej by taka praca odpowiadała, i ze ona do kawy to jeszcze śmietankę ubije, ale po co ???, przecież można kupić w sklepie ?:))) i to osoba z wyższym wykształceniem , znająca języki i mająca doświadczenie, no i co ? później to ja będę musiał zatrudnić jej siostrę , brata i najlepsza koleżankę , haha,


albo zwolnić, tak jak robią Ci którzy z premedytacją decydują się na kawkę z dodatkami.

To tak jak znajoma która mi opowiadała jak przyjaciółka zbliżyła się z szefem z centrali, który akurat odwiedzał region, cala w skowronkach opowiada jak było cudownie ( chociaż dopiero co go poznała i jaki Big Love, mimo ze wiedziała ze facet jest dzieciaty i żonaty, no tak na pewno zostawi wszystko dla niej ) no i co ? , no po miesiącu wyleciała na zbita d…, trochę szacunku dla siebie samego, i fantazji, bo jak nawet taki facet opowiada jak to on z żoną to już nic itd. to często taka żona w cudowny sposób ( a znane są takie przypadki , jak poczęcie niepokalane ) zachodzi w ciążę , hahaha

I tak kończąc ten wolny wywód na temat pracy, przypomina mi się historia , jak przyjechałem do Petersburga tuż po upadku Związku R., biegałem po Newskim Prospekcie (który ma kilka km długości i jest centralną ulicą w kilkumilionowym mieście) w poszukiwaniu restauracji, było to bardzo trudne bo nie było reklam ani szyldów, ale w końcu udało mi się .


Godzina była 13-14, w drzwiach wejściowych były zatarasowane stołem i musiałem się przeciskać bokiem, jak już znalazłem się w środku w moim kierunku zaczął biec- oficiant , krzycząc : zakryta !!!,


ale co zakryra ???, u nas piereryw !!! , jaki znowu piereryw ??? przecież jest pora obiadowa , nu da , nam toże nada pakusztats !!! , no fajnie, zrobili sobie przerwę w trakcie obiadu, no właściwie to logiczne , to ja głupek tego nie rozumiałem.

I takie to wypaczenie może powstać przy braku ekonomii rynkowej, gdzie wszyscy i tak mają zagwarantowaną pracę i pensję.

Ja w każdym razie rezygnuje z szukania pracobiorców , mniej zarobię , ale kawę to wolę sobie sam zrobić ( do tego są ekspresy ) a i śmietankę ….hmm, kupię sobie w kartoniku. Haha. I wszystkim pracodawcom i pracobiorcom , życzę żeby znaleźli tych na których sobie zasłużyli :)

A oto jak życie może nas zaskoczyć, tu jeden z moich znajomych z Petersburga obecnie oligarcha , a ja ?!!! co ???!!!smiley

A tu specjalnie foty dla mojego fan klubu Franciszki i Izabelli :)))

coś co było i se ne wrati :)


i oczywiście chodzi mi o NRD , poniżej zdjęcie z plaży w Travemunde od strony RFN,
po wschodniej stronie tylko wieżyczka i zasieki, to dla tych którym się marzą stare czasy.








  • Comments(11)//www.podrozemaleiduze.eu/#post57

Dziwne

takie tamPosted by Otto Sat, September 24, 2016 06:19:47
towymysły, ślub , wesele, panieński i kawalerski , ludzie celebrują ostatni dzień wolności ???, dobre, haha . Mają się z kimś związać na cale życie bo się kochają , a tu jak by miał nastąpić koniec świata i chcą chociaż przez chwile zażyć wolności zanim wszystko się skończy.


Dla wielu to na pewno nastąpi koniec świata, wcześniej czy później, a wszystko skończy się kataklizmem, rozwodem, szarpaniną o dzieci , zdradami, rozprawami i przepiłowywaniem wszystkiego na pól z psem włącznie . Wydaje mi się ze najlepszym wyjściem było by podpisywanie cyrografów pięcioletnich , tyle średnio wytrzymują małżeństwa, z możliwością automatycznego przedłużenia albo z opcja trzymiesięcznegowypowiedzenia , po upływie 5 lat. smiley

Na pewno fajnie jest wziąć ślub jeżeli się kogoś kocha i jest się kochanym, ale raczej to powinna być kameralna impreza, a nie jakieś weselicho , gdzie trzeba nakarmić i napoić zgraje ludzi, to już bezsens , lepiej te pieniądze przeznaczyć na wspólne cele.

Ale wszystkim życzę żeby przysięga małżeńska nie była pustym frazesem , chociaż tak to się zwykle kończy. I żeby się związali z kimś z kim chcą być i na kogo sobie zasłużyli smiley, hehe

Good luck and good night.



  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post56

Schronisko

takie tamPosted by Otto Tue, September 20, 2016 16:32:28
No i cóż ja mam Wam napisać, to jeszcze jedna z tych ``podróży`` którą planowałem, czy chciałem zrobić, ale po prostu już przestałem chcieć , tylko pojechałem, niestety nie było osoby która mogłaby mnie oprowadzić i opowiedzieć o działalności, bo akurat miały wolne i dlatego tez nie chciano abym podawał link do strony schroniska, po prostu jakby się bali ze napisze cos negatywnego i na nic zdały się moje tłumaczenia, akurat robili remonty wybiegów i uważali ze to będzie źle wyglądało.


