Podróże małe i duże

Podróże małe i duże

O Blogu

Cale nasze życie to jedna wielka podróż z punktu A do punktu B i dla wszystkich te punkty są identyczne, rożni nas tylko droga z A do B, czasem nasze podróże się łączą i podróżujemy z kimś razem, a czasem tylko przecinają.

Podróż, to też: książka, cisza , obraz, trzymanie ukochanej osoby za rękę, to spotkania i rozstania,to płacz, śmiech, radość i smutek.

Piszę o swoich ´´podróżach``,piszę jak umiem, a moje przemyślenia i wynurzenia są subiektywne. W młodości chciałem zostać pisarzem, ale byliśmy ubodzy i nie stać nas było na maszynę do pisania :) i czytając o moich podróżach pamiętajcie .... nieszczęściem ludzkości jest szczelność czaszki ludzkiej.

Nie wiem jak długo i jak często będę pisał. Wiem jedno , ja zraniłem wiele osób i mnie zraniono, popełniłem wiele błędów, niestety czasu nie cofnę , ale wiem że czeka mnie nowa podróż i w dużym stopniu zależy ode mnie jaka ona będzie.

Nie mam konkretnego celu pisząc bloga, to po prostu kolejna podróż, ale jeżeli chociaż jedna osoba poczułaby się lepiej, i zmotywowałoby ją to do pozytywnych zmian i działania,to znaczy że było warto.

Dziękuję za wszystkie komentarze:)

kontakt:

otto@podrozemaleiduze.eu

Pozdrawiam wszystkich znanych mi i nieznanych czytelników.
Have a nice life :)

I oczywiście wszystkie osoby i postacie o których pisze są fikcyjne a jakakolwiek zbieżność z kimkolwiek jest przypadkowa.

Galeria zdjęć

Galleries pictures

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collections

Filmy short clips on Youtube

https://www.youtube.com/playlist?list=PLtI6MRVYbuM-h2VRctZ0pYsq4X6J09mDC


Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęćbez zgody autora zabronione.

Distribution and copy of films and photographs without permission prohibited.
All rights reserved.


Bunkier

takie tamOpublikowany przez Otto ¶ro, luty 20, 2019 14:05:07

z łąki na której razem z kuzynem zbieraliśmy mlecze dla kłapouchów jest dobrze zakamuflowany i ciężko go zlokalizować,

został ‘’wchłonięty’’ przez budynek mieszkalny i osoba postronna nigdy się nie domyśli ze częścią domku jest bunkier z czasów wojny.
Oprócz obowiązków były tez atrakcje, jedną z nich była wspólna wyprawa nad Puńcówkę. Rodzice, wujki , ciocie , torby, wózki, koce , ciasta , kotlety, napoje i całe mnóstwo dzieciaków , wszyscy szliśmy w dól ulicą Błogocką. Słońce świeciło, ptaszki śpiewały, kolory i zapachy lata dookoła, i ten beztroski i bezproblemowy dziecięcy świat , a tak wygląda obecnie Błogocka w zimowej szacie.


Obecnie, zejście kawałkiem ulicy który prowadzi do rzeczki jest niebezpieczne, w czasie ulew ‘’spłynęła’’ do lasku miejskiego. Tak to wygląda od paru lat ,

i ciężko sobie wyobrazić ze kiedyś była to ruchliwa ulica pokryta kostką brukową.
Na dole mijaliśmy starą kręgielnię która pamięta czasy Franza Jozefa , prawdziwy zabytek obecnie na sprzedaż , ktoś chętny ?,


stąd już tylko kawałek do polany na której rozbijaliśmy obozowisko. Jak jednak niewiele potrzeba do szczęścia, dla dzieciarni budowanie tamy z rodzicami , nauka puszczanie kaczek , łapanie pstrągów, czy gonitwa za motylami, żabami i jaszczurkami to były niesamowite emocje. Niestety odkąd zbudowano stopień wodny to nasza łąka znalazła się pod wodą,

no ale dzisiaj dzieci mają inne atrakcje, a z rodzicami mogą się komunikować przez smartfony albo IpadyJ.

Ulica Błogocka prowadzi do Błogocic, dzisiaj to cześć Cieszyna, wcześniej wioska ale za to z własnym zamkiem. Skromny dworek ,zwany - ‘’Zameczkiem w Błogocicach’’ został wybudowany w pierwszej połowie XVI prze rodzinę Mitmayerów,
źródło : fotopolska.eu
wielokrotnie zmieniał właścicieli i był przebudowywany. Ostatnim razem wyremontowany częściowo z funduszy- ‘’wyimaginowanej wspólnoty’’.

Nieopodal ‘’Zameczku’’ , jest osiedle bardzo zgrabnych domków jednorodzinnych , potocznie zwanych – ‘’aleją celników’’. To określenie kojarzy mi się z tym co mi opowiadał zaprzyjaźniony celnik z Kościerzyny w czasach kiedy pracowałem na Kaszubach a Polska nie była częścią wyimaginowanej wspólnoty :… wśród celników jest taka zasada - samochód wolno kupić dopiero po dwóch latach pracy , a dom postawić dopiero po pięciu.
Celnicy to byli Panowie !, jak się nie miało układów albo nie posmarowało to mogli przetrzymać na granicy, stosowali tak zwane zmiękczanie. Myśmy mieli dobrze, bo wujek miał układy, i jak jechaliśmy na wakacje do Bułgarii to nas przeprowadzał bez kolejki i bez kontroli, chociaż nasza Skodzina S100 w kolorze bordo,

była obciążona towarem do granic wytrzymałości , na dachu podwójne zestawy namiotów , butli gazowych krzesełek, w środku siedzieliśmy ściśnięci, każdą wolną przestrzeń wypełniały ręczniki, wiertarki, radioodbiorniki, kremy Nivea i innym badziewie, tak pożądane w naszych bratnich krajach, podwozie szorowało po cieszyńskim bruku przy najmniejszej nierówności.

Dzisiaj chodząc po Cieszynie można nie zauważyć ze się przekroczyło granicę , takie to czasy nastały.

Spacerując aleją Jana Łyska w kierunku centrum idziemy wzdłuż Puńcówki ,

mijamy staw w którym latem można popływać na kajakach ,


przechodzimy obok kładki nad Olzą zbudowanej już w czasach Unii,

i docieramy do mostu Wolności – mostu Svobody, to jego najnowsza nazwa w ponad 100 letniej historii.


Kontynuacja wkrótce.

A tu poniżej link do fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/133







  • Komentarze(2)

Fill in only if you are not real





Dozwolone są następujące tagi XHTML: <b>, <br/>, <em>, <i>, <strong>, <u>. Style CSS i Javascript są niedozwolone.
Opublikowany przez O. pi±, luty 22, 2019 22:47:14

nie wiem czy dam rade , jestem zmęczony, starość

Opublikowany przez RYS pi±, luty 22, 2019 21:59:34

Lubie takie wspomnienia. Choc nigdy tam nie bylem to latwo moge sobie to wszystko wyobrazic. Dzieki i mam nadzieje ze cdn.