Osobiście uważam ze ten sierociniec dla psów i kotów jest bardzo dobrze prowadzony i ze zwierzaki maja bardzo dobre warunki, ale po wielu było widać ze są ``straumatyzowane`` i musiały wiele przejść , niektóre się cieszyły skakały , czuć było tę tęsknotę za kontaktem z człowiekiem inne były apatyczne albo agresywne.

Podobnie jak u ludzi Łatwo stracić zaufanie zwierzaka, ale je odbudować ?, to czasami nie możliwe, można je tylko zaleczyć. Można im pomoc w różny sposób, i najlepszy to adoptować, ale tez są ludzie którzy przywożą karmę, albo przyjeżdżają żeby je wyprowadzać na spacery. Oczywiście to jest moje zdanie, ale warto pomagać takim schroniskom albo organizacjom które pomagają, i wydaje mi się ze czasami to lepiej pomagać zwierzętom niż ludziom,

bo mimo że człowiek to jedno z najwspanialszych stworzeń, to tak samo jedno z najpodlejszych, bo chyba jako jedyne może skrzywdzić innego człowieka albo stworzenie z premedytacją i będąc w pełni świadomym.


I jak się patrzy na te psy w klatkach , to ma się takie wrażenie jak by to byli więźniowie, chociaż nie popełnili żadnego przestępstwa, a ich jedyne przewinienie to, to ze po prostu przestały kogoś bawić i już nie są kochane, na szczęście większość z nich, tak jak mówiła mi kierowniczka, po adaptacji, resocjalizacji i sprawdzeniu przyszłych właścicieli trafia do fajnych domów i rodzin.A tu możecie zobaczyć wszystkie które `` zfocilem``


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/35

smiley




  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post55

Świecie

takie tamPosted by Otto Sun, September 18, 2016 17:58:00
To takie miejsce na świecie o którym nikt dotychczas nie słyszał, pamiętam tylko jak zawsze obok przejeżdżałem to już było je czuć z daleka, zapach zgniłych jaj i myśl : ooo !!! Świecie, trzeba zamknąć szyby i : to już niedaleko do 3miasta. Ale dzisiaj Świecie zaistniało na mapie świata, a wszystko dzięki mojemu udziałowi w półmaratonie z Chełmna do Świecia ( który zresztą współorganizował główny winowajca smrodu czyli firma Mondi ),

przebiegłem 21 km z ogonkiem w ciągu 2 godzin 16 minut i 23 sekund i zająłem 121 miejsce wśród 119 uczestników w mojej grupie wiekowej od 30 do 40 lat, swoisty rekord.


Dostałem tez koszulkę, najajecznik, coś pomarańczowego, czapeczkę i odblask w kształcie duszka.



Najbardziej cieszę się z najajecznika zawsze o takim marzyłem, teraz będę mógł nosić tam wszystkie dokumenty, pomarańczkę i zdjęcie dziewczyny.smiley Jeżeli chodzi o odblask to chętnie komuś odddam jeżeli ma, albo zna kogoś kto ma bachorka i chce go chronić , ja już nie znam.


Pogoda była super, trasa z Chełmna do Świecia bardzo fajna, organizacja na medal, wszędzie policja i straż. I mogę tylko powiedzieć: Panie prezydencie, melduję : zadanie zostało wykonane !

A tu relacja z biegu

https://youtu.be/QtIjRPHMm7k



Aaa byłbym zapomniał, a tu kaczki świeckie








  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post54

W życiu dwie

takie tamPosted by Otto Sun, September 11, 2016 11:56:12
rzeczy są pewne , to że umrzemy i że nic nie jest pewne. Od momentu jak się budzimy do zaśnięcia podejmujemy tysiące decyzji, mniejsze większe , ważne i bez znaczenia i nawet te które wydają się nie mieć znaczenia, czy najpierw pójdziemy do toalety czy do kuchni jak rano się budzimy, czy włączymy tv i coś przyciągnie naszą uwagę, czy przeczytamy maile i wiadomości, czy zrobimy to później , wszystkie takie decyzje mniej lub bardziej świadome mogą odmienić nasze życie na zawsze. Takie poranne decyzje , mogą spowodować że spotkamy sąsiada i zamienimy parę słów, i później wyjedziemy, a to już może mieć znaczenie czy spóźnimy się do pracy, czy na spotkanie, czy może już nigdy nie wrócimy do domu. Tak się nad tym wszystkim zastanawiam Bo ostatni rok pokazał mi osobiście jak wszystko może się pozmieniać i wywrócić do góry nogami , jak coś co bierzemy za pewnik dzisiaj, jutro już nie istnieje, nasze żywoty ta takie trajektorie atomów które podążają w jakimś kierunku i naraz wali w nas jakiś zbłąkany atom i zmienia nam kierunek naszej podróży, to też mnie utwierdza w tym że starego psa jak najbardziej można nauczyć siedzieć i że możemy zmienić zdanie , a to dlatego żeby moc łatwiej przystosować się do nieoczekiwanych zmian które jeszcze są przed nami.

à propos zderzeń atomów, przypomina mi się historia dwóch sióstr z których jedna była koleżanką mojej znajomej, jedną z siostrzyczek zostawił facet a ona się podłamała, pomimo że bardzo się broniła bo wolała wszystko przetrawić w samotności, to dała się namówić na wyjazd do Egiptu. W autobus którym jechały wbił się inny zabijając parę osób, w tym ``kopniętą przez faceta`` , tuż przed wypadkiem siostry zamieniły się miejscami, ta która namówiła na wyjazd, namówiła tę która zginęła żeby zamieniły się miejscami, chciała żeby siostra miała lepszy widok jak usiądzie przy oknie , hm no i zobaczyła, maskę autobusu. Niedawno zaproszono mnie na latynoską imprezę , nigdy jakoś się rytmami latynoskimi nie podniecałem, nie przeszkadzały mi, ale tez nie wzbudzały jakiegoś zachwytu, a taniec to w ogóle, a tu doznałem olśnienia, po prostu było super, pomijam już fakt ja Ci ludzie się bawili, w większości z Iberoameryki,


to muzyka na żywo zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, po prostu nie da się usiedzieć, człowieka ciągnie do tego żeby potańczyć, daje taką pozytywna energię a w każdym takcie czuć ciepłą bryzę, kolory, plażę, zapachy, palmy i uśmiechniętych ludzi, nie jestem jakimś ``dansjorem`` ale na prawdę mnie poniosło, w życiu się tak nie wytańczyłem, nie potrafię tańczyć, ale musi być super potrafić tańczyć a jeszcze z odpowiednią partnerką i do tego będąc gdzieś na Kubie czy Dominikanie to bajka smiley

Tu taki krótki klip, niestety nagrywałem aparatem z teleobiektywem i wyszło jak wyszło , ale za to muzykę słychać.

https://www.youtube.com/watch?v=s57zxKYf79Y



a tu taka ciekawostka którą dostałem od kolegi, nasz rod trzyma się mocno smiley,
jeden z dalekich krewnych ze stanów, jako jeden z dwóch przeżył zatoniecie statku na Missisipi w którym zginęło 1200 osób ( poległo ).

Za chwile się okaże ze jestem spokrewniony z każdym człowiekiem na ziemi i
to by był fakt autentyczny, haha.




I pamiętajcie, nie oceniajcie ludzi po obuwiu


i że


https://www.youtube.com/watch?v=VD9zmaX4ez8



smileysmileysmiley





























  • Comments(3)//www.podrozemaleiduze.eu/#post53

Szczęście

takie tamPosted by Otto Sun, September 04, 2016 22:44:34
Ma tysiące definicji i tylu ilu jest ludzi tyle różnych opinii co to dla każdego znaczy. Czytałem artykuł gdzie porównywano różne państwa po kątem szczęścia i jest tendencja ze państwa południowe , gdzie jest dużo słońca mają szczęśliwszych i bardziej radosnych mieszkańców. Na pewno jest lepiej być zdrowym, ładnym i bogatym niż biednym, chorym i brzydkim. Nasza sytuacja materialna ma oczywiście wpływ na poczucie szczęścia czy radości, ale to nie wszystko.


Pamiętam jak przyjechałem do Szwecji i mimo ze ludzie mieli prace, domy , wakacje za granica parę razy do roku, to nie mogłem odczuć żeby byli szczęśliwi, właściwie to wielu było tylko radosnych w piątek jak się napili. Najbardziej to się rzucało w oczy, jak pijane nastolatki w piątkowe i sobotnie wieczory nakręcone alkoholem z piskiem rzucały się sobie w ramiona w centrum miasta , jaka radość.

Otoczenie, środowisko i w jakich warunkach się wychowaliśmy ma tez olbrzymi wpływ na nasze poczucie szczęścia lub nieszczęścia, wszystkie osoby które poznałem i które brały antydepresanty miały sp….e dzieciństwo przez rodziców, nie dość ze były labilne to musiały się wspierać prochami żeby dać sobie rade z codziennością, może nie jest to regułą ale coś w tym jest. Ciekawe jest to z czego ludzie czerpią radość, znajomy opowiadał mi o swoim szefie który jest milionerem i prowadzi biznes w Polsce, był najbardziej szczęśliwy jak poszedł do baru mlecznego i zjadł zupę za parę złotych, opowiadał o tym później na każdym spotkaniu, haha. Ważne jest tez jakimi ludźmi się otaczamy i to ze możemy dzielić swoją radość z kimś innym ale też otrzymać wsparcie kiedy tego potrzebujemy. Kolega miał bardzo dobrze płatną pracę , żona , dwójka dzieci, prywatna szkoła, luksusowe mieszkanie, egzotyczne wyjazdy wakacyjne, pełna idylla, szczęście i radość. Przyszedł kryzys i z dnia na dzień stracił pracę, szukał pracy ale w jego sytuacji było wielu, po upływie pól roku podczas obiadu u teściów żonka zaczęła się głośno skarżyć jaki jej mąż to pierdoła bo nie może znaleźć pracy ( sama nie pracowała ).


Są tez ludzie którzy czerpią radość z nieszczęścia innych, ludzie którzy wprost nie mogą przeżyć ze ktoś z czegoś ma radość, to przeważnie tacy którzy jak sąsiad kupi lepszy samochód mają satysfakcję ze ktoś mu ten samochód porysuje albo przebije oponę ( lub sami to zrobią ). To tez tak zwani przyjaciele czy przyjaciółki , którzy jak ich przyjaciele są szczęśliwy w związku, nie mogą tego przeżyć bo sami nie są w związku , albo są nieszczęśliwi w swoich i często przyczyniają się do rozpadu. Najważniejsze jest chyba umieć potrafić czerpać radość z tych małych rzeczy, cieszyć się szczęściem przyjaciół i bliskich. I takie to moje przemyślenia w te coraz ciemniejsze i płaczliwe dni, wszystkim i sobie życzę żebyśmy znaleźli swoje źródło szczęścia i radości, oprócz tych którzy czerpią ją z niepowodzeń innych, takim ludziom należy tylko współczuć.

Na ogół nie jesteśmy tego świadomi jak jesteśmy szczęśliwi. Dobranoc. smiley



  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post52

Prezent

takie tamPosted by Otto Tue, August 30, 2016 19:52:22
No i jak co roku nadszedł ten dzień, urodziny, niestety z każdym rokiem czas pomiędzy wydaje się coraz krótszy. Osobiście nie przepadam za urodzinami, bo ważniejszy jest czas pomiędzy i właściwie to życzenia to może bardziej należą się matkom, ale dziękuję za pamięć i za życzenia które dostałem, niestety oprócz daty swoich urodzin pamiętam daty urodzin tylko dwóch osób , tak ze nie gniewam się jak ktoś nie pamiętał, i przepraszam jeżeli komuś nie złożyłem sam albo nie złożę.

Byłbym zakłamany jak bym powiedział ze to nie jest przyjemne jak ktoś złoży życzenia albo kupi prezent, to znaczy ze nie jest się całkowicie zapomnianym. Ogólnie to mnie to krępuje jak dostaje prezenty czy życzenia bo właściwie nie wiem za co, ale jedne urodziny na pewno zapamiętam do końca życia, to jak dzieci siedmio- i ośmioletnie przygotowały mi urodziny, coś tam narysowały, zrobiły,

nadmuchały baloniki , a wszystko w wielkiej tajemnicy, ich radość przy wręczaniu wykonanych własnoręcznie prezentów i śpiewaniu była tak wieka ze aż się wzruszyłem , to wszystko takie naturalne, szczere i niewinne. I w gruncie rzeczy jest to dosyć smutne, ze tak się zmieniamy z wiekiem.

Nigdy nie kupuje sobie prezentów ale w tym roku pomyślałem, ze właściwie to dlaczego nie ? A jak się dowiedziałem że w związku z 72-ą okrągłą rocznicą skoku kuriera Józefa Uznańskiego który skoczył z kolejki na Kasprowy aby si uratować przed gestapowcami, będzie można z niej skoczyć na bungy, no to chyba lepszego prezentu nie mogę sobie zrobić, no i skoczyłem.

Dzień wcześniej trochę połaziłem po szlakach, piękna jest ta nasza natura , można spotkać wiele zwierząt np. owce albo kozice.


Byłbym zapomniał muszę podziękować za prezent Mamie ( która również dołączyła do grona czytelników ). Prezent na początku bardzo mnie zaskoczył i ze sama wpadła ale później wszystko zrozumiałem, oto obiektyw i raz wygląda tak, A raz tak


Hm mam już swoje lata i wiadomo ze kobiety zawsze mogą ale nie zawsze chcą, a faceci na odwrót, nie zawsze mogą, haha, ale teraz jak wyciągnę sprzęt , to każda kozica, sarna czy łania moja , nawet na kilometr.smiley Dziękuję ze mnie urodziłaś no i za prezent.
filmik ze skoku

https://youtu.be/3m-r1Y4_OIs


a tu parę fotek ze skoku


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/25




i z wycieczki po górach ,

Harder Klum i Spiez

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/32



Greiselwald



https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/24





Wszystkim którzy kiedykolwiek myśleli o bungy , polecam,
zróbcie to , cala ekipa super profesjonalna, ze mną skakały cale rodziny , najciekawsze to, to ze skakały
matki z dziećmi, a faceci stchórzyli i gapili się tylko z platformy ( hm może liczyli ze guma się urwie , haha) , ta która skakała za mną i zgubiła buty, skakała z trojka swoich
dzieci.

więcej info znajdziecie na

http://www.alpinraft.com

i pamiętajcie

wierze w Was, dacie rade , trzymam kciuki smiley

a tu foty z Interlaken

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/33













  • Comments(12)//www.podrozemaleiduze.eu/#post51

Wstyd

takie tamPosted by Otto Fri, August 26, 2016 07:21:22
To książka , którą wszystkim polecam , a w szczególności tym którzy jej nie czytali. Opowiada o czymś co może praktycznie dotyczyć każdego z nas , w dzisiejszych czasach, smartfonów, Ipodow, internetu, komunikatorów , ukrytych kamer, każdy może się stać królową albo królem internetu w ciągu sekundy i do tego wbrew swojej woli.

Osiemnastolatka uprawia publicznie sex oralny z dwunastoma facetami, ktoś to nagrywa i wrzuca do sieci, nikt nie wie ze jest pod wpływem alkoholu i narkotyków które jej ktoś wrzucił do drinka , a jedna z uczestniczek podgrzewających atmosferę okrzykami to jej siostra. Dziewczyna po tym wszystkim zapada się pod ziemie, a matka, sędzina próbuje odnaleźć i ukarać winnych.


To oczywiście wymyślona historia i jakaś ekstremalna sytuacja ( chociaż słyszałem różne historie i to od kobiet i wiem żeby nie potrzebowały ani drinka ani narkotyków) , ale tak sobie myślę, kto z nas nie ma jakiejś foty czy zdjęcia z którego nie jest dumny albo jest to prywatne utrwalenie czegoś czym nie chcemy się dzielić z innymi, najgorsze to jak dostanie się w niepowołane ręce, ktoś nam je ukradnie, albo osoba którą darzyliśmy zaufaniem chce się za coś zemścić i je pokaże innym albo upubliczni w sieci.

Znam tez takie sytuacje ze niektórzy specjalnie robią zdjęcia albo nagrywają, jak ktoś jest np. niedysponowany a potem pokazują innym, ktoś zobaczy zdjęcie i już ma jakiś obraz i opinie, to tak jak ktoś tam coś tam na czyjś temat powie, i może to prawda albo nie, ale jak to mówią, nic się nie stało ale smród pozostał, a takim czymś szczególnie jeżeli człowiek jest slaby można zniszczyć komu życie.

Przeczytajcie koniecznie ``Wstyd``, to tez dobra książka dla rodziców nastolatków i daje obraz jak młodzież się bawi, ale czasami jak słucham historii rodziców to mnie to nie dziwi, w końcu myśmy tez byli młodzi i nie chce tu nikogo oceniać czy krytykować, święty tez nie byłem, ale są jakieś granice wszystkiego.



  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post50

Podsumowanie

takie tamPosted by Otto Sat, August 20, 2016 14:23:07
Hm, no i nadszedł czas żeby pozbierać te stare kości i wrócić do rzeczywistości. Na pewno jest warto tutaj przyjechać , bo tylko na samej Gwadelupie jest tyle do zwiedzania, tyle do robienia, tyle do odkrycia, ze potrzebowałbym jeszcze paru miesięcy. Zaskakuje tez ta różnorodność , bo jedna wyspa to lasy tropikalne i góry, wulkan, wodospady, druga jest raczej plaska z plażami o śnieżnobiałym piasku i super miejscami do nurkowania, w ogóle kolor piasku jest od śnieżnobiałego , poprzez żółty do czarnego.


Samych plaż są tysiące , od małych intymnych, do ciągnących się kilometrami , nie ma tłoku i bez problemu można znaleźć plażę tylko dla siebie.


Czytając trochę o G. przed wyjazdem, nastawiłem się na coś całkiem innego, niestety są to oczywiście podobnie jak moja subiektywne oceny do tego pisane za kasę. Najlepiej przyjechać samemu. Jedna rzecz która mi się podobała, to ze ludzie nie byli natarczywi czy natrętni, nikt niczego nie próbował wciskać, a jak się o coś pytało to raczej starali się pomoc , ale żadnej wylewności, jedyne chyba co może zrobiło na mnie negatywne wrażenie, to miasteczko o którym pisałem. Jeżeli chodzi o takie praktyczne porady , to na pewno nie należy wypożyczać samochodu w hotelu którym się mieszka, bo to wychodzi najdrożej. Dla palących to tez nie raj , bo ćmiki kosztują siedem EUR, ale za to dla pijących , bo litrowa flaszka berbeluchy – 50 voltow poniżej 7 eur, tak ze najlepiej zamiast ćmikow na zakąskę kupić sobie jeszcze jedną flachę na popitkę , haha. Ogólnie ceny do najniższych nie należą. Jeżeli chodzi o drogi to uważam ze naprawdę są dobre, chociaż często zakorkowane, i co dziwnego asfalt się nie topi ???, nie ma kolein, czy tarki jak się dojeżdża do skrzyżowania, nawet sobie pomyślałem ze Polska mogła by im sprzedawać biały cukier bo tu tylko żółty , a my od nich byśmy kupowali asfalt ? To by była dopiero dobra zmiana. W każdym razie wszystkich gorąco zachęcam, oczywiście to nie jest tania podróż , ja miałem to szczęście ze pośrednio dostałem ją w prezencie, ale teraz już wiem ze można znacznie obniżyć koszty, np. polecieć Norwegian, wcześniej wynająć dom u lokalnych i samochód tez, bo można to zrobić legalnie z ubezpieczeniem.

Często jak z kimś rozmawiam o podróżowaniu, to ludzie mówią , ee zagranica ? po co ? ja tylko w Polsce ! Polska jest najpiękniejsza itd., i od razu mi sie przypomina :... a ja to nie dam sie ogolic , nosze wasy od przedwojny ....smiley
a wracając do Polski to się zgadzam , bo mało jest takich państw które są tak zróżnicowane, góry , morze jeziora, nawet kawałek puszczy który wygląda tak jak kiedyś lasy w Europie, takich miejsc już się nie znajdzie i należy się spieszyć żeby go odwiedzić bo tam jakiś pomnik będą stawiać, podobno przyrody ? ale ja się na tym nie znam.

W każdym razie dziwi mnie ta łatwość , oceny i wyciągania wniosków o czymś czego się nie widziało, a zna się tylko z opowiadań albo ze zdjęć ? , tak samo jak w stosunku do ludzi jest to krzywdzące.

Często się spotykałem z tym jak ludzie wypowiadali się na temat Polski i Polaków a nigdy tam nie byli, na szczęście to się zmienia, ale często słyszałem, do Polski ??? przecież tam nawet nie warto brać kolorowego filmu bo wszystko czarno-białe.

Ci którzy by chcieli ponurkować w rezerwacie Jacques-Yves Cousteau de Bardon, albo zobaczyć ptaka Kupa-Lupa, lub skosztować oryginalnego Coulombo a nie wg mojej recepty, muszą tu koniecznie przyjechać. Polecam tez stronę
https://zyciepodpalmami.pl/2015/03/09/czego-potrzeba-aby-przeprowadzic-sie-na-karaiby/

gdzie znajdziecie mnóstwo praktycznych informacji o Karaibach. A tu taka zbieranina fotek na pożegnanie

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/22


Aaa, zapomniałbym, bo nic nie opowiadałem jak mnie wywiało na desce bo się uparłem ze będę pływał, chociaż mi odradzano, no i o mały włos bym nie został z płaszczkami albo wylądował na Jamajce, w końcu jakiś Hindus mnie uratował, człowiek sobie nawet nie zdaje sprawy jak szybko traci siły w wodzie, ale to może innym razem jak posklejam film bo wszystko się nagrało.

no i oczywiście wierzę w Was, dacie radę , trzymam kciuki smiley






  • Comments(1)//www.podrozemaleiduze.eu/#post49

Kulinarnia

takie tamPosted by Otto Wed, August 17, 2016 19:59:46

Już się tu rozpisywałem o różnych rzeczach ale nadeszła żeby napisać coś jedzeniu, bo to rytm, zapachy, kolory, to serce w każdej kulturze , pokaz mi co jesz a powiem Ci kim jestem. Wiele osób prosiło żebym coś opowiedział o jedzeniu, i co ciekawe prawie sami faceci. Jednym z takich głównych dan kreolskich jest Columbo, naprawdę wyśmienite palce lizać. Później podam wszystkie przepisy, bo wiele osób o nie prosiło. A to wspaniały deser, ananas i banany Innym daniem które należy do top listy jest , hm a właściwie podam wszystkie które mi poleciła znajoma Kreolka , a przepisy do wszystkich podam później . To super danie , sam kucharz mi nakładał A to jeszcze lepsze sam sobie nakładałem Miałem tez jedna nieprzyjemna przygodę związana z jedzeniem, a wszystkiemu winna moja upartość i głupota, poprosiłem o coś, co maja najostrzejszego, ostrzegali , ale co ??? JA ? nie dam rady A oto i co mnie pokonało Takiego diabelstwa w życiu nie jadłem, a żeby pokazać jaki ja to mocarz to wp….. całą, pogryzłem i połknąłem, no myślałem ze się przekręcę, wszystkie gruczoły się uruchomiły na raz, leciało mi z nosa, oczu i buzi, do tego się tak pociłem ze wyglądałem jak bym wziął prysznic. Najgorsze jest to ze bełkotałem bo mi sparaliżowało twarz, normalnie jak po znieczuleniu, biedni kelnerzy nie wiedzieli co mi jest, czy mam jakiś atak czy o co kamman ? na koniec popełniłem największy błąd , bo popiłem woda, ale nie bylem w stanie wytłumaczyć żeby mi dali mleko. Przeżyłem, chociaż tak mnie paliło przez cala noc w żołądku, jak by diabły urządziły imprezę po tym jak Piotrek zabrał ciepłego do siebie , i znów można było się schylać po węgiel.smiley

No cóż ja mogę Wam powiedzieć, następnego dnia papier toaletowy tylko z lodówki.

Dlatego może czasami się zastanowić , szczególnie wtedy kiedy wiemy ze nie mamy racji , nie obstawać tylko przy swoim, bo wtedy z d… dym. haha

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/21






  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post48

Szrama na raju

takie tamPosted by Otto Sun, August 14, 2016 23:08:40

Chociaż nie jestem zwolennikiem zwiedzania miast szczególnie jak są upały, to wybrałem się do Pointe-à-Pitre ( Les Abymes bo taka jest nazwa miasta)


największego miasta na Gwadelupie, i tak jak Basse-Terre ( Baie-Mahault) było w miarę ciekawe i do tego fajnie położone wspinając się od oceanu do podnóża wulkanu,


to Pointe-à-Pitre to totalna porażka, Zaniedbane, mierne i bierne, na głównym placu w centrum z trudem z znalazłem jedyna restauracje ala bar samoobsługowy,


w bocznych uliczkach sklepy z tanimi ciuchami z Chin i Tajlandii , każdy dom czy kamienica do remontu, ogólne wrażenie bardzo negatywne szczególnie jak się porówna do innych miast i miasteczek, nic dziwnego ze turystów tez prawie nie spotkałem, za to parę razy podszedł lokalny Krzychu czy Zdzichu, i prosił o fajkę albo o cenciaki na berbeluche, tak ze w pewnym sensie poczułem się swojsko chociaż parkingowych nie widziałem.smiley Jak pytałem lokalnych dlaczego największe miasto jest tak zaniedbane, okazało się ze jak w latach 70-ych potargało trochę okolicznymi wyspami , to wielu ludzi się tu przeniosło, a dawni mieszkańcy wyjechali do Francji albo pobudowali domy, tak ze teraz mieszka tu mieszanka ludzi z innych wysp państewek. Podobno są jakieś plany na rewitalizacje i maja wpompować kasę, ale do tego czasu aż wyremontują mieścinę to nie polecam, ale to oczywiście moja subiektywna uwaga.

No ale to może trochę jak w życiu coś nam się wydaje piękne i nieskazitelne na pierwszy rzut oka ( rzucamy okiem haha) , ale jak się poskrobie trochę to samo życie :) chodzi tylko o to żeby minusy nie przesłoniły nam plusów smiley

hm, oceńcie sami ,

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/20

chociaż wyszło o wiele lepiej na zdjęciu niż w rzeczywistości , to tak ja ze mną hahaha




  • Comments(2)//www.podrozemaleiduze.eu/#post47

Berbelucha

takie tamPosted by Otto Fri, August 12, 2016 12:20:52
Berbelucha. No cóż ja mogę Wam powiedzieć , ekspertem nie jestem ale jakieś doświadczenie posiadam. Każdy raczej wie z autopsji czym jest alkohol i jaki wpływ ma niego lub jego bliskich. To ogólno dostępny narkotyk, antydepresant wymyślony tysiące lat temu. Pijemy z różnych powodów i w różnych ilościach , jedni już nie piją , inni dopiero zaczną . Mieszkańcy Gwadelupy nie są wyjątkiem i jest tu wiele rumowni, u nas robią to z ziemniaka a tu z tego.


Takich rumowni na wyspie jest kilka, wszystkie czynne i można je zwiedzać Ja wybrałem tę ,



ni wolno było robić zdjęć w muzeum, dlatego zrobiłem. Była tez możliwość degustacji, taki barek samoobsługowy, niektórzy bardzo spragnieni wiedzy obeszli cale muzeum ze trzy razy w tym samym czasie co ja raz, to się nazywa pociąg do nauki. Zakupiłem parę buteleczek, na nagrody konkursowe


i dla tych którzy złożyli zamówienia ( dziwne ze odezwali się do mnie ludzie z którymi nie rozmawiałem wiele lat , niestety lista już jest zamknięta. No to na zdrowie ! chociaż brzmi to dosyć idiotycznie szczególnie jak spożywa się alkohol, haha

  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post46

Skok na Gwadelupę

takie tamPosted by Otto Mon, August 08, 2016 18:42:38
W końcu dostałem cały zmontowany film No jak oglądam, to po prostu, muszę , no muszę znowu skoczyć.

https://youtu.be/ZEXSaeMNYh0

Jak się skacze z takiego małego samolotu, to najpierw trzeba wywiesić kulasy, a ten z którym się skacze daje sygnał kiedy wypad. Zapytałem Tomasa z którym skakałem jaki to sygnał , na to kamerzysta Julian :… pan się nie boi, będzie pan zadowolony , poczujesz IPhone 6 , haha


Ale to taka adrenalina ze nic nie poczułem smiley



  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post45

Cos do czytania

takie tamPosted by Otto Sun, August 07, 2016 22:55:43


Książkę kupiłem bo widziałem parę programów z facetem z okładki Sławkiem Opalą, pierwowzór ``Desperado``, policjant wydziału ds. zabójstw którego skazano za udział w zorganizowanej grupie przestępczej ( najprawdopodobniej był niewinny ) , odsiedział 2 lata , a po wyjściu z kicia popełnił samobójstwo. To książka mocna, jeżeli ktoś jest wrażliwy to niech nie czyta. Napisał ją Patryk Wega , twórca Pit Bulla, tak ze jak komuś podobał się ten serial, to nie będzie zawiedziony, to książka wywiad rzeka z policjantami z różnych wydziałów, po przeczytaniu już się nie dziwię ze wśród policjantów jest tylu samobójców, alkoholików i tylu rozwodników.


Książkę czyta się jednym tchem, z jednej strony jestem pełen podziwu ze są jeszcze jacyś uczciwi policjanci którym chce się pracować, z drugiej strony to zastanawiam się czy system nie jest ich większym wrogiem od bandziorów których wyłapują.
a tu parę cytatów

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/18

Polecam !!!





  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post44

Plantacja La Griveliere

takie tamPosted by Otto Fri, August 05, 2016 19:27:05
Lubię kakao ale kawa trzyma mnie przy życiu , napój rozpowszechniony na całym świecie, a Szwedzi są na drugim miejscu na świecie jeżeli chodzi konsumpcje per capita zaraz po Finach, a wszystko ma to swoje korzenie w czasach wielkiej biedy i niskich cen kawy, po kawie ludzie mniej jedli, do tego, wiek temu kawa w pewnym momencie osiągnęła tak niskie ceny ze używano jej w pociągach zamiast węgla.


Plantacja La Griveliere jest położona w górach i dowiedziałem się o niej nie z przewodników ale od Bożeny i Mirka, którzy mieszkają na Gwadelupie, pozdrawiam. Kiedyś ludzie wspinali się na górę żeby przez dwa tygodnie mieszkać w szałasach i zbierać kawę, dzisiaj można tam dojechać i dla samej drogi warto tam pojechać, strome dróżki gdzie mieści się tylko jeden samochód, czasami mijanki, jeżeli ktoś ma lęki wysokości albo nie potrafi ruszyć pod górę to nie powinien prowadzić. Rocznie produkowane jest jakieś 500 kg kawy, ciekawe jest ze sposób pozyskiwania przypomina sposób w jaki pozyskuje się Kopi luwak albo kawa luwak – najdroższy gatunek kawy pochodzący z południowo-wschodniej Azji , wytwarzany z ziaren kawy , które wydobywane są z odchodów zwierzęcia z rodziny łaszowatych. Tu jest podobna sytuacja tylko ta kawa jest wytwarzana z ziaren kawy które są wydobywane z odchodów ptaków Kupa Lupa, co oznacza metreska w miejscowym narzeczu, nie wiadomo tez czy nazwa wyspy nie wzięła się od nazwy ptaka.

Udało mi się sfotografować ptaszka
Hm, no nie wiem, może oprowadzacz zjadł tez parę ziaren.




a to chlebowiec

a to owoc kawowca


a to kibelek plantatora






a to ? nie wiem


w każdym razie nie bierzcie do ręki , śmierdzi jak mieszanka koziego sera i starych skarpet.

Specjalne podziękowania dla reżysera i operatora Mirka, jeżeli ktoś chce się przejechać to zapraszam

https://youtu.be/eelN0KTdruk


a foty tu

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/17








  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post43

Duxime Chute du Carbet

takie tamPosted by Otto Sun, July 31, 2016 19:46:33
To jeden z wielu wodospadów na Gwadelupie,


jak już będziemy znużeni kąpielą, plażami , czy wulkanami, to warto zrobić wycieczkę pod wodospad. Miejsca wodospadów są często położne już w górach, jest tu super rześkie powietrze, i możliwość odpoczęcia od upałów, można znaleźć wiele miejsc postojowych wzdłuż rzek i urządzić sobie piknik.





Jednym z największych jest Duxime Chute du Carbet , po półgodzinnej wspinaczce przez las docieramy do platformy widokowej i dalej STOP !

Na ale nie był bym Ottokar Octopus ( taki przydomek dal mi kolega jak zobaczył filmy z nurkowania ) jak bym tam nie wlazł , haha . Dobrze ze nie dostałem przydomka Octopussy smiley, bo dla faceta to już kanał, można się tylko pochlastać, albo pussywagon – jeszcze lepiej, haha.


Znajomy napisał ze ta historia z powiązaniem z Cousteau robi ze mnie podróżnika na miarę Tony'ego Halika , nie, no bardzo dziękuję , ale jestem zbyt skromny, to za wysokie progi, do tego hallik po szwedzku to alfons, nie, no ja rozumiem ze moje wybory partnerek bywały różne, ale tak to już bywa, nie wszystko złoto co się błyszczy, hihi


Już pod sam wodospad trzeba iść rzeczką , musiałem się wpakować pod sam wodospad jak już tam doszedłem, ale nikomu tego nie radzę , na górze, wodospad jest połączony z jeziorem w którym są olbrzymie ryby i czasami któraś się przedostanie rynną i można taką rybą dostać w głowę, ale mi to już i tak nic nie grozi, haha Tak ze Kochani jak tam będziecie to jedźcie pozwiedzać wodospady i pamiętajcie Wierzę w Was, dacie radę i trzymam kciuki żeby Wam ryby na głowę nie pospadały

A foty na

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/16







  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post42

Krzychu…

takie tamPosted by Otto Sat, July 30, 2016 11:56:14
to mocarz, Krzych był moim sąsiadem, trochę starszy, mieszkaliśmy w tym samym bloku, Krzysiu poszedł dosyć wcześnie siedzieć , ale jak wyszedł z kicia to już siedział po uszy, ale w kompocie,


udało mu się założyć rodzinę i nawet miał dziecko, ale żona go szybko wykopała , później widywałem Krzycha na Krakowskim Przedmieściu, na przystanku autobusowym miał biuro i handlował kompotem, biegał w okularach przeciwsłonecznych w nocy , raz go widziałem bez i się wystraszyłem dwa czarne wybałuszone talerze. Jego klienci często biegali za nim i wołali Krzyyysssiiuuuu !, Krzyysssiuuuu !

Jakie było moje zdziwienie jak spotkałem Krzysia na Gwadelupie, znowu coś
kombinował, i chyba szykował się na imprę

https://youtu.be/GPGWk2RYgYw

a na kolacji spotkałem jego kumpla, jak niósł domek na plecach.



Patrzę sobie na te mamusie, tatusiów i ich dzieci, morze, plaza, radość , słońce, idylla, wszyscy rodzice myślą ze ich dzieci są najwspanialsze, najlepsze, najmądrzejsze, ciekawe ilu z nich zostanie takimi Krzychami ?

Krzyyysssiuuuuu !!! Walcz !!!!



  • Comments(0)//www.podrozemaleiduze.eu/#post41
Next »